• polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2016.09.24, godz. 15:07, marthen / ACB.com, as.com

Llull: Porażka zawsze boli

Fot. Planeta ACB

Dwadzieścia siedem punktów Sergio Llulla nie wystarczyło do pokonania graczy FC Barcelona Lassa w półfinale Superpucharu Endesa. Rozgrywający wypowiedział się na temat meczu na konferencji prasowej.

– Uważam, że walczyliśmy do samego końca. Spotkanie było trudne i wyrównane, przeciwko znakomitej drużynie. Mieliśmy szanse na wygranie meczu, ale przeciwnicy byli w tych momentach lepsi i nie osiągnęliśmy tego. Niektóre rzeczy wykonaliśmy dobrze, niektóre źle – powiedział Sergio Llull.

– Porażka zawsze boli. Nie lubię przegrywać, szczególnie przeciwko Barcelonie. Byli jednak lepsi. Drużyna wykonała wysiłek, walczyła i należy popatrzeć na to pozytywnie. Wiemy, że musimy poprawić się jako drużyna.

Komentarze [0]


2016.09.24, godz. 15:06, marthen / ACB.com, as.com

Laso: Przed nami jeszcze dużo pracy

Fot. Planeta ACB

Pablo Laso nie mógł być zadowolony z postawy podopiecznych w półfinałowym starciu Superpucharu Endesa. Koszykarski zespół Realu Madryt przegrał z FC Barcelona Lassa (93:99) i stracił szansę na pierwsze trofeum w sezonie.

– Gratuluję Barcelonie. Wiedzieliśmy, że będzie to dla nas bardzo trudny rywal. Doświadczyliśmy dwóch kluczowych serii: pierwszej w drugiej kwarcie, osiem straconych punktów z rzędu, kiedy nie czytaliśmy poprawnie gry; drugiej w trzeciej kwarcie, zbudowanej dzięki ich skuteczności i naszym błędom. Ostatecznie, przy tak wyrównanym meczu, błędy uniemożliwiły nam zbliżenie się do zwycięstwa. Wiemy, że jest to pierwsze spotkanie w sezonie i pozostało nam jeszcze dużo pracy – stwierdził Laso.

– Rice to zawodnik niezwykle utalentowany. Zaliczył bardzo dobry występ, jest bardzo wpływowym graczem, ale ważni byli także Tomić, Claver czy Doellman. Rice często jest przy piłce i z takim dorobkiem może wygrać ci mecz. Barça to jednak znakomita drużyna na wszystkich pozycjach.

– Przewinienie niesportowe i techniczne nas zdekoncentrowały. Odnoszę wrażenie, że nie był to ostatni raz, kiedy widzimy taką sytuację w tym sezonie.

– Barça to bardzo mocny zespół, który zmienił zawodników, ma inny styl, strony mocne i słabe. Należy przeciwko nim grać dobrze przez czterdzieści minut.

– Mieliśmy chwile dobre, złe i bardzo złe. Te ostatnie nam zaszkodziły. Nie możemy na to pozwolić w meczach przeciwko takim rywalom, jak Barcelona.

Komentarze [0]


2016.09.24, godz. 14:09, El Jarek / as.com, okdiario.com

Real myśli o szybszym odzyskaniu Llorente

Fot. Getty Images

Długa rehabilitacja Casemiro po pęknięciu kości strzałkowej doprowadziła do tego, że Real Madryt myśli o odzyskaniu w styczniu wypożyczonego Marcosa Llorente. AS i OkDiario podają, że Hiszpan oddany na rok do Alavés radzi sobie na tyle świetnie, że zaczął być brany pod uwagę jako opcja do wzmocnienia pierwszej drużyny na drugą część sezonu.

Llorente błyszczy na razie w każdym spotkaniu i już dwa razy wybierany był graczem meczu. Ostatnio na Mestalli w starciu z Valencią zanotował 88% skuteczności podań, przebiegł 11 kilometrów i według różnych źródeł zaliczył od 17 do 23 odbiorów. W wygranym spotkaniu na Camp Nou wyłączył z gry Rakiticia i Neymara. W ogólnej klasyfikacji odbiorów od początku sezonu jest na drugim miejscu za Petrosem z Betisu.

Wczoraj Zidane jasno przyznał, że nie ma w zespole drugiego gracza o charakterystyce Casemiro. Latem mocno myślano nad przyszłością Llorente i ostatecznie po rozmowie z zawodnikiem postawiono na wypożyczenie, nawet pomimo doskonałego wrażenia, jakie pomocnik zostawił po sobie w sparingu z PSG. Warto dodać, że Hiszpan nie będzie mógł zmierzyć się z Realem pod koniec października z powodu zapisu w kontrakcie o wypożyczeniu.

Komentarze [11]


2016.09.24, godz. 11:48, Paczi

Po zwycięstwo na trudnym terenie

Fot. Getty Images

Kto by pomyślał przed tym sezonem, że mecz Realu z Las Palmas będzie traktowany jako mecz na szczycie La Liga? Co prawda obecnie zespół z Wysp Kanaryjskich zajmuje piąte miejsce w tabeli, ale jeszcze niedawno był liderem. Las Palmas byłoby wyżej, gdyby nie niespodziewana porażka 1:4 z Realem Sociedad w ostatniej kolejce. Na swoje nieszczęście przed meczem z Realem Las Palmas straciło gwiazdę zespołu – Kevina-Prince'a Boatenga. Ghańczyk starał się ratować swój zespół przed utratą gola po fatalnym wyjściu z bramki Varasa. Wybił piłkę ręką, za co ujrzał czerwoną kartkę.

Boateng przychodził latem do Las Palmas jak na samozwańczego księcia przystało. W blasku fleszy i krzyku tłumów fanów. Na jego prezentację przyszło około 6000 kibiców. Na kanaryjskim lotnisku przywitał go Juan Carlos Valerón, który niemal całą swoją piłkarską karierę spędził w Deportivo La Coruña, ale swoje pierwsze kroki stawiał w Las Palmas. ​Tam też zakończył karierę w ubiegłym sezonie. – Jego widok mnie zaskoczył. To legenda piłki nożnej, jak Messi, Cristiano czy Zidane. Nie mogłem pozwolić na to, żeby nosił moje walizki – taką właśnie anegdotą z kibicami przywitał się Boateng, czym od razu zaskarbił sobie ich sympatię.

Z Realem Las Palmas będzie musiało poradzić sobie bez nowej gwiazdy. A nadzieje przed spotkaniem z Królewskimi są duże. Rozbudził je w kibicach dobry start sezonu. Na inaugurację rozgrywek podopieczni Quique Setiéna pokonali Valencię 4:2. Zostali po tym meczu liderem La Liga, pierwszy raz od 38 lat. Po tamtym spotkaniu Hiszpanie zaczęli już porównywać Las Palmas do Leicester. – Oby tak było, ale prawda jest taka, że będzie to trudne. O ligę zawsze biją się Real z Barceloną, dołączyło do nich Atlético. Gdyby udało się skończyć na trzecim-czwartym miejscu, wszyscy by tu oszaleli. Ale jesteśmy dopiero na starcie sezonu, trzeba twardo stąpać po ziemi – studził nastroje na początku sezonu Daniel Carnevali, legendarny bramkarz Las Palmas, który stał między słupkami, gdy ekipa z Wysp Kanaryjskich po raz ostatni była liderem La Liga 38 lat temu.

W drugiej kolejce Las Palmas rozbiło Granadę 5:1. Potem piłkarze z wysp prowadzili przez 87 minut z Sevillą, by ostatecznie przegrać po kontrowersyjnej końcówce. – Wychodzisz na głupka po takim meczu, bo to my przez większość czasu kontrolowaliśmy spotkanie – mówił po starciu z Sevillą Roque Mesa. Być może to właśnie ta utrata zwycięstwa w ostatnich minuta trochę podcięła skrzydła zawodnikom. Co prawda w kolejnym meczu pokonali Málagę 1:0, ale ostatnia kolejka to już wspomniana porażka 1:4 z Realem Sociedad.

Mimo wszystko dla Realu to z pewnością nie będzie łatwy mecz. ​Zidane ma w pamięci szczególnie mecz z sezonu 2001/2002. Dlatego, że zdobył w nim piękną bramkę z wolnego, ale przede wszystkim dlatego, że Królewscy przegrali tamto starcie 2:4 i notowali jeden z najgorszych startów sezonu w historii. Las Palmas oszalało po tym spotkaniu, choć bliskie szaleństwa było nawet przed meczem. Bilety na pojedynek z Realem kosztowały 15 tysięcy peset, czyli około 90 euro. Ale żeby przekonać się, jak trudne są dla Realu mecze na wyspach, wystarczy przypomnieć sobie mecz z ubiegłego sezonu. Co prawda Real wygrał wtedy 2:1, ale zwycięską bramkę zapewnił dopiero 89. minucie Casemiro.

Teraz Brazylijczyka na Gran Canaria zabraknie. Jak wyglądały mecze bez niego widzieliśmy w poprzednim sezonie. Zapewne po raz kolejny nieswojo w środku pola będzie czuł się Kroos. Jeśli chodzi o ceny biletów na to spotkanie, to wydaje się, że Las Palmas znowu oszalało. Ci, którzy nie posiadają karnetu, będą musieli zapłacić od 90 do nawet 400 euro za wejściówkę. Klub z wysp nie oszczędził nawet kibiców Realu. Miejsca w sektorze gości kosztują... 200 euro. Dlatego najprawdopodobniej nie będzie na Estadio Gran Canaria zorganizowanej grupy kibiców wspierającej Królewskich.

Komentarze [148]


2016.09.24, godz. 11:05, El Jarek / marca.com, as.com

Setién: Real jest dobry w każdej wersji

Fot. Getty Images

Quique Setién, trener Las Palmas, pojawił się na konferencji prasowej przed meczem z Realem Madryt i dodatkowo udzielił wywiadu dziennikowi MARCA. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi Hiszpana.

– Real Madryt może zaoferować kilka wersji i w każdej z nich jest dobry. Nam, mniejszym ekipom, w takich starciach z gigantami zostaje to, żeby mieć dobry dzień i liczyć na ich słabszą dyspozycję. Mam nadzieję, że środowa porażka na nas nie wpłynie. Zabrakło nam agresywności i porządku w starciu z Sociedadem, przez co byliśmy słabi w defensywie. Pamiętamy, że Real ma potencjał na rozbijanie kogokolwiek, bo są jednymi z najlepszych na świecie.

– W ostatnim meczu z nimi mieliśmy piłkę, tworzyliśmy sytuacje, a Real nie za bardzo. Mam nadzieję, że tamta porażka będzie dodatkową motywacją i to pozwoli zawodnikom na odważniejszą grę. Drużyna odda duszę za każdą piłkę w każdej akcji. To mogę obiecać kibicom. Oby przyszło ich wielu na stadion i oby nas wspierali.

– Brak pytań o Las Palmas na konferencji Zidane'a? On na pewno będzie nami bardziej zmartwiony niż dziennikarze z Madrytu.

– Braki Realu? Jeśli nie mogą grać Casemiro i Marcelo, wyjdzie inna dwójka. Nie trzeba nic więcej dodawać. Wygranie z Realem nie jest łatwe, bo niezależnie od wszystkiego oni zawsze mają swoje środki. Odnosząc się do szachów [trener Las Palmas to świetny szachista], przygotowani są na każde otwarcie. Nie wygrasz z nimi od razu. Jak to mówił jeden z rywali arcymistrza Karpowa, z nim trzeba wygrać trzy razy: na otwarcie, w środku gry i na koniec. Tak jest też z Realem, bo mają graczy, którzy mogą rozwiązać sytuację w każdej chwili.

– Odnośniki? Modrić byłby królową. To tak uniwersalny gracz, który tak rozumie warianty gry… Mnie cieszy jego gra. Kontroluje środek pola, zarządza każdą sytuacją, ma tą ruchliwość królowej. Cristiano to wielki atakujący, to element, który zadaje ci szach mat. Może być damą, wieżą, a nawet zwykłym pionkiem. Morata czy Bale przy swojej szybkości byliby gońcami.

Komentarze [1]

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Koszulki Realu Madryt

dołącz do nas



reklama