REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (1067) powiązane z gorącym tematem Liga Mistrzów 2017/18

2018.08.11, godz. 10:33, El Jarek / dailymail.co.uk

Klopp: Nie chcę wygrywać za wszelką cenę

Fot. Getty Images

Jürgen Klopp w wypowiedzi dla telewizji Sport1 po raz kolejny zajął się finałem Ligi Mistrzów i ocenił postawę, jaką zaprezentował w nim Sergio Ramos. Trener Liverpoolu podkreślił, że dla niego nie liczy się tylko wygrywanie.

– Nie chcę wygrywać za wszelką cenę. Oczywiście, że wolałbym zostać zwycięzcą Ligi Mistrzów i nie oddałbym tytułu, gdyby na jaw wyszły pewne sytuacje. Nie oczekuję tego od niego. Oczekuję jedynie, że poświęci więcej uwagi na ocenę swoich pewnych kontrowersji. To musiał być przypadek, ale Mo Salah został zdjęty z boiska w trakcie wyjątkowej fazy w swoim piłkarskim życiu, został zdjęty w samym środku pola. Wielu powie, że takie rzeczy się zdarzają, ale jeśli takie mamy przesłanie dla naszych dzieci, że nic nie jest poza granicami i liczy się tylko zwycięstwo, to z chęcią opuszczę tę planetę za 40 lat.

– Czy umiem przegrywać? Nie. Jednak w czasie przygotowań do meczu rozmawialiśmy o Ramosie, bo miał wpływ na finał w poprzednim roku tamtym nurkowaniem i wymuszeniem czerwonej kartki przeciwko Juventusowi. Real Madryt zasłużył na zwycięstwo w Lidze Mistrzów, nikt nigdy nie powiedział niczego innego. Ale czy trzeba mieć takie sytuacje z Ramosem? Nie, nie trzeba.

Kilkanaście dni Niemiec skomentował finał Ligi Mistrzów w obszernych wypowiedziach dla angielskich dziennikarzy.

Komentarze [57]

REKLAMA

2018.08.09, godz. 15:09, El Jarek / UEFA

Sześciu graczy Realu finalistami nagród za Ligę Mistrzów

Fot. UEFA

UEFA poinformowała o wybraniu trzech najlepszych zawodników z każdej formacji w ramach nagród dla najlepszych zawodników ostatniej edycji Ligi Mistrzów. Statuetki dla zwycięzców tego plebiscytu zostaną rozdane na losowaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów 2018/19 w czwartek 30 sierpnia w Monako. Z Realu Madryt wśród najlepszych znaleźli się Keylor Navas, Marcelo, Sergio Ramos, Rafa Varane, Toni Kroos i Luka Modrić, a nominowany za grę w białej koszulce jest także Cristiano Ronaldo. Rok temu takie nagrody zgarnęli odpowiednio Buffon, Ramos, Modrić i Cristiano.

Navas został wytypowany obok Alissona Beckera i Gianluigiego Buffona. Królewscy całkowicie przejęli linię obrony, a w środku pola obok graczy Realu nominowany jest także Kevin De Bruyne. W ataku obok Cristiano wskazano na Leo Messiego i Mohamena Salaha. Warto dodać, że 32 trenerów uczestników fazy grupowej Ligi Mistrzów 2017/18 i 55 dziennikarzy wskazywało po trzech graczy z każdej formacji (kolejno za 5, 3 i 1 punkt), co pozwoliło uzyskać w każdym przypadku 10-osobowe listy. Poza wspomnianymi finalistami wśród bramkarzy 5. miejsce zajął Thibaut Courtois, wśród pomocników na 4. miejscu jest Casemiro i na 8. Isco, a wśród napastników na 8. miejscu znalazł się Gareth Bale.

Nagrody UEFA za Ligę Mistrzów 2017/18:
Bramkarze:
Finaliści: Alisson Becker (Roma, teraz Liverpool), Gianluigi Buffon (Juventus, teraz PSG) i Keylor Navas (Real Madryt)

4. Marc-André ter Stegen (Barcelona) – 47 punktów
5. Thibaut Courtois (Chelsea, teraz Real Madryt) – 28 punktów
6. Ederson (Manchester City) – 26 punktów
7. Hugo Lloris (Tottenham) – 18 punktów
8. Jan Oblak (Atlético) – 16 punktów
9. David de Gea (Manchester United) – 7 punktów
10. Sven Ulreich (Bayern) – 5 punktów

Obrońcy:
Finaliści: Marcelo, Sergio Ramos i Rafa Varane (wszyscy Real Madryt)

4. Giorgio Chiellini (Juventus) – 40 punktów
5. Dejan Lovren (Liverpool) – 37 punktów
6. Virgil van Dijk (Liverpool) – 24 punktów
7. Diego Godín (Atlético) – 15 punktów
8. Joshua Kimmich (Bayern) – 14 punktów
9. Mats Hummels (Bayern) – 13 punktów
10. Gerard Piqué (Barcelona) – 10 punktów

Pomocnicy:
Finaliści: Kevin De Bruyne (City) oraz Toni Kroos i Luka Modrić (obaj Real Madryt)

4. Casemiro (Real Madryt) – 40 punktów
5. James Milner (Liverpool) – 18 punktów
6. Andrés Iniesta (Barcelona, teraz Vissel Kobe) – 16 punktów
7. Ivan Rakitić (Barcelona) – 9 punktów
8. Isco (Real Madryt), Sadio Mané (Liverpool), Miralem Pjanić (Juventus) i James Rodríguez (Bayern) – 6 punktów

Napastnicy:
Finaliści: Lionel Messi (Barcelona), Cristiano Ronaldo (Real Madryt, teraz Juventus) i Mohamed Salah (Liverpool)

4. Kylian Mbappé (PSG) – 17 punktów
5. Edin Džeko (Roma) i Harry Kane (Tottenham) – 15 punktów
7. Roberto Firmino (Liverpool) – 13 punktów
8. Gareth Bale (Real Madryt), Antoine Griezmann (Atlético) oraz Sadio Mané (Liverpool) – 12 punktów.

Przypomnijmy, że zwycięzców poznamy w trakcie losowania fazy grupowej nowej edycji Ligi Mistrzów w czwartek 30 sierpnia w Monako. Na tej samej gali wręczona zostanie także nagroda Piłkarza Roku UEFA.

Komentarze [33]

REKLAMA

2018.07.28, godz. 08:24, El Jarek / Telegraph, Daily Mail, Mirror, Guardian, L-ECHO

Klopp: Ramos był bezwzględny i brutalny

Fot. Getty Images

Jürgen Klopp przebywa z Liverpoolem w Stanach Zjednoczonych, odbywając przygotowania do sezonu i rozgrywając sparingi w ramach International Champions Cup. Wczoraj późnym wieczorem na stronach wielu angielskich dzienników pojawiły się wypowiedzi Niemca na temat finału Ligi Mistrzów, a konkretnie kontuzji i problemów, jakich w czasie spotkania nabawili się Mohamed Salah oraz Loris Karius. Przedstawiamy tłumaczenie dostępnych słów trenera The Reds, których miał udzielić na spotkaniu z dziennikarzami w hotelu drużyny.

– Finał Ligi Mistrzów? Znowu otwieramy tę butelkę…? [dłuższa przerwa] Oczywiście, że obejrzałem to [sytuację Ramosa i Salaha] ponownie. Ktoś pokazał mi to nawet od razu po meczu. Jeśli oglądasz to drugi raz i nie jesteś za Realem Madryt, uznajesz, że to było bezwzględne i brutalne. Nie myślisz: „Wow! Dobry atak”. To było bezwzględne w sytuacji, gdy Mo próbuje utrzymać się przy piłce, podbiec kilka metrów i przyśpieszyć grę.

– Nie uważam, że Mo zawsze odniósłby kontuzję w tej sytuacji. Tym razem miał pecha. Jednak to jest sytuacja, której nie możemy mieć. Nie jestem pewny, czy w ogóle jeszcze kiedyś spotkamy się na boisku z czymś takim. Wyjdź na boisku, przywal łokciem bramkarzowi, połóż ich strzelca na ziemię jak wrestler w środku pola i tak wygrywasz mecz. Taka była historia. Potem Ramos powiedział wiele rzeczy, które mi się nie spodobały. Jako człowiekowi, nie podobały mi się jego reakcje. On zachowywał się w taki sposób „E tam! Czego oni chcą! To normalne”. Nie, to nie jest normalne.

– Jeśli złożysz wszystkie sytuacje Ramosa razem, a ja oglądam futbol od 5. roku życia, wtedy obejrzysz wiele sytuacji z Ramosem. W finale rok wcześniej, gdy grali z Juve, to on był odpowiedzialny za czerwoną kartkę dla Juana Cuadrado. Ten dotknął go tak [przyciska palec do drugiej dłoni], a on zrobił z tego wielką sytuację. Nikt potem o tym nie rozmawiał. Coś tu nie pasuje, ale nie da się tego zmienić. W życiu zawsze potrzebujesz jakiejś pomocy. Dzisiejszy świat akceptuje to, że używasz każdej broni, by wygrać mecz. Ludzie pewnie oczekują, że jestem taki sam. Nie jestem. Wygraliśmy dwa razy z rzędu klasyfikację Fair Play. Nie jest ona naszym celem przed sezonem, nie mówimy sobie „Bądźmy piękni i wygrajmy to”. Jesteśmy agresywni, ale zawsze używam też słowa „legalny”. Zazwyczaj jeśli próbujesz czegoś poza zasadami, jesteś karany. Ktoś to ogląda i dostajesz karę na 4-5 tygodni. W tym przypadku nie ogląda tego jednak nikt.

– Chodzi też o to, że potem widziałem jak ten sam sędzia [Milorad Mazić] prowadzi wielkie mecze na mundialu, a nikt nawet nie zatrzymał się nad tamtą sytuacją. Uważam, że w takich przypadkach ktoś powinien to lepiej ocenić. Jeśli masz VAR, musisz spojrzeć na tę sytuację. Nie dla dania czerwonej kartki, ale zapytania: „Co to jest?”. To było bezwzględne. Sędzia powinien mieć odwagę, by rozstrzygnąć ten mecz. Lata temu Arsenal przegrał taki mecz, bo sędzia uznał, że Lehmann zasłużył na czerwoną kartkę. Doszło do tego po kilku minutach finału, a gdy grasz cały finał w dziesiątkę, nie masz szans, no chyba, że jesteś Tranmere i grasz w play-offach o awans na Wembley [odniesienie do ostatniej sytuacji z niższych lig w Anglii]. My graliśmy z Borussią na Bayern w finale i Dante powinien dostać czerwoną kartkę. Sędzia nie chciał tego zrobić. W życiu zawsze potrzebujesz tego szczęścia.

– Jeśli to napiszecie, ludzie stwierdzą, że jestem słaby, że nie potrafię przegrywać, że jestem płaczkiem. Nie jestem. Akceptuję to. To wy o to zapytaliście. Nie jest tak, że budzę się rano i myślę sobie: „RAMOS!” [podskakuje z krzesła dla efektu]. Wszystko już w porządku. Rywalizowaliśmy. Jednak w finale musisz mieć trochę szczęścia, a my go nie mieliśmy. Oni mieli szczęście w różnych sytuacjach, nam go zabrakło. Strzelili gola z przewrotki, no proszę was! To było szczęście. Wszyscy wiemy, że Bale to potrafi, ale pewnie przy próbach więcej razy strzeliłby w trybuny niż trafiłby do bramki. Jeśli to nie jest pech, to ja nie wiem, czym on jest. Do tego doszła sytuacja z Lorisem.

– Powiedzcie mi, co pomyśleliście sobie, gdy wyszła ta historia [ze wstrząśnieniem mózgu]? Dalej, bądźcie szczerzy [większość dziennikarzy mówi, że uznało to za wymówkę]. My po finale czuliśmy wielkie rozczarowanie, smutek, zrobiliśmy sobie w klubie 1-2 dni wolnego. Wtedy Franz Beckenbauer zadzwonił do mnie i zaczął od słów: „Twój bramkarz miał wstrząs mózgu”. Zapytałem: „Że co?”. Odpowiedział: „Wracam od Hanza Müllera-Wolfharta [doktora Bayernu] i on mówi mi, że od razu po tamtej sytuacji i uderzeniu Ramosa wiedział, że Loris miał wstrząśnienie mózgu”. Porozmawiałem z Lorisem i poleciał do Bostonu, a tam stwierdzili, że grał pod wpływem tamtego starcia. To było dla niego bardzo ważne, bo uznawał się za 100% winnego tamtej sytuacji, a lekarz wytłumaczył mu, że tak nie było. W tamtej sytuacji jego widzenie nie było takie same.

– Ludzie twierdzili, że opublikowaliśmy raporty medyczne jako zabezpieczenie, że chroniliśmy siebie. Nie. Przez sekundę nie użyliśmy tego jako wymówki. Ale jak mamy nie przedstawić tego jako wytłumaczenia? To też nasza praca. My nie tylko wykorzystujemy zawodnika, ale też go chronimy. Problem jest taki, że ludzie dalej w to nie wierzą. Do tego kupiliśmy nowego bramkarza i teraz ludzie twierdzą, że my sami w to nie wierzymy. Ale ten lekarz to szef departamentu od wstrząsów mózgu w NFL. Powiedział, że bardzo prawdopodobne, że Loris grał pod wpływem uderzenia. Czy da się teraz to stwierdzić na pewno? Oczywiście, że nie, ale to możliwe i na tym słowie pozostańmy.

– Alisson? Jeśli byłby na rynku, a my wygralibyśmy ten finał, ruszylibyśmy po niego. On był bramkarzem, jakiego chcemy. Inni nasi bramkarze są świetni, jak każdy w naszej kadrze. To nie oznacza jednak, że nie chcemy nikogo nowego. Staramy się poprawiać naszą sytuację, w polu pokazuje to przypadek Keity.

– Po finale nie płakałem chyba jako jedyny z mojej rodziny. Płakał nawet mój agent, bo tak było mu przykro. Ja nie płakałem, bo… Nie wiem nawet dlaczego. Taki jestem, nie zmienię tego. Oni byli rozczarowani i smutni, bo uważali, że ja czuję to samo. Oczywiście czułem to, ale nie uznawałem, że to koniec tego czegoś. To tylko kolejny krok. Takie jest życie. Jeśli możemy istnieć tylko w perfekcyjnych warunkach i scenariuszach, to nie damy rady przeżyć w tym świecie. Musimy czasami zaakceptować, że ktoś jest lepszy, że ktoś ma troszkę więcej szczęścia. Ja zaakceptowałem to dawno temu.

– Wiem, że znowu się tam znajdziemy. Spróbuję dojść do kolejnego finału i wtedy to odwrócimy. Tak to właśnie widzę. Zawodnikom na spotkaniu po meczu powiedziałem, że jestem z nich dumny. Naprawdę jestem z nich dumny. Nasza droga do Kijowa była fantastyczna, była wyjątkowa. Rywalizowaliśmy też w tym finale. W pierwszych 30 minutach zaskoczyliśmy wielu ludzi , którzy wcześniej nie oglądali nas za często. Tak chcieliśmy grać. Musieliśmy wpuścić szybko Lallanę, który przez kontuzje nie miał dobrego sezonu. Miał rozegrać minuty, ale nie 60. Czy płaczemy? Nie, to piłka. Akceptujemy to i to jest powód, przez który o tym nie myślę. Można teraz mówić o tak wielu rzeczach, ale to nie pomaga nawet w najmniejszym stopniu. Z tego meczu nauczyliśmy się, że musimy dodać nowych zawodników, bo Real zagrał swoim najlepszym składem. Wystawili najlepszą jedenastkę, a na ławce siedział Bale. Do tego doszli Asensio i Lucas. W tym sezonie możemy znowu grać ten sam futbol i dodać tu czy tam pewną jakość.

– Nie można patrzeć za siebie i zastanawiać się, jak doszło do tego czy tamtego. Po finale w 2013 roku zdałem sobie sprawę, że życie idzie dalej, chociaż też nie przechodziłem wtedy przez jakieś tortury. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Trenuję jeden z najlepszych klubów na świecie. Zarabiam ogromne pieniądze. Mam wokół siebie wielu wspaniałych zawodników. Mam być szczęśliwszy ogólnie w życiu, bo wygram? To nie dla mnie, w żadnym wypadku. Nie patrzę na to, co wygrałem w przeszłości. Przypominam sobie o tym, gdy mówią mi o tym ludzie. To dawno za mną. Wiem, że przy następnej okazji będę znowu zdesperowany, by dojść do finału i gdy to zrobię, powiedzą: sześć przegranych finałów z rzędu, czy coś takiego. To mnie nie obchodzi, przynajmniej znam drogę do finałów.

Komentarze [59]

REKLAMA

2018.06.10, godz. 18:47, Rauer / marca.com

Raphaël Varane – pożeracz Ligi Mistrzów

Fot. marca.com

Real Madryt od kilku lat odhacza w Lidze Mistrzów sezony, którymi już zapisał się w historii europejskiego futbolu. Co logiczne, do historii przechodzą również obecni piłkarze Królewskich – zarówno ci, którzy podchodzą już do swoich ostatnich lat kariery, jak i ci, którzy dopiero się rozkręcają. Wśród tej drugiej grupy jest bez wątpienia Raphaël Varane. Do Realu Madryt przeszedł w wieku 17 lat, gdy dopiero zaczął stawiać pierwsze kroki w drużynie Lens. Teraz w wieku 25 lat ma już na koncie między innymi cztery Ligi Mistrzów i dwa mistrzostwa Hiszpanii, a za kilka dni rozegra swój drugi mundial.

Kariera Francuza rozwija się w niesamowitym tempie, bijąc przy okazji wszelkiego rodzaju rekordy. Tylko jeden piłkarz w historii futbolu mógł się pochwalić tym, że zdobył cztery Puchary Europy w młodszym wieku niż Varane. Mowa tutaj również o zawodniku Realu Madryt, Juanie Santistebanie, który zdobył w sumie pięć Pucharów Europy, a ten czwarty w wieku 23 lat. Varane, który swój czwarty Puchar Europy wygrał mając 25 lat i jeden miesiąc, w tym roku pobił już pod tym względem legendarnego Paco Gento (25 lat i osiem miesięcy przy czwartym triumfie), który pozostaje jednak rekordzistą pod względem ogólnej liczby Pucharów Europy (swój szósty triumf zanotował w wieku 32 lat).

Varane swoją pierwszą Ligę Mistrzów wygrał 24 maja 2014 roku w Lizbonie. Miał wówczas 21 lat i wobec kontuzji Pepe wskoczył do pierwszego składu. Rozegrał wielki mecz i już wtedy pobił inny rekord Gento, który swój pierwszy Puchar Europy wzniósł w wieku 22 lat. Francuski stoper ma już w tym momencie za sobą siedem sezonów w Realu Madryt, a ponadto ma niekwestionowane miejsce w reprezentacji Francji, w barwach której miał już okazję nosić kapitańską opaskę.

– To jest coś niewyobrażalnego. To wielki zaszczyt, że mogę iść śladami takich legend jak Gento czy Santisteban. Każdy ma swoje wady i zalety. Mam swoją osobowość i trzeba przyznać, że na razie wszystko idzie po mojej myśli. W wieku 17 lat zadebiutowałem w Lens, później przeszedłem do Realu Madryt, a teraz mam na koncie cztery Ligi Mistrzów. W przyszłym sezonie chcę piąty Puchar Europy i jednocześnie powalczyć o La Ligę – przyznał Varane, który przebywa obecnie na zgrupowaniu kadry w Clairefontaine.

Za Raúlem i Casillasem
Liga Mistrzów to szczególne rozgrywki zarówno dla Realu Madryt, jak i dla Varane'a. Od samego początku zapisywał się w historii tego turnieju. Najpierw stał się najmłodszym zagranicznym piłkarzem Królewskich, który zadebiutował w Lidze Mistrzów. Miał wówczas 18 lat i pięć miesięcy, a swój pierwszy mecz rozegrał z Ajaksem na Santiago Bernabéu. Pod tym względem w historii Realu Madryt są od niego lepsi tylko Raúl (18 lat i dwa miesiące również w meczu z Ajaksem) i Iker Casillas (18 lat i trzy miesiące w meczu z Olympiakosem).

– Bronienie barw swojego kraju na mundialu to coś niesamowitego. Mam nadzieję, że będziemy mogli uszczęśliwić kibiców. Ten sezon i tak jest już dla mnie niezapomniany, ale może być jeszcze lepszy. Wiele drużyn ma szanse na ostateczny triumf. Wiemy, że będzie ciężko, ale chcemy zajść jak najdalej i damy z siebie wszystko – dodał francuski stoper.

Komentarze [33]

REKLAMA

2018.06.09, godz. 08:12, El Jarek / MARCA

Salah: Słowa Ramosa? Zabawne…

Fot. Getty Images

Mohamed Salah udzielił pierwszego wywiadu po finale Ligi Mistrzów w Kijowie, który musiał opuścić w pierwszej połowie z powodu kontuzji barku. MARCA wykorzystała tę okazję między innymi do zapytania go o odczucia co do tego spotkania oraz Sergio Ramosa, z którym starł się tuż przed doznaniem urazu. Przedstawiamy odpowiednie fragmenty rozmowy z Egipcjaninem.

Jak z twoim brakiem? Zdążysz na pierwszy mecz?
Teraz czuję się lepiej. Mam nadzieję na występ w pierwszym spotkaniu z Urugwajem, ale wszystko będzie zależeć od tego, jak będę czuć się w okolicach meczu.

Kontuzja w Kijowie, konieczność zejścia z boiska w samym finale Ligi Mistrzów… To był najgorszy moment w twojej karierze?
Tak, tak było.

Ostatecznie zagrasz w Rosji, ale czy w jakimś momencie bałeś się o swój udział w turnieju?
Kiedy upadłem na murawę, czułem mieszankę bólu fizycznego i ogromnego zmartwienia, także gniewu oraz smutku wobec braku możliwości dalszej gry w finale Ligi Mistrzów. Kilka chwil później pomyślałem też o możliwości przegapienia mundialu i były to coś wyniszczającego.

Wiele powiedziano o twoim upadku z Sergio Ramosem. Uważasz, że to było zwykłe zdarzenie boiskowe?
Nie wiem. Może?

Sergio Ramos kilka dni temu powiedział: „Dobrze przyglądając się akcji, on pierwszy łapie mnie za ramię i ja upadam na drugą stronę, a on doznaje urazu drugiego braku”. Co o tym sądzisz?
Zabawne…

Ramos także powiedział, że „jeśli postawiłbyś na blokadę, mógłbyś zagrać w drugiej połowie”. Zgadzasz się?
[śmiech] Mój komentarz jest taki, że zawsze jest dobrze, gdy ten, kto doprowadził cię do płaczu, potem doprowadza cię do śmiechu. Może mógłby mi wtedy także powiedzieć czy zdążę na mundial?

Sergio wysłał ci wiadomość.
Wysłał mi wiadomość, ale ja nigdy nie powiedziałem mu, że jest "dobrze".

[…]

Czy bierzesz w ciemno awans do 1/8 finału i trafienie na Hiszpanię?
Tak może być, na Hiszpanię lub Portugalię. Oby, oby tak było. Hiszpanie mają wielką drużynę i byłoby z nimi ciężko. Nigdy jednak nie wiesz, co może się zdarzyć.

Komentarze [41]

REKLAMA
 

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama