REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (224) powiązane z gorącym tematem Transfery 2019

2019.02.19, godz. 15:23, El Jarek / MARCA

MARCA: Militão od Realu dzielą podpisy pod papierami

Fot. MARCA

Jest nieśmiały i dyskretny, ale przy tym uprzejmy i dobrze wychowany – w taki sposób Édera Militão opisuje MARCA, która odwiedziła go w Porto. Dziennik twierdzi, że w Realu Madryt uznają jego transfer za dopięty i że do zamknięcia formalności brakuje tylko podpisów zawodnika pod porozumieniem między klubami oraz z samym Realem.

Samego 21-latka ta sytuacja nie dotyka. Dyrektor gazety oglądał jego sobotni występ przeciwko Vitorii Setúbal. Brazylijczyk miał imponować spokojem i dzięki 187 centymetrom wzrostu dominować w powietrzu. Swoją karierę, podobnie jak Sergio Ramos, zaczynał na prawej stronie defensywy, co daje mu świetne umiejętności w operowaniu piłką, a także zrozumienie tego, w jaki sposób powinien wspierać kolegów z boków obrony. Najprostsza ocena jest taka, że gra w piłkę go cieszy.

Juan Ignacio Gallardo po spotkaniu miał dostęp do prywatnej strefy zawodników, która przeznaczona jest dla ich rodzin i przyjaciół. Gdy Militão skończył rozdawanie autografów i rozmowy z czekającymi na niego ludźmi, podszedł też do Hiszpana, wiedząc z kim ma do czynienia. Ma jednak zakaz rozmawiania o Realu Madryt ze strony swojego klubu. Przyznaje, że do kwestii wystąpień publicznych podchodzi z rezerwą. – Jestem nieśmiały, nie lubię się tak wypowiadać i ciężko mi to robić przed kamerami. Tysiąc razy bardziej wolę grać niż udzielać wywiadów. Taki po prostu jestem – przyznaje z uśmiechem. Porto zapłaciło za niego São Paulo 7 milionów euro. – Wyjazd do Europy był marzeniem. To był wielki krok w mojej karierze: zacząłem grać w europejskiej lidze, w Lidze Mistrzów… Pozostaję z uznaniem dla tych, którzy wychowywali mnie w São Paulo od 13. roku życia. Odszedłem stamtąd głównymi drzwiami z podniesioną głową.

Ostatnio przy okazji meczu Porto z Romą przekazano, że obrońcę z trybun obserwował dyrektor sportowy Juventusu Fabricio Paratici, ale Real Madryt pozostał spokojny, twierdząc, że transfer jest praktycznie zamknięty. Królewscy mają zapłacić za 21-latka około 50 milionów euro, które widnieją w zapisie o klauzuli odejścia. Chociaż Militão ma zakaz rozmawiania na temat Realu, to przywitał dziennikarzy Marki i również Ondy Cero z wielką życzliwością i otwartością.

Komentarze [29]

REKLAMA

2019.02.19, godz. 10:33, Piwwwko / as.com

COPE: Marcelo rozważy odejście latem

Fot. Getty Images

Marcelo przechodzi swój najgorszy moment od czasu przyjścia do Realu Madryt. Brazylijczyk jest krytykowany za fatalną dyspozycję w bieżącym sezonie i przegrywa walkę z Sergio Reguilónem o miejsce na lewej stronie obrony.

W programie El Partidazo w radiu COPE dziennikarz Juanma Castaño poinformował, że wczoraj Marcelo poprosił o spotkanie w Valdebebas z dyrektorem generalnym Królewskich, José Ángelem Sánchezem. Rozmowa miała trwać godzinę. W jej trakcie defensor miał przekazać działaczowi swoje niezadowolenie z krytyki, która na niego spada. Brazylijczyk zapowiedział, że jeśli jego sytuacja nie ulegnie zmianie, to latem rozważy możliwość odejścia z klubu.

Kontrakt Marcelo z Realem Madryt wygasa w 2022 roku. Niemniej, kilka dni temu w wywiadzie dla Esporte Interativo piłkarz mówił o opcji opuszczenia szeregów Królewskich. „Jeśli znajdę się na liście transferowej, to niech zapłacą i będzie po wszystkim. Jeśli nadejdzie dzień, w którym Real Madryt nie będzie mnie chciał, to odejdę”, wyznał Marcelo.

Komentarze [58]

REKLAMA

2019.02.16, godz. 17:01, Leszczu / marca.com

Dlaczego Real nie chciał Icardiego?

Fot. Instagram

Nazwisko Mauro Icardiego od dawna pojawia się przy okazji analizy potencjalnych wzmocnień Realu Madryt w ofensywie. Argentyńczyk przeżywa obecnie trudne chwile w Interze, jednak nie są one spowodowane boiskową postawą napastnika. Odebrano mu opaskę kapitańską, a powodem zamieszania jest przede wszystkim Wanda Nara, żona i agentka Icardiego. Za każdym razem, gdy padało słowo na jego temat w biurach Santiago Bernabéu wnioski były takie same: „Nie możemy pozyskać tego piłkarza i to nie jest jego wina”.

Ta scena powtarzała się i nawet zimą 2018 roku, gdy sytuacja sportowa mogła zmusić Królewskich do uruchomienia maszyny na rynku transferowym, ale odpowiedź pozostawała taka sama. Odpowiedzią zawsze była Wanda Nara. To ona jest teraz powodem, dla którego Icardi nie jest już kapitanem Interu. Otwarcie krytykowała grę zespołu czy politykę transferową, co oczywiście nie podobało się działaczom, którzy dostrzegli w tym zagrożenie dla zachowania jedności wśród zawodników. Cały problem jeszcze nie został rozwiązany, a odmówienie wyjazdu do Wiednia przez Mauro nie poprawiło jego sytuacji.

W Realu Madryt wierzono, że umiejętności Icardiego są wystarczające, by zatriumfował w zespole Królewskich. Czas pokazuje jednak, że działacze mieli rację, widząc negatywny wpływ jego żony nie tylko na niego samego, ale na cały zespół. To właśnie z powodów pozasportowych Argentyńczyk nie otrzymywał powołań do reprezentacji. Problem pomiędzy parą Icardich a Interem ciągle występuje, a Królewscy mogą jedynie przyglądać się temu z daleka. Ostatecznie to nie ich problem.

Komentarze [23]

REKLAMA

2019.02.15, godz. 14:42, El Jarek / as.com, marca.com

Santos wściekły na kadrę Brazylii, Rodrygo… i Real

Fot. Getty Images

Z nieba do piekła w cztery tygodnie. Kiedy Rodrygo stawiał się na zgrupowaniu kadry Brazylii przed Mistrzostwami Ameryki Południowej do lat 20, przyjeżdżał ze statusem młodej gwiazdy. 18-latek miał doprowadzić reprezentację do tytułu i zapowiedzieć w ten sposób swój już ogłoszony letni przyjazd do Madrytu. Problem jest taki, że wszystko obróciło się w katastrofę. Brazylia okazała się rozczarowaniem, a atakujący wrócił do domu z problemami z plecami, które wywołały kryzys w relacjach Santosu i Federacji. We wszystko zaplątał się także Real Madryt.

Bomba wybuchła przed ostatnim meczem z Argentyną, gdy 18-latek przyznał, że cały czas funkcjonuje na blokadach. „Musiałem przechodzić przez to samo przed każdym meczem. Nie powiem, że się poświęcam, ale nie gram na 100%. Jednak dopóki będę nosił koszulkę Brazylii, będę oddawać za nią swoje życie. Boli mnie, gdy uderzam, szczególnie lewą nogą. Na wszystkie mecze brałem zastrzyki. Dostaję zastrzyk, udaje mi się dobrze wejść w spotkanie, ale przychodzi druga połowa i odczuwam już spory ból”, przekazał przyszły zawodnik Realu Madryt.

Santos przyjął te słowa z zaskoczeniem, bo w klubie nikt nie miał pojęcia o jakimkolwiek urazie, a co dopiero o grze na blokadzie w 8 meczach wspomnianego turnieju. Zaskoczenie przerodziło się w złość, gdy wyszło na jaw, że Real Madryt o sytuacji Brazylijczyka z plecami wiedział już od grudnia i że Królewscy pozostawali w stałym kontakcie ze sztabem kadry. Europejczycy mieli zatwierdzać nawet próby leczenia farmakologicznego i następnie tego opartego na akupunkturze, ale ostatecznie ulgę piłkarzowi przyniosły dopiero zastrzyki.

Po zakończeniu turnieju Rodrygo i jego otoczenie próbowali wyciszyć temat, ale w Santosie zawrzało. Trener Jorge Sampaoli zażądał od działaczy wyjaśnień, bo oczekiwał, że 18-latek już we wtorek, dwa dni po spotkaniu z Argentyną, wróci do treningów, by móc wystąpić w poniedziałkowym meczu z Guarani. Ostatecznie Brazylijczyk zameldował się w klubie w czwartek po przejściu dodatkowych badań. Pojawił się na murawie w specjalnej ochronie na odcinek lędźwiowy, łącząc ćwiczenia boiskowe z pracą w budynkach pod okiem fizjoterapeutów. Wstępnie problem napastnika ma być na szczęście przejściowy, a nie chroniczny, ale na razie nie wiadomo, kiedy wróci on do 100% dyspozycji i gry.

Komentarze [13]

REKLAMA

2019.02.15, godz. 12:14, Kristobal / marca.com, elbernabeu.com

Spore problemy Icardiego w Interze

Fot. Getty Images

Mauro Icardi jest jednym z najbardziej i najdokładniej obserwowanych przez Real Madryt zawodników w ostatnim czasie. Sam zawodnik miał być nawet chętny do zmiany barw, ale do pozostania przekonał go awans Interu do Ligi Mistrzów. Tym razem włoski klub podjął decyzję, która może zaważyć na przyszłości Argentyńczyka. Maurito, wobec wielu zawirowań i niepewności, związanych z parafowaniem nowej umowy, został pozbawiony opaski kapitańskiej.

Od ponad roku toczą się rozmowy dotyczące właśnie nowego kontraktu, ale nie został jeszcze poczyniony ani jeden krok w kierunku ich finalizacji. Klauzula w obecnej umowie Icardiego, obowiązującej do 2021 roku, wynosi 110 milionów euro, a jest to suma w zasięgu największych drużyn na Starym Kontynencie. Większość problemów w negocjacjach jest spowodowane zachowaniem Wandy Nary, agentki oraz żony napastnika, która nie potrafi znaleźć kompromisu i jej żądania płacowe są bardzo wygórowane, a przynajmniej zdaniem działaczy Interu. Obie strony są już poirytowane przeciągającymi się rozmowami, więc klub zdecydował się na drastyczniejszy krok. Co ciekawe, post informujący o odebraniu opaski został polubiony przez Marcelo Brozovicia, co może wskazywać, że szatnia wcale murem za Argentyńczykiem nie stoi.

Ciśnienie narastało od dawna. Po tym, jak Mauro spóźnił się z powrotem z wakacji świątecznych, klub miał ukarać go grzywną w wysokości 100 000 euro. Na to zareagowała agentka piłkarza w programie Tiki Taka, gdzie mówiła o „nieistniejących karach” czy „głupotach wypowiadanych na temat Mauro”. Ponadto dodała, że jej zdaniem, klub powinien bardziej chronić Argentyńczyka zamiast jeszcze wystawiać go na ataki opinii publicznej. Oczywiście niedługo później padały również deklaracje o tym, że podpisanie nowej umowy jest dla Icardiego i jego żony priorytetem, ale wcześniej wypowiedziane słowa nie zostały zapomniane.

Oliwy do ognia dolał były agent piłkarza, Abian Morano. „Mauro się bardzo zmienił. Zmienił swój sposób patrzenia na otaczającą go rzeczywistość. To jest oczywiste. Jednak uważam, że nadejście takiej sytuacji było do przewidzenia. Inter zachowuje się bardzo racjonalnie, reagując na zachowanie otoczenia Icardiego”, powiedział. „Ausilio jest wielkich profesjonalistą i zawsze umiał podejmować trudne decyzje, dlatego zabrał mu opaskę. Kiedy ja byłem agentem Icardiego, wszystkie kwestie były załatwiane profesjonalnie, ale i prywatnie, co nie wychodzi Wandzie Narze. Mauro jest urodzonym zwycięzcą, on nie akceptuje słowa «nie». Jednak jego kariera nie jest dobrze prowadzona. Kilka lat temu mówił tylko o sprawach boiskowych, a teraz…”, przyznał Morano. Obecną agentkę napastnika skrytykowała też jego siostra, twierdząc, że „Wanda nie nadaje się do bycia agentem i kierowania karierą. Jedyne co potrafi, to wrzucać zdjęcia na Instagrama”.

Odebranie opaski kapitańskiej zbiegło się jednak z kryzysem Interu, który od początku roku prezentuje katastrofalną formę. Kolejne zaskoczenie przyszło, gdy okazało się, że Icardiego nie ma w kadrze na mecz Ligi Europy z Rapidem Wiedeń. Na konferencji prasowej Luciano Spalletti przyznał, że „Icardi miał być powołany, ale sam nie chciał pojechać do Wiednia”. Te słowa wywołały na Półwyspie Apenińskim kolejną falę spekulacji, a sytuacji ponownie zaczął przyglądać się Real Madryt. Mauro co prawda wrzucił na swoje media społecznościowe zdjęcie z zabiegu fizjoterapeutycznego, co miałoby wyjaśniać jego nieobecność, ale włoskie media szybko owo zdjęcie zweryfikowały i okazało się, że podobne zabiegi piłkarze przechodzą cały czas i nie chodzi o żaden większy uraz.

Sytuacja wokół Icardiego wygląda więc na dość skomplikowaną i na obecną chwilę obie strony są dalekie od parafowania nowej umowy. Ba, wydaje się, że są one również dalekie od jakiegokolwiek pogodzenia się i rozmów. Problemy dyscyplinarne Mauro sprawiły, że podkopano jego pozycję w klubie, a zawirowania wokół nowej umowy powodują, że na dziś dzień Argentyńczyk jest bliższy odejścia z Mediolanu, niż pozostania na San Siro.

Komentarze [41]

REKLAMA
 

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama