REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2017.05.28, godz. 01:42, El Jarek

Dzisiejsze okładki

Fot. RealMadryt.pl

Zdobycie przez Barcelonę Pucharu Króla to główny temat na niedzielnych okładkach najpopularniejszych dzienników sportowych w Hiszpanii.

MARCA

„Messi zaprasza na kolejny puchar” – MARCA podkreśla, że to Argentyńczyk poprowadził Barcelonę do wygranej. Piękny gol Theo na 1:1. Trzeci tytuł z rzędu dla Katalończyków, którzy już mają ich 29. Dzięki temu wynikowi do Ligi Europy awansował Athletic. Sprawia on także, że latem dojdzie do trzech Klasyków.

Sekcja Królewskich w lewym górnym rogu: Cristiano stwierdził, że drużyna zawdzięcza sukces Zidane'owi, a marzeniem jest podniesienie kolejnego Pucharu Europy. Do tego lista klątw, z którymi będą musieli zmierzyć się Królewscy.

Poza tym na okładce: po 51 latach zamknięte zostaje Calderón; Fernando Alonso powalczy dzisiaj w Indy 500; Valencia wyrzuciła koszykarzy Barcelony z walki o mistrzostwo Hiszpanii.

AS

„Puchar Messiego” – AS wyróżnia, że Argentyńczyk zdobył bramkę, miał udział przy dwóch innych i rozstrzygnął finał przeciwko świetnemu Deportivo Alavés. Luis Enrique powiedział, że potrzebował odejścia i potrzebowała tego ekipa. W Superpucharze dojdzie do Klasyku.

Na górze: Cristiano ocenia, że drużyna zawdzięcza sukces Zidane'owi; o 18:00 odbędzie się pożegnalny mecz na Vicente Calderón. Do tego na dole: koszykarska Barcelona po raz pierwszy od 12 lat odpadła w ligowych ćwierćfinałach; Alonso chce napisać dzisiaj historię w Indy 500; czasówka na 29 kilometrach zdecyduje o Giro d'Italia, bo czterech czołowych kolarzy dzielą tylko 53 sekundy.

Mundo Deportivo

„Puchar Leo i Lucho” – Mundo Deportivo analizuje, że Messi zburzył mur Deportivo Alavés w godnej zapamiętania pierwszej połowie, która rozstrzygnęła finał. Argentyńczyk strzelił przy tym 54. bramkę w sezonie. Barcelona sięgnęła po 29. Puchar Króla, a Luis Enrique po 9. tytuł w czasie trzech lat pracy w klubie.

Sport

„Dziękujemy!” – Sport informuje, że Luis Enrique żegna się zdobyciem dziewiątego trofeum po kolejnym recitalu Messiego. Barcelona pozostaje najlepszą ekipą Pucharu Króla, mając na koncie już 29 takich trofeów.

Komentarze [21]

REKLAMA

2017.05.27, godz. 23:40, Leszczu

Z Barceloną o Superpuchar Hiszpanii

Fot. Getty Images

W ostatnim meczu Luisa Enrique w roli trenera Barcelony jego podopieczni poradzili sobie na Vicente Calderón z Deportivo Alavés i sięgnęli po Puchar Króla. Gole dla Katalończyków strzelili Lionel Messi, Neymar i Paco Alcácer. Drużyna z Kraju Basków potrafiła w pierwszej połowie doprowadzić do remisu, ale przepiękne trafienie Theo Hernándeza z rzutu wolnego nie wystarczyło, by poważniej zagrozić wicemistrzowi Hiszpanii.

Dzisiejszy finał Pucharu Króla był też ostatnim starciem na Vicente Calderón, które już wkrótce ulegnie rozbiórce. Przez pierwsze 30 minut na boisku nie działo się wiele. Barcelona miała przewagę, ale nie portafiła stworzyć stuprocentowej sytuacji pod bramką Fernando Pacheco. Lionel Messi nie musiał jednak stawać oko w oko z byłym golkiperem Realu Madryt. Popisał się świetnym uderzeniem zza pola karnego, a bramkarz mógł jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem. Chwilę później w kapitalny sposób odpowiedział Theo Hernández, który fantastycznym strzałem pokonał Jaspera Cillessena.

Tuż przed upływem 45 minut wydawało się, że mecz rozstrzygnie się po przerwie. Wtedy jednak Neymar wykończył akcję André Gomesa, a chwilę później rezultat podwyższył Paco Alcácer. Alavés robiło, co mogło, ale do końca meczu wynik się nie zmienił. Dzisiejszy mecz był interesujący dla madridistas przede wszystkim ze względu na to, z kim Królewscy zmierzą się w Superpucharze Hiszpanii. Ostatecznie w sierpniu tego roku udadzą się na Camp Nou, a prawdopodobnie tydzień później Klasyk odbędzie się na Santiago Bernabéu. Dokładne daty nie są jeszcze znane, ale pewne jest to, że latem Real Madryt aż trzy razy zagra z Barceloną – poza dwoma meczami o Superpuchar zmierzą się z odwiecznym rywalem 30 lipca w Miami w ramach International Champions Cup.

Do dziś Deportivo Alavés zostawało ostatnią drużyną w Hiszpanii, która mogła w przyszłym sezonie zagrać w Lidze Europy. Barcelona ma zagwarantowany udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów dzięki drugiej lokacie w Primera División, co oznacza, że w fazie grupowej Ligi Europy zagra Real Sociedad – szósta drużyna ligi. Wcześniej drużyna z San Sebastián zapewniła sobie udział w eliminacjach do tych rozgrywek, jednak teraz wiadomo już, że nie będzie musiała przez nie przechodzić. Tę szansę otrzyma natomiast Athletic Bilbao W Champions League zagrają zatem Real Madryt, Barcelona i Atlético, o udział w Lidze Mistrzów powalczyć będzie musiała Sevilla. Villarreal i Real Sociedad wystąpią natomiast w fazie grupowej Ligi Europy. Od eliminacji grę w tych rozgrywkach zacznie zaś drużyna na co dzień występująca na San Mamés.

FC Barcelona – Deportivo Alavés 3:1 (3:1)
1:0 Messi 30' (asysta: Neymar)
1:1 Theo 33'
2:1 Neymar 45' (asysta: André Gomes)
3:1 Alcácer 45'+3' (asysta: Messi)

Barcelona: Cillessen; Mascherano (11' André Gomes), Piqué, Umtiti, Alba; Rakitić (83' Vidal), Busquets, Iniesta; Messi, Alcácer.

Alavés: Pacheco; Kiko, Vigaray, Ely, Feddal, Theo (79' Romero); Édgar (59' Camarasa), Llorente, Manu García, Ibai (60' Sobrino); Deyverson.

Komentarze [31]

REKLAMA

2017.05.27, godz. 20:00, El Jarek

Juventus wygrywa po golu w ostatniej minucie

Fot. Getty Images

Juventus mistrzostwo Włoch zapewnił sobie tydzień temu i dzisiejszy ostatni ligowy mecz w sezonie był dla Starej Damy przetarciem przed finałem Ligi Mistrzów. Rywale Królewskich wygrali na wyjeździe 2:1 z Bologną. W składzie zabrakło kilku podstawowych piłkarzy.

W pierwszej połowie po niezłym początku mecz się wyrównał i tak naprawdę brakowało solidnego dopinania akcji. Groźniejsze strzały oddawali Destro czy Higuaín, ale nie potrafili pokonać bramkarzy rywali. Druga połowa lepiej zaczęła się dla gospodarzy, którzy po świetnym uderzeniu Taidera po długim rogu objęli prowadzenie. Juventus od tego momentu ożywił się, a doskonałe okazje mieli i Higuaín, i Dybala. W końcu po kwadransie nacisków bramkę zdobył ten drugi, dobijając uderzenie pierwszego. Bologna nie za bardzo potrafiła wyjść z opresji, a mistrzowie Włoch dominowali do końca spotkania, stawiając po zmianach na grę skrzydłami. Zwycięską bramkę zdobyli dosłownie w ostatniej akcji, kiedy rzut wolny Pjanicia ze środka połowy na bramkę głową zamienił młodziutki Kean.

Wobec wielu nieobecności w obronie i drugiej linii w dzisiejszym spotkaniu można było tak naprawdę lepiej przyjrzeć się tylko ofensywnej dwójce Juventusu. Widać, że Dybala próbuje brać na siebie napędzanie akcji w ostatniej ćwiartce, a Higuaín szuka wykańczania akcji. Pipita jednak nie tylko pojawia się przy samych strzałach, ale też sam po przyjęciu próbuje wypracowywać sobie pozycję przez 2-3 szybkie kontakty i ucieczkę rywalowi. Na pewno ta dwójka przysporzy defensywie Królewskich wielu kłopotów.

W Juventusie na boisku minuty przed finałem złapało 6 zawodników z jedenastki, jaka ma zagrać w finale. Na murawie nie pojawili się Buffon, Chiellini, Bonucci, Alves i Sandro. Z jednej strony, Juve chciało utrzymać rytm rywalizacji, z drugiej uniknąć kontuzji. Ważną godzinę rozegrał także Khedira, który w Cardiff powinien stworzyć parę środkowych pomocników z Pjaniciem. Stara Dama swoje przygotowania do starcia z Realem rozpocznie w poniedziałek. Warto dodać, że przy faulu na wolnego przed bramką Keana stłuczenia biodra i kolana doznał Mandžukić. Chorwat długo podnosił się z murawy i po spotkaniu wyraźnie wskazywał na spory ból.

Bologna 1:2 Juventus
1:0 Taider 52'
1:1 Dybala 70'
1:2 Kean 94' (asysta: Pjanić)

Juventus: Audero; Lichtsteiner, Barzagli, Benatia, Asamoah; Khedira (59', Mandžukić), Marchisio (56', Pjanić); Cuadrado, Dybala (79', Kean), Sturaro; Higuaín.

Komentarze [8]

REKLAMA

2017.05.27, godz. 17:26, El Jarek / realmadrid.com

Cristiano: Juve może mieć świetną obronę, ale każda defensywa ma słaby punkt

Fot. Getty Images

Cristiano Ronaldo udzielił wywiadu mediom UEFA przed finałem Ligi Mistrzów z Juventusem. Przedstawiamy zapis tej rozmowy, jaką opublikowała oficjalna strona Realu Madryt.

W jaki sposób przygotowujesz się do swojego trzeciego finału Ligi Mistrzów w ciągu czterech lat?
Zawsze gra w finale Ligi Mistrzów jest wyjątkowa. Zmierzymy się ze świetną drużyną. Wiemy, że to będzie trudny mecz, ale jesteśmy Realem Madryt i mamy dobre szanse na wygraną. Uważam, że szanse rozkładają się po 50%, ale oczywiście mam nadzieję na zwycięstwo, bo to byłoby coś wyjątkowego.

Skupiając się na tej edycji rozgrywek, były one cięższe, bo bronicie tytułu?
Wygranie Ligi Mistrzów jest ekstremalnie trudne. W fazie grupowej byliśmy drudzy za Dortmundem, ale myślę, że poradziliśmy sobie dobrze. Potem byliśmy w stanie wyeliminować wielkie ekipy jak Atlético czy Bayern i dlatego zasługujemy na bycie w finale. Odkąd jestem w Realu Madryt, zawsze podchodziliśmy do tych dwumeczów z maksymalną koncentracją i to pokazuje, że jesteśmy świetną ekipą.

Motywuje was szansa na zostanie pierwszą drużyną, która wygra dwie Ligi Mistrzów z rzędu?
To cel, jaki wszyscy piłkarze Realu chcemy osiągnąć. Chcemy wejść do historii i jeśli wygramy, zostać pierwszą ekipą, która zdobędzie dwa tytuły w kolejnych sezonach w nowym formacie Ligi Mistrzów. To ambicja i marzenie. Zaciskamy kciuki.

Porozmawiajmy o Juventusie. Co byś u nich wyróżnił? Jak przejść przez tak mocną obronę z Bonuccim czy Barzaglim?
To doskonały zespół. Nie są w finale przez przypadek. Wygrali ligę włoską i puchar. Są ciężkim rywalem i wiemy, że to będzie trudne starcie. Lubią grać blisko swoich rywali, podobnie jak Atlético. Mogą mieć świetną linię defensywną, ale niezależnie od tego jak dobrzy są ich obrońcy, każda defensywa ma słaby punkt. Musimy więc odszyfrować ich słabe punkty, zbijać kapitał na przestrzeni, jaką Juventus da nam w meczu i wykorzystać to do trafiania.

Jakie widzisz różnice między tym finałem a dwoma ostatnimi z Atlético?
Będą bardzo podobne. To finały, które zawsze pozostają z szansami 50:50. Obie ekipy postarają się wykorzystać błędy rywali. Drużyna, które popełni ich mniej, prawdopodobnie wygra. Oczekuję, że będzie to Real Madryt. To będzie bardzo emocjonujące spotkanie, wszyscy będą chcieli je obejrzeć. Piłkarze lubią być w takich meczach na boisku i cieszyć się grą. Oczekiwania są wielkie i drużyna wierzy w siebie.

Chcę zapytać o rozwój twojej roli w zespole pod dwoma względami. Po pierwsze, w związku z pozycją i zbliżaniem się coraz bardziej do bycia tradycyjnym napastnikiem. Z drugiej strony, w związku z liczbą rozegranych meczów, która pozwoliła ci dojść do najważniejszych meczów w najlepszej formie.
Moja pozycja zawsze będzie taka sama. Najbardziej lubię grać ze swobodą w ataku i Zidane daje mi taką szansę. Gram wolny. Na boku, w środku… Jestem tam, gdzie uważam, że powinienem być. Jeśli chodzi o liczbę spotkań, rozmawialiśmy o tym na początku sezonu i wiedziałem, że tego potrzebuję. W ostatnich latach potrafiłem być zmęczony, gdy dochodziłem do ostatniego etapu ligi i Ligi Mistrzów. Dlatego w tym roku odpoczywałem w kilku meczach i czuję się w tej ostatniej fazie sezonu lepiej niż w tych poprzednich.

W tym sezonie w Realu występowało regularnie 20 czy 21 zawodników. Uważasz, że to też było kluczowe w zajściu tak daleko?
Tak, sądzę, że tak. Zidane prowadził kadrę bardzo inteligentnie. To nie jest łatwe. Ta sytuacja nie jest prosta, bo wszyscy zawodnicy chcą grać dużo. Zidane wykonał bardzo inteligentną pracę i był w stanie wykorzystywać wszystkich piłkarzy. To było kluczowe w dojściu do finału i wygraniu ligi. Dlatego sądzę, że ten sezon jest doskonały.

Musimy porozmawiać o twoim rekordzie 100 bramek w Lidze Mistrzów. Tylko ty doszedłeś do takiej granicy. To coś bardzo wyjątkowego? Myślisz o takich osiągnięciach?
Tak, to wynik, jaki chciałem osiągnąć. Byłem blisko, ale przez kilka spotkań nie trafiałem, co sprawiło, że to wszystko stało się trochę trudniejsze. Zawsze wierzyłem, że będą pierwszym, który zdobędzie te 100 bramek i to zrobiłem. To był cel, jaki wyznaczyłem sobie na początku sezonu i go osiągnąłem dzięki Bogu. Chciałbym podziękować kolegom, trenerowi i kibicom Realu Madryt. To był piękny moment w mojej karierze. Jestem niesamowicie szczęśliwy.

Myślisz czasami o tym, że piszesz historię futbolu? Jesteś świadomy, że to, co teraz robisz, przetrwa przez wiele lat?
Tak, jestem świadomy tego, że to, co osiągnąłem w piłce, pozostanie widoczne jako marka. Nie pobiłem tak wielu rekordów przez przypadek. Dla mnie to nie jest obsesja, ale lubię bić rekordy. Czuję się wtedy zadowolony i zmotywowany do dalszego treningu oraz lepszej gry. Zawsze mam ambicję bycia coraz lepszy i pozostawania na maksymalnym poziomie.

Chciałbym zapytać o Zidane'a i jego wpływ na zespół. Kiedy przyszedł w połowie poprzedniego sezonu, sytuacja była inna. Teraz kończymy jego pierwszy pełny sezon. Co o nim sądzisz?
Wykonał niesamowitą pracę. Ten sezon zaczął od początku i pokazuje, że staje się dobrym trenerem. Jestem bardzo zadowolony z jego pracy. Podziwiałem go jako piłkarza, a teraz podziwiam go jeszcze bardziej jako trenera, bo to bardzo pozytywny człowiek, ciężko pracujący i okazujący wielki szacunek zawodnikom. Dlatego nie mam żadnych wątpliwości, że sukces drużyny zawdzięcza się Zidane'owi i jego doskonałej pracy. Wszyscy piłkarze są z niego zadowoleni.

Komentarze [287]

REKLAMA

2017.05.27, godz. 14:34, El Jarek / realmadrid.com

Ramos, Pepe i Coentrão nie trenowali z zespołem

Fot. realmadrid.com

Drużyna odbyła ostatni trening w tym tygodniu. Sergio Ramos pracował indywidualnie na murawie, Pepe i Coentrão pozostali w klubowych budynkach. Zidane na tę sesję zaprosił Enzo, Lienharta, Tejero, Quezadę i Achrafa z Castilli. Dostępni gracze pracowali z piłkami, a następnie odbył się sparing na zmniejszonej przestrzeni.

Po zajęciach na boisku pojawił się Florentino Pérez. Prezes przywitał się z trenerami, pracownikami i piłkarzami, sprawdzając stan przygotowań na sobotni finał Ligi Mistrzów.

Zdjęcia z tej sesji można znaleźć tutaj, a ze spotkania z Florentino tutaj.

Komentarze [11]

REKLAMA
 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama