REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.03.22, godz. 11:07, Rauer / marca.com

Hazard: To przez Zidane'a zacząłem grać w piłkę

Fot. Getty Images

Eden Hazard i jego możliwy transfer do Realu Madryt to telenowela, która wydaje się nie mieć końca. Belg regularnie wypowiada się na temat zespołu Królewskich, a ostatnio w belgijskiej telewizji nie miał oporów przed tym, aby posłać kilka ciepłych słów w kierunku Zinédine'a Zidane'a. „Roberto Martínez [selekcjoner Belgii – przyp red.] czy Zidane? Czysto piłkarsko nie ma chyba wątpliwości. Mam ogromny szacunek do Zidane'a, był moim idolem, to przez niego zacząłem grać w piłkę. Ale ze względu na ostatnie zwycięstwa wybieram Martíneza”, odpowiedział pomocnik Chelsea.

Przypomnijmy, że Zizou już od wielu lat jest wielkim fanem talentu Hazarda, którego transfer wielokrotnie rekomendował działaczom Realu Madryt. Mając na uwadze fakt, że kontrakt belgijskiego zawodnika z Chelsea wygasa w 2020 roku, wydaje się, że najbliższe letnie okienko transferowe będzie idealną okazją do tego, aby pomocnik w końcu przeniósł się na Santiago Bernabéu.

Komentarze [0]

REKLAMA

2019.03.22, godz. 10:16, El Jarek / marca.com, iusport.com

Tebas: La Liga będzie liczyć 20 zespołów przez kolejne 20 lat

Fot. Getty Images

Javier Tebas wziął w czwartek udział w spotkaniu promującym kampanię związaną z walką z uzależnieniem od hazardu. Prezes La Ligi zabrał głos w sprawie ostatnich spekulacji dotyczących zmian w Lidze Mistrzów i rozgrywkach krajowych. Sternik Primera División utrzymuje swoją opinię, w której uważa, że do proponowanych zmian nie dojdzie, bo są one zwyczajnie niemożliwe do zrealizowania.

– Od dwóch lat komentuję ten temat i nie zaskakuje mnie nic, o czym się mówi. To będzie potężny problem dla lig krajowych. Wszyscy na czele z FIFA i UEFA chcą nowych rozgrywek oraz zmiany modelu, który działa bardzo dobrze. Nie uda im się tego jednak poprawić. Być może wzbogaci się na tym znacząco 5-6 klubów, ale nikt więcej. To są projekty z gadek o 5 nad ranem w barze. One nie są dobrze analizowane, są wręcz nieodpowiedzialne.

– Nie oddamy weekendów i mówię o tym z wielką pewnością. Gwarantuję to. My rywalizujemy z UEFA na międzynarodowym rynku praw telewizyjnych. To nie do pomyślenia, żeby twój rywal narzucał warunki czy reguły, które pozwalają rozwijać się tylko mu i obniżają wartość innych. Nie zatwierdzą tego ani ciała zajmujące się równą konkurencją, ani sądy.

– Żadna z europejskich lig nie podda się takim wymaganiom. Te nowe ligi, jakie powstają i mają powstać, to owoce decyzji podejmowanych bez myślenia i bez znajomości rozgrywek. La Liga nie pozwoli, by zmniejszono liczbę ekip z 20 ani na grę poza weekendami. Zapewniam, że La Liga będzie liczyć 20 klubów przez następne 20 lat. Żadne wielkie rozgrywki się z tego nie wyłamią: ani Anglicy, ani Włosi, ani nikt inny. Będziemy razem pracować nad przekonaniem reszty piłkarskiego świata, że te plany to barbarzyństwo.

– Proponowane rozwiązania będą problemem dla lig narodowych, ale nie wygenerują większego bogactwa dla wielkich klubów i na końcu wszyscy stracą. Działacze wielkich klubów nie rozumieją, że sposób prowadzenia biznesu zmienił się i to nie działa już tak, jak działało 15 lat temu. Najbardziej martwi to, że ci ludzie nie widzą, jakie mogą wyrządzić szkody swoim organizacjom. Oni powinni podjąć decyzje z głową, a nie na podstawie euforii. Ci, którzy najwięcej o tym opowiadają, nie mają pojęcia, jak to w ogóle działa. Ktoś teraz powiedział, że jeden klub będzie dostawać 900 milionów euro rocznie z tytułu praw telewizyjnych. Dosłownie padłem ze śmiechu, bo ten człowiek nie ma pojęcia, o czym mówi. To jest niemożliwe, bo jeśli 900 milionów ma dostać każdy z 16 klubów, to wychodzi z 14-15 miliardów euro za rok dla wszystkich. Tyle nie zarabiają w jednym sezonie wszystkie kluby razem wzięte z Premier League, Bundesliga, La Ligi, Serie A i Ligue 1 z tytułu praw na całym świecie. Nagle telewizje wydadzą tyle razy więcej pieniędzy? Rynek tak nie działa. Oni po prostu zniszczą własne kluby.

– Nowa superliga nie będzie atrakcyjna. Kibice wielkich klubów są przyzwyczajeni do wygrywania pucharów. Jeśli postawi się na taką rywalizację, niektóre kluby będą bez trofeów przez 8-10 lat. Chciałbym zobaczyć jak City czy Real są odpowiednio na 8. i 9. miejscu w tabeli i grają ze sobą mecz dosłownie o nic. Zobaczymy jaka będzie wtedy widownia i ile zarobią. Tworzy się projekt bez przemyślenia jego efektów. Kibice na końcu odwrócą się od tego i od tych klubów. To zwykła gadka barowa. Ten przemysł jest oparty na mocnych ligach krajowych, a teraz próbuje się temu zagrozić.

– Co mówią prezesi La Ligi? Na razie żaden prezes niczego nie powiedział mi wprost, ale czytam opinie dziennikarzy, którzy są swoistymi „rzecznikami” danych klubów i widzę, jak się wypowiadają. Czytam wasze teksty i wiem, co mówicie.

– Niedługo zaprezentujemy raport pokazujący, jakie szkody wyrządzają i mogą wyrządzić te projekty oparte na gadkach barowych, superligach czy pseudoligach. Mamy obecnie ekskluzywne produkty, z których chce się stworzyć jeden, który na końcu znormalnieje. A gdy coś jest normalne, na obecnym rynku sportowym szybko opada.

– Mecz Realu w poniedziałek? W La Lidze życie nie toczy się na myśleniu o Realu Madryt. Problem jest taki, że dotychczas liczba klubów mogących grać w poniedziałki była bardzo ograniczona. Teraz po odpadnięciu Realu, Sevilli, Betisu czy Atlético z europejskich pucharów możliwości się zwiększają. Real zagra w tym sezonie dwa mecze w poniedziałki? Nie wiem, czy Real wróci jeszcze potem do gry w poniedziałek. Zobaczymy.

Komentarze [9]

REKLAMA

2019.03.22, godz. 09:43, Mateo

Piąte starcie z Baskonią w tym sezonie

Koszykarze Realu Madryt mierzą się obecnie z trudnym wyzwaniem. W ciągu pięciu dni mieli do rozegrania trzy wymagające mecze. Pierwszy z nich wygrali, w pokonanym polu pozostawiając Olimpię Milano. Nie było o to łatwo, ponieważ rywale znakomicie rozpoczęli spotkanie i Królewscy musieli ich później gonić. Teraz czas na wyjazd do Vitorii na pojedynek z Baskonią. Baskowie ciągle walczą o awans do play-offów, natomiast madrytczycy zrealizowali większość celów na ten etap sezonu, więc dla nich zwycięstwo nie jest aż tak niezbędne, chociaż może pomóc w awansie w tabeli.

Baskonia przedwczoraj przegrała bardzo ważny dla siebie mecz z Panathinaikosem w Atenach. Sytuacja na granicy strefy play-offów jest zacięta i walka o czołową ósemkę z pewnością będzie trwała do ostatniej kolejki. W związku z tym Baskonia bardzo potrzebuje kolejnych wygranych, a terminarz ma mocno skomplikowany: Real Madryt, Anadolu Efes i CSKA Moskwa. Na korzyść zespołu z Vitorii może zadziałać to, że te drużyny już swoje cele osiągnęły i ostatnie spotkania mogą potraktować nieco ulgowo, wykorzystując je do złapania oddechu na dalszą część sezonu.

Wygrana z Olimpią Milano nie przyszła łatwo, a dzisiaj kolejny raz do zwycięstwa potrzebny będzie duży wysiłek. Trzeba przy tym mieć na uwadze, że pojutrze w Lidze Endesa Real Madryt zmierzy się z Barceloną. W takiej sytuacji spotkanie z Baskonią może mieć nieco niższy priorytet i ewentualna porażka nie będzie ze sobą niosła poważniejszych konsekwencji. Jednak Królewscy w każdym starciu powinni dążyć do zwycięstwa, szczególnie że akurat Baskonia wyjątkowo im leży w tym sezonie. Mierzyli się z nią czterokrotnie i za każdym razem wygrywali. Oby tak było również dzisiaj.

Mecz rozpocznie się dzisiaj o 20:30. Żadna polska telewizja nie przeprowadzi transmisji z tego spotkania.

Komentarze [0]

REKLAMA

2019.03.22, godz. 09:07, Rauer / marca.com

Varane: Nie mam ochoty rozmawiać o mojej przyszłości

Fot. Getty Images

Raphaël Varane może być jednym z najgłośniejszych nazwisk tego lata. W ostatnich dniach coraz głośniej mówi się o tym, że francuski stoper po zakończeniu obecnego sezonu będzie chciał odejść z Realu Madryt. Nie dziwi więc fakt, że w wywiadzie dla francuskiego dziennika Le Parisien zawodnik Królewskich został zapytany o swoją przyszłość. I jeśli ktoś liczył na to, że dojdzie do zdementowania ostatnich pogłosek, to mógł się zawieść. „Nie mam ochoty rozmawiać o mojej przyszłości. Nie mam w zwyczaju, aby poruszać publicznie tego typu tematy”, odpowiedział niejednoznacznie Varane.

– Powrót Zidane'a? Dziewięć miesięcy to mało czasu. Wydaje się, jakby odchodził wczoraj. Poważam go jako człowieka i jako trenera. On był dla mnie naprawdę kimś ważnym. To ciekawe, ale podobne wątpliwości pojawiały się wobec niego przed jego debiutem w styczniu 2016 roku, jak wobec mnie przed mundialem. Mówiło się o predyspozycjach na lidera, o nieśmiałości w szatni. Uciszył wszystkich krytyków i udowodnił, że jest w stanie poprowadzić największy klub na świecie – powiedział francuski stoper w kontekście ostatniej zmiany trenera.

– Nie jestem typem człowieka, który jest wygadany w szatni. Ale staram się zarażać kolegów spokojem i motywacją. Nie byłbym sobą, gdybym nagle wstał, zaczął krzyczeć i uderzać pięścią w ścianę. Niektórzy robią wokół siebie dużo szumu i nic z tego nie wynika. Gdy już coś mówię, to reszta mnie słucha. Jest mi z tym dobrze. Tego nauczyłem się od Zidane'a. Obserwowałem jego sposób bycia. Bez podnoszenia głosu zdobywa szacunek całej szatni Realu Madryt – dodał Varane.

Komentarze [5]

REKLAMA

2019.03.22, godz. 08:14, El Jarek / marca.com

MARCA: Icardi może odejść za 50 milionów euro

Fot. Getty Images

Mauro Icardi w czwartek wrócił do treningów z zespołem Interu. Argentyńczyk ostatni raz wystąpił w koszulce Nerazzurrich 9 lutego, a potem stracił opaskę kapitana, po czym zgłosił kontuzję kolana. Spekulowano, że problemy z zawodnikiem dotyczą i jego zachowań, i agresywnej strategii, jaką jego żona Wanda Nara obrała w negocjacjach dotyczących nowej umowy. Od tamtego momentu zaczęto spekulować o odejściu 26-latka, a najwięcej mówiono w tym względzie o Juventusie czy Napoli, ale także Realu Madryt.

Trener Luciano Spalletti i klub mieli teraz nawet zaoferować zawodnikowi z powrotem noszenie opaski kapitana, ale ten odrzucił tę propozycję. Atakujący ma czuć się dobrze fizycznie i chce wrócić do gry już w najbliższym meczu klubowym, myśląc w tym momencie najbardziej o powołaniu na Copa América. Tydzień temu we wtorek Inter ogłosił, że spotkał się z Icardim i jego reprezentantem w sprawie przedyskutowania nowego kontraktu. Klub bardzo chce zatrzymać napastnika, ale MARCA podaje, że ten jest całkowicie nastawiony na odejście. Jego zamysłu nie zmienia nawet fakt, że po sezonie Spalletti zapewne opuści klub. Działacze zapewniają, że ostatni miesiąc przejdzie w zapomnienie, ale zawodnika to nie przekonuje.

W ostatnich dniach rożne media spekulowały, że cena Icardiego, który ostatniego lata miał kosztować 110 milionów euro i który ma kontrakt do 2021 roku, spadła do 80 milionów euro. MARCA jednak twierdzi, że potencjalna kwota transferu jest jeszcze niższa i wynosi 50 milionów euro. Wstępnie w kwestii przyszłości 26-latka najwięcej ekspertów stawia na jego przejście do innego klubu we Włoszech, szczególnie z powodu odległości – stadion Juventusu czy jego centrum treningowe są położone zaledwie godzinę drogi od obecnego domu gracza. „W kwestii zagranicznego wyjazdu zdanie Argentyńczyka mógłby zmienić jednak Real Madryt”, analizują Hiszpanie.

Dziennik twierdzi jednak, że Królewscy nie są całkowicie przekonani do Icardiego z powodu jego zachowań i problemów pozaboiskowych oraz zamieszania, jakie często tworzy jego agentka i żona Wanda Nara. Napastnik bardzo podoba się jednak Zidane'owi, co akurat tego lata może okazać się decydujące w kwestii polityki transferowej. Co ciekawe, gazeta informuje, że Wanda Nara w środę była w Madrycie, by dopilnować swoich osobistych interesów biznesowych i w ostatnich dniach miała także skontaktować się z jednym z działaczy Los Blancos.

Komentarze [19]

REKLAMA
 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama