REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (2573) powiązane z gorącym tematem Wywiady

2019.02.12, godz. 11:35, El Jarek / YouTube, marca.com

Marcelo: Nie da się grać z 7 kilogramami nadwagi, to niemożliwe

Fot. Esporte Interativo

Marcelo udzielił wywiadu kanałowi Esporte Interativo. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi Brazylijczyka z tej rozmowy.

– Sytuacja drużyny i osobista? Jesteśmy żywi w trzech rozgrywkach. La Liga jest trudniejsza, Liga Mistrzów wchodzi teraz w ciężką fazę, a w Pucharze Króla jesteśmy mecz od finału. Ja jestem szczęśliwy, odnalazłem znowu zaufanie do samego siebie. Przeszedłem trudny okres w moim futbolu i w klubie, ale zawsze dalej pracowałem i pomagałem kolegom. Teraz czuję się lepiej, czuję się dobrze pod względem fizycznym i ciężko trenuję. Potrzebuję gry, by odzyskać pewność siebie, ale fizycznie czuję się dobrze.

– Poziom, jaki normalnie pokazuję, trudno jest utrzymywać przez cały czas. Teraz jestem poniżej tego normalnego poziomu, ale tak było przez całą moją karierę. Cały czas masz te zwyżki i obniżki, ale ja zawsze staram się pozostać na dobrej drodze. Niestety w tym sezonie doznałem trzech kontuzji w ciągu dwóch miesięcy, ale ten etap już za mną. Teraz potrzebuję gry, by wrócić do mojej normalnej formy i pewności siebie.

– 7 kilogramów nadwagi? To nie jest informacja, bo to jest kłamstwo. To coś, co wymyślają, żeby postawić atletę czy profesjonalistę w złym świetle. Nie da się grać z 7 kilogramami nadwagi, to niemożliwe. Nie mam problemów z krytyką, jaka pojawiała się przez te 12 lat, bo sam wiem, kiedy muszę się poprawić i co muszę robić. Krytyka na mnie nie wpływa, mogą mówić, co chcą, mogą publikować fałszywe informacje, to jest futbol, ale ja zawsze będę podchodził do piłki z uśmiechem na twarzy.

– Problemy z bronieniem? Słucham o tym od przyjścia do Realu. Niemożliwe jest wygranie tego wszystkiego bez umiejętności bronienia, ale faktycznie cały czas się to powtarza. Styl Realu przez te 12 lat mocno się zmieniał, a ja zawsze się do tego dostosowywałem. Jako że jestem obrońcą, ludzie uważają, że powinienem lepiej bronić, jak Ramos czy Varane, ale to jest niemożliwe. Jestem bocznym defensorem, muszę bronić, ale moją zaletą jest atakowanie. Trzeba zachować równowagę. Nie słucham wszystkich tych analiz, bo wiem, kiedy popełniam błędy i próbuję je naprawiać. Jednego dnia wygrasz, drugiego przegrasz, taki jest futbol.

– Sezon z ogromną krytyką? Na mnie to nie wpływa, ale mam rodzinę, a w tym sezonie po normalnych meczach otrzymywałem sporą krytykę za sprawy, które dotyczą jakiegokolwiek zawodnika. Dziennikarz może krytykować, ale ja gram w piłkę od 15 lat na profesjonalnym poziomie i jestem profesjonalistą. Skala krytyki zaskoczyła mnie? Nie chodzi o to, że tego oczekiwałem, ale zawsze może się ona pojawić. Ja jednak się tego nie boję i nie przestanę być sobą ani nie przestanę pracować, bo tego oczekuje kilka osób. Wiele osób mnie też wspiera. Oni wiedzą, jak trenuję i jak próbuję pomagać kolegom.

– Czuję się wciąż podstawowym graczem Realu? Nigdy nie czułem się właścicielem tej pozycji. Moją motywacją zawsze był dalszy trening i wywalczanie sobie miejsca w składzie. Każdego dnia wstaję, by trenować i rozgrywać wszystkie mecze. Miałem już gorsze chwile. Na przykład, finał Ligi Mistrzów w 2014 roku. Byłem wściekły, bo chciałem wyjść w nim od początku. Teraz mam na koncie kilka meczów z rzędu na ławce w lidze, ale takie są decyzje trenera.

– Mogę pokazać jeszcze coś więcej? W tym sezonie mogę dać z siebie więcej, tak samo w kolejnym i następnym. Moja pewność siebie wraca i teraz będzie mi iść dużo lepiej. Zawsze chcę więcej i zawsze myślę o byciu lepszym.

– Zmiana pozycji na bardziej ofensywną? Nie myślałem o tym. Jeśli będę musiał zagrać na skrzydle, zrobię to, ale nie jestem pomocnikiem. Jestem bocznym obrońcą.

– Ten sezon to wielka przemiana Realu na podstawie sprowadzenia młodych zawodników? Nie sądzę, że to aż taki przypadek, bo poprzednie sezony były podobne. Robiono to już, gdy Cristiano miał 30 lat, to samo Luka, Sergio miał 27… To nie była rewolucja, a mieszanie doświadczenia z młodością. Sądzę, że wiek nie jest problemem przy wygrywaniu trofeów i mamy szansę, by je zdobyć. Nasze nadzieje są duże i mamy chęci na ponowne triumfy, to motywuje nas każdego dnia.

– Solari? Każdy trener ma swój zamysł. Z Solarim moje stosunki są normalne. On jest bardzo bezpośredni, mówi ci, co masz robić. Zawsze myśli o tym, jak pomóc Realowi Madryt. Ja znam swoją rolę w klubie, a on dobrze zna swoją. Co czuję na ławce? W Realu po takim czasie stajesz się trochę kibicom, nabywasz tę pasję. Gdy pozostajesz poza grą, czujesz w meczu te wibracje. Solari podkreśla, że jestem madridistą? Tak, jestem nim.

– Odejście Zidane'a? Było dziwnie. Podano taki komunikat i większość z nas o tym nie wiedziała, bo wszystko szło wspaniale. Dla mnie to był szok. Mieliśmy wspaniałe stosunki, rozmawialiśmy codziennie, on interesował się mną, bronił mnie… Zizou dla mnie był kimś wielkim. To profesjonalista, nie tylko z powodu tytułów. On bronił mnie, a ja na boisku robiłem wszystko dla niego - biegałem, walczyłem, grałem dla niego nawet z kontuzją. W praktyce oddałem życie dla Zizou.

– Odejście Cristiano? Miałem z nim wspaniałe stosunki, z jego rodziną, moja żona cały czas spotykała się z jego dziewczyną, nasi synowie grali razem w piłkę… Kiedy dowiedziałem się o jego odejściu? Nie wierzyłem w to, bo… kiedy on to powiedział… trenowaliśmy przed finałem, a on nagle mówi mi: „Odchodzę”. Czy kłamałem na ten temat w wywiadach? Tak, musiałem kłamać. Powiedział dzień przed finałem, że odchodzi, że to jego ostatni mecz. Rozmawialiśmy ja, on i Luka… „Poczekaj, Cris, nigdzie nie odchodzisz…”. On jednak twardo mówił: „Odchodzę”. I odszedł [śmiech].

– Grałem z Cristiano przez 9 lat, nasze stosunki były wspaniałe. To normalne, że czułem smutek. Nie tylko chodzi o futbol, ale też codzienność, bo nagle wchodzisz do szatni i nie ma tych rozmów czy żartów, nie ma bliskiej ci osoby. Czułem to samo teraz też po odejściu Kiko [Casilli], bo w szatni siedział obok mnie. Zawsze ze sobą rozmawialiśmy, a teraz to miejsce jest puste i nie mam tam nikogo… Bale z drugiej strony? Mam Bale'a z drugiej strony, ale Bale tak nie rozmawia. On rozmawia po angielsku. Porozumiewamy się raczej gestami, a po angielsku mówię mu „hi, hello i good wine” [śmiech].

– Połączenie z Cristiano? To prawda, że wrzucałem piłki w pole karne i on zawsze potrafił dojść do strzału. Dla mnie to było łatwe. Karim wychodził z pola karnego, żeby włączać się do gry, a Cristiano do niego wchodził.

– Odejście do Juventusu? Widziałem fotomontaże ze mną w koszulce Juventusu. To spektakularna ekipa z wielką historią, ale ja jestem w Realu Madryt. Myślenie o odejściu? Nigdy do głowy nie przyszło mi odejść z Realu Madryt. Ja nic nie wiem o żadnej ofercie. Wierzę w siebie bardziej niż ktokolwiek inny i nie mam powodu, by odchodzić.

– Czy bolą mnie plotki o tym, że klub zamierza mnie sprzedać? Jeśli tak ma być, niech mi zapłacą [za rozwiązanie umowy] i po problemie. Ja wierzę w siebie i moją pracę, ale jeśli przyjdzie dzień, w którym Real nie będzie mnie chciał, odejdę. Będę wtedy smutny, ale odejdę. Jednak ja jestem pewny, że nikt mnie stąd nie wyrzuci.

– Gwizdy kibiców? Ja zawsze mówię o nich to samo. To ludzie, którzy ciężko pracują przez cały tydzień, robią swoje, mają kłótnie w rodzinie… Przychodzą wtedy w weekend na stadion, by odreagować, a jeśli gwiżdżą, to mają rację. Ja robię wszystko, by ich zadowolić, ale rozumiem ich reakcje, bo też sam byłem kibicem.

– Ajax? Real zawsze jest faworytem, podobnie jak reprezentacja Brazylii. Trudny okres z Klasykami? Ja kocham takie ciężkie mecze, które teraz mamy. Real zawsze jest przygotowany na wszystko.

– Vinícius? On nie przestaje się śmiać. Nie rozmawiam z nim cały czas, ale robimy to często. Staram mu się pomóc w czym tylko mogę. On jest bardzo inteligentny i chociaż ma tylko 18 lat, to potrafi radzić sobie z całą tą presją. Teraz wyniesiono go bardzo wysoko i musi pozostać spokojny. Uważam, że radzi sobie dobrze i pozostaje spokojny. Musi zrozumieć, że wiele razy wygra, ale też zanotuje porażki.

Komentarze [108]

REKLAMA

2019.02.12, godz. 08:24, El Jarek / France Football

Florentino: Rzeczywistość pokazuje, że Benzema jest najlepszą „9” na świecie

Fot. France Football

France Football ogłosił, że w jego specjalnej klasyfikacji najlepszych klubów w historii ostateczny triumf przyznano Realowi Madryt. Z tej okazji przeprowadzono wywiad z prezesem Florentino Pérezem. Przedstawiamy pełne tłumaczenie rozmowy z Hiszpanem, która pojawiła się w najnowszej edycji francuskiego magazynu.

Panie prezesie, czym jest wielki klub?
Wielki klub to przede wszystkim spadkobierca wielkiej i pięknej historii. Jednak to także podstawa w postaci osiągnięć, kultury z wielkimi wartościami oraz tego, co w Hiszpanii nazywamy „masą społeczną”, czyli wieloma ludźmi, którzy nas wspierają. W tym względzie możemy powiedzieć, że z Realem jest dobrze, bo na całym świecie mamy ponad 500 milionów fanów.

Według pana, ile obecnie mamy takich wielkich klubów na świecie?
Jest wiele wspaniałych organizacji i wszystkie na swój sposób pomogły w przekształceniu futbolu w światowy sport, w pasję dzieloną na pięciu kontynentach. Futbol to bez wątpienia fenomen, a czynnik socjalizacji jest najważniejszym z tego poprzedniego wieku. Uważam za wielkie kluby te, które brały udział i wciąż są zaangażowane w rozwój powiedziałbym wielkości tego tak fascynującego sportu. Te wielkie kluby są tymi, które widzimy na czele najważniejszych rozgrywek.

Czy największe kluby to koniecznie te najbogatsze organizacje?
Wyjaśnijmy sobie jasno, futbol musi być równaniem ekonomiczno-sportowym i obecnie najważniejszym aspektem jest ciągłe poszukiwanie balansu między tymi aspektami. Mogę powiedzieć, co robiliśmy i zawsze robimy w Realu Madryt. Stosujemy tu politykę, jaką w swoich czasach wprowadził prezes Santiago Bernabéu, które przepis działa doskonale. Po pierwsze, próbujemy rekrutować najlepszych zawodników na świecie i w Hiszpanii, by poza sukcesami sportowymi klub mógł generować także większe przychody. Do tego dodajemy najlepsze centrum treningowe, gdzie mamy swoją tak zwaną canterę, skąd pozyskujemy własne talenty do pierwszej drużyny. To szkółka piłkarska, gdzie utrwalamy wartości i to wszystko, co tworzy tożsamość Realu Madryt. Na końcu jest to mieszanka jakości na każdym możliwym poziomie z uczuciem, które nazywamy madridismo, co pozwoliło nam zostać najbardziej podziwianym i prestiżowym klubem na świecie.

W pewnych momentach historii Real miał jednak poważne kłopoty, szczególnie na poziomie instytucjonalnym.
Tak, ale udawało nam się łączyć kibiców na podstawie solidnego projektu. Nasze ostatnie sukcesy sportowe były także konsekwencją wzorowej stabilności instytucjonalnej. Ciężko pracowaliśmy, by nadać Realowi Madryt solidność i wypłacalność, która jest podstawą tego, by klub pozostał własnością socios, co oznacza jego niezależność. Dzięki temu w 2018 roku po raz dwunasty zdaniem firmy Deloitte zanotowaliśmy największe przychody wśród klubów na całym świecie.

Nie da się więc rozdzielić sportu od finansów?
Nie, bo to właśnie strategia finansowa pozwoliła nam zostać liderem sportowym, finansowym, społecznym, a także charytatywnym za pomocą naszej fundacji. To wszystko jest oparte na tych kluczowych filarach naszego klubu, jakimi są jego wartości. Przekazywane one były z pokolenia na pokolenie i sprawiły, że Real Madryt stał się klubem światowym.

Na czym powinniście się skupić, by pozostać na szczycie? Na swoim klubie czy może na rywalizacji?
Podkreślam, że wolę rozmawiać o tym, co robimy w Realu Madryt, bo mocno szanujemy inne kluby i nie chcemy naruszać ich strategii. Najważniejsze to poprawiać się każdego dnia. To oznacza jasne pragnienie posiadania najlepszych profesjonalistów, nie tylko na boiskach, ale także w strukturach organizacji. By podążyć za pańskim pytanie, oczywiście musimy wiedzieć, na jakiej scenie rywalizujemy i w jaki sposób możemy dostosowywać się do wymagań obecnego świata futbolu. One są coraz cięższe i cięższe. Międzynarodowy rynek zmienił się i Real musi dostosować się do nowych okoliczności. To właśnie robimy.

Czy rywalizacja jest obecnie dla was trudniejsza na polu hiszpańskim czy europejskim?
Dzisiaj to pytanie nie ma większego sensu, bo futbol stał się globalny. To mieszanka narodowa i międzynarodowa. Naszym celem każdego dnia jest bycie najlepszym. Klub musi stawać na wysokości swojej historii. A ona jest uniwersalna. Ten herb dociera do serc milionów ludzi na całym świecie i naszym obowiązkiem jest mierzenie się ze wszystkimi wyzwaniami, by spełniać marzenia naszych fanów. Real Madryt walczy na wszystkich frontach i daje z siebie wszystko we wszystkich rozgrywkach. Każdy mecz rozpoczynamy z jednym zamysłem: wygrania go. Nigdy się nie poddajemy.

Co jest największą siłą Realu Madryt?
To proste. Najlepszym, co posiada Real Madryt, są jego socios i kibice. To dzięki ich sile, lojalności, zaangażowaniu i pasji nasz klub ma największe i najpiękniejsze osiągnięcia w historii futbolu. Z powodu swojej struktury stowarzyszeniowej, Real nie ma udziałowców, a ma dokładnie 93606 socios, którzy są prawdziwymi i jedynymi właścicielami klubu. Ja jestem prezesem, ale pozostaję jednym z socios i zostałem wybrany przez nich. Kiedy jestem na Santiago Bernabéu, to podkreślam, że ten obiekt nie należy od określonego właściciela, a dosłownie do wszystkich, którzy kochają Real Madryt. Wszyscy razem jesteśmy tym, kim jesteśmy, bo pozostaliśmy wierni tym wartościom, które są przekazywane z ojca na dzieci od 116 lat. Te wartości to szacunek, praca, rozwój osobisty, czysta rywalizacja, solidarność…

Czy możemy więc stwierdzić, że socios to strażnicy waszej świątyni?
Dokładnie. Socios i ogólnie nasi kibice nigdy nie pozwoliliby, by doszło do czegoś, co jest przeciwne naszej historii. Szanuję inne kluby, które mają inne struktury właścicielskie, ale praca na rzecz naszych kibiców zawsze pomagała nam iść odpowiednią drogą.

W jaki sposób udaje wam się utrzymać taką reputację na całym świecie?
Pozostając wiernym ścieżce wyznaczonej przez legendarne postacie jak Santiago Bernabéu, Raymond Kopa czy nasz obecny honorowy prezes Paco Gento. Pozostając wiernym ludziom, którzy budowali swoje legendy w Pucharze Europy. Historia cały czas nas obserwuje. Nigdy nie odrzucimy naszych wartości, naszej historii i tego, kim jesteśmy. Nigdy nie odrzucimy kultury, którą odziedziczyliśmy. Obecnie przeżywamy jeden z najlepszych okresów od naszego powstania w 1902 roku, w którym wygraliśmy cztery Ligi Mistrzów w ciągu pięciu lat. Teraz celem jest utrzymanie tego głodu zdobywania Pucharu Europy. Musisz cały czas być nienasycony.

Jakie było największe ryzyko, jakie podjął pan przy prowadzeniu Realu Madryt?
Kiedy zostałem prezesem po raz pierwszy w 2000 roku, Real Madryt był w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Osobiście poręczałem w bankach kredyty na 150 milionów euro, które pozwoliły nam spłacić długi oraz zmienić sportowo-ekonomiczny model poprzez pozyskanie najlepszych zawodników na świecie jak Figo, Zidane, Ronaldo, Beckham czy Owen. Ponad wszystkim, a to był mój podstawowy cel, klub pozostał stowarzyszeniem, a jego właścicielami mogli pozostać socios.

Real nie dominuje obecnie w rankingach obejmujących największe transfery. Taka jest wasza wola czy po prostu przypadek?
To dlatego, że mamy już najlepszych, co widzimy na przykład po Luce Modriciu, obecnym posiadaczu Złotej Piłki France Football. Dzisiaj mamy wyjątkową drużynę i trudno byłoby obecnie zbudować lepszą. Za poprzedni rok 8 naszych zawodników zostało nominowanych do Złotej Piłki.

Czy Real powinien wejść mocniej na rynek transferowy, by utrzymać swoją supremację?
Powtórzę, że posiadamy najlepszych zawodników na świecie, a potwierdzają to ostatnie trofea. Nie będziemy wydawać pieniędzy dla samego wydawania! Na przykład, od lat czytam i słucham w mediach, że Real potrzebuje kupienia „9”, gdy rzeczywistość jasno pokazuje, że Karim Benzema jest najlepszą „9” na świecie! Nasza strategia, patrząc na nowy porządek na rynku transferowym, jaki zapanował w ostatnich latach, polega teraz na wyprzedzaniu innych w rekrutowaniu wschodzących gwiazd. Tak zachowujemy się teraz wobec bardzo młodych piłkarzy, którzy będą pierwszoplanowymi postaciami w przyszłości. Jak na przykład Vinícius Júnior i Rodrygo. Ten drugi był już kandydatem do pierwszego Trofeum Kopy.

Real Madryt ma wielkie połączenie ze Złotą Piłką, ale obecnie w drużynie w sumie macie na koncie tylko jedną, tę Luki Modricia. Czy dla pana to nie jest ważne przy ocenie klubu? Kiedy nadejdzie kolejna galaktyczna era?
Piłkarze Realu Madryt wygrywali ostatnie trzy Złote Piłki i to prawda, że między Realem a Złotą Piłką jest historia pięknej miłości. Coś podobnego dotyczy Pucharu Europy. My, madridistas, jesteśmy bardzo szczęśliwi z Luki Modricia, który wygrał ostatnią Złotą Piłkę dzięki futbolowi, jaki reprezentuje. On jest zawodnikiem, który jest już częścią legendy Realu Madryt i który symbolizuje nasze wartości. Oczywiście pracujemy przy tym nad tym, by przyszłe Złote Piłki grały w tym domu. W tym względzie jestem przekonany, że młodzi zawodnicy, na których obecni stawiamy, będą mocnymi kandydatami do jej zdobycia.

Jakie są kolejne etapy waszego rozwoju?
Naszą odpowiedzialnością jest pozostawanie klubem z największymi przychodami na świecie i patrząc na to, przebudowa Santiago Bernabéu wypełnia nas nadzieją. Będzie kosztowała 550 milionów euro, ale pozwoli nam podwyższyć wartość naszych aktywów i zoptymalizować nasze możliwości. W podobny sposób Real był pionierem na wielu polach od powstania i początku XX wieku. Dzisiaj jeszcze bardziej potrzeba bycia w pierwszym rzędzie przy wprowadzaniu technologii i poruszania się w cyfrowym świecie. Jesteśmy już przygotowani, by być światowym odnośnikiem także na tym polu, bo jesteśmy przekonani, że cyfrowy świat odmieni życie wielkich klubów.

Możemy poprosić o jakiś komentarz w tej sprawie?
Wcześniej wiedzieliśmy, że mamy wiele fanów, ale mogliśmy dotrzeć tylko do ich niewielkiej części. Dzisiaj jest inaczej. Każdego dnia stawiamy na tym polu ważne kroki, bo dla nas połączenie z kibicami jest podstawą, a dzisiaj na różnych portalach społecznościowych mamy ponad 313 miliona śledzących nas osób. Na Facebooku na fanpage'u naszych koszykarzy mamy 15,9 miliona ludzi, a to trzeci wynik w świecie koszykówki po Los Angeles Lakers i Chicago Bulls. Często lubię zażartować, że Internet stworzono po to, by Real Madryt mógł dotrzeć do swoich fanów na całym świecie.

Czego Real może zazdrościć innym wielkim klubom?
Wszystkie kluby mają swoje sukcesy, a my wiemy, w jaki sposób uczyć się od innych. Każdy klub ma swoją osobowość, historię, także my. Myślę, że Real jest tym, czym jest, bo zawsze był świadomy, jaki powinien być jego los. Czy czegoś komuś zazdrościmy? Nie określałbym tego w taki sposób. Powiedziałbym tutaj, że Real jest wielki, bo ma też wielkich rywali.

Gdyby miał pan doradzić coś w PSG w kwestii dalszego rozwoju, co by pan powiedział?
PSG to już wielki klub, przyjaciel Realu Madryt, który jest częścią piłkarskiej elity. Oni nie potrzebują żadnych rad, bo ustawili znowu francuski futbol na miejscu, jakie mu się należało. Nasser Al-Khelaïfi wykonał doskonałą pracę, by to osiągnąć. By iść dalej i stać się gigantem, nie będzie to żaden sekret, potrzeba czasu.

Czy pan już wie, jak Real będzie wyglądać w 2030 roku?
Real Madryt został ogłoszony przez FIFA najlepszym klubem XX wieku i pracujemy nad tym, by zostać najlepszym klubem XXI wieku. Mamy finansową siłę i instytucjonalną stabilizację, które pozwalają nam patrzeć w przyszłość z nadzieją i spokojem oraz przekonaniem, że możemy dalej napędzać legendę, jaką jest Real Madryt. Real w 2030 roku będzie klubem całkowicie dostosowanym do cyfrowej ery, co pozwoli nam na większą ekspansję i lepsze połączenie z milionami fanów na całym świecie. Będzie miał też lepsze aktywa, na przykład stadium, który będzie architektoniczną ikoną i który pomoże nam stać się silniejszymi. Jednak ponad wszystkim dzięki swojej fundacji, która już działa w ponad 80 krajach, Real Madryt wciąż będzie u boku tych najsłabszych.

Przy wywiadzie zamieszczono tradycyjne dla France Football podsumowanie rozmowy, w której opisano miejsce wywiadu (zdjęcia w sali zarządu, rozmowa w restauracji na stadionie), ubiór prezesa (garnitur z krawatem), czas trwania rozmowy (dwie godziny), komfort zadającego pytania („10/10 To dlatego, że znamy się od 18 lat”), komfort rozmówcy („Bez oceny, ale mogę powiedzieć, że czuję się komfortowo przy France Football”). Warto podkreślić ostatni punkt z tabelki, gdzie prezes wypowiedział się, jakie trzy wywiady chciałby przeczytać w magazynie w przyszłości: „Z Zidane'em, Benzemą i Varane'em. Gdybyście dali mi cztery, powiedziałbym też, że z Mbappé”.

Komentarze [95]

REKLAMA

2019.02.08, godz. 16:02, El Jarek / as.com

Lucas Hernández: Nie mogłem nawet rozważyć opcji związanej z Realem

Fot. AS

Lucas Hernández udzielił wywiadu dziennikowi AS przed jutrzejszymi derbami z Realem Madryt. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi obrońcy Atlético z tej rozmowy.

– Wiem, że zamiarem działaczy Atlético jest dojście do porozumienia w sprawie mojego nowego kontraktu. Jednak oni zobowiązali się także do uszanowania mojej przyszłej decyzji. Wiedzą przy tym jasno, że nie będą negocjować w mojej sprawie, bo ich pragnieniem jest, bym pozostał w klubie na wiele lat.

– Oferta z Realu w 2017 roku? Mogę powiedzieć tyle, że powiedziano i napisano wiele rzeczy, ale tak naprawdę prawdziwe jest tylko to, że dwa lata temu Real Madryt złożył bardzo poważną ofertę mojemu agentowi. Odpowiedziałem jednak, że nie chcę nic o tym wiedzieć ani rozpatrywać tej propozycji, która była na stole. Wszyscy wiedzą, jak wiele zawdzięczam Atlético. Wychowałem się w tej akademii, tu dorastałem i jestem bardzo wdzięczny klubowi za to, jak mnie traktowano i co dla mnie zrobiono. Nie mogłem nawet rozważyć opcji związanej z Realem Madryt.

– Derby? Oczywiście jest to inny i wyjątkowy mecz. Derby to specjalne starcie. To spotkanie, w którym mamy wiele emocje i dla nas możliwość rozegrania derbów z Realem przed naszymi kibicami to coś bardzo ważnego, a także bardzo motywującego. Ten mecz coraz bliżej i mamy wielkie chęci, by go rozegrać.

– To oczywiste, że Real Madryt to jeden z największych rywali Atlético i jedna z ekip, które najbardziej nas motywują. Real to dla Atlético przeciwnik z najwyższej półki i każde derby to dla nas wszystkich coś wyjątkowego. Myślenie jest tutaj takie, że ten mecz to praktycznie więcej niż finał z powodu rywalizacji, jaka istnieje na wszystkich poziomach.

– W Realu wszyscy zawodnicy są wielcy. Mają wielkie talenty i każdy, kto wyjdzie w derbach, będzie groźny. Kluczem będzie pozostanie uważnym przez 90 minut i zagranie z wielką koncentracją. Tylko w ten sposób będziemy mogli zapobiec zagrożeniu, jakie będą tworzyć rywale.

– Walka o tytuł? Oczywiście, że jest możliwa. Wszyscy tu w to wierzymy. Drużyna poślizgnęła się w Pucharze Króla, ale w Lidze Mistrzów ma dobrą sytuację i czeka na Juventus. W lidze jesteśmy drudzy, a do końca wiele meczów. Barcelona, Real czy Sevilla także rozgrywają wielki sezon, ale dopóki będziemy mieć matematyczne szanse, będziemy walczyć. Niech nikt w to nie wątpi.

Komentarze [6]

REKLAMA

2019.01.30, godz. 18:17, El Jarek / madridistareal.com

„Bale nigdy nie chciał odejść z Realu”

Fot. MadridistaReal

Portal MadridistaReal spotkał się z Jonathanem Barnettem. Agent Garetha Bale'a udzielił mu krótkiego wywiadu na temat sytuacji Walijczyka w Realu Madryt. Przedstawiamy tłumaczenie tej rozmowy.

Jak przebiegł transfer Bale'a do Realu Madryt?
Wiedzieliśmy, że to będą trudne negocjacje. Musieliśmy zburzyć mur. Zawsze jednak istniały dobre stosunki między Tottenhamem, Realem a mną. Transfer odbył się w przyjazny sposób.

Co dla Garetha znaczy gra w Realu Madryt?
Gareth od małego chodził w koszulce Realu Madryt. To było jego marzenie i w końcu mógł je spełnić.

Kibice Realu są bardzo wymagający wobec Garetha, czasami wręcz niesprawiedliwi i często na niego gwiżdżą. Pana zdaniem, skąd taka krytyka?
Gareth zawsze okazywał szacunek kibicom, a oni w określonych sytuacjach byli na niego źli, być może niesprawiedliwie. Jednak obecnie kibice rozumieją, że mylili się i że to supergwiazda, zawodnik na wysokości Realu Madryt.

Jak ważne jest dla niego wsparcie fanów?
Jak mówię, dla Garetha bardzo ważne jest otrzymywanie wsparcia i sympatii od kibiców. Jest w Realu Madryt już kilka lat i kocha tę instytucję. Pomimo informacji, które były publikowane w mediach, Gareth nigdy nie chciał odejść z Realu Madryt. Ten klub to jego marzenie.

Jak ocenia pan traktowanie Garetha w Hiszpanii przez media?
Przeprowadzano przeciwko niemu kampanie i to, jak go traktowano przez część mediów, było niemiłe. To było bardzo nieprzyjemne. Myślę, że podstawą tych kampanii przeciwko Bale'owi była zazdrość.

Co ma pan do powiedzenia dziennikarzom, którzy prześladowali Bale'a?
Nic. Były media traktujące go niesprawiedliwie, ale też inne, które tego nie robiły. Na przykład, dziennik AS był wobec niego bardzo niesprawiedliwy.

Więc plotki latem o chęci odejścia przez Bale'a były nieprawdziwe?
Nie. Gareth nigdy nie chciał odejść z Realu Madryt. Poprzedni sezon był dla niego trochę trudny, ale uważam, że na końcu był potraktowany niesprawiedliwie. Gareth zawsze czuł się ważną częścią tego zespołu. Jak mówię, Bale nigdy nie chciał odejść z Realu.

A co myśli pan o informacjach, że Real jest zmęczony Bale'em i chce go sprzedać?
Nieprawdziwe informacje. Bale jest bardzo szczęśliwy w Realu Madryt, a Real Madryt jest szczęśliwy z Bale'em. Prawda jest taka, że jesteśmy już zmęczeni tymi głupimi i kłamliwymi historiami tworzonymi przez słabych reporterów.

Komentarze [25]

REKLAMA

2019.01.29, godz. 17:42, El Jarek / welt.de

Kroos: Obecny okres to bardziej zasługa dyspozycji indywidualnych

Fot. Getty Images

Toni Kroos po meczu z Espanyolem udzielił w strefie mieszanej wywiadu niemieckiego Die Welt. Przedstawiamy tłumaczenie tej rozmowy, jakie opublikował dziennik.

Po raz pierwszy od wielu miesięcy w Realu widać to przekonanie, że ten sezon może być jeszcze dobry. Zawsze w was wierzyłeś?
Oczywiście mieliśmy kilka problemów i oddaliśmy za dużo punktów w lidze w pierwszej części sezonu. Teraz to jednak przeszłość. Zawsze wiedziałem, a ostatnie lata dawały mi po prostu taką pewność, że mamy najlepszy zespół i że nigdy nie powinniśmy odpuszczać. To prawda, że teraz mamy dosyć dobry okres i że wcześniej mieliśmy też gorsze chwile. Ciągle mamy jednak dwa turnieje, w których jesteśmy w pełni zaangażowani. Na tym się skupiamy. Nigdy nie było powodu, żeby się zatrzymać. Ciągle mamy szansę na zdobycie tytułów.

Dlaczego nagle wydajecie się inną drużyną?
Każde zwycięstwo daje drużynie wiarę w siebie, bo widzisz, że coś działa i zaczynasz łapać te dobre odczucia… My nie przestajemy pracować, nawet jeśli idzie nam gorzej. Jasne, że w tym złym okresie popełniliśmy wiele błędów. Jak mówię, sekretem nie jest to, by się nie mylić, ale by robić wszystko, dopóki masz na coś szansę. To pokazywały też poprzednie lata. W ostatnim sezonie ligę przegraliśmy relatywnie wcześnie i mistrzostwo w pewnym momencie nie było dla nas realne, ale utrzymaliśmy w sobie ten ogień, bo wiedzieliśmy, że możemy wygrać coś innego. I tak doszliśmy do kolejnej Ligi Mistrzów.

Te podobieństwo do poprzedniego sezonu może niepokoić rywali w Europie… Wierzysz w to bardziej, gdy widzisz, że do czegoś takiego dochodziło w przeszłości?
Sam widzisz, że teraz niektórzy zawodnicy są w dużo lepszej formie niż w pierwszej rundzie. To jest najważniejsze, że teraz w ekipie wszystko jest bardziej płynne.

Czy Pintus faktycznie doprowadził do jakiegoś kolejnego cudu?
W pewien sposób on zawsze pozostawał z nami. U Zizou mógł mieć lekko większe znaczenie niż u Julena Lopeteguiego, który przyszedł ze swoim człowiekiem od przygotowania fizycznego. Mimo wszystko obecny okres to bardziej zasługa dyspozycji indywidualnych. W ostatnich tygodniach mieliśmy wiele kontuzji, naprawdę nie można o tym zapomnieć. Tego jednak też nie należy zarzucać trenerowi od przygotowania fizycznego ani na odwrót. Ogólnie w sezonie dochodzi do wielu urazów.

Więc temat poprawy formy fizycznej jest przesadnie rozdmuchiwany?
Oczywiście ważne jest mieć kogoś, kto fizycznie doprowadzi ekipę na dobry poziom. W sezonie jednak nie jest o to tak łatwo, bo nie możesz przeprowadzić takich klasycznych przygotowań i masz za dużo meczów. Możesz jedynie kontrolować temat trochę bardziej w sposób indywidualny, a to obecnie wygląda dosyć dobrze… Przy tym niektóre sprawy to czysty pech. W ekipie mamy na przykład Jesúsa Vallejo. To jeden z najbardziej profesjonalnych graczy, jakich znam. Wszystko robi dobrze, ale ciągle łapie kontuzje.

Jesienią byłeś krytykowany za grę w kadrze i po raz pierwszy od dawna słyszano zarzuty odnośnie do twoich występów w Realu. Byłeś szczęśliwy, że w końcu 2018 rok się skończył i że mogłeś jakby zacząć to wszystko od nowa?
Oczywiście można spojrzeć na to w taki sposób… Z drugiej strony, przed okresem świątecznym mieliśmy wyjazd na klubowy mundial, po nim dostaliśmy tylko 5-6 dni wolnego i musieliśmy zagrać od razu 3 stycznia w lidze. Nie było czasu, by cokolwiek zamknąć czy podsumować, bo sezon cały czas trwał. Jednak prawda jest taka, że jeśli patrzysz na ten poprzedni rok, to był on typowy dla piłkarza, bo miał wzloty i upadki. Dlatego jednak to wszystko jest tak interesujące.

I intensywne.
Cóż, ja dalej czerpię z tego radość, a z porażkami trzeba sobie radzić, bo one są częścią futbolu. Jeśli udaje ci się coś z nich wyciągnąć, możesz lepiej radzić sobie też w okresie sukcesów.

Jeśli siedem psich lat życia przelicza się na rok życia człowieka, to siedem ludzkich lat można przeliczyć na rok piłkarski?
Zależy, gdzie grasz [śmiech].

„Kończy rozmowę z uśmiechem, pokazując poczucie humoru, ale także podejście filozoficzne. Najbliższe dwa tygodnie będą dla niego i jego zespołu trudne: pucharowy rewanż z Gironą, starcie ligowe z rewelacją sezonu Alavés, potencjalny półfinał Pucharu Króla, derby z Atlético, a następnie Liga Mistrzów. Toni Kroos wygląda jednak naprawdę na kogoś, komu się to wszystko podoba. Ten płonący ogień widać u niego bardzo wyraźnie”, kończy relację z Barcelony niemiecki dziennikarz.

Komentarze [1]

REKLAMA
 

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama