REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (1064) powiązane z gorącym tematem Liga Mistrzów 2017/18

2018.06.10, godz. 18:47, Rauer / marca.com

Raphaël Varane – pożeracz Ligi Mistrzów

Fot. marca.com

Real Madryt od kilku lat odhacza w Lidze Mistrzów sezony, którymi już zapisał się w historii europejskiego futbolu. Co logiczne, do historii przechodzą również obecni piłkarze Królewskich – zarówno ci, którzy podchodzą już do swoich ostatnich lat kariery, jak i ci, którzy dopiero się rozkręcają. Wśród tej drugiej grupy jest bez wątpienia Raphaël Varane. Do Realu Madryt przeszedł w wieku 17 lat, gdy dopiero zaczął stawiać pierwsze kroki w drużynie Lens. Teraz w wieku 25 lat ma już na koncie między innymi cztery Ligi Mistrzów i dwa mistrzostwa Hiszpanii, a za kilka dni rozegra swój drugi mundial.

Kariera Francuza rozwija się w niesamowitym tempie, bijąc przy okazji wszelkiego rodzaju rekordy. Tylko jeden piłkarz w historii futbolu mógł się pochwalić tym, że zdobył cztery Puchary Europy w młodszym wieku niż Varane. Mowa tutaj również o zawodniku Realu Madryt, Juanie Santistebanie, który zdobył w sumie pięć Pucharów Europy, a ten czwarty w wieku 23 lat. Varane, który swój czwarty Puchar Europy wygrał mając 25 lat i jeden miesiąc, w tym roku pobił już pod tym względem legendarnego Paco Gento (25 lat i osiem miesięcy przy czwartym triumfie), który pozostaje jednak rekordzistą pod względem ogólnej liczby Pucharów Europy (swój szósty triumf zanotował w wieku 32 lat).

Varane swoją pierwszą Ligę Mistrzów wygrał 24 maja 2014 roku w Lizbonie. Miał wówczas 21 lat i wobec kontuzji Pepe wskoczył do pierwszego składu. Rozegrał wielki mecz i już wtedy pobił inny rekord Gento, który swój pierwszy Puchar Europy wzniósł w wieku 22 lat. Francuski stoper ma już w tym momencie za sobą siedem sezonów w Realu Madryt, a ponadto ma niekwestionowane miejsce w reprezentacji Francji, w barwach której miał już okazję nosić kapitańską opaskę.

– To jest coś niewyobrażalnego. To wielki zaszczyt, że mogę iść śladami takich legend jak Gento czy Santisteban. Każdy ma swoje wady i zalety. Mam swoją osobowość i trzeba przyznać, że na razie wszystko idzie po mojej myśli. W wieku 17 lat zadebiutowałem w Lens, później przeszedłem do Realu Madryt, a teraz mam na koncie cztery Ligi Mistrzów. W przyszłym sezonie chcę piąty Puchar Europy i jednocześnie powalczyć o La Ligę – przyznał Varane, który przebywa obecnie na zgrupowaniu kadry w Clairefontaine.

Za Raúlem i Casillasem
Liga Mistrzów to szczególne rozgrywki zarówno dla Realu Madryt, jak i dla Varane'a. Od samego początku zapisywał się w historii tego turnieju. Najpierw stał się najmłodszym zagranicznym piłkarzem Królewskich, który zadebiutował w Lidze Mistrzów. Miał wówczas 18 lat i pięć miesięcy, a swój pierwszy mecz rozegrał z Ajaksem na Santiago Bernabéu. Pod tym względem w historii Realu Madryt są od niego lepsi tylko Raúl (18 lat i dwa miesiące również w meczu z Ajaksem) i Iker Casillas (18 lat i trzy miesiące w meczu z Olympiakosem).

– Bronienie barw swojego kraju na mundialu to coś niesamowitego. Mam nadzieję, że będziemy mogli uszczęśliwić kibiców. Ten sezon i tak jest już dla mnie niezapomniany, ale może być jeszcze lepszy. Wiele drużyn ma szanse na ostateczny triumf. Wiemy, że będzie ciężko, ale chcemy zajść jak najdalej i damy z siebie wszystko – dodał francuski stoper.

Komentarze [33]

REKLAMA

2018.06.09, godz. 08:12, El Jarek / MARCA

Salah: Słowa Ramosa? Zabawne…

Fot. Getty Images

Mohamed Salah udzielił pierwszego wywiadu po finale Ligi Mistrzów w Kijowie, który musiał opuścić w pierwszej połowie z powodu kontuzji barku. MARCA wykorzystała tę okazję między innymi do zapytania go o odczucia co do tego spotkania oraz Sergio Ramosa, z którym starł się tuż przed doznaniem urazu. Przedstawiamy odpowiednie fragmenty rozmowy z Egipcjaninem.

Jak z twoim brakiem? Zdążysz na pierwszy mecz?
Teraz czuję się lepiej. Mam nadzieję na występ w pierwszym spotkaniu z Urugwajem, ale wszystko będzie zależeć od tego, jak będę czuć się w okolicach meczu.

Kontuzja w Kijowie, konieczność zejścia z boiska w samym finale Ligi Mistrzów… To był najgorszy moment w twojej karierze?
Tak, tak było.

Ostatecznie zagrasz w Rosji, ale czy w jakimś momencie bałeś się o swój udział w turnieju?
Kiedy upadłem na murawę, czułem mieszankę bólu fizycznego i ogromnego zmartwienia, także gniewu oraz smutku wobec braku możliwości dalszej gry w finale Ligi Mistrzów. Kilka chwil później pomyślałem też o możliwości przegapienia mundialu i były to coś wyniszczającego.

Wiele powiedziano o twoim upadku z Sergio Ramosem. Uważasz, że to było zwykłe zdarzenie boiskowe?
Nie wiem. Może?

Sergio Ramos kilka dni temu powiedział: „Dobrze przyglądając się akcji, on pierwszy łapie mnie za ramię i ja upadam na drugą stronę, a on doznaje urazu drugiego braku”. Co o tym sądzisz?
Zabawne…

Ramos także powiedział, że „jeśli postawiłbyś na blokadę, mógłbyś zagrać w drugiej połowie”. Zgadzasz się?
[śmiech] Mój komentarz jest taki, że zawsze jest dobrze, gdy ten, kto doprowadził cię do płaczu, potem doprowadza cię do śmiechu. Może mógłby mi wtedy także powiedzieć czy zdążę na mundial?

Sergio wysłał ci wiadomość.
Wysłał mi wiadomość, ale ja nigdy nie powiedziałem mu, że jest "dobrze".

[…]

Czy bierzesz w ciemno awans do 1/8 finału i trafienie na Hiszpanię?
Tak może być, na Hiszpanię lub Portugalię. Oby, oby tak było. Hiszpanie mają wielką drużynę i byłoby z nimi ciężko. Nigdy jednak nie wiesz, co może się zdarzyć.

Komentarze [41]

REKLAMA

2018.06.07, godz. 08:31, Klatus / twitter.com

Lineker: Ramos jest niezłym palantem

Fot. Getty Images

W ostatnich dniach żaden inny piłkarz na świecie nie wzbudził wśród kibiców tylu emocji, co Sergio Ramos. Od zakończenia finału Ligi Mistrzów minął już ponad tydzień, a kapitan Realu Madryt wciąż obrywa z każdej strony za swoje zachowanie. Hiszpanowi zarzucano między innymi to, że celowo uszkodził bark Mohameda Salaha czy spowodował wstrząśnienie mózgu u Lorisa Kariusa.

Ramos postanowił we wtorek, że sam stanie się swoim adwokatem i odpowiedział na komentarze, który napływały z każdego zakątku globu. „Cholera, uczepili się tego Salaha. Nie chciałem nic mówić, bo wszystko się potem rozdmuchuje. Oglądałem powtórki, złapał mnie pierwszy za ramię, ja upadam w inną stronę, a on tak naprawdę doznaje kontuzji drugiego barku. Potem mówią mi, że założyłem mu klucz, jak w judo. Teraz tylko brakuje jeszcze, by Firmino stwierdził, że przeziębił się, bo spadła na niego kropla mojego potu”, mówił stoper.

Jego słowa wyraźnie nie przypadły do gustu Roberto Firimno, który wczoraj odniósł się do nich w ten sposób: „Wolę nie komentować. Myślę, że miał prawo do takiej wypowiedzi, bo przecież jest mistrzem i tak dalej. Sądzę, że to było z jego strony idiotyczne, ale wszystko okej”. To jednak nie napastnik Liverpoolu był tym, który odpowiedział Ramosowi najostrzej.

Swoich trzech groszy nie omieszkał dorzucić także Gary Lineker, który znany jest doskonale z tego, że lubi wyrażać jaskrawe opinie na Twitterze. Nie inaczej było też w momencie, gdy przeczytał słowa wypowiedziane przez zawodnika Realu. „Ramos jest wielkim piłkarzem i każdy zespół na świecie chciałby go mieć, ale jest też niezłym palantem”, podsumował Anglik

Komentarze [38]

REKLAMA

2018.06.06, godz. 22:24, Banan / as.com

Firmino: To było idiotyczne ze strony Ramosa

Fot. Getty Images

„Brakuje tylko, by Firmino stwierdził, że jest przeziębiony, ponieważ spadła na niego kropla mojego potu”, powiedział we wtorek Sergio Ramos na zgrupowaniu reprezentacji, proszony o komentarz dotyczący spadającej na niego krytyki. Kapitana Królewskich ze wszystkich stron wini się za kontuzję Salaha i uderzenie Kariusa. Dziś Firmino postanowił odnieść się do wczorajszych słów stopera Królewskich. „Wolę nie komentować. Myślę, że miał prawo do takiej wypowiedzi, bo przecież jest mistrzem i tak dalej. Sądzę, że to było z jego strony idiotyczne, ale wszystko okej (czyli jednak skomentował – przyp.red)”, stwierdził.

Ramos po finale stał się obiektem ostrej krytyki. Do niedawna zarzucano mu głownie to, że w 30. minucie finału podczas walki o piłkę przyczynił się do kontuzji barku Salaha, który musiał opuścić boisko. W 49. minucie, gdy wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis, Sergio starł się z Lorisem Kariusem. Następnie bramkarz Liverpoolu popełnił dwa katastrofalne błędy przy golach Benzemy i drugim Bale'a, choć po drodze zaliczył także cztery niezłe interwencje. W obecnym tygodniu Karius przeszedł badania w Stanach Zjednoczonych, gdzie stwierdzono, że golkiper doznał wstrząśnienia mózgu. Diagnoza jest dość kontrowersyjna, ponieważ szpital w Massachusetts otrzymuje pieniądze między innymi od Fundacji Boston Red Sox, drużyny MLB (Baseball), w której udziały mają ci sami ludzie, co w Liverpoolu...

Kapitan Królewskich zmęczony oskarżeniami chciał zamknąć temat z dozą ironii. „Cholera, uczepili się tego Salaha. Nie chciałem nic mówić, bo wszystko się potem rozdmuchuje. Oglądałem powtórki, złapał mnie pierwszy za ramię, ja upadam w inną stronę, a on tak naprawdę doznaje kontuzji drugiego barku. Potem mówią mi, że założyłem mu klucz, jak w judo. Teraz tylko brakuje jeszcze, by Firmino stwierdził, że przeziębił się, bo spadła na niego kropla mojego potu”. Brazylijczyk uśmiechał się, gdy pytano go o słowa Ramosa, ale potem postanowił wycelować w Sergio.

Komentarze [28]

REKLAMA

2018.06.06, godz. 19:50, Rauer / marca.com

Przypadek Kariusa przelał czarę goryczy

Fot. Getty Images

W Realu Madryt już od dłuższego czasu wszyscy muszą sobie radzić z kampanią, która ma celu umniejszanie ostatnich klubowych sukcesów, które ukoronowane zostały wygraniem trzeciej Ligi Mistrzów z rzędu. Jednak przypadek Lorisa Kariusa i jego wstrząśnienia mózgu, które miałoby mieć wpływ na przebieg finałowego meczu w Kijowie, przelał czarę goryczy.

Po pierwsze klub ma dość, że po zamieszaniu z Mohamedem Salahem ponownie zaatakowany został Sergio Ramos. Po drugie Królewskim nie podoba się fakt, że nagłośniony przez światowe media raport medyczny niemieckiego bramkarza ma na celu tylko i wyłącznie odebranie zasług zespołowi, który przeszedł do historii. W tym momencie fatalne błędy Kariusa zostały wytłumaczone, a tym złym ponownie jest Real Madryt. W klubie już nie wiedzą, czego się spodziewać i jaka będzie kolejna historia w nawiązaniu do finału w Kijowie.

Klub jest zażenowany całą sytuacją i nie rozumie, dlaczego jest wplątany w zamieszanie, które powinno dotyczyć tylko Kariusa i Liverpoolu. „W ich agencji odpowiedzialnej za wizerunek muszą pracować geniusze. Za ostatnią kampanię zasługują na szóstkę”, mówi z ironią jeden z działaczy Królewskich. Real Madryt jest zdania, że ostatnie doniesienia nie mają racji bytu i powinny być jak najszybciej ucięte.

Komentarze [25]

REKLAMA
 

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama