REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (25) powiązane z gorącym tematem Skandale podatkowe

2017.05.26, godz. 03:08, El Jarek / COPE

COPE podtrzymuje informacje o 8 milionach Cristiano

Fot. Getty Images

W nocnych programach w rozgłośniach radiowych podtrzymano wczorajsze informacje o kwocie, jaką Cristiano miał ukryć przed fiskusem. Podano nawet dokładnie, że było to 8.266.477,85 euro. Przeczy to popołudniowym wiadomościom Asa i El Mundo.

W COPE dodano najnowsze szczegóły w tej sprawie. Cristiano na doniesienia o zakończeniu śledztwa i potencjalnej karze więzienia miał zareagować fatalnie i od razu skontaktować się ze swoim głównym portugalskim prawnikiem, który pracuje w jednej z największych kancelarii w Portugalii i załatwia dla niego większość różnych spraw, czyli Carlosem Osorio de Castro. On tworzył struktury podatkowe dla wszystkich ludzi reprezentowanych przez Jorge Mendesa.

Dodano, że Cristiano nie zgłosił się w 2015 roku do fiskusa ze wszystkimi dokumentami, bo ścigano Messiego, ale z powodu sprawy założonej między innymi Mourinho, którego też reprezentuje Mendes i któremu podatki rozliczał także De Castro. Tamtą sprawę i reprezentowanie gracza teraz powierzono jednak Julio Sennowi, między innymi byłemu dyrektorowi generalnemu Realu Madryt. Kłótnia z De Castro i rozczarowanie miały być jednak ogromne, bo piłkarz poczuł się rozczarowany, że jego struktura doprowadziła do takich problemów nawet po wręczeniu jej w całości urzędnikom.

Portugalczyk nie rozumie z drugiej strony nagonki na miesiące czy lata więzienia i porównywania do Messiego. Co więcej, w COPE dodano, że błędnie podaje się, iż Messi ukradł jedynie 4 miliony euro z podatków, bo Argentyńczyk wcześniej za wszystkie swoje triki i omijanie skarbówki zapłacił aż 45 milionów euro. Piłkarz Barcelony zwrócił te pieniądze, a potem dostał karę w wysokości wspomnianych 4 milionów euro. Porównując do Ronaldo, Cristiano już zwrócił 5,6 miliona euro, a fiskus żąda od niego dodatkowych 8 milionów euro. Nie wiadomo, jaka dojdzie do tego kara. Dziennikarze przekazali, że to zależy od każdej sprawy i może to być 10% ukradzionej kwoty, może być 35%, a może i 100%. To wyjdzie po zakończeniu sprawy.

Odniesiono się także do różnicy w podawaniu kwot między rozgłośniami a dziennikami. Opisujący temat Paco González poinformował, że jego radio jest pewne swojego źródła i zapewnia, że widziało ono akta podsumowujące śledztwo, które zostały przekazane prokuraturze. Co więcej, dodał on, że do COPE dzwoniło źródło od 15 milionów euro i 5 lat więzienia, ale okazało się, że bazuje one na doniesieniach, a nie faktycznej analizie dokumentu. Dlatego zapewniono, że kwota 8 milionów euro jest prawidłowa, a źródło bardzo pewne. González podkreślił, że dotychczas wszystko, co jego radio podawało w tej sprawie od stycznia, sprawdziło się bez żadnego błędu.

Poinformowano także, że pomimo ofensywnego oświadczenia ze strony Związku Techników Ministerstwa Finansów większość ekspertów oraz samych pracowników fiskusa sądzi, że Cristiano powinien zostać osądzony w trybie administracyjnym bez orzekania o karze więzienia. Przede wszystkim chodzi o dobrowolne złożenie dokumentów ze wszystkimi firmami, transakcjami i przychodami. Porównano to z ostatnio ogłoszonymi przypadkami. Falcao został oskarżony o przestępstwo, bo w jego ukrywanych papierach i strukturze panował wręcz katastrofalny chaos. Z kolei Coentrão został oskarżony o przestępstwo, bo do pewnego momentu w ogóle nie składał oświadczeń podatkowych w Hiszpanii. Ronaldo tymczasem i płacił podatki w Hiszpanii, i dobrowolnie poddał się kontroli, odkrywając wszystkie swoje sekrety.

Źródła z Urzędu Skarbowego twierdzą, że gdyby nie przypadek Messiego, to sprawa Portugalczyka byłaby zapewne z automatu zakwalifikowana do trybu administracyjnego. Poza tym ci sami ludzie dodają, że nie wyobrażają sobie skazania piłkarza Realu na jakąkolwiek karę więzienia, bo wysłałoby to dramatyczny sygnał dla wszystkich ludzi, którzy chcieliby podobnie jak Cristiano poddać się dobrowolnej kontroli i spłacić swoje zobowiązania.

Komentarze [18]

REKLAMA

2017.05.25, godz. 18:28, El Jarek / as.com, elmundo.es

Cristiano miał ukryć nawet 15 milionów euro

Fot. Getty Images

Dzienniki El Mundo i AS uzupełniły po południu nocne informacje rozgłośni radiowych na temat przestępstw podatkowych Cristiano Ronaldo. Gazety podają, że Portugalczyk miał ukryć przed fiskusem nawet 15 milionów euro, a nie wcześniej wspominane 8 milionów.

Związek Techników Ministerstwa Finansów pogratulował fiskusowi zakończenia śledztwa i zgłoszenia piłkarza do prokuratury. Zdaniem tych ekspertów Portugalczyk narażony jest na rok więzienia za działania z 2011 roku oraz od 2 do 6 lat więzienia za lata 2012 i 2013, kiedy miał okraść państwo na odpowiednio ponad 600 tysięcy euro. W sumie minimalny wymiar jego kary w postępowaniu karnym mógłby sięgnąć 5 lat pozbawienia wolności. Jeśli sędzia wziąłby pod uwagę potencjalne przyznanie się do winy oraz próbę dobrowolnego uregulowania swojej sytuacji już w 2015 roku, to wyrok Cristiano mógłby zostać skrócony nawet czterokrotnie do 15 miesięcy, co pozwoliłoby mu uniknąć pobytu w więzieniu.

Związek jest zdania, że zawodnik powinien odpowiedzieć za to przestępstwo przed sądem, a nie być ściganym za jedynie wykroczenie na drodze administracyjnej bez potencjalnej kary więzienia. Do drugiej opcji skłania się jednak wielu urzędników z fiskusa. Sprawa jest już w prokuraturze, która razem z wyznaczonym sędzią nada tej sprawie odpowiedni status.

Komentarze [193]

REKLAMA

2017.05.25, godz. 01:12, El Jarek / SER, COPE

Cristiano ukrył przed fiskusem 8 milionów euro

Fot. Getty Images

Urząd Skarbowy zakończył swoje śledztwo w sprawie podatków Cristiano Ronaldo. Jego zdaniem Cristiano Ronaldo oszukał fiskusa na 8 milionów euro za lata podatkowe 2011-2014. Wyniki śledztwa zostały przekazane oddziałowi prokuratury badające przestępstwa gospodarcze w Madrycie. Ten ma zdecydować, czy sprawa zawodnika Realu zostanie otwarta w trybie karnym czy administracyjnym. Sami pracownicy fiskusa nie do końca wiedzą, jakie powinno być to postępowanie i różnią się w tych ocenach między sobą.

Podstawa całej sprawy jest taka, że Ronaldo przepuszczał część przychodów przez Wyspy Dziewicze, ale po pierwszych oskarżeniach piłkarzy w Hiszpanii odnośnie do spraw podatkowych i rajów fiskalnych, zdecydował się sam wystąpić do fiskusa i wszystko uregulować. Zrobił to zanim ktokolwiek zainteresował się jego sytuacją czy napisał o niej artykuł. Fiskus zapoznał się z dokumentacją i nakazał dopłatę 5,6 miliona euro w roku podatkowym 2014, jako kwotę, na którą miał być wcześniej oszukany.

Okazuje się jednak, że Portugalczyk powinien był – zdaniem urzędników – zapłacić o 8 milionów euro więcej. Niektóre z przychodów zostały uznane za te dotyczące praw do wizerunku, gdy zdaniem fiskusa były normalnymi premiami do wynagrodzenia lub opłatami za usługi. Za pierwsze z nich podatek wynosi niewiele ponad 20%, a za drugie 43%. Inspektorzy są zdania, że Ronaldo przy kontroli powinien dołączyć aneksy i poddać analizie każdy kolejny rok fiskalny od 2009, a nie zepchnąć wszystko do roku 2014. To wpłynęło na wysokość kwoty, jaką uznano za ukrytą i ukradzioną.

Inspektorzy przyznają, że jeśli Cristiano dokonałby – ich zdaniem – poprawnej kontroli każdego roku oddzielnie, to dzisiaj przestępstwa podatkowe z lat 2009 i 2010 przedawniłyby się, czyli nie można byłoby objąć ich śledztwem ani późniejszym postępowaniem. Portugalczyk zebrał jednak wszystko w całość i można stwierdzić, że już zapłacił więcej niż powinien z tego tytułu. To działa na jego korzyść, przynajmniej zdaniem niektórych inspektorów, w taki sposób, że zaległości z tych lat może zebrać w kwocie 5,6 miliona euro, a te z lat 2011-2013 zebrać w dodatkową kwotę.

Najważniejsze jest to i podkreślają to wszystkie źródła, że piłkarz sam zgłosił się do kontroli i przekazał w 2015 roku fiskusowi wszystkie swoje kontrakty oraz przedstawił wszelkie źródła przychodów. Głównym tematem dotyczącym przestępstwa podatkowego jest za późne zgłoszenie pewnych przychodów za lata 2011-2013, podejście do kontroli w kontekście zebrania jej na jeden okres oraz wskazanie rodzaju różnych przychodów, błędnie interpretując je jako prawa do wizerunku. Wielu inspektorów ma być jednak przekonanych, że Portugalczyk nie musi być objęty postępowaniem karnym. Są jednak tacy, którzy mimo wszystko na to nalegają.

Cristiano ma zostać wezwany przez prokuraturę do złożenia wyjaśnień i wtedy zostanie ustalony tryb postępowania. To karne oznacza, że po udowodnieniu winy Cristiano będzie musiał zapłacić 8 milionów euro, do tego uiści odpowiednio wysoką grzywnę oraz zostanie skazany na około 4 miesiące więzienia za każdy rok podatkowy od 2011 do 2013 roku. Jako że będzie to jego pierwsze przestępstwo, a wyrok będzie niższy niż 24 miesiące, nie pójdzie do więzienia i otrzyma coś w rodzaju wyroku w zawieszeniu. Tryb administracyjny będzie oznaczał zwrócenie 8 milionów euro i odpowiednią karę. Główna różnica to kara więzienia i oficjalne zostanie przestępcą.

Postawiono bardzo ważne pytanie: czym różnią się przypadki Messiego i Ronaldo? Przede wszystkim, jak napisaliśmy, Portugalczyk zgłosił się do fiskusa zanim obrano go na celownik czy dziennikarze zajęli się jego sprawą, przedstawiając pełną dokumentację przychodów i zwracając kwotę, którą wtedy zdaniem fiskusa ukrył. Z kolei Messi zasymulował sprzedaż całych praw do swojego wizerunku nielogicznej sieci spółek – za zdaniem samego sędziego – śmieszne 50 tysięcy dolarów. Okazało się, co udowodniła prokuratura, że na końcu sieci stał sam piłkarz, który dzięki temu zabiegowi miał wzbogacić się o ponad 4 miliony euro z niezapłaconych podatków. Opowiadając to najprościej jak się da, Cristiano zapukał do drzwi fiskusa ze swoją strukturą, a w przypadku Messiego to fiskus ścigał Argentyńczyka i odkrył jego nielegalną strukturę.

W radiu SER dodano, że państwo znajduje się pod ogromną presją ze strony Barcelony, gdzie ludzie są wściekli na oskarżenia i wyroki dla Messiego czy Mascherano i żądają teraz odpowiednio wysokiej kary dla Cristiano. Niektórzy urzędnicy wprost stwierdzają, że nie mają pojęcia, czy są w ogóle w stanie osądzić Cristiano w trybie administracyjnym z powodu burzy, jaką wywoła to w Katalonii, chociaż Portugalczyk zachował się zupełnie inaczej niż Messi. Fiskus wskazuje jednak wyraźnie, że sprawy są nieporównywalne i nie można posługiwać się tymi samymi argumentami..

Komentarze [57]

REKLAMA

2017.05.20, godz. 20:48, Cover / efe.com

Prokuratura przygotowała akt oskarżenia przeciw Coentrão

Fot. Getty Images

Madrycka prokuratura złożyła akt oskarżenia przeciwko piłkarzowi Realu Madryt, Fábio Coentrão, a także byłemu zawodnikowi Atlético, Radamelowi Falcao. Graczy oskarża się o oszustwa podatkowe, w ramach których uchylili się od opodatkowania w hiszpańskim urzędzie skarbowym prawie siedmiu milionów euro.

Prokuratura oskarża Portugalczyka o nieopodatkowanie dochodu w wysokości 1 miliona i 290 tysięcy euro między 2012 a 2014 rokiem. Coentrão zarzuca się przy tym popełnienie pięciu naruszeń hiszpańskiego prawa podatkowego.

Postępowanie przeciwko Coentrão zostało zainicjowane przez prokuraturę po tym, jak ze strony Urzędu Skarbowego wpłynęło do niej zgłoszenie o podejrzeniu naruszenia prawa podatkowego. Gracz w 2011 roku podpisał umowę symulującą cesję praw wizerunkowych spółce Rodinn Company, której siedziba znajduje się w Panamie.

W czerwcu tego samego roku owa spółka zbyła prawa do wizerunku zawodnika irlandzkiej firmie Multisports & Image Management Limited. W cztery dni później Coentrão podpisał umowę z Realem Madryt, dzięki której występował w klubie w latach 2012 – 2014, stąd stał się też podatnikiem objętym jurysdykcją hiszpańskiego Urzędu Skarbowego.

Mimo to obrońca utrzymał założoną wcześniej strukturę rozporządzania swoimi wpływami z praw wizerunkowych, aby uniknąć płacenia hiszpańskiej skarbówce. Jego wpływy z tego tytułu w tamtych latach osiągnęły 1 milion i 290 tysięcy euro, które nie zostały opodatkowane według zasad z kraju Cervantesa.

Akty oskarżenia przeciw Portugalczykowi i Kolumbijczykowi to kolejna odsłona działań hiszpańskich organów przeciw piłkarzom. W grudniu zeszłego roku prokuratura podjęła kroki przeciwko Ángelowi Di Maríi i Ricardo Carvalho. Zaś wczoraj informowaliśmy was, że podobnie może się stać w przypadku Cristiano Ronaldo. Gwiazdor Blancos miał rzekomo korzystać z pomocy tego samego irlandzkiego przedsiębiorstwa co jego rodak.

Komentarze [19]

REKLAMA

2017.05.19, godz. 22:21, Cover / elconfidencial.com

Prokuratura rozpocznie postępowanie przeciw Cristiano?

Fot. Getty Images

Hiszpański Urząd Skarbowy kończy przygotowywać pismo do prokuratury w związku z oszustwami podatkowymi Cristiano Ronaldo. Według źródeł bliskich organowi wkrótce do oddziału prokuratury w Madrycie odpowiedzialnego za przestępstwa skarbowe ma trafić pismo w tej sprawie. Stanie się tak najprawdopodobniej do 30 czerwca. Chodzi o przewinienia z roku 2011. Wówczas CR7 skorzystał z pomocy tego samego irlandzkiego przedsiębiorstwa, które wcześniej obsługiwało Falcao, Coentrão, Di Maríę i Carvalho. Sytuację zbadało już wcześniej Football Leaks, a wyniki działań tej strony opublikowano w dzienniku El Mundo. Wedle nich Portugalczyk miał odprowadzić 150 milionów euro pozyskanych dzięki prawom do swojego wizerunku do rajów podatkowych. Przypomnijmy, że oświadczenie w tej sprawie wydała już wcześniej agencja Gestifute, z której usług korzysta gracz Blancos. Tłumaczono wtedy, że zawodnik informował hiszpański Urząd Skarbowy o swoich dochodach.

Wcześniej Cristiano utrzymywał, że nie ma żadnych problemów z hiszpańską skarbówką, jednak rzecznik Urzędu w wypowiedzi dla El Confidencial powiedział, że „hiszpański Urząd Skarbowy stosuje inne kryteria” wobec praw wizerunkowych. „Zgodnie z prawem Beckhama trzeba odprowadzać podatek tylko za wpływy uzyskane w Hiszpanii, nie zaś za ogólne przychody na poziomie światowym”. W sprawie „nigdy nie było jednak działania w duchu oszustwa”. Rzecznik odmówił komentarza bezpośrednio dotyczącego kwestii Portugalczyka.

Oddział prokuratury ds. przestępstw skarbowych w Madrycie jest o krok od rozpoczęcia kolejnego postępowania przeciwko piłkarzowi. Wcześniej przed sądami musieli tłumaczyć się Xabi Alonso, Falcao, Coentrão, Di María i Ricardo Carvalho. Teraz ten nieprzyjemny obowiązek może dotknąć gwiazdę największego formatu – Cristiano Ronaldo. Wszystkie te sprawy ruszyły po tym, jak podobną ofensywę wystosowano wobec zawodników Barcelony. Oskarżono tam Messiego, Mascherano, Alexisa Sáncheza, Eto'o i Adriano Correię.

Postępowania prowadzone przez urząd skarbowy wobec piłkarzy dotyczyły zbywania praw wizerunkowych przedsiębiorstwom ulokowanym w rajach podatkowych lub przynajmniej poza zasięgiem hiszpańskiej jurysdykcji. Owa spółka otrzymywała wpływy piłkarzy z reklam, aby ci w ogólnym rozliczeniu płacili mniejszy podatek w Hiszpanii. Lionel Messi i jego ojciec zostali skazani na karę 21 miesięcy więzienia w zawieszeniu za oszustwa podatkowe. Chodziło o nieodprowadzanie należnej państwu części przychodów z praw wizerunkowych między 2007 i 2009 rokiem. Sąd w Barcelonie uznał, że prawa do wizerunku argentyńskiego gwiazdora zostały zbyte przedsiębiorstwu o złożonej strukturze – jego oddziały znajdywały się w Belize, Wielkiej Brytanii, Urugwaju i Szwajcarii. Sprawa wciąż jest w toku, teraz zajmuje się nią Sąd Najwyższy, który potwierdzi wcześniejsze orzeczenia lub je anuluje. W każdym razie rozwiązanie będzie istotne także dla Cristiano Ronaldo i reszty podobnych spraw.

Inni piłkarze szukali bardziej pokojowej drogi do rozwiązania problemu. Javier Mascherano zgodził się na karę jednego roku więzienia w zawieszeniu za niezapłacenie 1,5 miliona euro. Tu również chodziło o fikcyjne zbycie praw do wizerunku przedsiębiorstwu, tym razem ulokowanemu na Maderze. Alexis i Eto'o także starają się o ugodę, a Carvalho i Di María robią to samo, obaj uiścili przy tym należne kwoty. Sprawa Xabiego Alonso na razie została zawieszona, ale prokuratura chce ją wznowić.

Otoczenie FC Barcelona uważa, że we wszystkich tych sprawach stosuje się podwójne standardy na korzyść ludzi z Realu. Szczególnie dlatego, że początkowo prokuratura nie widziała naruszenia prawa w działaniach Xabiego Alonso, a nie wystosowano też wniosku o ściganie przeciw Cristiano. 1 grudnia 2016 roku El Confidencial ujawnił, że Ronaldo pozyskał poprzez irlandzką firmę Multisports & Image Management środki od sponsorów takich jak Nike, Toyota, KFC czy Konami. Dwa dni później Football Leaks ujawniło, że chodziło nie tylko o irlandzkie przedsiębiorstwo. Portugalczyk miał też zbyć prawa do wizerunku firmie z Wysp Dziewiczych, które kwalifikują się pod miano „raju podatkowego”. Później El Mundo pisało, że gracz Królewskich miał tam odprowadzić przynajmniej 150 milionów euro, które uzyskał dzięki wpływom z praw wizerunkowych i które powinny były zostać opodatkowane w Hiszpanii. Tymczasem według informacji tej gazety uiścił tylko 5,6 miliona euro podatku, co stanowi zaledwie cztery procent całości wymienionej kwoty. Korzystał z usług firmy Tollin Associates, która działała właśnie na Wyspach Dziewiczych. Później prawa zostały sprzedane Multisports & Image Management i Polaris Sports, oba przedsiębiorstwa mają siedzibę w Irlandii.

System stosowany przez Cristiano jest podobny do tego, z jakiego korzystali Falcao, Coentrão, Di María i Carvalho. Wszystkich tych graczy łączy to, że współpracowali z superagentem, Jorge Mendesem. W skardze przeciwko Kolumbijczykowi napisano: „24 sierpnia 2011 roku oskarżony zawarł umowę, która miała symulować cesję praw do wizerunku spółce Fardey Overseas SA zlokalizowanej na Wyspach Dziewiczych, czyli terytorium uznawanym za raj podatkowy. Owa spółka w stu procentach należy do innej, Mandrin Nominees SA, której siedziba znajduje się w Panamie. 25 sierpnia 2011 roku spisano kontrakt zbycia praw do wizerunku między Fardey Overseas SA (jako cedentem) i Multisports & Image Management Limited i Polaris, które od tego czasu zaczęły korzystać w wyżej wymienionych praw”. Według prokuratury ta struktura miała na celu oszukanie hiszpańskiej skarbówki.

Rzecznik Urzędu Skarbowego szuka przyczyny całej sytuacji w zmianie kryteriów stosowania prawa podatkowego przez hiszpańskie organy. „Rozbieżność wynika z tego, że trudno określić, ile przychodów tyczy się Hiszpanii, a ile reszty świata i jak powinno się zastosować prawo. Piłkarz przybył do Madrytu z Anglii, gdzie kierował się kryteriami używanymi w Zjednoczonym Królestwie, w zgodzie z brytyjskim Urzędem Skarbowym, co nigdy nie było przyczyną sprzeczności. Powód, dla których tamte kryteria były stosowane jest taki, że Hiszpania w tamtym czasie nie zdefiniowała własnych”.

„Obecnie hiszpański Urząd Skarbowy uznaje, że gracz musi opodatkować wszystkie swe wpływy, ale nigdy nie było zamiaru oszustwa z jego strony. Wynika to z tego, że Urząd wie o wszystkich kontraktach globalnych piłkarza, które zostały przez niego dobrowolnie zgłoszone w ramach zwiększenia transparentności. Zrobiono to także w celu szukania racjonalności i zgody w stosowaniu kryteriów podatkowych, aby w dalszej kolejności wypracować porozumienie, które usatysfakcjonuje wszystkie strony”, kończy rzecznik. Oznacza to tyle, że najprawdopodobniej także Cristiano będzie starał się dojść do porozumienia z hiszpańskimi organami.

Komentarze [22]

REKLAMA

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama