REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.02.17, godz. 07:35, El Jarek / RealMadridTV

Solari: Asensio może grać na każdej ofensywnej pozycji

Fot. RealMadridTV

Santiago Solari pojawił się wczoraj na konferencji prasowej przed dzisiejszym ligowym starciem z Gironą. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.

[RMTV] Co jest najtrudniejsze w tej codziennej pracy w czasie tego intensywnego etapu – regeneracja fizyczna czy mentalna?
Wszyscy czujemy się świetnie. Cieszymy się rywalizacją, a to bardzo stymulujący moment sezonu. Wszyscy jesteśmy zjednoczeni z klarownym celem wygrywania. Więc czekamy na jutrzejszy mecz z wielkimi chęciami, by wyjść rywalizować i jak zawsze dać z siebie wszystko.

[Cuatro] Na ulicy między kibicami i dziennikarzami, wyobrażam sobie, iż także wśród profesjonalistów, istnieje debata odnośnie do wymuszania żółtej kartki. Temat wziął się z wydarzenia w Amsterdamie i słów Sergio Ramosa. Czy, pomijając tę sprawę, według pana to sprawiedliwe, by karać zawodnika za wymuszanie kartki?
My nie tworzymy tych przepisów.

[ABC] W czwartek kontrakt odnowił Simeone, a w piątek Valverde. A Solari kiedy?
[śmiech] Cieszę się z moich kolegów. My wszyscy jednak patrzymy na teraźniejszość. Futbol to teraźniejszość, futbol to kolejny mecz. Taka jest prawda, chociaż brzmi to jak utarty frazes. Wszyscy wkładamy energię właśnie w to. Także drużyna, która świetnie pracuje, z bardzo dobrą atmosferą oraz konkurencyjnym duchem, który ją charakteryzuje. Jak powtarzam, czekamy na jutrzejsze spotkanie, by rozegrać kolejny wielki mecz. To dla nas bardzo ważne starcie. Na to właśnie wszyscy patrzymy.

[La Sexta] Czujecie się prześladowani przez prezesa Javiera Tebasa?
Jesteśmy prześladowani w tym momencie przez Atlético, Sevillę czy Alavés, a sami gonimy Barcelonę. Wolelibyśmy być gonieni przez wszystkich. Dlatego będziemy dalej walczyć, by zdobywać kolejne punkty i próbować odrabiać straty.

[Onda Cero; Pidal] La Liga jednak zaskarżyła celebrację Bale'a z Wandy. Dla pana to jest sprawiedliwe czy raczej to coś dziwnego?
Nie, to wydaje mi się małą anegdotą. Według mnie, nadajemy temu za dużą wagą.
Ale co sądzi pan o tym geście?
Uważam, że nadajemy mu za dużą wagę [uśmiech].

[oficjalna strona] Jutro zmierzycie się z Gironą, która bardzo potrzebuje punktów. Jakiego rywala się pan spodziewa? Hermetycznego czy takiego, który od początku ruszy po wszystko?
Mierzyliśmy się z Gironą w ostatnich tygodniach dwa razy w Pucharze Króla. Wiemy, że to bardzo groźny zespół, który korzysta z bardzo specyficznego systemu i który robi to bardzo dobrze. Ich jakość i to ustawienie zmuszą nas do bycia skoncentrowanymi i uważnymi przez 90 minut, by móc zdominować spotkanie i nie cierpieć.

[COPE] Sergio [Ramos] opowiedział wczoraj o swojej wersji zdarzeń w Amsterdamie. Telewizja Gol pokazała sekwencję zdjęć, z której wynika, że rzekomo zwracał się w tej sprawie do ławki. Czy pan to widział? Czy pana to martwi, że może zostać zawieszony?
Nie będę spekulował na temat subiektywnych montaży. Co do słów Sergio, on odpowiednio się wytłumaczył i jasno powiedział, że odnosił się do wymuszenia faulu. Otrzymał też podstępne pytanie, wy macie swoje metody, ale nie ma problemu [uśmiech]. Przy tym on jednak wytłumaczył, co miał na myśli.

[MARCA] Sytuacja powtarza się jutro: Sergio jest o kartkę od zawieszenia w lidze. Jeśli zostanie upomniany, na pewno będzie mógł zagrać w Klasyku. Czy to pana niepokoi?
Ale my nigdy o tym nie myślimy. My myślimy o meczu, zawsze o tym najbliższym. My nie wykonujemy takich spekulacji. My musimy jutro wyjść rywalizować i wygrać to starcie, a potem będziemy myśleć o Levante. To jednak zrobimy dopiero po zakończeniu jutrzejszego spotkania.

[SER; Meana] Rozbawiło mnie to z „podstępnym pytaniem”.
Mnie też [śmiech].
Ale tam nasz kolega klarownie pyta go o opinię, bez żadnych innych zamiarów. „Wymusiłeś kartkę czy nie?”, takie było pytanie. Ja pytam pana: trener Realu uważa, że Ramos wymusił kartkę czy nie?
Moim zdaniem akcja tłumaczy się sama i nie potrzeba do niej większych spekulacji.

[Castilla-LaManchaTV] Czy pan ucieszyłby się, gdyby Real już teraz wykonał wobec pana taki gest, jak ich kluby wobec Simeone i Valverde? Potrzebuje pan tego?
Podpisałem nową umowę 3 miesiące temu [śmiech], mam kontrakt do 2021 roku. Myślimy o kolejnym dniu… Najważniejszym związkiem profesjonalisty z jego klubem – nie tylko trenera, ale także wszystkich piłkarzy i ludzi otaczających zawodników, by ci grali jak najlepiej – zawsze są wola i chęci do przyjeżdżania każdego dnia, by dać z siebie maksimum. To jest najważniejsze, a przy tym mamy sympatię czy robienie tego z pełną miłością oraz zaangażowaniem. To jest jednak najważniejszy związek między ludźmi a instytucjami.

[Goal] Barcelona nie wygrała żadnego ze swoich ostatnich trzech meczów, a teraz zbliża się dla nich Liga Mistrzów czy wyjazd na mecz z Sevillą. Czy patrząc na to wszystko, jest to najlepszy moment, by odrobić do nich stratę?
Cóż, oczywiście to nie zależy tylko od nas, ale my musimy zrobić wszystko, co jest w naszych rękach. W naszych rękach jest wyjście jutro o 12… [dopytuje oficera prasowego czy mecz zaczyna się dokładnie o 12 czy później] o 12:00, czyli mało tradycyjnej godzinie, z tym impulsem do rywalizacji. Musimy wstać i szybko uzyskać świeżość, by rozegrać wielki mecz i wykonać naszą pracę, czyli zdobyć 3 punkty w domu przed naszymi kibicami. Mamy nadzieję, że wstaną wcześniej i przyjdą na Bernabéu [uśmiech]. Potem by móc coś odrobić, musimy czekać na rywala, ale musimy wykonać naszą pracę. Nie możemy tego zaniedbać.

[Radio MARCA] Ramos w środę powiedział również, że nie należy dorzucać Viníciusowi cegiełek do jego plecaka i trzeba dać mu cieszyć się grą. Jak ocenia pan Viníciusa? Z zewnątrz wydaje się bardzo dojrzały jak na 18 lat. Wygląda tak, jakby ta odpowiedzialność i branie na siebie gry tego zespołu wcale mu nie przeszkadzało.
Tak… Jak mówiliśmy, jest młodziutki, a w tych miesiącach naprawdę zanotował imponujący rozwój. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, a wszyscy koledzy bardzo pomagają mu na każdym poziomie – nie tylko w meczach, ale także na treningach. On oczywiście ma wielkie zasługi, ale swoje zasługi ma tu też drużyna w tym, jak go zaakceptowała, jak mu doradzała i jak go utrzymuje oraz w jaki sposób utrzymuje jego grę. Oczywiście nie odbieramy przy tym zasług jemu, bo ma ich wiele.

[AS] Chcę zapytać o Asensio, który w Amsterdamie wyglądał naprawdę dobrze i strzelił ważnego gola, cały czas szukając bramki rywala. Pan widzi go na prawej flance? Widzi pan atak Asensio-Benzema-Vinícius?
Uważam, że Marco może grać na jakiejkolwiek pozycji w ataku i sam dobrze o tym wie. Może być nawet ofensywnym pomocnikiem dzięki swojej charakterystyce, warunkom i talentowi. Jeśli do tego pracuje, jak pracował ostatnio, a wrócił po kontuzji w bardzo mocny sposób, na treningach i w meczach… A pracował świetnie w poprzednich spotkaniach i oczywiście tym ostatnim, w którym był decydujący i w którym strzelił ważnego gola – dla siebie na poziomie osobistym i dla nas wszystkich z powodu znaczenia dla tego dwumeczu. On angażując się w taki sposób może grać na każdej ofensywnej pozycji. Nie tylko na bokach, ale także jako napastnik, mediapunta czy ofensywny środkowy pomocnik, bo to bardzo utalentowany zawodnik. Więc jesteśmy bardzo zadowoleni z niego i z tego, w jaki sposób wrócił do pracy.

Komentarze [5]

REKLAMA

2019.02.17, godz. 07:05, Klatus

Ramos poszuka dziś kolejnej żółtej kartki?

Fot. Getty Images

Sergio Ramos może kojarzyć się kibicom z wieloma rzeczami, ale jedną z nich niewątpliwe są też żółte kartki, których Hiszpan uzbierał już rekordową liczbę niemal we wszystkich rozgrywkach. Nie umilkły jeszcze echa środowej sytuacji, gdy środkowy obrońca przyznał po meczu z Ajaxem, że wymusił żółtą kartkę, z czego kilkukrotnie musiał się później tłumaczyć. UEFA otworzyła już w tej sprawie postępowanie, przez co kapitana może czekać dodatkowy mecz kary i ewentualna absencja nie tylko w rewanżu w z Holendrami, ale także w potencjalnym ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Dzisiaj Ramos ponownie może znaleźć się na świeczniku, a wszystko przez to, że rozgrywkach ligowych ma na swoim koncie cztery żółte kartki. Sytuacja wydaje się być ciekawa nie tylko ze względu na wydarzenia z Amsterdamu, ale także dlatego, że na horyzoncie jest już mecz z Barceloną. Jeśli Hiszpan zostanie dzisiaj ukarany, będzie ze spokojem mógł przystąpić do Klasyku i przegapi spotkanie z Levante. Gdyby tak się jednak nie stało, za tydzień Ramos będzie musiał mieć się na baczności. Wszystko komplikuje też fakt, że dotychczas cztery kartoniki obejrzał również Nacho, a Raphaël Varane dopiero co uporał się z grypą. Santiago Solari może więc mieć w najbliższych tygodniach kolejny ból głowy, który będzie dotyczył zestawienia defensywy.

Kartki po 23 meczach ligowych (zawieszenie co 5 żółtych kartoników):
– Modrić (będzie pauzować w dzisiejszym meczu z Gironą) i Carvajal (pauzował 3 lutego w meczu z Deportivo Alavés)

– Ramos i Nacho

– Lucas, Marcelo, Casemiro, Ceballos i Bale

– Reguilón

– Courtois, Sánchez, Kroos, Valverde, Isco, Asensio, Benzema i Mariano

– Lucas (pauzował 13 stycznia w meczu z Betisem) i Varane (pauzował 3 lutego w meczu z Deportivo Alavés).

Komentarze [7]

REKLAMA

2019.02.17, godz. 00:46, Klatus

Dzisiejsze okładki

Fot. RealMadryt.pl

Mecz Realu i wygrana Barcelony to główne tematy na niedzielnych okładkach najważniejszych dzienników sportowych w Hiszpanii.

MARCA

„To jego moment” – Real w trakcie wspinaczki rusza po szóstą wygraną z rzędu w La Lidze. Solari postawi na Asensio po wyczerpujących meczach przeciwko Barcelonie, Atlético i Ajaxowi. Trener stwierdził, że Hiszpan może grać na każdej pozycji w ataku. Girona ma serię trzynastu spotkań bez zwycięstwa.

Real i Barcelona zagrają w finale koszykarskiego Pucharu Króla. Nadchodzi Liga Mistrzów, a ta Barça nie przekonuje. Katalończykom udało się pokonać niesamowitego Masipa jedynie po rzucie karnym wykonanym przez Messiego. Griezmann, Oblak i niewiele więcej. Hiszpanki chcą przejść do historii i zagrają przeciwko Portugalkom w finale futsalowych mistrzostw Europy. Wielki mecz w półfinale Pucharu Królowej.

AS

„Asensio szuka swojego miejsca” – nowa szansa dla Hiszpana na Bernabéu. Solari będzie rotował i od początku zagrać mają Odriozola, Marcelo, Ceballos i Bale.

„Lekki” karny na Piqué uratował Barceloną. Gola strzelił Messi, ale w kolejnej próbie zatrzymał go Masip. Griezmann znów ratuje Atleti. Morales sprawia, że Cardoso może martwić się o posadę. Oyarzabal przejechał się po Leganés. Wu Lei zagraj od początku na Estadio Mestalla. Mecz Villarrealu z Sevillą – dwóch wskrzeszonych drużyn po Lidze Europy. Inui i Brašanac zmierzą się ze swoim byłym klubem. Dziś półfinały Pucharu Królowej. Real i Barcelona ponownie spotkają się w finale koszykarskiego Pucharu Króla.

Mundo Deportivo

„Triumf bez feelingu” – jeden gol Messiego po rzucie karnym i zmarnowana druga jedenastka. Barcelona umocniła się na pozycji lidera, ale nie przekonuje. Odzyskanie odpowiedniego poziomu gry będzie kluczowe przed nadchodzącymi pojedynkami z Lyonem, Sevillą i dwoma wizytami na Bernabéu.

Klasyk rozstrzygnie, kto zwycięży w koszykarskim Pucharze Króla. Piłkarki Blaugrany powalczą o finał Pucharu Królowej. Kontrowersyjna wygrana Atlético, ponieważ przy bramkowej akcji Griezmanna mógł być spalony. Na Bernabéu będzie toczyć się gra o ważne punkty. Chińczyk Wu Lei zagra od początku na Estadio Mestalla.

Sport

„Gotowi na Lyon” – Barcelona załatwiła sprawę przeciwko Realowi Valladolid po golu Messiego z rzutu karnego i kolejnym wielki meczu Piqué, pozostając niezagrożonym liderem. Valverde dał odpocząć kilku podstawowym zawodnikom, by ci podeszli świeżsi do pierwszego starcia w fazie pucharowej Ligi Mistrzów we Francji. Piqué stwierdził, że jeśli zespół nie poprawi swojej gry, to we wtorek źle się to dla nich skończy.

Atlético nie poddaje się w lidze. Griona przybywa z wiarą na Bernabéu. Piłkarze Eusebio chcą w końcu przełamać złą passę przeciwko Realowi, który cały czas marzy o La Lidze. Real kontra Barcelona w oczekiwanym finale koszykarskiego Pucharu Króla.

Komentarze [64]

REKLAMA

2019.02.16, godz. 23:29, Mateo

Real Madryt w finale Pucharu Króla szósty rok z rzędu!

Fot. Planeta ACB

Królewscy pokonali Joventut i szósty rok z rzędu zagrają w finale Pucharu Króla. Zmierza się w nim z Barceloną, która w pierwszym dzisiejszym półfinale pokonała Tenerife. Będzie to dla madrytczyków okazja do rewanżu za poprzedni rok, kiedy minimalnie lepszy okazali się zawodnicy ze stolicy Katalonii. W dzisiejszym spotkaniu udało się zrealizować plan wyłączenia z gry Laprovíttoli. Argentyńczyk niemal w pojedynkę rozbił Baskonię w ćwierćfinale, ale podopieczni Pabla Laso znaleźli na niego sposób. Poza tym Królewscy wygrali walkę pod tablicami, notując znacznie więcej zbiórek. Finałowy pojedynek rozpocznie się jutro o godzinie 19:30.

Ponownie Real Madryt od samego początku grał z dużą koncentracją. Causeur został oddelegowany do pilnowania Laprovíttoli i wywiązywał się z tego zadania znakomicie. Argentyńczyk był w stanie zdobyć zaledwie dwa punkty w pierwszej kwarcie. Królewscy natomiast dosyć łatwo znajdowali czyste pozycje strzeleckie, a do tego byli skuteczni. Już w pierwszej kwarcie zdołali wywalczyć dziesięciopunktową przewagę. W drugiej części odpowiedzialność za pilnowanie najlepszego gracza Joventutu przejął Taylor, a ciężar zdobywania punktów w zespole Katalończyków spadł na Todorovicia. Real Madryt natomiast grał swoje i powiększał przewagę. Dwie celne trójki Morgana przywróciły wiarę w Joventucie, ale na przerwę to madrytczycy schodzili, mając dziesięć oczek więcej (48:38).

Po zmianie stron Joventut zabrał się do odrabiania strat i zdołał się zbliżyć na odległość sześciu punktów. Jednak Real Madryt szybko na to zareagował dwoma celnymi „trójkami” z rzędu. Całkowicie wyłączony z gry był Laprovíttola. Argentyńczyk miał być wielkim postrachem Królewskich, a tymczasem Katalończycy mieli z niego niewiele pożytku. Blancos, ze znakomicie dysponowanym Deckiem, budowali przewagę, żeby nie musieć się denerwować i wysilać w końcówce spotkania. Jednak utrzymywali wysoki poziom do samego końca, ponieważ Joventut w czwartej kwarcie odzyskał skuteczność w rzutach z dystansu i starał się jeszcze wrócić do gry. Madrytczycy nie dali się zaskoczyć i już mogą myśleć o finałowym starciu z Barceloną.

93 – Real Madryt (26+22+23+22): Causeur (2), Randolph (15), Campazzo (16), Ayón (16), Deck (11), Rudy (3), Carroll (5), Tavares (4), Llull (8), Taylor (8), Reyes (5).

81 – Divina Seguros Joventut (18+20+14+29): López-Arostegui (4), Laprovíttola (14), Todorović (14), Harangody (13), Ventura (12), Dimitrijević (4), Morgan (20), Delía (0), Nogués (0), Mathias (0).

Statystyki

Ćwierćfinały
Tenerife 88:78
Unicaja
Barcelona 86:79 Valencia
Baskonia 89:98 Joventut
Real Madryt 94:63 Estudiantes
Półfinały
Barcelona 92:86
Tenerife
Real Madryt 93:81 Joventut
Finał
Barcelona -:-
Real Madryt

Komentarze [2]

REKLAMA

2019.02.16, godz. 22:40, Leszczu / as.com

Od pogromcy wielkich do outsidera

Fot. Getty Images

Girona przeżywa najgorsze chwile w tym sezonie. 2019 rok bardzo źle się dla niej zaczął. Katalończycy czekają w lidze na zwycięstwo od 25 listopada. Gdybyśmy chcieli wziąć pod uwagę jedynie spotkania rozgrywane od 1 stycznia – czyli sześć ostatnich kolejek – Girona byłaby na ostatnim miejscu w tabeli. Zanotowała dwa remisy (z Levante i Alavés), a poźniej czekała na nią równia pochyła – porażki z Betisem (2:3), Barceloną (0:2), Eibarem (0:3) i Huescą (0:2).

A przecież nie tak dawno ten sam zespół potrafił przeciwstawić się znacznie trudniejszym rywalom, i to na ich terenie. Remis na Wanda Metropolitano dał ekipie Eusebio Sacristána awans do ćwierćfinału Pucharu Króla, a na początku sezonu Girona potrafiła postawić się Barcelonie na Camp Nou (2:2). Zimą nie przeprowadzono tam rewolucji i trudno się dziwić. Katalończycy byli na dziewiątym miejscu w tabeli, a przewaga nad strefą spadkową wynosiła jedynie dwa oczka mniej niż strata do miejsca premiowanego awansem do Ligi Mistrzów. Pozsyskali jedynie Raúla Garcíę Carnero.

Powiewem optymizmu dla kibiców Girony mobłyby być starcia z wielkimi. Dobre występy w Madrycie i Barcelonie mogłyby sugerować, że na Santiago Bernabéu wróci zespół, który potrafi zatrzymać teoretycznie lepszych przeciwników. Bezpośrednie starcia pomiędzy Realem Madryt a Gironą w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wyglądają bardzo niekorzystnie dla Los Blanquivermells.

Królewscy wygrali wszystkie cztery starcia, a w trzech przypadkach zdobyli co najmniej cztery bramki. Ekipa Zidane'a w marcu pokonała Gironę 6:3, później Real poradził sobie z nią z Lopeteguim na ławce i wygrał na Montilivi 4:1. Już za kadencji Santiago Solariego Los Blancos mierzyli się z Katalończykami w Pucharze Króla, ale bez większych problemów awansowali do półfinału tych rozgrywek (4:2 i 3:1).

Komentarze [3]

REKLAMA

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama