REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2004.09.28, godz. 21:46, Blanco

Raul Madryt - AS Roma 4:2

To był niesamowity, niezwykle emocjonujący i piękny mecz. Real Madryt przegrywał po 22. minutach dwoma bramkami, lecz ostatecznie wygrał 4:2. Głównie dzięki kapitalnej skuteczności Raula.

Mecz nie mógł zacząć się gorzej dla Królewskich. W 4. minucie Dellas kapitalnie podał do De Rossiego, który ze stoickim spokojem pokonał Casillasa. Obrona Realu, jak to ma w zwyczaju spała. Kamery po raz pierwszy pokazały bezsilność na twarzach podopiecznych Garcii Remona...
W 22. minucie było już 0:2. Piękną akcję w trójkącie Totti - Perotta - Cassano wykończył właśnie młody Włoch. Samuel i spółka wciąż w głębokim śnie... W tym momencie wydawało się, że już jest po wszystkim.
W 38. minucie Zidane źle wyrzucił piłkę z autu. Roberto Carlos sprytnie udał, iż Zizou przekazał mu piłkę i sam wznowił grę. W chwilę po tej dziwnej "akcji" Raul strzelił na bramkę Pelizzolego i po rykoszecie (Dellas) było już tylko 1:2.
Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian w składzie. W 50. minucie były madridista Panucci sfaulował Raula w polu karnym. Włosi protestowali, lecz faul był ewidentny (ale pewnie znajdą się tacy, którzy widzieli, jak Raul sam się popchnął...), choć trudny do zauważenia. Walentin Iwanow (raczej przeciętny "występ") wskazał na "wapno". Świetnie grający Figo precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Romy.
W 70. minucie porywająco grający Real wyszedł na prowadzenie. Figo dośrodkował z prawej strony, a Raul, jak za starych dobrych czasów, ubiegł obrońcę i wpakował piłkę do siatki. Czwarty gol padł po przepięknym strzale Roberto Carlosa. Włosi odpowiedzieli jedynie akcjami Manciniego i Mido. W samej końcówce meczu zajęli się już tylko kopaniem po nogach Gutiego. 4:2 - piłkarze, trener Garcia Remon i my, kibice, mogliśmy poczuć wielką ulgę.

Real Madryt pokazał dziś wielką ambicję i momentami porywający futbol. Tak więc ci, którzy ogłosili już koniec Realu, troszkę się pospieszyli. Z drugiej strony, gdy już opadną emocje, trzeba zwrócić uwagę na mnóstwo błędów, jakie popełniła nasza drużyna. Największym mankamentem Blancos wciąż jest gra w obronie. Helguera najwyraźniej męczy się, grając jako stoper, a Samuel jest wolny i gra zbyt ostro. Niepokoi też beznadziejna forma Ronaldo. Ale to już zmartwienie Garcii Remona. Zwykli kibice mogli się dziś cieszyć z maestrii Zidane'a i Figo, szalonej wręcz ambicji Salgado, gry znów skutecznego Raula, czy też najlepszego od bodajże pół roku meczu Beckhama w barwach Realu. Miejmy nadzieję, iż Królewscy zagrają w najbliższym meczu ligowym tak, jak w drugiej połowie spotkania z Romą. Hala Madrid!

REKLAMA

Komentarze

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama