REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

Aktualności (2943) powiązane z gorącym tematem Sezon 2016/17

2018.02.03, godz. 23:48, Paczi / beIN Sports

Varane: Nasza gra na pewno się poprawi

Fot. Getty Images

Real Madryt stracił kolejne punkty w tym sezonie. W sobotę podopieczni Zidane’a nie byli w stanie pokonać Levante, choć dwukrotnie w meczu wychodzili na prowadzenie. Po spotkaniu z dziennikarzem beIN Sports rozmawiał Raphaël Varane. Poniżej przytaczamy wypowiedzi Francuza:

– Jesteśmy zawiedzeni tym wynikiem, bo mieliśmy mecz pod kontrolą, a zgubiliśmy dwa punkty. W pierwszej połowie zagraliśmy dobrze, udało nam się zdobyć bramkę. Levante wyrównało przy swojej pierwszej sytuacji podbramkowej. Musimy dalej skupiać się na naszej pracy, dopracowywać detale. Nie możemy opuszczać głowy, to trudny moment, ale musimy być silni. Musimy myśleć pozytywnie, o tym, że uda nam się poprawić.

– Pracujemy bardzo dobrze, na treningach widać dobrą atmosferę. Każdy daje z siebie wszystko dla drużyny. jesteśmy zawiedzeni, bo niektóre rzeczy nie wyszáły tak, jak byśmy tego chcieli. Ale będziemy dalej pracować, gra się poprawi i w przyszłości to przyniesie efekty w lepszych wynikach.

– Nie wydaje mi się, żeby ten remis miał wpływ na nasze podejście do dwumeczu z PSG. Liga Mistrzów to inna sprawa, dobrze się przygotujemy do tych spotkań. Ale teraz myslimy tylko o kolejnym spotkaniu w lidze. A w dwumeczu może wydarzyć się wiele rzeczy. Mamy dobrą drużynę i jesteśmy tego świadomi, wierzymy w siebie. Wiemy, że będzie trudno, ale ten zespół pokazywał już, że jest w stanie wychodzić takich opresji.

– To prawda, że w tym sezonie często zdarzają nam się mecze, w których nie potrafimy przypieczętować przewagi i wygrać. Ale wiemy, że to się będzie zmieniać z pracą, którą wykonujemy. W przeszłości już pokazaliśmy, że rozwiązanie takich problemów może przynieść triumf w Lidze Mistrzów. Zawsze musimy iść z podniesioną głową i wierzyć w swoje umiejętności.

Komentarze [9]

REKLAMA

2018.01.31, godz. 16:01, El Jarek / RealMadridTV

Przemowa Zidane'a w przerwie finału w Cardiff [VIDEO]

Fot. Getty Images

Wczoraj odbyła się premiera dokumentu „W sercu La Duodécimy”, w którym przez ponad 90 minut odkrywano kulisy finału Ligi Mistrzów w Cardiff. Po emisji większość fanów i dziennikarzy wyróżniła moment, w którym pokazano szatnię Królewskich w przerwie finału przy wyniku 1:1. Wielkie wrażenie na wszystkich zrobiła przemowa Zidane'a do zawodników. Francuz przez niektórych uważany jest za motywatora, który nie wnosi wiele uwag taktycznych. Ujęcia z Walii pokazały jednak także jego stronę techniczną. Poniżej zamieszczamy filmik ze skrótem tej sceny, ale przy okazji przedstawiamy jej zapis w całości.

Przerwa w finale Ligi Mistrzów 2017/18 - SZATNIA REALU MADRYT:
[1:1 PRZERWA]
Nacho: Nawet on sam w to nie wierzy, stary.
Danilo: Matko moja…
Carvajal: To, co trafił Mandžukić… Na sto trafia ten jeden raz.
Ramos: Strzeliliśmy gola i cofnęliśmy się. Wiem, że jest ciężko, ale trzeba trochę wytrzymać z przodu.
Isco: Luka, stary, twoje podanie zostało mi trochę z tyłu. Gdybym dobrze przyjął, byłbym sam.
Zidane: Odetchnijcie. Dobrze odetchnijcie. Jest dobrze, jedziemy.
Nacho: Jest dobrze, chłopaki. Jest z nami dobrze.
Zidane: Dobrze odpocznijcie, potem pogadamy.

[ZIDANE ZOSTAWIA ZAWODNIKÓW NA 7 MINUT]
Marcelo: Jest przestrzeń, trzeba mieć cierpliwość. I uwaga na tyły, nie...
Ramos: Ludzie, uważajmy, dobrze brońmy. Potem dojdziemy do przodu. Dobrze brońmy. Jesteśmy solidni z tyłu, a z przodu przychodzą sytuacje. Będą przychodzić. […] Jazda, ludzie. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Będzie ciężko do samego końca. Musimy być na to gotowi.
Carvajal: Ranią nas, gdy tracimy piłkę przy wyprowadzaniu. […] Trzeba próbować atakować ich na wolnej przestrzeni.
Nacho: Jazda, chłopaki, dalej! 45 minutek, jazda!
Carvajal: Zostaje najpiękniejsze.

[WRACA ZIDANE]
Zidane: Tylko dwie sprawy. To jest finał. Wiemy, że to trudny mecz, także dla nich, ok? Najważniejsze dla nas jest to, żeby w obronie być agresywniejszymi. Ale w pozytywnym znaczeniu. Nie na kartkę. Ważne jest dochodzenie na czas. Musimy być bliżej siebie, bliżej jeden drugiego i musimy być bardziej agresywni. Musimy pokazać większą agresywność, gdy nie mamy piłki, ok? Dalej, oni grają w 4-4-2, Alves jest bardzo wysoko i Mandžukić jest bardzo wysoko. Musimy doprowadzić do tego, żeby oni też wracali. Dlatego, Isco, gdy bronimy, to idziesz na lewą stronę w 4-4-2, a z piłką masz być bardziej między liniami. Pamiętajmy jednak, że gdy mamy piłkę, to mówiliśmy sobie, że zachowujemy cierpliwość, ale gramy szybciej po bokach. Szybkość na bokach i Marcelo oraz Dani mają wychodzić wyżej. Trochę wyżej. Gdy my mamy piłkę, musimy zmuszać ich do tego, żeby bronili pod swoim polem karnym dzięki Daniemu i Marcelo, ok? Przy tym druga linia, Luka trochę bardziej [gest ręką do przodu], Isco między liniami. I gdy rozgrywamy [gest od boku do boku], trzeba to złamać. Trzeba wyjść przed nich czy zagrać na plecy Karimowi, zrobić to, nad czym pracowaliśmy w tygodniu. Bo rozgrywamy, rozgrywamy i [uderza pięścią w dłoń]. I tak padł gol. Zagraliśmy na bok, centra, w tempo i trafiliśmy. Jedyna sprawa jest taka, że musimy nadać trochę więcej szerokości i rytmu, ok? Ale nie grajmy za dużo środkiem. Mamy grać od boku do boku, ten bok, ten bok. A w defensywie trochę mocniej wsadzić nogę, tyle, nic więcej. I dalej pracujmy. Musimy cierpieć, to jest finał, cierpimy, ale zawsze z tym spokojem. Myślmy o tym, że znowu przyjdzie gol. Zgoda? Jedziemy [oklaski szatni].

Zidane: Casi, kiedy będziemy to robić, że wychodzimy z Danim i Marcelo, ty to kryjesz, ok? Wychodzimy dwójką, ok? I ty, Dani, troszkę wyżej, żeby oni bronili, ok?
Carvajal: [do Varane'a] Kiedy Alex Sandro wychodzi bardzo wysoko, dojdź do zamknięcia Mandžukicia, ja będę wychodzić do niego. Bo jeśli ja będę to zamykać i wrzucą… W powietrzu są świetni. On [Ramos] trzyma Higuaína, ty Mandžukicia, a ja wychodzę do boku.

Keylor: Mocno, jedziemy!
Nacho: Jazda, chłopaki, z pewnością siebie, z zaufaniem do kolegi.
Keylor: Będziemy dużo biegać! Jeszcze więcej! Jazda!


Pełny film z naszym tłumaczeniem w roli lektora można obejrzeć tutaj.

Komentarze [31]

REKLAMA

2018.01.16, godz. 11:47, Klatus

Real umiera w drugich połowach

Fot. Getty Images

Pierwsza runda sezonu 2017/18 La Ligi dobiegła wczoraj końca. Na pewno nie tak wyobrażali sobie ją wszyscy madridistas, którzy jeszcze kilkanaście tygodni temu wierzyli w to, że obrona mistrzowskiego tytułu jest możliwa, ale tę nadzieję porzucili już chyba nawet najwytrwalsi optymiści. Real Madryt traci aż 19 punktów do liderującej Barcelony i zajmuje dopiero czwarte miejsce w tabeli. Sytuacja jest na tyle tragiczna, że Królewskim aktualnie bliżej do spadku niż do zdobycia mistrzostwa.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, co stało się z drużyną, która jeszcze w sierpniu zadziwiała cały świat, gdy bez większego trudu pokonywała Manchester United i Barcelonę, a na grę madrytczyków spoglądało się z przyjemnością. W kilka miesięcy sytuacja odwróciła się wręcz o sto osiemdziesiąt stopni i wszystko stanęło na głowie. Królewscy ani nie gwarantują futbolu ładnego dla oka, ani pragmatyzmu, który pozwalałby zdobywać regularnie punkty, bez względu na to, jak zespół prezentowałby się na boisku.

Przyczyn obecnej sytuacji jest bez wątpienia od groma. Począwszy od kontuzji, przez niedociągnięcia kadrowe spowodowane nieodpowiednim ruchami transferowymi, aż do braku zaangażowania, skuteczności lub odpowiednich reakcji Zinédine'a Zidane'a. Real boryka się z wieloma problemami, które systematycznie nawarstwiały się z każdym tygodniem i obecnie nikt nie owija już w bawełnę – może z wyjątkiem trenera oraz kilku piłkarzy – i otwarcie mówi się o tym, że Królewscy znajdują się po prostu w ogromnym kryzysie, w jakim nie byli od wielu lat.

Dzisiaj przyjrzeliśmy się już uważnie temu, że Królewscy nie mają wcale kłopotów ze stwarzaniem sobie okazji do strzelenia bramek, a problem leży gdzieś indziej. Oczywiście chodzi tu o beznadziejną skuteczność wszystkich graczy i nieumiejętność skierowania futbolówki do siatki, mimo oddawania wielu strzałów. To jednak nie jedyny kłopot, który można zaobserwować bez spoglądania na boiskowe wydarzenia, a analizując jedynie suche dane.

Królewscy wyglądają na zespół, który jest przygotowany jedynie na grę przez 45 minut w niemal każdym meczu. W przerwie dzieją się zawsze niewytłumaczalne rzeczy, ponieważ w drugich połowach przychodzi nam oglądać zupełnie inną i dużo gorszą drużynę. Doskonały przykład takiej sytuacji widzieliśmy w sobotę, gdy Los Blancos naciskali na Villarreal niczym taran i przed pogromem gości uchronił jedynie golkiper. W drugich 45 minutach wszystko wyglądało już zgoła odmiennie. Praktycznie identyczne sytuacje miały też miejsca w starciach z Barceloną czy Betisem.

Tabela La Ligi, która uwzględnia tylko 1. połowy
Lp.KlubPunktyMeczeBramki
1.Real Madryt401823:6
2.FC Barcelona361917:5
3.Valencia361915:5
4.Villarreal341910:5
5.Atlético Madryt31199:3
6.Celta Vigo291921:15
7.Real Sociedad291919:13
8.Girona271913:11
9.Athletic Club271910:10
10.Getafe24198:5
11.Espanyol231910:10
12.Sevilla18197:14
13.Eibar18197:16
14.Levante17196:11
15.Betis171911:20
16.Las Palmas17195:14
17.Málaga16195:10
18.Deportivo16199:19
19.Leganés15183:7
20.Alavés15194:12

Gdyby ligowe mecze kończyły się po pierwszej połowie… Real Madryt byłby dzisiaj liderem, miał cztery punkty przewagi nad Barceloną i jedno spotkanie mniej. Na dodatek Królewscy nie przegraliby żadnego z meczów, a zanotowali 11 zwycięstw i 7 remisów. To wręcz szokująca statystyka, biorąc pod uwagę, jak tabela wygląda w rzeczywistości. Przyczyn takiej sytuacji można doszukiwać się w kilku kwestiach, ale trudno tak naprawdę ocenić, która z nich jest tą właściwą.

Przede wszystkim warto postawić sobie pytanie, czy Królewscy dobrze przygotowali się do sezonu. Latem na Anotnio Pinutsa nieustannie spadał deszcz pochwał, który jedynie nasilił się w sierpniu, gdy tuż po wakacjach piłkarze Realu pokazali zdecydowanie lepsze przygotowanie kondycyjne od swoich rywali i zdobyli dwa puchary. Wtedy wybieganie i wytrzymałość zawodników były kluczem do sukcesu, ale właśnie tych czynników zdaje się brakować teraz, szczególnie w drugich połowach, gdy niektórzy niemal słaniają się na nogach lub nie są w stanie wracać do defensywy.

Inną kwestią pozostaje taktyka Zizou i meczowe założenia. W ubiegłym sezonie sam trener miał często pretensje, że jego podopieczni nie potrafią odpowiednio wejść w mecz i zdobyć szybko jednej lub dwóch bramek, aby ułożyć sobie spotkanie. Teraz piłkarze zdają się wkładać nieco więcej sił w pierwsze połowy i w drugich odsłonach zaczyna po prostu brakować im pary oraz werwy do biegania w tym samym tempie. Odwrotną taktykę pryzmuje w tym sezonie Barcelona i Ernesto Valverde, który przeznacza pierwsze 45 minut na analizę sytuacji, jego piłkarze zbytnio się nie wysilają, a na wyższe obroty wskakują dopiero po przerwie i punktują rywali.

Fatalna gra w drugich połowach może wynikać też z tego, że w meczach z Los Blancos inne drużyny decydują się robić dokładnie to samo, co robi Barça. Wielu trenerów rozgryzło już to, w jaki sposób gra Real Zizou i potrafi znaleźć odpowiednie środki, by przeciwstawić się Królewskim. Kluczem jest przetrwanie pierwszych 45 minut i oszczędzanie sił, by rozpocząć odważniejsze ataki po przerwie i łatwo odpowiedzieć na chaos, który zaczyna wtedy panować w madryckim zespole.

Ostatnią rzeczą, którą można wziąć pod uwagę, jest też po prostu zwyczajny brak szczęścia. Wszyscy pamiętamy doskonale, jak w ubiegłym sezonie Królewscy rozstrzygali mnóstwo spotkań w końcówkach i ile razy w doliczonym czasie gry do siatki trafiał Sergio Ramos. Teraz takie rzeczy się nie dzieję, ponieważ Real po przerwie nie tylko nie strzela w samych końcówkach, ale praktycznie nie strzela w ogóle. Wystarczy spojrzeć na liczbę zdobytych bramek w pierwszych połowach (23) i w drugich (9).

Tabela La Ligi, która uwzględnia tylko 2. połowy
Lp.KlubPunktyMeczeBramki
1.FC Barcelona491934:4
2.Atlético Madryt371919:5
3.Sevilla311917:13
4.Valencia301926:14
5.Betis301922:18
6.Eibar281917:5
7.Leganés251812:9
8.Getafe251915:13
9.Athletic Club251911:10
10.Villarreal231916:17
11.Real Madryt23189:11
12.Girona221917:17
13.Celta Vigo221912:13
14.Real Sociedad221915:21
15.Levante211910:15
16.Espanyol20196:13
17.Alavés19199:16
18.Deportivo181913:19
19.Málaga14199:24
20.Las Palmas131910:32

Tabela, która uwzględniałaby wyniki z drugich połów jest nieco bliższa temu, jak faktycznie wygląda sytuacja. Choć i tutaj możemy znaleźć kilka anomalii, w tym oczywiście pozycję Realu. Drużyna ze stolicy Hiszpanii zajmuje dopiero jedenaste miejsce i traci do Barcelony aż 26 punktów. Na dodatek w drugich odsłonach straciła więcej bramek niż ich zdobyła. Meczowy bilans byłby następujący: 5 wygranych, 8 remisów i 5 porażek. Los Blancos stracili po przerwach dokładnie 8 punktów (z Betisem, Gironą, Barceloną, Celtą i Villarrealem), gdy Blaugrana odrobiła ich aż 15 (z Alavés, Getafe, Las Palmas, Atlético, Villarrealem, Realem i Sociedadem). Brak skuteczności i fatalna gra w drugich odsłonach – to dwie główne przyczyny kryzysu.

Komentarze [27]

REKLAMA

2018.01.16, godz. 09:35, Klatus / Opta

Królewscy stworzyli sobie najwięcej okazji w La Lidze

Fot. Getty Images

Po sobotniej porażce z Villarrealem Zinédine Zidane mówił na pomeczowej konferencji prasowej, że nie potrafi znaleźć wytłumaczenia, czemu jego zespół poległ, ale piłka po prostu nie chciała wpaść do bramki. Z jednej strony brzmiało to dość komicznie, ale z drugiej trudno po prostu się z tym nie zgodzić. Królewskim kolejny raz zabrakło skuteczności i chłodnej głowy pod bramką rywala lub po prostu cuda między słupkami wyczyniał Sergio Asenjo.

Królewscy stworzyli sobie w sobotę mnóstwo okazji – szczególnie w pierwszej połowie – i oddali aż 28 strzałów na bramkę gości. Po żadnym z nich piłka nie zatrzepotała w siatce. Naprawdę trudno znaleźć jednoznaczne wytłumaczenie, czemu tak się dzieje i nie ma sensu dziwić się Zizou, że i on nie potrafił wyjaśnić tego zgromadzonym na sali dziennikarzom. Wydaje się, że największym problemem nie są tu umiejętności, a po prostu psychika i głowy zawodników, których mogą zżerać nerwy, presja ze strony kibiców, brak pewności siebie, czasem słynny już brak motywacji i cała masa innych powodów.

Spotkanie z Villarrealem wcale nie było wyjątkiem od reguły, bo Los Blancos niemal w każdym ligowym meczu stwarzają sobie multum dogodnych sytuacji, ale nie potrafią zamienić ich na bramki. Identycznie było choćby w spotkaniach z Barceloną, Athletikiem, Atlético czy Betisem. Tam również piłkarze Realu mieli swoje okazje, a mimo to po 90 minutach licznik strzelonych bramek pokazywał liczbę zero.

Kluby, które stworzyły sobie najwięcej okazji do strzelenia gola w La Lidze
Lp.KlubOkazjeCelne strzałyGole
1.Real Madryt34812532
2.FC Barcelona29813752
3.Real Sociedad2669033
4.Deportivo La Coruña2547621
5.Valencia2459640
6.Girona2417928
7.Málaga2326713
8.Sevilla2268623
9.Athletic Club2258121
10.Celta Vigo2238633

Real ma na swoim koncie jedynie 32 strzelone gole. Więcej bramek zdobyły dotychczas Barcelona (52), Valencia (40), Celta Vigo (33), Real Betis (33) i Real Sociedad (33). Żaden inny klub nie stworzył sobie jednak aż tak wielu okazji, by te gole strzelić. Los Blancos w osiemnastu meczach znajdowali się w dogodnych sytuacjach aż 348 razy! Żaden z zespołów nie jest nawet blisko takiego wyniku, bo druga Barcelona wykreowała sobie 298 sytuacji bramkowych, a trzeci Real Sociedad 266. Przy tym trzeba też przecież pamiętać, że podopieczni Zizou rozegrali o jedno spotkanie mniej.

Oczywiście solą futbolu są gole i to one mają największe przełożenie na to, jakim wynikiem kończy się dany mecz i co oznacza to później w kontekście pozycji w tabeli. Wszystkie pozostałe kwestie mają drugorzędne znaczenie, ale nie ma bramek bez sytuacji, a tych Real stwarza sobie najwięcej w całej La Lidze. Nie trzeba więc być wybitnym ekspertem, by jednoznacznie stwierdzić, że największą przyczyną obecnego kryzysu jest po prostu brak skuteczności. Mistrzostwo odjechało już od Madrytu przez rozregulowane celowniki, ale te można jeszcze wykalibrować na mecze Pucharu Króla i Ligi Mistrzów, by ten sezon nie zakończył się totalną klapą.

Komentarze [37]

REKLAMA

2017.09.07, godz. 08:40, El Jarek / MARCA

70 milionów na premie sportowe w poprzednim sezonie

Fot. Getty Images

To cena sukcesu, błogosławionego sukcesu, mają mówić działacze Realu Madryt. MARCA podaje, że cztery zdobyte tytuły w sezonie 2016/17 wywindowały koszty premii dla pierwszego zespołu prawie do 70 milionów euro! Taka kwota znalazła się w finansowym podsumowaniu ostatniego roku rozgrywkowego.

Dziennik dodaje, że w sekcji premii dopisano także małe dodatki dla koszykarzy za Puchar Króla i różne nagrody dla szkółek, ale duża większość z wypłaconych pieniędzy dotyczy drużyny piłkarskiej, która między innymi obroniła Ligę Mistrzów i po 5 latach triumfowała w lidze hiszpańskiej. Co najważniejsze, ten swoisty tort podzielono na 30 równych części. Jeśli chodzi o zawodników, rozegrane minuty czy wkład w sukcesy nie miały znaczenia. Każdy z graczy otrzymał trochę ponad 2 miliony euro brutto. Pozostałe części wypłacono Zidane'owi, trenerom oraz pracownikom wokół drużyny.

Prezes i kapitanowie ustalili, że głównym celem ekipy na poprzedni sezon miał być dublet i odpowiednio go wyceniono. Jeśli chodzi o obecne rozgrywki, takie negocjacje jeszcze się nie odbyły, ale na pewno w rozmowach padnie temat zdobycia wszystkich sześciu tytułów. W tym momencie sięgnięto po oba Superpuchary, ale przed zespołem walka o kolejne 4 trofea.

MARCA dodaje, że w sumie przychody za poprzedni sezon sięgnęły ponad 650 milionów euro, a klub na koniec oczywiście zanotował zysk. Z kolei z samej Ligi Mistrzów Królewscy uzyskają około 80 milionów euro.

Komentarze [3]

REKLAMA
 

- Wszystkie aktualności -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama