REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (69) powiązane z gorącym tematem Transfery 2019

2018.12.12, godz. 16:50, Banan / as.com

Odpadnięcie Interu zwiększy szanse na transfer Icardiego?

Fot. Getty Images

Całe życie marzysz o występach w Champions League, rozgrywkach, w których chciałby zagrać każdy. O wysłuchaniu z wysokości murawy tego magicznego hymnu, o strzelaniu goli zespołom takim, jak Barcelona, przeciwko której wszyscy chcieliby błyszczeć. Kiedy zaś już masz okazję tego posmakować, po tylu latach czekania musisz zadowolić się sześcioma wieczorami, a następnie zaakceptować fakt, że twoje miejsce jest jednak w Lidze Europy. Tak w skrócie wygląda historia Mauro Icardiego z najbardziej prestiżowymi rozgrywkami Starego Kontynentu. Argentyńczyk zrobił niemalże wszystko, ale i tak nie wystarczyło to, by Inter zakwalifikował się do 1/8 finału. Niepowodzenie to może wznowić flirt na linii Icardi-Real Madryt.

Napastnikowi ekipy z Mediolanu nie można zbyt wiele zarzucić. Ani nie ciążyła mu opaska kapitana, ani prestiż rozgrywek, których miał okazję zasmakować po raz pierwszy. Przeciwko Tottenhamowi zanotował trafienie pchające drużynę ku agonicznej remontadzie, z PSV strzelił zwycięskiego gola, na Camp Nou dzięki jego bramce udało się wyłuskać punkt, na koniec zaś wyrównał stan meczu z PSV, co jednak i tak nie uchroniło Interu przed wypadnięciem za burtę. Icardi zdobył cztery z sześciu bramek Nerazzurrich w Champions League. Wszystko na nic.

Niepowodzenie Interu z czasem być może przywróci jednak uśmiech na twarzy Icardiego i włodarzy Królewskich. Real obserwuje Argentyńczyka już od dłuższego czasu, a sam zainteresowany swoimi liczbami wciąż jedynie podsyca zainteresowanie. Na ten moment napastnik ma na koncie 12 goli, czyli o dwa więcej od Benzemy przy czterech mniej rozegranych spotkaniach oraz pięć więcej od Bale’a w jednej potyczce mniej. Jeśli Los Blancos zdecydują się na zimowe transfery, być może dysonans między jakością gry Icardiego i postawą Interu stanie się podstawą do ewentualnych negocjacji.

– Chciałem, by Inter wrócił do Ligi Mistrzów i udało się tego dokonać. Teraz chciałbym coś z tym klubem wygrać. Nie sądzę, by był to dobry moment na odejście. Szczególnie patrząc na wyniki – mówił Icardi na początku grudnia, podkreślając swoje zadowolenie z osiąganych rezultatów. Inter od tamtej pory zdążył jednak spaść na trzecie miejsce w Serie A i przedwcześnie odpaść z Champions League. A to przecież to właśnie awans do Ligi Mistrzów w maju uciął temat transferu Icardiego do Realu Madryt…

Komentarze [24]

REKLAMA

2018.12.12, godz. 10:52, Klatus / MARCA

Transfer Palaciosa zostanie ogłoszony po Klubowych Mistrzostwach Świata

Fot. Getty Images

Exequiel Palacios zostanie niebawem oficjalnie nowym piłkarzem Realu Madryt. Komunikat w tej sprawie ma pojawić się po zakończeniu Klubowych Mistrzostw Świata, do których w niedzielę zakwalifikowało się River Plate po pokonaniu Boca Juniors w finale Copa Libertadores. Turniej rozgrywany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich opóźni jedynie o kilka dni operację, która pomimo różnych wiadomości wysyłanych przez argentyński klub, jest bardziej niż domknięta.

Kwestią sporną pozostaje już jedynie to, kiedy pomocnik będzie mógł grać dla Królewskich. Madrytczycy chcą dopiąć jego transfer już teraz i chcieliby także, żeby dołączył do zespołu jeszcze zimą. River chciałoby jednak, aby 20-latek pozostał w ich drużynie tak długo, jak będzie to możliwe. To jedyna kwestia, jaka zostaje do ustalenia między oboma klubami. Wiele wskazuje na to, że Palacios będzie mógł spotkać się nowymi kolegami już za kilka dni, ponieważ Real i River są głównymi faworytami do tego, by spotkać się w finale Klubowych Mistrzostw Świata, który zaplanowano na 22 grudnia.

Komentarze [12]

REKLAMA

2018.12.12, godz. 09:10, Klatus / MARCA

MARCA: Real negocjuje z City transfer Brahima

Fot. Getty Images

W połowie lipca 2016 roku umowa miedzy Realem Madryt a Gabriel Jesúsem była już przyklepana, a przynajmniej wierzono w to na Bernabéu. Los Blancos wynegocjowali z młodym i obiecującym napastnikiem warunki kontraktu, a jego ówczesny klub, Palmeiras, wiedział, że piłkarz wybrał Królewskich spośród czterech innych drużyn (pozostałymi były Barcelona, Manchester United i Bayern Monachium). Madrytczycy mieli zapłacić za niego 25 milionów euro, czyli mniejszą kwotę, jaką oczekiwano od pozostałych.

Kiedy wszystko wydawało się już być dopięte na ostatni guzik, telefon Pepa Guardioli do Jesúsa zmienił scenariusz w radykalny sposób. „Masz 19 lat i w Realu nie będziesz mógł liczyć na wiele minut przy BBC. Chodź ze mną do City, gdzie będę mógł zagwarantować ci okazje do gry i możliwości na rozwój”, miał powiedzieć były trener Barcelony do młodego zawodnika. Guardiola to jednak Guardiola. I właśnie to przekonało Brazylijczyka. Pep spełnił obietnicę, a piłkarz wykorzystał swoją szansę, dzięki czemu może dzisiaj liczyć na regularną grę na City of Manchester Stadium. Całe to zamieszanie zostało fatalnie odebrane w stolicy Hiszpanii.

Poza niezaprzeczalnymi faktami, Gabriel Jesús jest jednym z powodów, dla których dwa i pół roku po tamtych zdarzeniach Brahim Díaz, także 19-latek, zdecydował się pójść w przeciwną stroną i zmienić Manchester na Real. Ale motywem jest nie tylko Brazylijczyk, to także inne czynniki, jakie Guardiola zdradził dwa tygodnie temu: „Chcemy mieć tutaj Brahima, zdanie jakie mamy na jego temat jest bardzo dobre, ale na końcu rywalizujesz ze Sterlingiem, Sané, Mahrezem, Bernardo… Trudno o minuty. Nie możesz sobie wyobrazić, jak trudno jest zostawić takich piłkarzy jak Brahim poza boiskiem i tak często mu o tym mówić”. Wydaje się jednak, że te wyjaśnienia nie przekonały wychowanka Málagi, a konkretnie nie przekonało go to, że w tym sezonie zagrał tylko w trzech meczach, notując łącznie 148 minut i strzelając dwa gole.

Przykładem dla Brahima może być też jego były kolega z młodszych sekcji piłkarskich City. Jadon Sancho, który latem 2017 roku przeniósł się do Borussii Dortmund, jeszcze bardziej zachęcił Hiszpana do podjęcia decyzji o zmianie klubu. Angielski gracz trynidadzkiego pochodzenia uchodzi dzisiaj za jeden z największych talentów w świecie futbolu, a w wieku 18 lat ma pewne miejsce w zespole z Zagłębia Ruhry i rozegrał już w tym sezonie 21 spotkań.

Właśnie dlatego Brahim postanowił nie akceptować trzech ofert, jakie w ostatnim czasie złożyli mu Anglicy, by przedłużyć z nim kontrakt, który wygasa 30 czerwca przyszłego roku. Ostatnia z nich, według brytyjskiej prasy, zawierała zarobki w wysokości 30 000 euro tygodniowo i różnego rodzaju premie. Ale to nie pieniądze są tym, czego szuka obecnie pomocnik, lecz minuty. Hiszpan, który trafił do Manchesteru w wieku 14 lat, chce wrócić do swojej ojczyzny. W Anglii spędził z rodziną pięć sezonów i tylko jakiś drastyczny obrót spraw mógłby spowodować to, że nie trafi do Realu Madryt, który nie waha się kupować młodych zawodników.

Gdy otoczenie Brahima skontaktowało się kilka miesięcy temu z Królewskimi, by wybadać teren i zaoferować jego usługi, w Valdebebas nie mieli wątpliwości. Śledzili jego poczynania od dwóch lat, podobnie zresztą jak wszystkich innych obiecujących graczy. Od 1 stycznia Hiszpan może negocjować z kim tylko chce, a Real jest gotowy zaoferować mu sześcioletni kontrakt, jak to zwykle robi w przypadku zawodników poniżej 21 roku życia. Jego wynagrodzenie miałoby zaś oscylować w granicach 3,5 miliona euro rocznie.

W Manchesterze wiedzą już, że szanse na zatrzymanie piłkarza są znikome. I wiedzą o tym bardzo dobrze, ponieważ jego agentem jest brat Pepa, Pere. To on uprzedził pięć lat temu Barcelonę i zabrał go do Anglii, gdy Pep nie był jeszcze trenerem City. Dlatego Guardiola mówił już kilka dni temu o możliwym odejściu zawodnika: „To proste, chcemy, żeby przedłużył kontrakt o 4 czy 5 lat i zrobimy wszystko, co będzie trzeba, ale to jest w jego rękach. I jeśli nie chce tu zostać, to musi odejść”.

Biorąc pod uwagę determinację Brahima i decyzję, która wydaje się już być podjęta, Królewscy chcą uniknąć ingerencji innych klubów, takich jak PSG, dlatego usiedli do negocjacji z Manchesterem. Relacje między oboma klubami są płynne dzięki Ferránowi Soriano i José Ángelowi Sánchezowi, dlatego obie strony starają się uzgodnić rekompensatę finansową, aby pragnienie młodego zawodnika o grze na Bernabéu spełniło się tak szybko, jak to tylko możliwe, najlepiej już w styczniu. Królewscy oferują więc 10 milionów euro, ponieważ za pół roku Brahim i tak będzie już wolnym zawodnikiem. City oczekuje jednak dwa razy więcej pieniędzy za oddanie gracza w zimowym okienku transferowym, ale oba kluby zdają się być skazane na to, by ostatecznie dojść do porozumienia.

Włodarze z Madrytu liczą się jednak także ze zdaniem Santiago Solariego, który zdaje się nie protestować przed kupnem Brahima, mimo że ma w składzie zawodników, którzy mogą grać na jego pozycji, takich jak Isco, Asensio czy Lucas Vázquez. Na końcu to jednak argentyński szkoleniowiec musi znaleźć dla niego miejsce w jedenastce i dawać mu grać. Zwłaszcza, że jest to jeden z głównych powodów, dla których pomocnik chce podpisać kontrakt z Realem Madryt.

Komentarze [15]

REKLAMA

2018.12.11, godz. 20:01, Klatus / elconfidencial.com

James prosi Florentino o możliwość powrotu

Fot. Getty Images

James Rodríguez był jednym z wielu piłkarzy, którzy niedzielnego wieczoru zasiedli na trybunach Santiago Bernabéu, aby obejrzeć finał Copa Libertadores między River Plate a Boca Juniors. Kolumbijczyk wykorzystał tę wizytę, żeby potwierdzić swoje zamiary. Pomocnik chce opuścić Monachium i wrócić do drużyny Królewskich. Poprosił już, by Jorge Mendes porozmawiał w tej sprawie z José Ángelem Sánchezem, a on sam miał okazję spotkać się na chwilę z Florentino Pérezem i potwierdzić, że chce znów zakładać białą koszulkę.

Zawodnik pojawił się także na stadionie, aby dopingować swoich rodaków, Wilmara Barriosa i Juanfer Quintero, który popisał się pięknym golem. Jego agent przekazał zaś klarowną wiadomość dyrektorowi generalnemu klubu: „Chcę wrócić do Realu Madryt”. James jest pewny swojej decyzji, a Królewscy wydają się zapatrywać na jego powrót nieco bardziej ochoczo niż miało to miejsce jeszcze przed startem sezonu.

Kilka miesięcy temu, gdy James wyrażał już chęć ponownej gry dla Realu Madryt, klub nie był przekonany do tego pomysłu, ponieważ uważano, że zabierałby minuty Viníciusowi Júniorowi, co mogłoby zahamować rozwój Brazylijczyka. Z Santiago Solarim na ławce trenerskiej wiele się jednak zmieniło. Argentyńczyk modeluje zespół zgodnie ze swoimi upodobaniami, a jedną z ofiar jego pomysłu na grę jest Isco, którego znaczenie w zespole znacznie zmalało. Malagijczyk nie jest graczem, który pasuje do futbolu, jaki preferuje argentyński szkoleniowiec, który woli atakować skrzydłami i wykorzystywać piłkarzy, którzy przesuwają akcje do przodu.

Kilka tygodni temu James naderwał więzadło poboczne w kolanie i od tego czasu przebywa w stolicy Hiszpanii, gdzie pracuje z zaufanym fizjoterapeutą, jakim jest Joaquín Juan, który pomagał też choćby Pau Gasolowi czy Cristiano Ronaldo. W październiku piłkarz poinformował Mendesa, który zgarnął 2,3 miliona euro prowizji za jego przenosiny do Monachium, że chce wrócić do Madrytu na stałe. „Nie jestem szczęśliwy i chce odejść”, mówił agentowi. Kolumbijczyk nie potrafi znaleźć wspólnego języka z Niko Kovačem i głównie dlatego chciałby opuścić Bayern.

Relacje między piłkarzem a trenerem nie są najlepsze, o czym zapewniają też regularnie niemieckie media. James spędza więcej czasu na ławce niż na boisku. Jego kontrakt z Realem Madryt wygasa w 2021 roku, ale Bawarczycy mogą odkupić go latem 2019 roku za 42 miliony euro, choć na dziś nic nie wskazuje już na to, by miało tak się stać. Niemcy zapłacili już Hiszpanom 15 milionów euro za samo wypożyczenie i opłacają jego pensję, która wynosi 13 milionów euro brutto.

Intencją piłkarza, a wydaje się, że również trenera, jest zmiana otoczenia już w styczniu. Królewscy przeczesują transferowy rynek, aby wzmocnić się typowym goleadorem, piłkarzem do drugiej linii o defensywnym profilu, a także stoperem. James nie pasuje do żadnej z tych ról, ale Florentino daje zielone światło na jego powrót. Solari także nie pogardziłby jeszcze jednym zawodnikiem do środka pola, ponieważ Luka Modrić wciąż nie potrafi odnaleźć odpowiedniej formy na dłużej niż jeden mecz.

Komentarze [58]

REKLAMA

2018.12.11, godz. 15:15, El Jarek / rmcsport.bfmtv.com

„Powrót Benzemy do Lyonu byłby genialny”

Fot. Getty Images

Jean-Michel Aulas udzielił wywiadu stacji RMC Sport, w którym odpowiedział na pytania dotyczące aktualnych tematów związanych z Lyonem. Przedstawiamy jego wypowiedź na temat potencjalnego powrotu do klubu Karima Benzemy.

– O powrocie jakiego zawodnika mógłbym dzisiaj marzyć? Umtiti gra na środku obrony i mógłby do nas wrócić. Jednak zrobił już wielkie kroki poza klubem. Chciałbym zobaczyć go u nas pod koniec kariery. A Benzema? To bardzo złożona sprawa. On osiągnął już takie szczyty, że byłoby o to trudno. Ale masz rację, że o nim wspominasz. To wyjątkowy piłkarz, który kształtował się w Olympique'u. Finansowo do tego bardzo daleko, ale jego powrót byłby genialny – powiedział prezes Lyonu.

Przypomnijmy, że Benzema dołączył do Realu Madryt z Lyonu w 2009 roku za 35 milionów euro. Obecny kontrakt napastnika, który 19 grudnia skończy 31 lat, wygasa w 2021 roku. Francuz zarabia jednak w Hiszpanii około 9 milionów euro netto rocznie, co na dzisiaj jest poza zasięgiem Olympique'u.

Komentarze [27]

REKLAMA
 

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama