REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

mecze realu

2018.06.07, godz. 09:47, Lecho

Messi 3:3 Real Madryt

Kibice na całym świecie czekali na wielkie święto futbolu, czyli na pojedynek Barcelony z Realem Madryt. Gdy są rozgrywane takie mecze, wszyscy oczekują emocji, bramek, dramaturgii i pięgnej gry. Był to z pewnością mecz na miarę Klasyku, mecz, który na pewno przejdzie do historii jako jeden z najciekawszych.

Zacznijmy jednak od przedstawienia pokrótce, w jakiej formie znajdowały się oba zespoły przed Klasykiem. Barça dostała łomot w Sewilli oraz Liverpoolu, co na pewno było oznaką słabej formy. Dziwić może także fakt, że Frank Rijkaard po raz kolejny postawił na ustawienie 3-4-3, mimo że ten system się nie sprawdza. Holender już chyba zapomniał, jak ważną rolę w poprzednich sezonach pełnili boczni, ofensywnie grający, obrońcy. Być może szkoleniowiec Barçy zdecydował się na taki wariant, gdyż brakowało mu wykonawców – Gio i Zambrotta nie mogli zagrać.

Nas jednak problemy Katalończyków nie dotyczą, skupmy się na naszych. Tradycyjnie już ekipy nie omijały kontuzje. I tak oto Carlos, Cannavaro nie załapali się do kadry meczowej z powodu urazów, a Marcelo, choć widniał w protokole meczowym, także nie był w pełni gotowy do gry. Co więcej, Beckham i Reyes, czyli dwaj egzekutorzy stałych fragmentów gry, również nie trenują. Fabio Capello wobec tych absencji miał niewiele opcji do wyboru. Dziwić może fakt, że na ławce zasiadł Emerson, pupilek Don Fabio. Obawiam się, że Brazylijczyk za tydzień również nie zagra, i nikt nie będzie z tego powodu narzekał, bowiem następne spotkanie jest na Santiago Bernabéu. Przejdźmy jednak do samego meczu.

Już po pierwszych minutach mogliśmy być pewni, że będzie to bardzo ciekawe widowisko. Od razu pokonać Ikera Casillasa chciał Ronaldinho Gaúcho, ale czujni obrońcy, szkoda, że koncentracji nie wystarczyło na 90 minut, zablokowali to uderzenie. Królewscy próbowali wychodzić z własnej połowy szybkimi atakami, które inicjował Guti. Po jednej z takich kontr piłka trafiła do Higuaína, który dośrodkował na 14. metr, gdzie stojący Lilian Thuram fatalnie wybił futbolówkę przed pole karne. Dopadł do niej Ruud van Nistelrooy i technicznym strzałem nie dał szans Víctorowi Valdésowi. Krytykowany ostatnio golkiper nawet nie drgnął. Prowadzenie chyba nieco uśpiło naszych, bo zaledwie kilka minut później Samuel Eto’o wyszedł na sytuację sam na sam z Ikerem, ale portero madrytczyków był górą w tym pojedynku. Królewscy nie wyciągnęli wniosków z tej akcji i Lionel Messi strzałem z 10 metrów doprowadził do wyrównania. Dwie szybko zdobyte bramki zapowiadały emocje w dalszej części spotkania.

Gracze Realu Madryt szybko otrząsnęli się po utracie prowadzenia i po faulu Oleguera w polu karnym Barçy, Los Merengues stanęli przed szansą strzelenia drugiego gola. Ruud van Nistelrooy, etatowy wykonawca jedenastek, nie zawiódł raz jeszcze i było 2:1 dla gości. Duma Katalonii nie zamierzała jednak składać broni: dwukrotnie Eto’o próbował zaskoczyć Ikera, lecz Hiszpan za każdym razem udowadniał, że jest bramkarzem światowej klasy. Niestety, po tym drugim strzale Kameruńczyka Casillas wybił przed siebie piłkę, a w polu karnym Messi tylko czekał na odbitą futbolówkę i mocnym strzałem pod poprzeczkę wyrównał stan rywalizacji. Zaledwie pół godziny meczu, a już padły cztery bramki, i to wcale nie był koniec. Młody Argentyńczyk kilka minut później ponownie znalazł się w dogodnej sytuacji, ale, nie wiedzieć czemu, zamiast uderzać w długi róg, wybrał bliższy słupek i nie trafił w bramkę. Defensywa Królewskich wyraźnie zaspała. Nie było jednak tak, że to tylko gospodarze atakowali. Przyjezdni z Madrytu także chcieli wygrać, czego dowodem był bardzo groźny strzał Gonzalo Higuaína sprzed pola karnego i gdyby nie przypadkowe odbicie piłki od nóg Thurama, to pewnie mielibyśmy 3:2. Odpowiedź Blaugrany była natychmiastowa i tylko cud uratował Los Blancos przed utratą gola. W dodatku w słupek nogą uderzył Salgado, ale pozbierał się i wrócił na boisko. Końcówka pierwszej odsłony to popis dwóch wychowanków FCB. Najpierw bardzo dobry strzał oddał Xavi, a później Oleguer sfaulował Gago i obejrzał czerwoną kartę. Mecz nie mógł się lepiej ułożyć! Na nogi naszych zapolował również pierwszy ze wspomnianych Hiszpanów i został ukarany żółtym kartonikiem.

Remis po pierwszej połowie to nie do końca sprawiedliwy wynik. Barça wyraźnie przeważała, a nam udało się zdobyć dwa gole. Mieliśmy co prawda jeszcze kilka szans, lecz równie dobrze mogliśmy przegrywać 0:3 i pewnie nikt by nie mówił, że zostaliśmy skrzywdzeni. Praktycznie niewidoczny był Raúl, dobrze za to grali Guti i Torres, a skutecznością imponował Ruud van Nistelrooy. Na drugą połowę podopieczni Capello mogli jednak wychodzić z optymizmem, bowiem czerwona kartka dla Oleguera znacznie osłabiła Katalończyków.

Druegie 45 minut nie rozpoczęło się tak jak pierwsze, czyli od bramek. Zawodnicy za to więcej walczyli, gra była rwana i żadna ze stron nie podejmowała ryzyka. Dwukrotnie na spalonym został złapany Ruud. Barça starała się jak najdłużej utrzymać przy piłce. Capello zdawał sobie sprawę, że coś trzeba zmienić, aby wygrać i Robinho wszedł w miejsce Raúla. Kapitan praktycznie nie pokazał niczego. Momentami zapominałem, że on w ogóle jest na boisku. W 65. minucie kapitalna okazję do zdobycia gola miał RvN, ale w sytuacji sam na sam z Valdésem uderzył prosto w wychowanka Barcelony i wynik się nie zmienił. Takie okazje Holender powinien wykorzystywać. Należy zwrócić uwagę na doskonałe prostopadłe zagranie Higuaína. Chwilę później Ruud po raz kolejny mógł pokonać VV, ale znów uderzył wprost w golkipera gospodarzy. Tym razem akcję wypracowali Gonzalo i Robinho. Może to się wydawać niewiarygodne, ale Van Nistelrooy dwie minuty później miał trzecią już szansę i jej nie wykorzystał. Niewykorzystane sytuacje się mszczą… Rzut wolny w 73. minucie wykonywał Guti. „14” posłał piłkę w pole karne, gdzie kapitalnie głową uderzył Sergio Ramos i pokonał Valdésa. Dzięki temu na kwadrans przed końcem prowadziliśmy i mieliśmy o jednego zawodnika więcej.

Katalończycy ruszyli do ataków, czego efektem był niecelny strzał Iniesty. Niestety, podopieczni Rijkaarda dopiero się rozkręcali. Chwilę później zza pola karnego uderzał Messi, na szczęście Casillas wybronił strzał. To był doskonały moment, aby dobić rywala, toteż Los Blancos wyprowadzali kontry. Najpierw, tradycyjnie już, Ruud van Nistelrooy zmarnował dobrą szansę, a później mocno z dystansu strzelił Robinho, tyle że Valdés to obronił. W tym momencie Capello dał jasny sygnał: „Panowie, bronimy!”. Włoch ściągnął z boiska Gutiego, a dał szansę De la Redowi. Po zamieszaniu w naszym polu karnym sytuację wyjaśnił wykopem w aut Iker. Trzeba przyznać, że Barça, mimo gry w dziesiątkę, się starała. Niestety, bardzo korzystnego wyniku nie utrzymaliśmy do końca. Lionel Messi ustrzelił hat-tricka i odebrał nam dwa punkty. Nasi zawodnicy byli chyba już myślami gdzie indziej, bo Iván Helguera został ograny jak dziecko, a Argentyńczyk wbiegł w pole karne zupełnie niepilnowany i oddał strzał w długi róg – Casillas był bez szans.

Królewscy nie wykorzystali dziś doskonałej okazji do zgarnięcia kompletu punktów. Gdyby ktoś przed meczem dawał nam remis, myślę, że większość osób ucieszyłaby się z takiego wyniku. Jednak my naprawdę mogliśmy i powinniśmy to spotkanie wygrać! Dlaczego więc nie wygraliśmy? Po pierwsze, zabrakło konsekwencji w końcówce drugiej połowy. Zamiast dokładnie pokryć rywali, nasz zespół liczył, że jakoś się uda bez dodatkowego wysiłku. Po drugie, zawiódł Ruud van Nistelrooy. Tak, tak, nie pomyliłem się, mam na myśli własnie Holendra. Co z tego, że strzelił dwie bramki, skoro nie wykorzystał czterech innych znakomitych okazji? Jestem pewien, że gdybyśmy prowadzili 4:2, to Katalończycy już by się nie podnieśli. Po trzecie, zabrakło nam cwaniactwa. Nie przypominam sobie, żeby którykolwiek z naszych graczy udawał kontuzję i prawie umierał na boisku. Nie widziałem też w końcówce długiego celebrowania wyrzutu z autu czy wybicia piłki spod własnej bramki. Piłkarze Realu Madryt mogli także postarać się wybić rywali z uderzenia poprzez… faule. Wiem, że nie promuję postawy fair, ale Włosi na pewno by się tak zachowywali. Obawiam się, że dziś straciliśmy szanse na mistrzostwo Hiszpanii. Nie dość, że zgubiliśmy dwa punkty, to morale drużyny spadło. Powiem krotko: zremisowaliśmy wygrany mecz na własne życzenie. Nie sądzę także, aby to nas czegoś nauczyło.

¡Hala Madrid!

2007.03.10 - Sobota - 22:00
FC Barcelona 3 : 3 Real Madryt
Messi - 10
Messi - 27
Messi - 90
gol 4 - van Nistelrooy
12 - van Nistelrooy (karny)
73 - Ramos

Victor Valdes
Oleguer
Thuram
Puyol
Marquez - 81
Iniesta
Xavi
Deco - 71
Messi
Eto'o - 46
Ronaldinho
sklad
Casillas
Salgado
Helguera
Ramos
Torres
Gago
Diarra
Higuain
81 - Guti
70 - Raul
van Nistelrooy

Oleguer - 12
Marquez - 28
Oleguer - 43
Xavi - 44
Deco - 51
kartki
21 - Ramos
42 - van Nistelrooy
66 - Diarra
70 - Salgado
88 - Gago

Sylvinho - 46
Belletti - 71
Gudjohnsen - 81
kartki
70 - Robinho
81 - De la Red
Primera División - 26. kolejka
Zobacz relację "minuta po minucie" z tego spotkania

Powrót do listy wyników

Komentarze

2007.08.28, godz. 20:18, focus82
było super!!! pozdrawiam he
2007.06.28, godz. 23:15, onlove-realm
seeeeekeeeeeeerllllllaaaaaaaa
2007.06.10, godz. 19:28, morsiu hala madrid
Hala Madrid!
2007.05.27, godz. 22:54, Karny
Ale bania przez tego mało noga karzełka messiego on ma nr buta 37
2007.05.06, godz. 09:35, mateusz99999
Gdyby się nie speniali w ostatniej minucie to byli byśmy teraz liderami (piszę kilka godzin przed meczem z sevillą)
2007.04.22, godz. 21:05, zybi89
Znakomity mecz tylko gdyby nie Messi to byśmy wygrali 3 : jajo hahaha
2007.04.08, godz. 14:54, slawek doniu
real jest najlepszy barca śmierdzi gnojem i kałem
2007.03.19, godz. 13:18, lukasz9999
barca zawsze ma szczescie
2007.03.15, godz. 11:55, kubap
fuck off barca
2007.03.13, godz. 09:17, fifkaa007
to byl fart Barçy... nasi byli lepsi w tymmeczu
2007.03.12, godz. 19:29, edziu
messi farciarz szkoda ze 3 pkt nie wpadly nam :(
2007.03.11, godz. 18:35, adam_ja1
Szkoda, że tylko remis.......
2007.03.11, godz. 00:56, lukas66
jest Brawo panowie HALA MADRID Ramos wreszcie sie odegrał za Lige Mistrzów

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

wybierz

Na RealMadrid.pl znajdziesz dokładne raporty meczów Królewskich z ostatnich ośmiu sezonów!

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania relacji "minuta po minucie" i komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama