REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (163) powiązane z gorącym tematem Copa del Rey 2016/17

2017.02.13, godz. 18:50, Klatus / rfef.es

Oficjalnie: Finał Pucharu Króla na Vicente Calderón

Fot. Getty Images

Hiszpańska Federacja Piłkarska poinformowała w oficjalnym komunikacie, że finał Pucharu Króla między Deportivo Alavés a Barceloną zostanie rozegrany na Vicente Calderón. Zarząd federacji spotkał się dzisiaj w Las Rozas, gdzie ustalono, że oba kluby zmierzą się 27 maja na stadionie Atlético Madryt. Ma to być hołd dla obiektu, który po tym sezonie odchodzi do lamusa i zostanie zasępiony przez Wanda Metropolitano, które może zostać hiszpańskim Wembley i być corocznym gospodarzem finałów. Tym samym ostatecznie dobiega końca tegoroczna debata dotycząca tego, czy Real Madryt udostępni Barcelonie i jej kibicom Santiago Bernabéu.

Vicente Calderón od początku było głównym faworytem do rozegrania ostatniego starcia w tegorocznym Copa del Rey. Enrique Cerezo już dawno oferował stadion swojego klubu na to spotkanie, a Ángel María Villar dał mu słowo, że mecz zostanie rozegrany na Calderón. I ostatecznie słowa dotrzymał. Po wyłonieniu obu finalistów pojawiły się jednak pewne wątpliwości, ponieważ Barça z wiadomych względów chciała grać na Bernabéu lub Camp Nou, a Alavés preferowało San Mamés, ponieważ kibice z Vitorii mieliby łatwy dojazd do Bilbao.

Florentino Pérez już w czwartek zapowiedział, że finał na pewno nie zostanie rozegrany na stadionie Królewskich, ponieważ wówczas na Bernabéu rozpoczną się już prace związane z renowacją obiektu. Remont stadionu został zaplanowany już w zeszłym roku i mniej więcej od listopada było wiadomo, że wraz zakończeniem rozgrywek ligowych na Bernabéu rozpoczną się prace i rozgrywanie tam jakichkolwiek meczów będzie niemożliwe. Madryckie media poinformował także, że Los Blancos nie zamierzają już organizować żadnego finału ze względu na coroczne prowokacje ze strony Barcelony i pamięć o wydarzeniach z przeszłości, gdy fani Dumy Katalonii zdemolowali stadion Realu. Kandydatura San Mamés odpadła z kolei z powodu koncertu hard rockowego zespołu Guns N’ Roses.

Komentarze [26]

REKLAMA

2017.02.11, godz. 03:25, El Jarek / Cadena SER

SER: Bernabéu nie zorganizuje już żadnego finału

Fot. Getty Images

Real Madryt kolejne próby rozegrania przez Barcelonę finału Pucharu Króla na Santiago Bernabéu uznaje za czystą prowokację i nie zamierza wchodzić w gierki Katalończyków. W radiu SER poinformowano, że Królewscy nie myślą już o organizacji jakiegokolwiek meczu finałowego i podano powody takiego nastawienia.

Taka postawa klubu wynika z wydarzeń w 2010 roku, kiedy Bernabéu gościło finalistów Ligi Mistrzów. Przez długie miesiące Real i miasto żyły w strachu, że Barcelona Guardioli oraz jej kibice najadą obiekt i stolicę Hiszpanii. Szczęśliwie Katalończycy zostali wyeliminowani w półfinale i skończyło się na strachu nie tylko przed triumfem Blaugrany, ale także potencjalnymi zamieszkami w mieście. Dlatego w tamtym sezonie podjęto decyzję, by więcej nie organizować już żadnych finałów na Bernabéu.

Wyjątek uczyniono tylko przy okazji finału Pucharu Króla w 2013 roku, kiedy Królewscy mierzyli się z Atlético. Uznano, że kluby nie mają prawa prosić socios i fanów o przejazd do innego miasta, a dodatkowo należy udostępnić im jak najwięcej miejsc na tak ważne starcie. Dlatego Real zgodził się na spotkanie na Bernabéu, które ma prawie 40 tysięcy krzesełek więcej niż Calderón. Ostatecznie ekipa Simeone ograła zespół Mourinho.

Od tamtego czasu klub nie stara się o organizację żadnych finałów ani nie wchodzi w debaty na temat takich meczów. W radiu stwierdzono, że Barcelona doskonale o tym wie, ale szuka prowokacji. Na szczęście, ani Florentino, ani Zidane nie wchodzą w takie gierki. Dziennikarze dorzucili, że najlepszym sposobem na radzenie sobie z takimi podchodami jest po prostu dochodzenie do finału Pucharu Króla.

Warto dodać, że wczoraj w hiszpańskich mediach poinformowano, że z tą sytuacją zamierza skończyć Atlético, proponując swój nowy stadion jako stały obiekt do rozgrywania finałów Pucharu Króla. Wanda Metropolitano ma mieć ponad 70 tysięcy miejsc.

Komentarze [18]

REKLAMA

2017.02.09, godz. 02:53, El Jarek / as.com, marca.com

Alavés chce poprosić o finał na San Mamés

Fot. Getty Images

Deportivo Alavés pokonało w rewanżowym półfinale Pucharu Króla Celtę Vigo 1:0 i awansowało do finału, w którym zagra z Barceloną. Katalończycy czekali na rywala, by spróbować razem z nim rozpocząć naciski w sprawie gry na Santiago Bernabéu. Wszyscy byli pewni, że ekipa z Galicji wygra ten dwumecz i wspomoże Blaugranę, ale zwycięstwo Basków krzyżuje plany.

Kibice po wygranej świętowali, wykrzykując hasło: „Tak, tak, tak, jedziemy do Madrytu”. Tymczasem prezes Alavés zdradził w radiu SER, że klub ma inne plany. – Chcielibyśmy zagrać na San Mamés. Nie sądzę, że Athletic będzie stawiać jakiekolwiek przeszkody, a ich kibice będą zadowoleni, że w finale gra baskijska ekipa. Barcelona rozgrywa wiele finałów, a my nie. Dla nas ważne będzie ułatwienie dojazdu naszym kibicom – powiedział pan Josean Querejeta.

Jedyną przeszkodą w zrealizowaniu takiej prośby może być fakt, że trzy dni po ewentualnym finale na San Mamés miałby odbyć się koncert Guns N' Roses. Na razie nie wiadomo, czy Barcelona jest w stanie odpuścić kwestię gry na Bernabéu bez próby ośmieszenia Królewskich. Przy tym wszystkim wielu dziennikarzy donosi, że Federacja nastawiona jest już na organizację meczu na Vicente Calderón.

Komentarze [10]

REKLAMA

2017.02.08, godz. 19:42, El Jarek / as.com

AS: Barcelona chce usłyszeć wymówkę Realu

Fot. Getty Images

Dzisiaj informowaliśmy, że po awansie Barcelony do finału Pucharu Króla szykuje się kolejna polemika. Potwierdza to dziennik AS, który podaje, że Barcelona czeka na drugiego finalistę, który dzisiaj zostanie wyłoniony z pojedynku Alavés z Celtą, by następnie zacząć naciskać na grę na Santiago Bernabéu.

Katalończycy chcą usłyszeć od Królewskich wyraźną odmowę i poznać przyczynę takiego stanowiska. Jeśli do finału awansuje Celta, ma wesprzeć Blaugranę w tych staraniach. Wszystko ma na celu ośmieszenie Realu Madryt i pokazanie złej woli klubu ze stolicy.

AS dodaje jednak, że Królewscy mają już gotową „wymówkę”, bo po ostatnim meczu ligowym z Sevillą mają rozpocząć się pierwsze prace dotyczące 3-letniej przebudowy stadionu, a na obiekcie mają pojawić się ekipy budowlane. Informowano o tym między innymi na ostatnim walnym zgromadzeniu socios.

Dziennik podsumowuje te doniesienia stwierdzeniem, że chociaż wszyscy są praktycznie pewni, że finał zostanie zorganizowany na Vicente Calderón i będzie pożegnaniem ze stadionem Atlético, to Barcelona i tak szuka polemiki.

Komentarze [50]

REKLAMA

2017.02.08, godz. 16:10, Klatus

Co roku to samo

Fot. Getty Images

Kibice i zarząd Realu Madryt znów mogą poczuć się niczym Bill Murray rozwalający radio rozbrzmiewające tą samą melodią w kultowym „Dniu Świstaka”. Już wczoraj wieczorem można było śmiało stawiać dolary przeciw orzechom, że kolejny rok z rzędu w lutym przyjdzie słuchać tej samej śpiewki. No i przyszło. Mowa oczywiście o finale Pucharu Króla, który miałby odbyć się na Santiago Bernabéu, bo oczywiście tak życzą sobie tego piłkarze i działacze Barcelony. Jak zresztą co roku. Obsesja Katalończyków na punkcie tego, by wygrać Copa del Rey na stadionie odwiecznego rywala jest znana nie od dziś. I choć Florentino Pérez, kibice i całe madridismo rok w rok dają Blaugranie do rozumienia, że nie chcą udostępniać jej swojego obiektu, ta nie odpuszcza w swej uporczywości.

Jeszcze wczoraj tlił się cień nadziei, że w tym roku uda się uniknąć tego kabaretu, bo Enrique Cerezo postanowił wyciągnąć pomocną dłoń do Barcelony. Prezes Atlético zaproponował, by majowy mecz został rozegrany na Estadio Vicente Calderón, co mogłoby stanowić hołd dla obiektu, który po tym sezonie odchodzi do lamusa i zostanie zastąpiony przez nowy stadion – Wanda Metropolitano. Ale nic z tego. Już dzisiaj radio SER poinformowało, że Barça chce grać na Santiago Bernabéu, choć nie znamy jeszcze nawet drugiego finalisty. W najbliższych dniach należy spodziewać się kolejnych tego typu doniesień.

Szanse na rozegranie finału na stadionie Realu Madryt wydają się jednak równie prawdopodobne co sezon bez ani jednej kartki dla Sergio Ramosa. Królewscy nie mają żadnego obowiązku i nie muszą udostępniać Santiago Bernabéu na jakikolwiek mecz, w którym sami nie biorą udziału. Nie nakazuje tego żaden regulamin. Nie może nakazać im też tego nawet Król Filip czy prezes La Ligi, a już tym bardziej ktokolwiek z Katalonii. Mógłby to być jedynie gest dobrej woli. Nie ma jednak co na to liczyć, tym bardziej gdy naciska Barcelona, która sama nie była skora do użyczenia Camp Nou w 2013, a nawet w 2014 roku, gdy Real miał mierzyć się przecież… właśnie z Barçą.

Kibice Barcelony ochoczo żartują z sytuacji, która miała miejsce w 2012 roku, gdy Real nie zgodził się na rozegranie finału na Bernabéu z powodu remontu stadionu. Zaciekłość Barçy i Athleticu była wówczas godna podziwu. Działacze obu klubów przyjechali do Madrytu, debatowali, byli świadomi zaplanowanego dużo wcześniej remontu, a po wyjściu z sali ogłosili: „Gramy na Bernabéu albo na… Bernabéu”. Oczywiście ostatecznie nie zagrali, bo Florentino nie ugiął się pod presją tych nacisków. Do dziś culés szydzą najczęściej z tego, że na stadionie Realu miały być remontowane toalety, ale niestety niewielu z nich wie, że taka informacja była wypuszczona przez Królewskich umyślnie i miała być pstryczkiem w nos Barcelony. W Madrycie wszyscy doskonale pamiętają, co stało się w 1997 roku, gdy Real postanowił udostępnić Katalończykom swój stadion na finał z Betisem, a fani Blaugrany udowodnili, że odpowiednie korzystanie z toalet może przewyższać ich możliwości, co najlepiej ukazują te ujęcia.

Komentarze [100]

REKLAMA
 

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama