REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (151) powiązane z gorącym tematem Copa del Rey 2017/18

2018.01.25, godz. 20:21, Klatus / Instagram

Benzema znów szokuje w mediach społecznościowych

Fot. Getty Images

Karim Benzema znów pokazał, że brakuje mu nieco dyplomacji w kontaktach z fanami i wyczucia, co powinno robić się w danym momencie w mediach społecznościowych. Francuz strzelił wczoraj jedynego gola dla Królewskich, ale Real poległ ostatecznie 1:2 i odpadł z Pucharu Króla. Bramka zdobyta przez Francuza wcale nie sprawiła, że kibice przyjęli wynik ze spokojem i wyrozumiałością, a gracz odzyskał zaufanie. Wręcz przeciwnie. Wściekłość fanów dało się słyszeć tuż po końcowym gwizdku, gdy cały stadion buczał i gwizdał na wszystkich zawodników.

Napastnik zamieścił na Instagramie krótką relację, na której widać, jak opuszcza ośrodek Valdebebeas o godzinie 12:44, czyli kilka minut po dzisiejszym treningu. Filmik jest zatytułowany Diplomatic immunity, ponieważ w tle leci piosenka Drake'a o właśnie tym tytule. Widać na nim też, jak Francuz prowadzi swojego Mercedesa i chwali się Rolexem Sky Dweller, wartym około 45 000 euro.

Trudno jednoznacznie powiedzieć, jaki był zamysł Benzemy w odwoływaniu się do dyplomatycznego immunitetu i chwaleniu swoim dobrobytem w takim momencie, ale kibice oczekiwali przede wszystkim wiadomości związanych z wczorajszym meczem i okazaniem skruchy lub pokory po kompromitującej porażce. W mediach społecznościowych fani nie zostawiają na Karimie suchej nitki i odbierają dzisiejszy filmik tak, jakby snajper w żaden sposób nie przejął się wczorajszymi wydarzeniami i chciał pokazać, że nic nie robi sobie z krytyki, która spada na niego ze strony kibiców oraz mediów.

Oliwy do ognia dolewa fakt, że Benzema zdobył w tym sezonie raptem 6 bramek w 22 meczach i równie kiepski bilans miał jedynie w sezonie 2009/10, gdy dopiero co trafił do stolicy Hiszpanii. Wiele osób wciąż nie potrafi zrozumieć, w jaki sposób Karim wygrał rywalizację z takimi napastnikami jak Raúl, Higuaín, Adebayor, Chicharito, Morata czy Mariano, których nie ma już w klubie, a Francuz rozgrywa w nim dziewiąty sezon.

Komentarze [96]

REKLAMA

2018.01.25, godz. 17:03, Klatus / El Golazo de GOL

Lucas: Co za je**ny wstyd!

Fot. twitter.com

Kamery programu El Golazo de GOL uchwyciły kilka detali z wczorajszego meczu między Realem Madryt a Leganés. Szczególną uwagę zwrócono na piłkarzy Królewskich, którzy po ostatnim gwizdku schodzili do szatni ze spuszczonymi głowami i marsowymi minami. Żaden z nich nie udzielił pomeczowego wywiadu na murawie. Nikt nie rozmawiał też między sobą. Zawodnicy jedynie pod nosem przeżywali to, co wydarzyło się na boisku.

Jednym z tych, którzy najdobitniej wyrazili swoje odczucia, był Lucas Vázquez. Wychowanek był nielicznym, który jeszcze na murawie wymienił się koszulkami z jednym z rywali, a następnie pewnym krokiem ruszył w kierunku tunelu, powtarzając pod nosem: „Co za je**ny wstyd!”. W tym samym czasie fani nie szczędzi Królewskim krytyki w postaci burzy gwizdów, a niektórzy fani machali nawet białymi chusteczkami w kierunku piłkarzy i trenera.

Po wyjściu z szatni zawodnicy byli zmuszeni przejść przez strefę mieszaną. Przy mediach zatrzymali się jedynie Dani Carvajal oraz Sergio Ramos. Boczny obrońca jeszcze wcześniej musiał udzielić wywiadu stacji beIN Sports, w którym przyznał, że „wszyscy są wku**ieni”. Kilka minut później podtrzymywał swoje słowa i twierdził też, że on i jego koledzy po prostu nie zasłużyli na awans. Kapitan poprosił z kolei kibiców o wybaczenie.

Komentarze [35]

REKLAMA

2018.01.25, godz. 14:11, Klatus / twitter.com

Cristiano wspiera kolegów z drużyny i kibiców

Fot. Getty Images

Cristiano Ronaldo nie pojawił się wczoraj na murawie Santiago Bernabéu i nie pomógł drużynie w przegranym meczu z Leganés. Nie mógł jednak tego zrobić, bo Zinédine Zidane nie powołał go na ćwierćfinałowy mecz i Portugalczyk obserwował poczynania kolegów w telewizji. Porażka i odpadnięcie z Pucharu Króla na pewno wprawiły go w spore niezadowolenie, ponieważ w klubie zakładano, że piłkarz przystąpi do rozgrywek na etapie półfinałów. Taki był plan, który wspólnie ustalił zawodnik, trener oraz ich doradcy. Plan, który nie zostanie już zrealizowany, bo pozostali piłkarze Realu nie stanęli wczoraj na wysokości zadania.

Portugalczyk nie zamierzał pokazywać jednak na zewnątrz swojego rozżalenia. Wręcz przeciwnie. Cristiano kolejny raz wszedł w buty kapitana zespołu i w medaich społecznościowych zamieścił wpis, w którym dodał otuchy swoim kolegom oraz kibicom. „Trzymaj się, drużyno. Trzymajcie się, madridistas. Przed nami jeszcze wiele bitew do wygrania”, napisał krótko CR7 i dodał obok zdjęcie z dzisiejszego treningu.

Wiele mówi się w ostatnich dniach o tym, że Ronaldo domaga się od klubu większej pensji, a latem jego miejsce może zająć Neymar. Sam piłkarz nie odnosi się publicznie do tych doniesień, choć trudno przypuszczać, by były one wyssane z palca przez dziennikarzy, ponieważ o całej sytuacji donosi zbyt wiele źródeł, w tym mnóstwo z doskonałymi kontaktami w otoczeniu piłkarza i Florentino Péreza. Zdaje się jednak, że Portugalczyk szybko zrozumiał, iż w tym momencie najważniejsze jest to, co dzieje się na boisku, a nie w gabinetach, gdzie dopinane są kontrakty.

Komentarze [24]

REKLAMA

2018.01.25, godz. 12:14, Piwwwko / marca.com

Zidane dotknięty bardziej niż kiedykolwiek

Fot. Getty Images

Zinédine Zidane objął stery Realu Madryt ponad dwa lata temu. W tym czasie wygrał niemal wszystko. Osiem tytułów. W tym dwie Ligi Mistrzów z rzędu, czyli coś, czego wcześniej nie dokonał nikt. To pod jego wodzą drużyna zapisała najlepszy rok w historii klubu, zdobywając La Ligę, Champions League, Superpuchar Hiszpanii, Superpuchar Europy i Klubowe Mistrzostwa Świata. Dziś, niespełna miesiąc po zakończeniu roku 2017, Francuz przeżywa jeden z najgorszych momentów w karierze trenerskiej.

19-punktowa strata do Barcelony w lidze, wyeliminowanie z Pucharu Króla przez Leganés na Santiago Bernabéu i pojedynek na śmierć i życie w Lidze Mistrzów z Paris Saint-Germain. Zidane znalazł się w samym centrum trzęsienia ziemi, które może zniszczyć wszystko, co zbudował przez ponad dwa lata.

Złe zaplanowanie sezonu, powolność w podejmowaniu decyzji i brak samokrytyki, kiedy statek zaczynał tonąć – to tylko niektóre z zarzutów, które madridismo stawia przed Zidane’em. Do tego upartość, by w Copa del Rey, czyli w rozgrywkach, które w porównaniu do La Ligi przynajmniej były na wyciągnięcie ręki, stawiać na drużynę zmienników, która nie potrafiła poradzić sobie z Fuenlabradą i Numancią.

Zarządzanie minutami wśród zawodników takich jak Asensio, który został wysłany na ławkę w momencie, w którym najbardziej błyszczał. Zbyt późne zmiany czy przewidywalność w podejmowaniu decyzji wyczerpały zaufanie i cierpliwość Bernabéu, które wczoraj wyraziło swoją wściekłość.

Przed tym sezonem Zidane wygrał 65 z 88 spotkań w roli szkoleniowca (niemal 74%). W bieżącej kampanii wygrał 22 z 36 meczów (niewiele ponad 60%). To ewidentny regres nie tylko w wynikach, ale też w grze i przede wszystkich nastawieniu zawodników. Regres, który postawił Zidane’a na skraju przepaści, gdzie tylko lekkie popchnięcie Neymara, Cavaniego i Mbappé sprawi, że francuskiego szkoleniowca już po prostu nie będzie.

„Czy gram o posadę z PSG?”, zapytano Zizou na wczorajszej konferencji prasowej. „Oczywiście”, odpowiedział stanowczo szkoleniowiec Los Blancos. Praca Zidane’a zależy od dwumeczu z paryżanami. Nawet jeśli uda się awansować do ćwierćfinałów i niezależnie od tego, co może wydarzyć się do maja, to w klubie nikt już nie jest pewny, że Francuz poprowadzi drużynę w przyszłym sezonie.

Komentarze [64]

REKLAMA

2018.01.25, godz. 11:19, El Jarek / RealMadridTV, beIN Sports

Zidane: Nie rozegraliśmy odpowiedniego meczu

Fot. Getty Images

Zinédine Zidane po meczu z Leganés udzielił wywiadów telewizjom beIN Sports i RealMadrid TV. Przedstawiamy wypowiedzi trenera Realu Madryt z tych rozmów.

– Jest źle. Nie rozegraliśmy dobrego meczu, szczególnie w pierwszej połowie. Bardzo źle weszliśmy w mecz. Po wygraniu trudnego pierwszego starcia, gdzie nie graliśmy dobrze, ale zachowywaliśmy równowagę i zwyciężyliśmy 1:0, dzisiaj nie rozegraliśmy odpowiedniego meczu, które powinniśmy byli rozegrać. Można wiele powiedzieć, ale to ciężki wieczór dla wszystkich. Przyjmujemy tę sytuację, ja jestem pierwszym odpowiedzialnym. Nie da się już nic zmienić, mieliśmy na to 90 minut, nie udało się i myślimy o jutrze. Trzeba wstać i dalej pracować, bo gramy już w sobotę.

– Po wygraniu pierwszego meczu rozegraliśmy dzisiaj taką pierwszą połowę... Tak się nie da, tak nie można. Druga część była lepsza, ale to bardzo rozczarowujący wieczór. Przyjmuję tę sytuację, ale od jutra musimy skupić się na sobotnim spotkaniu.

– Jestem odpowiedzialnym, wielkim odpowiedzialnym. To katastrofa, tak to dzisiaj czuję. Muszę się z tym zmierzyć. Nie radzimy sobie dobrze. Idziemy jednak dalej, walczymy dalej, zostaje daleko do końca i jutro wracamy do pracy.

– Zostaje tylko Liga Mistrzów? Nie. Jutro mamy trening, mecz mamy w sobotę i idziemy dalej. Nie ma innego środka, nie mogę powiedzieć nic więcej.

– Co mówi się piłkarzom po takim meczu? Dzisiaj nic, porozmawiamy jutro. Wszyscy są wkurzeni, jest ciężko.

Komentarze [31]

REKLAMA

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama