REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

wybitni piłkarze

Míchel Salgado (1999 - 2009)

Míchel Salgado klubowi z Madrytu oddał dziesięć najlepszych lat swojego życia. W Realu spędził całą dekadę, na stałe wpisując się w poczet najwybitniejszych piłkarzy w jego historii. Z największym oddaniem bronił białych barw, wylewając na murawie ocean potu, niestrudzenie przemierzając boisko od jednej linii końcowej do drugiej. Pracowity, ambitny, a zarazem skromny i pokorny, swoją walecznością oraz temperamentem zaskarbił sobie zarówno serca kibiców, jak i szacunek przeciwników. I choć w ekipie Galacticos znajdował się w cieniu sławniejszych kolegów, nikt nie podważy jego roli, jaką odgrywał w tamtym zespole.

Ten prawy obrońca Realu Madryt urodził się 22 października 1975 roku w Las Nievies w Pontevedra, w regionie autonomicznym Galicia. Swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w szkółce Celty Vigo, do której zapisał się w wieku 17 lat. Z Celty został wypożyczony do Salamanki na sezon 1996-1997. Gdy powrócił, zaczął regularnie grać w pierwszym składzie, a jego dobre występy zaowocowały tym, że zaczął się nim interesować sam wielki Real Madryt. W 1999 roku prezes Realu Madryt Lorenzo Sanz wyłożył za niego 12 milionów euro. Míchel Salgado przywdział biały trykot, a bramy piłkarskiego raju stanęły przed nim otworem.

Míchel sprawił, że fani natychmiast zapomnieli o jego poprzedniku na prawej obronie - Panuccim, który sezon wcześniej triumfował wraz z Blancos w Lidze Mistrzów. Już w pierwszym sezonie razem z Realem zdobył Puchar Europy, ósmy w historii Królewskich, a w następnym mistrzostwo Hiszpanii. Razem z Roberto Carlosem stworzyli wspaniałą parę skrzydłowych obrońców, którzy często włączając się do zaczepnych akcji drużyny, w równej mierze co pomocnicy i napastnicy stanowili o jego sile ofensywnej. Następne lata to również wielkie sukcesy - 9. Puchar Europy i 29. mistrzostwo Hiszpanii.

Przez pierwsze sześć sezonów swojego pobytu w Madrycie, Míchel Salgado, nazywany często po prostu Il due ("dwójka", czyli numer z jakim występował w barwach Blancos), był niekwestionowanym filarem linii defensywnej. U szczytu formy postrzegany był jako jeden z najlepszych prawych obrońców świata - szybki, zwrotny, przebojowy, a do tego waleczny, charakterny, nie odpuszczający nikomu, ambitny do bólu. Steve McManaman swojego czasu powiedział o nim, że jest "najtwardszym człowiekiem na świecie" i "autentycznym psychopatą, nawet podczas treningów". Dzięki niekwestionowanej charyzmie, miał przemożny wpływ na atmosferę w zespole. Młodym piłkarzom był stawiany za wzór, a weterani zawsze liczyli się z jego zdaniem.

Jednak tak jak wiek negatywnie odbijał się na jego największych atutach - szybkości, dynamice, zwrotności - tak wraz z upływem lat jego rola w zespole systematycznie malała. Salgado coraz bardziej pogrążał się w przeciętności, tak jak po erze Galacticos w szarzyźnie utkwił cały "stary" Real. Míchela najpierw ze składu wygryzł sprowadzony w 2005 roku Brazylijczyk Cicinho, później na jego pozycji zaczął grywać młodziutki wówczas Sergio Ramos. Mimo to Salgado miał dość pokaźny wkład w 30. mistrzostwo Hiszpanii, zdobyte w sezonie 2006/2007, rozgrywając 16 meczów, głównie z powodu kontuzji Pepego, którego S. Ramos musiał zastępować na środku defensywy. W dwóch ostatnich sezonach jego rola była jednak marginalna - łącznie zagrał tylko w 17 meczach.

Pomimo coraz częstszego przesiadywania na ławce rezerwowych, Míchel nie ukrywał, że swoją przygodę z piłką nożna chciałby zakończyć właśnie tutaj, w Madrycie. Kochał Real całym sercem, jeszcze grając w Celcie Vigo kusiły go zespoły z niemal całej Europy, on już jednak wiedział, że chce grać tylko dla Realu Madryt. Jego miłość ostatecznie pozostała jednak nieodwzajemniona, po raz kolejny działacze Królewskich nie potrafili godnie uhonorować kogoś, kto dla klubu przelewał hektolitry potu, krwi i łez. Na początku sierpnia 2009 roku zarząd wezwał Salgado na dywanik i oznajmił mu, że rozwiązuje jego kontrakt. "Wiadomość ta tak bardzo zaskoczyła samego piłkarza, że nie mógł wydusić z siebie niemal żadnego słowa" – pisał potem dziennikarz Marki. Powód? Klub stwierdził, że Míchel "wypełnił już swój cykl madridisty, a na to ma się składać między innymi duża ilość zawodników, jaką w swojej kadrze posiada Manuel Pellegrini". I nie miało znaczenia wieloletnie oddanie piłkarza dla klubu, ani to ile zdrowia zostawił na boisku broniąc jego barw. "Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść".

Real Madryt zapłacił swojemu byłemu piłkarzowi 3,5 miliona euro, czyli kwotę, jaką zarobiłby do końca trwania kontraktu, i dał mu całkowitą wolność w negocjacjach z innymi klubami. I pomimo uroczystego, wzruszającego pożegnania, zorganizowanego przez klub, niesmak pozostał. Jednak cichy, spokojny i skromny Míchel, podobnie jak przez wszystkie lata spędzone na Santiago Bernabéu, nie powiedział ani jednego złego słowa. - To było dziesięć cudownych lat. W tym wielkim klubie zrealizowałem się zarówno jako człowiek, jak i jako zawodnik. Dziękuję Realowi Madryt za to wszystko, co mi dał. Życzę wszystkim madridistas wszystkiego najlepszego. Mam jednak nadzieję, że nie żegnam się na zawsze. Dlatego mówię do zobaczenia. Jestem dumny i czuję się uprzywilejowany, że mogłem grać w tym klubie - mówił na pożegnanie.

Mimo zainteresowania ze strony Realu Saragossa i klubów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, zawodnik zdecydował się na podjęcie dwuletniego wyzwania w angielskiej Premier League. Salgado podpisał kontrakt z Blackburn Rovers. W jednym z wywiadów przyznał, że głównym powodem, dla którego postanowił nie kontynuować kariery piłkarskiej w Hiszpanii, było to, że nie chciał zagrać przeciwko Realowi…

Míchel Salgado z Realem Madryt zdobył prawie wszystko, co było do zdobycia. Prócz dwóch triumfów w Lidze Mistrzów, Hiszpan wygrał z ekipą Królewskich cztery krajowe mistrzostwa (2000-01, 02-03, 06-07, 07-08), trzy Superpuchary Hiszpanii (2001, 2003 i 2008), Superpuchar Europy (2002) i Puchar Interkontynentalny (2002). Od debiutu 21 sierpnia 1999 Salgado rozegrał w białych barwach aż 354 spotkania.

Salgado może poszczycić się również bogatą karierą reprezentacyjną, w której przez długi czas miał stałe miejsce. W barwach Hiszpanii zadebiutował w przegranym 2-3 meczu z Cyprem w 1998 roku. Grał większość spotkań eliminacyjnych do Mistrzostw Europy w 2000 roku, na które pojechał, a Hiszpania dotarła do ćwierćfinałów. Niestety następny selekcjoner José Antonio Camaho pozostawił go poza kadrą jadącą na azjatyckie Mistrzostwa Świata w 2002 roku, lecz w kolejnych eliminacjach odgrywał już pierwszoplanową rolę w reprezentacji. I choć pechowo na Euro 2004 nie pojechał z powodu kontuzji, to znalazł się w kadrze na MŚ 2006 w Niemczech. Ostatni mecz w barwach reprezentacji zagrał 6 września 2006 roku, przeciwko Irlandii Północnej. W sumie dla Hiszpanii zagrał 53 razy, ale nie strzelił żadnej bramki.

Prywatnie ten pochodzący z Galicji piłkarz uwielbia wszystko, co związane jest z jego regionem, a w szczególności rodzimą kuchnię. Swojego czasu rozegrał nawet jeden mecz w barwach reprezentacji Galicji. Míchel lubi rock i pop, a jego ulubionymi zespołami są U2 i El Último de la Fila. Dużo czyta, szczególnie ceni sobie książkę "Święto kozła" Mario Vargasa Llosy. Nie ogranicza się do piłki nożnej, w wolnym czasie grywa między innymi w badmintona, jednak ponoć jego największym hobby jest surfing. Co ciekawe, Míchel jest zięciem byłego prezesa Realu Lorenza Sanza. Ożenił się z jego córką Malulą, a owocem ich związku jest dwójka dzieci.

Bez cienia wątpliwości Míchel Salgado jest jednym z niepodważalnych symboli epoki Pereza (choć, co paradoksalne, to nie on go sprowadził do Madrytu) i hiszpańskiej piłki z początku XXI wieku. Gdy był u szczytu formy, jego kapitalnymi występami zachwycał się cały futbolowy świat. Przez kibiców Królewskich zawsze będzie przywoływany, jako wzór piłkarskich cnót – oddania, ambicji, pokory, pracowitości. Nigdy nie odejdzie w zapomnienie i nie ma wątpliwości, że w przyszłości jeszcze znajdzie się dla niego w dziejach klubu rola do odegrania.

Autor: Bednar

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama