REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2017.03.22, godz. 12:37, Cover / marca.com

Dziewięć żółtych kartek Carvajala

Fot. Getty Images

Dani Carvajal w ostatniej potyczce z Athletikiem Bilbao dostał dziewiątą żółtą kartkę w obecnym sezonie ligowym. Oznacza to tyle, że jest zagrożony zawieszeniem w najbliższej przyszłości, co może spowodować, że opuści któreś z najważniejszych spotkań w kluczowym momencie sezonu. Zidane ma nadzieję, że nie dojdzie do takiej sytuacji. Dobrze byłoby, gdyby wychowanek Królewskich wykartkował się już wcześniej.

Jeśli Dani dostanie żółtą kartkę w meczu z Alavés, opuści tylko wyjazdowe spotkanie z Leganés, to jest z klubem z miejsca, w którym się wychował. Dzięki temu obrońca miałby czystą sytuację przy spotkaniach z Atlético, Barceloną i Sevillą, które będą najważniejszymi, jakie zostały Realowi do rozegrania. Podobnie było też w pierwszej rundzie, gdy żółta kartka z Athletikiem pozwoliła Carvajalowi bezpiecznie zagrać w derbach Madrytu i w Klasyku. Niemniej mecz z Pepineros byłby dla Hiszpana bardzo wyjątkowy, bowiem nigdy wcześniej nie miał szansy gry na Butarque w pierwszej ekipie Królewskich.

Dani nigdy nie grał w szkółce Leganés. Już w wieku dziesięciu lat dołączył do Realu Madryt, doszło do tego w 2002 roku. Później na Butarque grał już tylko w barwach Królewskich, gdzie przyjechał, będąc jeszcze członkiem Castilli. Innymi słowy Carvajal może zagrać w rodzinnym mieście, ale jeśli tego nie zrobi, powinien być w stanie wystąpić w każdym z kluczowych meczów w sezonie.

Komentarze [27]

REKLAMA

2017.03.22, godz. 12:18, marthen / realmadrid.com

Ayón: Porażki nie mają na nas wpływu

Fot. Planeta ACB

Gustavo Ayón jest jednym z najważniejszych zawodników Realu Madryt w tej edycji EuroLigi. Koszykarz wypowiedział się na temat najbliższego spotkania.

– Oczekujemy meczu przeciwko Barcelonie z niecierpliwością i koncentracją. Każde spotkanie ma swoje okoliczności. Musimy skupić się na meczu i nie myśleć o pozycji, jaką oni zajmują, ponieważ w EuroLidze każdy może cię pokonać. Wszystkie mecze są ważne, ale ten najbliższy będzie miał trochę większe znaczenie, ponieważ zwycięstwo pozwoli nam na miejsce w pierwszej czwórce i przewagę parkietu – stwierdził Ayón.

– Barcelona zagra z dużą intensywnością. Musimy skoncentrować się na naszej pracy, na naszej drużynie. Ligowy mecz pozwolił nam zobaczyć, że przeciwnik to dobra drużyna, z dużą jakością. Musimy zagrać na sto procent. Ostatnie porażki nie miały na nas wpływu. Pracowaliśmy w tym tygodniu dobrze i to jest ważne.

Komentarze [0]

REKLAMA

2017.03.22, godz. 12:16, marthen / realmadrid.com

Laso: Barcelona zawsze jest groźna

Fot. Planeta ACB

Real Madryt po raz drugi w tym miesiącu stanie do walki z koszykarzami FC Barcelona Lassa. Euroligowy pojedynek zespołów skomentował na konferencji prasowej Pablo Laso.

– Wciąż jesteśmy liderami EuroLigi, więc następnym celem jest zagwarantowanie sobie przewagi parkietu. Czeka nas atrakcyjny mecz. Atmosfera będzie świetna, po dwóch bolesnych porażkach na wyjeździe publiczność będzie nas wspierała. Pragniemy rozegrać dobry mecz przeciwko znakomitemu rywalowi – zapewnił Laso.

– Barcelona ma wyśmienitych zawodników. Widzieliśmy, ile trudu sprawili nam w starciu przed tygodniem. Każdy mecz jest inny, a ten rywal zawsze jest groźny. Jak zawsze w EuroLidze, będziemy musieli rozegrać dobre spotkanie, jeśli chcemy wygrać.

– Jeżeli chodzi o rezultaty, nie przechodzimy przez najlepszy okres, ale nie możemy patrzeć tylko na to czy wygrywamy, czy przegrywamy. Praca skupia się na ciągłym, drużynowym rozwoju. Wierzymy, że wciąż pozostało nam wiele pracy do wykonania zarówno w EuroLidze, jak i w Lidze Endesa. Luty i marzec były wyczerpujące ze względu na mecze i podróże, choć nie chcę, by wyglądało to, jakbym szukał wymówek. Sezon jest długi, a w środę jest kolejny dzień, aby wykonać drużynowy krok naprzód.

– Nocioni ma się dużo lepiej. Przyjrzymy się jego sytuacji, bez wymuszania gry. Wiemy, że przed nami tydzień z trzema meczami, dlatego też musimy oceniać sytuację każdego z osobna. Prawdą jest jednak, że tak w poniedziałek, jak i we wtorek wszyscy zawodnicy trenowali.

Komentarze [0]

REKLAMA

2017.03.22, godz. 12:12, marthen

Trudno wygrzebać się z kryzysu

Fot. Planeta ACB

Szybka powtórka, tym razem w rozgrywkach europejskich. Koszykarskie zespoły Realu Madryt i FC Barcelona Lassa po upływie zaledwie dziesięciu dni znowu staną naprzeciw siebie, lecz wraz ze zmianą rozgrywek nastąpiła wyraźna zmiana okoliczności. Starcie tych dwóch europejskich gigantów śmiało można również przedstawić jako starcie lidera z… jedenastą drużyną klasyfikacji Turkish Airlines EuroLigi.

Wspomniane odległe miejsce, zajmowane obecnie przez kataloński zespół, jest konsekwencją bardzo słabych występów w tej edycji rozgrywek. Oficjalnie pożegnał się on z szansą na udział w play-offach, dalej nie zagra. Ogromna niespodzianka, do której jednak wszyscy zdołali przywyknąć. Barça utrzymuje wątpliwy poziom gry już od kilku miesięcy, więc kibice szukający jej nazwy w tabeli odruchowo zerkają w rejony pod kreską. Zupełnie inaczej jest w przypadku jej największego wroga, nawet jeśli kryzysowe czasy trochę oba kluby łączą.

Miesiąc temu madrycki skład świętował zdobycie Pucharu Króla, niedługo potem wywalczył awans do kolejnej rundy EuroLigi, a przed ponad tygodniem pokonał u siebie Barcelonę. Brzmi wyśmienicie, jednak wszystkie te sukcesy przeplatał nieudanymi meczami i seriami niepowodzeń. Sprawiają one wrażenie małej zadyszki, zwłaszcza przy porównaniu ich z kłopotami najbliższego przeciwnika, ale zaczynają budzić niepokój. Szczególnie, że sezon zasadniczy powoli się kończy.


Real Madryt zmierzy się z FC Barcelona Lassa w środę, o godzinie 21:00, w Palacio de los Deportes w Madrycie. Spotkanie zakończy rywalizację w ramach 27. kolejki sezonu zasadniczego Turkish Airlines EuroLigi. Transmisję zapowiedział Polsat Sport News.

Komentarze [0]

REKLAMA

2017.03.22, godz. 11:59, Cover / marca.com

Yuriego chce także City

Fot. Getty Images

Real Madryt myśli już o wzmocnieniu lewej obrony. Jednym z potencjalnych celów transferowych ma być Yuri Berchiche. Okazuje się, że Królewscy nie są jedynym zespołem, który chciałby mieć u siebie zawodnika Realu Sociedad. Do walki o piłkarza ma się bowiem włączyć także Manchester City.

Obywatele chcą wzmocnić linię defensywy. Tak samo jak Real wiedzą, że klauzula wykupu Yuriego, która wynosi trzydzieści milionów euro, to najniższa kwota, jaką trzeba będzie za niego uiścić. Tym bardziej, że Berchiche nie jest obojętny także dla włoskich ekip. Dodatkowo jest coraz bliżej kadry Hiszpanii. Ostatnio Julen Lopetegui umieścił go na długiej liście na mecze z Francją i Izraelem, ale ostatecznie nie znalazł się wśród dwudziestki piątki, która pojechała na te spotkania.

Yuri jest silnym, wytrzymałym piłkarzem. Jego największą zaletą jest wybieganie, obrońca potrafi krążyć między oboma polami karnymi, jeśli tego wymaga od niego sytuacja. Często atakuje po flance, skąd potrafi dobrze dograć do kolegów albo samemu uderzyć. Hiszpan nie jest też graczem porywistym, potrafi poczekać z akcją i zagrać kombinacyjnie. Rzadko przegrywa pojedynki jeden na jeden.

Przed dwoma laty Berchiche odrzucił ofertę Athleticu Bilbao, choć to właśnie w tym klubie się wychował. Hiszpana zarekomendować może też Gareth Bale, który zna go jeszcze z Tottenhamu, gdzie występował w drugim zespole. Niestety mimo szybkości i siły nie udało mu się wtedy przebić do pierwszej ekipy Spurs.

Komentarze [7]

REKLAMA

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama