Advertisement
Menu
/ lemonde.fr

Benzema: Myślę, że to wielkie nieporozumienie

<i>Le Monde</i> przedstawiło zapis przesłuchania zawodnika

Karim Benzema ma dzisiaj po godzinie 20 udzielić wywiadu stacji TF1, ale z samego rana dziennik Le Monde przedstawił zapis przesłuchania zawodnika przed sędzią Nathalie Boutard, które odbyło się 5 listopada. Po tej rozmowie zawodnikowi Królewskich postawiono zarzut udziału w grupie przestępczej i współudziału w szantażu. Oto zapis opublikowanej rozmowy:

SĘDZIA NATHALIE BOUTARD: Czy przyznajesz się do zarzutów, które zamierzamy z tobą prześledzić, a jeśli tak, to w jakim stopniu?
KARIM BENZEMA: Nie, nie uczestniczyłem w tym.

Jak odbierasz te zarzuty?
Myślę, że to wielkie nieporozumienie, to wszystko. Początkowo chciałem go poinformować o historii wokół niego i mu pomóc. Wszystko dlatego, że miałem już do czynienia z taką sytuacją, właściwie z tym samym stylem sytuacji. To ktoś, kto gra ze mną w drużynie Francji, to kolega. Chciałem uświadomić go o tej historii i powiedzieć mu, że mi też to się przytrafiło. Chciałem zobaczyć, co o tym sądzi.

Numer telefonu 06-18-XX-XX-XX-XX jest twój lub należy do ciebie?
Musiałbym sprawdzić. Nie znam na pamięć swojego numeru, ale to raczej musi być mój numer.

Czy tylko ty używasz swojego numeru?
Tylko ja.

Czy masz przezwisko „Coco”?
Tak, to mój pseudonim.

Czy znasz pana Karima Zenatiego?
Tak.

Jaki masz z nim związek?
To mój przyjaciel, dobry przyjaciel, jak brat. Ta, to mój przyjaciel z dzieciństwa.

Jakie macie stosunki?
Pracuje w mojej firmie.

Jak długo?
Od dwóch czy trzech lat.

To firma czy stowarzyszenie?
To firma, ale pracuje też dla mojego stowarzyszenia.

Co robi w twojej firmie?
Nie znam dokładnej pozycji, ale jest związana ze stowarzyszeniem. Nie znam dokładnego statutu stowarzyszenia.

Czy jesteś świadomy jego wyroków i obecnej sytuacji?
Tak, wiedziałem, że jest na zwolnieniu warunkowym.

Czy Karim Zenati ma kontakt z twoim agentem Karimem Djazirim?
Tak, często.

Jak dowiedziałeś się o istnieniu prywatnego filmu pana Valbueny?
Nie pamiętam dokładnej daty, ale to było krótko przed zgrupowaniem reprezentacji, przed meczem Francja-Armenia. To było przed przyjazdem do ośrodka Clairefontaine. Powiem pani, że to było z trzy tygodnie wcześniej. Byłem w Madrycie, jadłem lunch z Karimem Zenatim. Podszedł człowiek, żeby wręczyć mi gadżet od Louis Vuitton i to on powiedział, że istnieje film z Mathieu Valbueną.

Znałeś tego człowieka?
Nie, nie znałem. Wczoraj pokazano mi jego zdjęcie i go rozpoznałem. Jednak nie pamiętałem jego imienia.

Mów dalej.
Wręczył mi tę rzecz, usiadł, przywitał się, ale ja go nie znałem. W czasie rozmowy powiedział, że istnieje film z Mathieu Valbueną, gorący film. Wtedy, w tamtej chwili powiedziałem mu: „Przestań, nie chcę o tym słyszeć”. Pozostał z nami, zjedliśmy lunch i rozeszliśmy się.

Ta osoba zjadła z wami lunch?
Tak, zjadła.

Jak wytłumaczysz to, że w czasie posiłku w Madrycie z przyjacielem ktoś do ciebie podchodzi z prezentem i mówi o czymś tak dziwnym? Jak go zaprosiłeś do swojego stołu?
Nie zapraszałem go, przyszedł sam, on zna Karima. Potem nie miałem żadnego kontaktu z tą osobą, widziałem ją tylko wtedy.

Kiedy i w jaki sposób odbyłeś rozmowę na ten temat z panem Valbueną?
Na zgrupowaniu Francji, dwa dni przed meczem z Armenią. To było w ośrodku Clairefontaine. Po lunchu zaprosiłem go do siebie, powiedziałem, że muszę z nim porozmawiać. Byliśmy tylko we dwójkę. Zacząłem mówić mu o filmie z jego osobą, powiedziałem mu, że to gorące wideo.

Jak poszło?
Kiedy zacząłem mu o tym opowiadać, powiedziałem, że jestem tu dla niego, że mogą mu pomóc, że miałem podobną sytuację. Zaczął pytać mnie o taką sytuację. Powiedziałem, że wszystko zależy od niego i to on musi o wszystkim zdecydować. Mówił o zamieszaniu wynikającym z tego, że jesteśmy znani. Powiedziałem, że takie historie wywołują zamieszanie, ale że to nie mój problem i że to on zrobi, co zechce. Powiedziałem mu, że jest ktoś, kto może mu przy tym pomóc. Chodziło o Zenatiego.

Jak pan Valbuena na to zareagował?
Na początku ja czułem się bardzo zażenowany. Zapytał czego chcą ci ludzie. Powiedziałem mu, że nie wiem, że jestem tylko, żeby mu pomóc, żeby porozmawiać i nic więcej. Powiedział, że już poinformował rodzinę. Dlatego powiedziałem mu, żeby nie przejmował się i pozwolił ludziom to opublikować. On rzucił, że spotka się z prawnikiem i już był na policji. Po tym ja musiałem wracać do Hiszpanii, bo doznałem kontuzji nogi. Powiedział, że da mi znać czy zajmie się tym sam czy będzie potrzebować pomocy mojego przyjaciela. On jednak już wtedy znał tę historię.

Powiedziałeś, że miałeś podobne problemy. Czy zapłaciłeś?
Zadzwoniłem wtedy do prawnika i policji. Ci ludzie prosili o pieniądze. Ja zachowywałem się jakbym miał zapłacić, ale nie zapłaciłem.

Na twój telefon został założony legalny podsłuch. 6 października 2015 roku opowiadasz panu Zenatiemu o spotkaniu z panem Valbueną. Mówisz panu Zenatiemu, że „spotkałeś się z nim” i że „nie traktuje nas poważnie”. Co masz do powiedzenia na ten temat?
Mówiłem o pomocy, jaką mógł uzyskać od mojego przyjaciela Karima i ode mnie. Naprawdę nie mówiłem o niczym innym. Może pani wysłuchać wszystkich moich rozmów, często w rozmowach telefonicznych tak żartujemy. Mówiłem tylko o pomocy. Nie robiłem niczego innego.

Ale pan Zenati stwierdza, że „wygląda na to, iż nie odpuści”. To nie wygląda na pomaganie. Co masz do powiedzenia?
Mówię tylko o pomocy. Powtarzam, że w czasie rozmowy telefonicznej mówi się różne rzeczy, ale chodziło nam tylko o pomoc. Jeśli byłbym częścią tej grupy, to nie rozmawiałbym o tym z Karimem.

Kiedy pan Valbuena pyta czy widziałeś jego tatuaże, odpowiadasz na podsłuchu, że powiedziałeś, iż „widać wszystko wyraźnie”. Insynuujesz tym samym istnienie tego nagrania. Co masz do powiedzenia?
Chodziło mi o to, że było widać jego ciało. To Karim powiedział mi o tym wideo, on powiedział mi o gorącym filmiku z Mathieu, że widać na nim wszystko.

Mówisz, że pan Valbuena „zbladł”. Co masz do powiedzenia?
Chodziło o to, że czuł się niekomfortowo. Mogę tak stwierdzić, bo rozmawialiśmy też o mnie, ja też byłem blady i czułem się słabo.

Powtarzasz, że powiedziałeś panu Valbuenie, że jest tylko jeden człowiek. Pada zdanie, że „to sprawa z jednym gościem, nie pięćdziesięcioma”. Podkreślasz, że „ludzie wiele mówią, ale tylko jeden człowiek ma to wideo, dlatego skontaktuję cię z moim przyjacielem, on uważa, że nie będzie innych kopii”. Co o tym powiesz?
Mówiłem o sobie w stosunku do Karima. Znam tylko go, tylko z nim rozmawiałem. On powiedział mi o wideo. Kiedy o tym opowiadał, uznałem, że jest tylko jeden człowiek. Dlatego uznałem, że nie ma innych kopii, a jeśli on chce porozmawiać, to może pogadać z moim przyjacielem.

Jak możesz mówić o jednej kopii, skoro usłyszałeś o tym wideo tylko raz od nieznajomego?
Nie pytała mnie pani, ale przed zgrupowaniem widziałem się z Karimem. To wyszło po spotkaniu Karima, który powiedział mi o tym filmie. Wtedy odbyłem rozmowę z Mathieu.

Kiedy widziałeś się z Karimem Zenatim?
Nie pamiętam dokładnie, ale to było przed meczem z Armenią.

Mówisz też, że powiedziałeś panu Valbuenie, że „widziałeś wideo”. Widziałeś ten film?
Nie widziałem.

Więc dlaczego to powiedziałeś?
Tak naprawdę to nie wiem. Nie widziałem samego filmu, ale Karim powiedział mi, że to poważne nagranie i to przekazałem Mathieu. Zdałem raport z tego, co powiedział mi Karim, bo mu ufam i to mój najlepszy przyjaciel.

Myślisz, że Karim Zenati widział to wideo?
Myślę, że tak, bo dokładnie o nim opowiadał.

Jakie szczegóły ci przekazał?
Że to Mathieu na taśmie, że to porno, film z seksem, że widział to dobrze.

W rozmowie powtarza pan, że przekazał panu Valbuenie, iż widział film, a on zaczął nerwowo przełykać ślinę. Pan Zenati się z tego śmiał. Co ma pan do powiedzenia?
Jak mówiłem o telefonach, to zwodnicze. Nie chodziło o takie znaczenie. Po prostu chodziło o brak komfortu, o wielki niepokój. Nie wiem dlaczego tak się śmialiśmy, bo to niepoprawne. Nie widziałem tego filmu. Powiedziałem, że widziałem, ale to nie jest prawda. Przekazałem to jak na filmie, voilà.

Czy to naprawdę przyjacielska pomoc, kiedy kłamiesz o istnieniu wideo używanym w szantażu?
Nie, nie jest. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Jesteśmy piłkarzami, znam go dobrze, znam go od długiego czasu. To, co się stało, to zgniła sprawa, to jakieś śmieci. Znamy się z reprezentacji, trzymamy się razem. W 2012 w czasie kryzysu broniłem go. Jednak sposób rozmowy przez telefon nie jest dobry. To ktoś, kogo szanuję. Chciałem tylko pomóc. Nie miałem niczego innego z tyłu głowy, ani szantażu, ani pieniędzy. Mam pieniądze, nie potrzebuję ich. Karim też ich nie potrzebuje. On dostaje pieniądze ode mnie w ramach pracy w firmie. Jednak ten telefon był przekroczeniem granicy. Czuję się źle z tymi słowami, nie były dobre.

Skąd rada dla pana Valbueny, żeby „skontaktował się z przyjacielem bez prawnika, kolegów i policji”?
Mówię tu w odniesieniu do siebie. Nie chciałem, żeby moje nazwisko wyszło, jak to się stało później. Powiedziałem to bardziej dla siebie.

Powiedziałeś mu, że „jeśli chcesz zniszczenia taśmy, to mój przyjaciel przyjedzie do Lyonu, zobaczysz się z nim, z nikim więcej”. Co masz do powiedzenia?
Powiedziałem tak, bo to jego biznes. Miał zrobić, jak zechce, ale tak mu doradzałem. Mój przyjaciel był w Lyonie. Jednak na końcu tego zdania powiedziałem mu, że zrobi, jak zechce. Nie powiedziałem tego w rozmowie telefonicznej.

Rozmawiałeś z panem Valbueną o tym, jakie będą zeznania: „Powiedziałem mu, że nic nie wiem, że to nie ja, on powiedział, że rozumie, że pewnie trzeba będzie płacić, powiedziałem mu, że tak myślę”. Co masz do powiedzenia?
Mathieu zapytał czego będą chcieć. Powiedziałem, że nie wiem, ale że według mnie pewnie pieniędzy. Jednak można żądać wielu rzeczy, nie znam się na tym. Jednak myślę, że przy takim filmie ludzie chcą jakichś pieniędzy.

A wierzyłeś, że interwencja twojego przyjaciela może być darmowa?
Oczywiście. Dla mnie tak, bo jemu niczego nie brakuje. Właśnie dlatego nie rozumiem historii z szantażem i pieniędzmi. Zapewniam panią, że niczego mu nie brakuje, że właśnie tak myśleliśmy z przyjacielem. On ma swoich kolegów, ale mu niczego nie brakuje. Ja poradziłem sobie w życiu i dzielę się tym z nim, bo to mój przyjaciel z dzieciństwa.

Po tej rozmowie spotykałeś się z panem Zenatim. Jakie mieliście stosunki?
Mieliśmy spotkania, bo doznałem kontuzji i wróciłem do Madrytu. Nie rozmawialiśmy jednak o tej sprawie. Gadaliśmy o piłce i różnych sprawach, ale nie o tej. Nie pamiętam, żebyśmy o tym rozmawiali.

19 października 2015 roku w rozmowie telefonicznej numer 29 wydajesz się bardzo przejęty swoim przesłuchaniem i nazywasz wtedy pana Valbuenę „ciotą”. Ustalasz też taktykę odpowiadania na pytania dziennikarzy. Skąd tyle strachu?
Nie byłem zmartwiony, a raczej zirytowany. To mnie zdenerwowało. Chodziło o zadbanie o tych, którzy mieli dowiedzieć się o sprawie. Teraz mam rodzinę i wkurza mnie to, gdy wymyśla się na mój temat jakieś historie. Gdybym został przesłuchany, nie byłoby problemy, ale nie zostałem nawet przesłuchany, a już zaczęto pisać, że jestem częścią szantażu. To jasne, że wkurza mnie coś takiego. Myślałem, że on doniósł na mnie na policję po tym, jak się spotkaliśmy. Jednak „ciota” można powiedzieć do każdego, do przyjaciela, do kolegi. Dla mnie, dla nowej generacji, to przyjazne słowo. To nie jest kwestia strachu, a irytacji. Znowu byłem w prasie, znowu o mnie pisano. Dlatego powiedziałem coś takiego.

Czy zawsze przy złych informacjach na swój temat używasz konsultanta komunikacyjnego?
Tak, mam kogoś od Twittera, Facebooka i Instagrama. Pracuje w mojej firmie. Płacę mu co miesiąc.

Jakie są twoje prawdziwe stosunki z panem Valbueną?
To mój dobry przyjaciel, często spotykamy się na kadrze, żartujemy, dobrze się rozumiemy.

Widujecie się poza reprezentacją?
Nie, ja mieszkam w Madrycie. Widzę go na zgrupowaniach, spotkałem się też z nim dwa razy w czasie wakacji.

Czy chciałbyś coś dodać?
Jestem naprawdę rozczarowany wielkością tej sprawy, bo szantaż i takie rzeczy są po prostu poważne. Nawet dla mojego przyjaciela Karima Zenatiego. Starałem się, żeby wyszedł z więzienia, żeby miał jak najlepiej, teraz dla mnie pracuje. A teraz jestem w takiej historii, ma to związek z kolegą z drużyny, jestem rozczarowany. Kiedy rozmawialiśmy o tym przez telefon, śmialiśmy się, nie pojmowaliśmy skali tej sprawy, znowu coś na mnie spadło. Wkurza mnie sytuacja mojego przyjaciela. Nienawidzę czegoś takiego.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!