REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

mecze realu

2019.03.02, godz. 12:24, Airwolf

Real Madryt - Athletic Club 3:1!

Trudno już nawet powiedzieć, że przed meczem z piłkarzami z Baskonii nad naszymi zawodnikami, a zwłaszcza nad trenerem wisiał miecz Damoklesa. On raczej opadał już na ich głowy, a zatrzymać jego pęd mógł tylko korzystny wynik w dzisiejszym spotkaniu. A przeciwnik trafił nam się w czwartej kolejce nader niewygodny – Athletic , z którą to ekipą zawsze grało się Królewskim bardzo trudno. To, że Bilbao opuścił nasz gnębiciel, Asier del Horno, nie miało żadnego znaczenia, już choćby dlatego, że mecze klubów „narodowych” z Realem Madryt zawsze są niezwykle zacięte.

Wciąż brakowało w naszym składzie Zidane'a, kontuzję odniósł także Iván Helguera, ale za to swojego wielkiego debiutu doczekać miał się wreszcie Jonathan Woodgate.

Zaczęliśmy poprawnie. Gdyby Robinho przycelował o kilkanaście centymetrów dokładniej, padłby gol. Piłka trafiła jednak w słupek i wyszła poza pole gry. Szybko jednak uleciał z serc kibiców Królewskich optymizm, który mógł zaląc się w nich po tym strzale. Miał co prawda jeszcze swoją okazję Ronaldo, ale krótko po tym gola zdobyli niestety goście. Etxeberría dośrodkował w pole karne, Jonathan Woodgate starał się wybić piłkę, ale trafił tak fatalnie, że posłał ją prosto do bramki Królewskich. 0:1 i można było się (nie)spokojnie zacząć spodziewać kolejnej porażki.

Zauważyć tu trzeba, iż Woody'emu należy się jednak obok nagany sporo współczucia. Po blisko półtora roku bez grania w piłkę wreszcie zadebiutował w pierwszym składzie klubu, który wydał mnóstwo pieniędzy, ufając, iż angielski obrońca wykuruje się i zacznie grać na miarę swojego potencjału i w tym debiucie pokonał własnego bramkarza. Jest to naprawdę bardzo smutne.

Załamanie utratą gola trwało dość krótko. Mało brakowało, a w 31. minucie pięknym, dalekim lobem pokonałby Aranzubię Raúl. Chwilę później dobrą okazję zmarnował Pablo García. Niestety jednak w pierwszej połowie więcej okazji do zdobycia gola mieli goście – Tiko i Yeste mogli pokonać Casillasa po dwa razy każdy i tylko ich rozkojarzeniu oraz geniuszowi naszego portero możemy zawdzięczać, iż pierwsza połowa skończyła się na 0:1.

Do szatni schodzili byli Królewscy przy akompaniamencie niemalże jerychońskich… gwizdów. Trudno zresztą się dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę, jak fatalnie w pierwszych czterdziestu pięciu minutach prezentowali się Blancos.

W szatni Vanderlei Luxemburgo czuł już z pewnością chłód stali na własnej szyi, doskonale rozumiejąc, co mu grozi w wypadku porażki. Wprowadził więc na boisko Gutiego w miejsce Thomasa Gravesena, zwiększając ofensywny potencjał swojej drużyny, wygłosił jakąś krótką przemowę i posłał Królewskich z powrotem do boju.

Pochwalić w tym miejscu należy decyzję Luxemburgo o pozostawieniu w drużynie Jona Woodgate'a. Samobójcza bramka została strzelona i nic nie mogło tego zmienić. Natomiast najgorsze, co trener mógł zrobić, do dobić angielskiego obrońcę, okazując mu brak zaufania. Późniejsze wydarzenia mogłyby zmusić do zweryfikowania tego stwierdzenia, ale… o tym również później.

Choć wpuszczenie do gry Gutiego dość długo nie przynosiło wymiernych skutków, to ogólna gra gospodarzy wyraźnie się poprawiła. Real spychał gości do defensywy i szybko przyniosło to skutek. W 52. minucie Becks, po rzucie wolnym wrzucił piłkę w pole karne, tam dopadł do niej Robinho i zdobył bez większych problemów swojego pierwszego w barwach Realu gola. 1:1!

I choć po wyrównaniu oddaliśmy inicjatywę Baskom, to ledwie minęło dziesięć minut, a mogliśmy się cieszyć z prowadzenia. Piękne podanie Gutiego do Ronaldo, ten do Raúla, a nasz kapitan z pięciu metrów… trafia do bramki! 2:1!

Chwilę później sportową tragedię przeżył Woody. Ukarany drugą żółtą kartką, odesłany został przez sędziego do szatni. Warte zauważenia jest, że nie śmiechy i gwizdy, a brawa żegnały Anglika. To cenna lekcja dla wszystkich na świecie kibiców, jak należy wspierać swoich zawodników.

Real grający w dziesiątkę to nie pierwszyzna w tym sezonie. Ale w błędzie byli ci, którzy ze złośliwą pewnością prorokowali walkę Królewskich o utrzymanie. Nie w lidze, oczywiście, bo ci mylili się od początku, a prowadzenia w tym meczu. Znów Raúl, tym razem po kornerze wykonywanym przez Beckhama, pokonał Aranzubię i mieliśmy 3:1!!

Piłkarzom z Bilbao wyraźnie zaczęły po utracie gola, mimo gry w przewadze, puszczać nerwy. Guti, który wziął na siebie ciężar rozgrywania piłki odczuł to najboleśniej. W ciągu pięciu minut trzy brutalne ataki na naszą „czternastkę” zakończyły się trzema żółtymi kartkami! Baskowie kosili równo z trawą, ale mimo to dokończyli mecz w jedenastu. Duża w tym zasługa trenera, który najbardziej krewkich od razu ściągał z boiska.

Pod koniec meczu sieczka nieco się uspokoiła i Baskowie zaczęli w końcu grać w piłkę. Dwa razy byli bardzo blisko strzelenia kontaktowej bramki, ale w pierwszym przypadku Iraola uderzył główką w poprzeczkę, a w drugim strzał Llorente na róg sparował niezastąpiony Iker Casillas. Kilka minut później pan Undiano Mallenco gwizdnął po raz ostatni i po kilkunastu dniach przerwy znów mogliśmy poczuć, jak czuje się zwycięzca.

Konia z rzędem jednak temu, kto w przerwie przewidziałby takie zakończenie. Królewscy grali tragicznie: pomoc bezproduktywna, atak niewidoczny, obrona popełniająca dziecinne błędy. Jak zwykle najbardziej widoczny był Iker Casillas. W drugiej połowie wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różki. Najpierw gol Robinio, który dał nam nadzieję na lepszy wynik. 10 minut później fenomenalne podanie Gutiego, 2:1, do tego jeszcze czerwona kartka dla Woodgate'a i… zaczęło się! Baskowie byli bezradni. Gra na połowie rywali, udane dryblingi już nie były rzadkością. Pokazaliśmy charakter i byliśmy w końcu zespołem!

Guti – grał tylko 45, ale zdecydowany man of the match, Robinho – bramka, dryblingi i coraz lepsze zrozumienie z zespołem, Raúl – dwie bramki (!), Roberto Carlos - nowa fryzura ;), kontrola całej lewej strona i potężne strzały, Beckham – największy walczak, Casillas – jak zawsze ostoja drużyny. Zawiódł szczególnie Ronaldo, który był kompletnie bezproduktywny. Nie przekreślałbym jeszcze Woodgate'a. To dopiero jego pierwszy poważny mecz, a samobójcza bramka może się zdarzyć każdemu. Podobnie czerwona kartka – niestety znów kontrowersyjna. Co prawda widać było, że Anglik to jeszcze nie najwyższa światowa klasa, ale zobaczymy. Ważne, że w ogóle wrócił do zdrowia…

W niedzielę jedziemy do Alavés. Do składu wrócą Júlio Baptista, Sergio Ramos i Iván Helguera. Musi być lepiej!

2005.09.22 - Czwartek - 22:00
Real Madryt 3 : 1 Athletic Club
Robinho - 52
Raul - 64
Raul - 68
gol 24 - Etxeberria

Casillas Salgado
Woodgate
Pavon
Roberto Carlos
Gravesen - 46
Pablo Garcia
Beckham
Raul - 87
Robinho
Ronaldo - 68
sklad
Aranzubia
Expósito
Lacruz
86 - Luis Prieto
Casas
Orbaiz
Ibon Gutiérrez
Tiko
72 - Gurpegi
68 - Yeste
Etxeberría

Woodgate - 44
Salgado - 60
Woodgate - 66
kartki
52 - Lacruz
70 - Gurpegi
72 - Tiko
75 - Orbaiz
79 - Luis Prieto

Guti - 46
Bravo - 68
De la Red - 87
kartki
68 - Llorente
72 - Iraola
86 - Murillo
Primera División - 4. kolejka
Zobacz relację "minuta po minucie" z tego spotkania

Powrót do listy wyników

Komentarze

2005.10.31, godz. 08:14, rolbex
ja tez mam REAL MADRID TV tylko tam puszczaja ciagle powtorki
2005.09.23, godz. 15:44, Miecho
Trzeba mieć jakiś specjalny program zeby oglądać meczyki z tej stronki ???
2005.09.23, godz. 00:57, markegiani
rozumiem Twój ból k-sala:) musisz sledzić komentarze na tej stronie podczas meczu i tam zawsze ktos podaje adresy w necie tylko potrzebne jest szybkie łącze bo inaczej po klatce obraz chodzi. a strona przykładowa to www.asiaplate.com/live.today.htm
a na stronie knplogic.com/sport/index.html masz podane na jakich kanałach w telewizji lecą mecze
pozdro
2005.09.23, godz. 00:36, k-sala
bardzo chciałbym oglądać macze galácticos na żywo, czy mógłbym się dowiedzieć jak i gdzie mam szukać ? - proszę o pomoc i pozdrawiam.
2005.09.22, godz. 22:30, Rudy n-sk
ja mam 2 kanaly realmadrid tv i na zadnym nie ma tego i innych meczy :/ z checia bym je obejzal
2005.09.22, godz. 22:04, realista18
mam małe pytanko: mam REALMADRID TV ale tego meczu tam nie ma? na jakim kanale ty oglądasz Sobek???

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

wybierz

Na RealMadrid.pl znajdziesz dokładne raporty meczów Królewskich z ostatnich ośmiu sezonów!

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania relacji "minuta po minucie" i komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama