REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

mecze realu

2018.02.05, godz. 12:18, Choob

Jesteśmy z Was dumni!

Seria przekonywujących zwycięstw, nieoficjalny tytuł najlepszej drużyny początku 2006 roku i momentami porywająca gra – te wszystkie czynniki sprawiły, że kibice Królewskich na pierwszy półfinałowy mecz Copa del Rey czekali z wielką niecierpliwością i absolutnie bez obaw. Wszyscy byli przekonani, że piłkarze Realu Madryt ujarzmią wilka z Saragossy, kąsającego ostatnio bez cienia litości każdego, kto ośmieli się stanąć im na drodze (o czym całkiem niedawno boleśnie przekonali się nadmiernie pewni siebie zawodnicy Barcelony). Niestety, boisko nadzwyczaj boleśnie zweryfikowało marzenia kibiców i piłkarzy Blancos – pogrom to stanowczo za małe słowo na określenie tego, co wydarzyło się sześć dni temu na La Romareda… Zawodnicy Realu, niemiłosiernie kompromitowani i upokarzani przez zespół ze środka ligowej tabeli, zamiast skupić się na grze i podjęciu wyrównanej walki z rywalem, w myślach błagali sędziego (i chyba również Stwórcę), aby te katusze wreszcie się zakończyły. Ich modlitwy zostały wysłuchane dopiero przy stanie 6:1 dla gospodarzy. Pan Bóg nierychliwy, ale litościwy – przecież mogło skończyć się jeszcze o wiele gorzej…

Mimo tak fatalnej porażki, fani Królewskich nie przestali wierzyć w swój klub i udowodnili, że są najwspanialszymi kibicami świata – w dzisiejszym meczu piłkarze mogli liczyć na entuzjastyczny doping ze strony publiczności, który miał ich zmotywować do dokonania historycznego czynu: odrobienia pięciobramkowej straty. Drużyna bardzo poważnie wzięła się do roboty, wzajemna mobilizacja i ciężka praca na treningach połączone z wiarą w możliwość odrobienia strat miały przynieść upragniony rezultat, premiujący Blancos do wielkiego finału Pucharu Króla. Jeszcze większą nadzieję wlała w serca wszystkich madridistas sobotnia (wyjazdowa) wygrana nad Athletikiem – Królewscy przerwali złą passę i wygrali w Bilbao po raz pierwszy od sezonu 1998/1999. Wybrali chyba najlepszy moment na przełamywanie barier… Przed meczem otuchę w serca piłkarzy przelali prezes Florentino Pérez i kapitan, Raúl. A skoro mowa o kapitanie – tymczasowy, czyli Guti, nie mógł wystąpić z powodu nie do końca zaleczonej kontuzji a opaskę po nim przejął Brazylijczyk Roberto Carlos.

Mecz rozpoczął się od rewelacyjnego… gola dla Królewskich! Fenomenalnym uderzeniem z dystansu popisał się Cicinho. Strzałem w długi róg Brazylijczyk nie daje szans Césarowi! A minęła dopiero minuta meczu… Chwilę później Real Madryt ukłuł po raz drugi! Dośrodkowanie Ronaldo, ładny strzał Robinho i mamy 2:0 po niespełna pięciu minutach!!! Oszołomiona takim biegiem wydarzeń Saragossa próbowała zaatakować, niezłą okazję miał Óscar jednak nic z tego nie wyszło. Kilkadziesiąt sekund później centra Beckhama z prawej strony boiska, nietypowe uderzenie Ronaldo i… tak, tak – 3:0!! Czyżby sen miał się spełnić? Nie minęło dziesięć minut, a podopieczni Víctora Muñoza zostali powaleni na oba kolana… Niesamowite zaangażowanie Galácticos przyniosło rezultaty. W 18. i 21. minucie rzuty wolne wykonał Becks – z pierwszego dośrodkowania nic nie wynikło, po drugim – tylko rzut rożny. Chwilę później w zamieszaniu podbramkowym przytomnie zachowuje się bramkarz gości, który najpierw wybija piłkę z linii bramkowej a następnie instynktownie broni dobitkę Zizou. W następnej akcji szczęścia próbuje – z 16 metrów – Robinho, jednak jego uderzenie mija bramkę. Real, aby nie zużyć wszystkich sił już na samym początku, odrobinę zwalnia tempo gry. Jednak… tylko na moment ;-) Centra bardzo aktywnego dziś Becksa, a obrońcy z trudem wybijają futbolówkę na aut. Chwilę po tym, jak piłka opuściła linię końcową boiska, César (były bramkarz Królewskich) nie spieszy się ze wznowieniem gry… Czy gra na czas już od 26. minuty spotkania jest mądrym posunięciem?

Piłkarze Saragossy zrozumieli, że chyba jednak nie jest to najmądrzejsza decyzja, ponieważ zdecydowali się na groźnie wyglądającą kontrę – sytuację Ewerthona wyjaśnia Casillas, a chwilę później w głupi sposób traci piłkę kapitan, Roberto Carlos. Na szczęście Ewerthon na spalonym… W 30. minucie na strzał z ostrego kąta decyduje się Robinho, jednak przytomnie w tej sytuacji zachowuje się jeden z defensorów drużyny gości. Kilkadziesiąt sekund później brazylijska perła (w tym przypadku mówię o Robinho ;-) ) nie doszła do ładnego podania od angielskiego skrzydłowego. W 34. minucie rzut rożny dla gości, na szczęście sytuację wyjaśnia… Baptista. W następnej akcji były napastnik Sevilli był bliski zdobycia czwartej bramki dla swojego zespołu, jednak jego strzał głową po rzucie wolnym wykonywanym przez Becksa minął bramkę. Skutku nie przyniosła również brazylijska akcja – Róbson de Souza nie opanował piłki po ładnym podaniu od Cicinho. W 39. minucie dochodzi do nietypowej sytuacji – z szybką kontrą próbuje wyjść trójka piłkarzy Saragossy, jednak ich akcja zatrzymuje się na jednym, jedynym Gravesenie ;-) Trzy minuty później jeden z bohaterów pierwszej połowy, David Beckham głupio traci piłkę w środku pola, Cani dogrywa do Ewerthona, jednak piłka ląduje ostatecznie w rękach Ikera. W końcówce Real (Madryt, oczywiście) mocno przycisnął, jednak mimo okazji Ronaldo i Robinho – pierwsza połowa kończy się tylko/aż (niepotrzebne skreślić) trzybramkowym prowadzeniem Blancos.

Pierwsze minuty meczu to niepodważalna dominacja Królewskich. Szaleńcze ataki i precyzyjny pressing przyniosły wymierny efekt – Real Madryt znokautował swojego imiennika z Saragossy. W tych pierwszych dziesięciu minutach naszym galaktycznym piłkarzom wychodziło właściwie wszystko. Akcje były konstruowane z pomysłem i polotem, każda formacja wzorowo wywiązywała się ze swoich zadań. Real Madryt w takiej formie pokonałby każdą jedenastkę świata. Dominacja Blancos nie ulegała wątpliwości w trakcie całej pierwszej połowy, obie drużyny zamieniły się rolami ze spektaklu rozegranego niespełna tydzień temu. Czarowali niemal wszyscy piłkarze osobno i drużyna jako całość. Rozśpiewany stadion niecierpliwie czekał na rozpoczęcie drugiej połowy. Czy jednak wszechobecny entuzjazm był uzasadniony mając na uwadze fakt, że trzeba strzelić jeszcze dwa gole? O tym miała nas przekonać druga połowa tego spektakularnego pojedynku, którego stawką był awans do finału Pucharu Hiszpanii…

Druga połowa rozpoczęła się od, jakżeby inaczej, ataków Królewskich przez duże K :) Na 30. metrze faulowany był Robinho, jednakże wysiłek Brazylijczyka zniweczył dobrze dysponowany tego dnia Beckham, posyłając piłkę nie tam, gdzie trzeba. Real Madryt napierał, Real Madryt był na gazie, to był po prostu dzień Realu Madryt. Kwestią minut były kolejne bramki, bowiem Blancos co rusz stwarzali sobie znakomite okazje do zdobycia kolejnych, jakże upragnionych, bramek. Piłkarze niesieni niesamowitym dopingiem bombardowali bramkę Césara, bramki jednak nie padały, a czas nieubłaganie płynął… W 57. minucie stało się coś bardzo niezwykłego, bowiem goście zaatakowali bramkę Casillasa! Wspaniałe prostopadłe podanie (nie, nie od Valdésa ;)) prawie otrzymał Ewerthon. Prawie, bo o centymetry minął się z piłką.

Nadeszła jednak wiekopomna 61. minuta. Rzut wolny dla Blancos. Wtedy to Roberto Carlos sprytnym zwodem omija mur i piekielnie mocnym strzałem nie daje Césarowi jakichkolwiek szans!! 4:0, euforia na Bernabéu! Czwarta bramka dla gospodarzy oznaczała ni mniej, ni więcej, iż Blancos mieli jeszcze 25 minut na strzelenie jednego wymarzonego gola! To, co przed meczem było całkiem nierealne, nagle stało się jak najbardziej możliwe. Real Madryt szedł za ciosem i non stop atakował, Saragossa nie miał nic, a nic do powiedzenia. Ten, który jeszcze tydzień temu szalał na La Romerada, Diego Milito, teraz nie istniał. Sergio Ramos, jak i cała madrycka obrona, kapitalnie wyłączyli z gry tego Argentyńczyka. Z minuty na minutę jednak sytuacja niespodziewanie się pogarszała. Inicjatywę przejęli goście z Saragossy i coraz sukcesywniej atakowali. W 71. minucie nawet goście strzelili gola, a konkretnie Ewerthon, lecz na szczęście bramka nie została uznana, bowiem – zdaniem sędziego liniowego – Brazylijczyk strzelił ją ze spalonego. Kibice Blancos odetchnęli, ale po tym „straconym” golu z podopiecznych Lópeza Caro zeszło powietrze. Ataki nie były już tak efektywne, nie zazębiały się. Całe Bernabéu oglądało mecz na stojąco, nieprzerwanie dopingując. Kibice dzisiejszego wieczora pokazali, że są najlepszymi na świecie. Miejmy nadzieję, że tak będzie już na każdym spotkaniu. Wracając jednak to spotkania, Królewscy wciąż atakowali, serca kibiców biły coraz mocniej, ale gola nie było. Gdy rozpoczęła się 90. minuta, cała Hiszpania z pewnością skierowała wzrok na Madryt. Tam bowiem rozgrywały się niesamowite sceny, Real atakował jak szalony, strzelali kolejno Robinho i Ronaldo, ale bramka ostatecznie już nie padła…

Real Madryt odpadł z Pucharu Króla, a dwumecz zakończył się rezultatem 6:5. Jedno jest jednak pewne: nasz Real Madryt nie zawiódł, odpadł z honorem, pokazał swoją prawdziwą duszę, z czego my, madridistas, możemy być naprawdę dumni. Dla takich meczów właśnie żyjemy, właśnie dlatego jesteśmy kibicami Realu Madryt. Królewscy rozegrali dzisiaj niesamowite spotkanie, przeważali pod każdym względem, ale niestety nie było im dane, w dwumeczu z Saragossą, wygrać. To nie jest jednak ważne, ważne jest to, że po tym meczu śmiało, z dumą i nadzieją możemy patrzeć w przyszłość, potyczki z Barceloną i Arsenalem, a przede wszystkim rzec: Jestem kibicem Realu Madryt.

2006.02.14 - Wtorek - 21:00
Real Madryt 4 : 0 Real Saragossa
Cicinho - 1
Robinho - 4
Ronaldo - 9
Roberto Carlos - 60
gol

Casillas
Cicinho
Woodgate
Ramos
Roberto Carlos
Gravesen - 84
Beckham
Zidane
Baptista - 84
Robinho
Ronaldo
sklad
Cesar
Alvaro
G. Milito
82 - Toledo
Zapater
Celades
Cani
Ponzio
86 - Ewerthon
Oscar
89 - D. Milito

Beckham - 41
kartki
46 - Óscar González
50 - Toledo
78 - Zapater

Diogo - 84
Cassano - 84
kartki
82 - Generelo
86 - Sergio García
89 - Capi
Puchar Króla - Półfinał - Rewanż
Zobacz relację "minuta po minucie" z tego spotkania

Powrót do listy wyników

Komentarze

2006.08.24, godz. 21:09, rufi_5
naj naj lepszy real madryt
2006.08.11, godz. 17:19, horus7
To był mecz :D Coś cudownego
2006.07.21, godz. 22:41, aaaaaa1@neostrada.pl
jak ściągnąć sobie skrót i obejrzeć????????????????????????????????odpiszcie szybko z góry dzięki!!!!!!!!!!
2006.07.21, godz. 22:40, aaaaaa1@neostrada.pl
Hallo tu paterro!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! witam wszystkich madristów
2006.03.20, godz. 16:50, Cicinho is the best
Ideolo
2006.02.25, godz. 20:20, kazik9
real itak najlepszy
2006.02.20, godz. 10:08, Żylak12
Gratulacje
2006.02.18, godz. 12:56, rarus
Z JEDNEJ RZECZY SIE CIESZE A Z DRUGIEJ PLACZE
CIESZE SIE ;ZE REAL TYLE WYGRAL
PLACZE;ZE ODPADL
2006.02.18, godz. 08:50, robinho0102
szkoda ze nie 5-0:(:(:(
takto bysmy przsli dalej
2006.02.17, godz. 16:40, Dzięcioł S
BRAKŁO TAK NIE WIELE!!! 4:0 I GDYBY RONALDO9 WYKORZYSTAŁ TĄ OSTATNIĄ DOBRZE WYGLĄDAJĄCĄ AKCJE TO TERAZ BYLIBYSMY W SIODMYM NIEBIE !!

HALA MADRID!!!
2006.02.17, godz. 16:33, galacticos16
niestety tylko 4:0
odpadlismy z honorem
FC REAL MADRID
KLUB Z TRADYCJAMI
2006.02.15, godz. 12:56, kazik9
jescze tylko jeden gol
2006.02.14, godz. 23:12, maslakboss
;(
2006.02.14, godz. 21:14, Zuczeks
3-0 !!!!!!!!!!!! jeszcze tylko dwa, ale tak zapobiegawczo można by dorzucić jeszcze z 4 :D
2006.02.14, godz. 21:10, maslakboss
2-0 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
2006.02.14, godz. 21:05, Zuczeks
o w morde, ładny początek, proponowałbym aby tak nasi strzelali co 5 minut wtedy byłby fajny wynik :D
2006.02.14, godz. 21:05, lolecz_ka
ja tez panow witam;) ciekawe jak potoczy sie to spotkanie...., napewno bedzie im ciezko odrobic ta strate
2006.02.14, godz. 21:03, bestia00
LOL
2006.02.14, godz. 21:02, barnabinho
Welcome!
2006.02.14, godz. 20:56, maslakboss
Witam wszystkich ! Witam sobek !
2006.02.14, godz. 20:55, lolecz_ka
no moze dzis sie realowi bardziej poszczesci i wygraja to spotkanie. ja w nich wierze

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

wybierz

Na RealMadrid.pl znajdziesz dokładne raporty meczów Królewskich z ostatnich ośmiu sezonów!

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania relacji "minuta po minucie" i komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama