REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.04.18, godz. 13:27, Klatus / realmadrid.com

Dzisiejszy trening

Fot. realmadrid.com

Zawodnicy Realu Madryt mają już za sobą drugi trening w tym tygodniu i kontynuują przygotowania do niedzielnego spotkania z Athletikiem. Mecz rozpocznie się o godzinie 16:15, a w Polsce będzie można obejrzeć go na CANAL+ Sport 2 na platformie Player.pl.

Zinédine Zidane ponownie nie mógł liczyć na kontuzjowanych Sergio Ramosa, Courtois, Viníciusa i Mariano, którzy wciąż dochodzą do siebie po urazach, choć wszyscy pojawili się na murawie i odbywali indywidualny trening. Z drużyną ponownie nie pracował też Toni Kroos, który tym razem został w klubowych budynkach.

Pozostali piłkarze wykonywali przede wszystkim różne ćwiczenia z futbolówką, pracowali również nad utrzymywaniem się przy piłce i oddawali strzały na bramkę. Na sam koniec zajęć tradycyjnie rozegrali kilka minimeczów na boisku o zmniejszonych wymiarach. Razem z pierwszym zespołem trenował dziś bramkarz Altube z Juvenilu A.

Zdjęcia z dzisiejszego treningu można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej klubu.

Komentarze [0]

REKLAMA

2019.04.18, godz. 11:55, Klatus

Żegnaj, Agustínie, kochany „dziadku”!

Fot. realmadrid.com

Z Madrytu dotarły dziś bardzo smutne wieści. W wieku 84 lat zmarł Agustín Herrerín. Człowiek, którego na Santiago Bernabéu szanowali i uwielbiali wszyscy. Jego twarz na pewno wyda wam się znajoma. Poczciwy dziadek, z którym latami czule witali się piłkarze przed każdym wejściem na murawę. To właśnie Agustín Herrerín.

Od 1999 roku przez niemal dwadzieścia lat pełnił funkcję boiskowego delegata Królewskich. Przez cały ten czas wykonywał ten rytuał stojąc niewzruszony, dając się ściskać, całować i witać. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Herrerín był talizmanem zespołu. W końcu piłkarze jak nikt inny ulegają wszelkiego rodzaju przesądom. W czasach Di Stéfano zawodnicy mieli w zwyczaju dotykać pomnika Sotero Arangurena i Machimambarreny, a dokładniej ich kolan i głów. A w ostatnich latach można było nawet pomyśleć, że Herrerín otrzymał w spadku część tych magicznych mocy…

Ale nie. A przynajmniej niezupełnie. Herrerín nie był żadnym amuletem. Powód, dla którego go ściskali, całowali i witali był dużo bardziej prozaiczny – po prostu go kochali. Często uważa się, że piłkarze ignorują sprawy pozaboiskowe, a wszyscy znajdujący się poza murawą są dla nich niewidoczni. Oni jednak go widzieli. Cristiano, chorobliwie skupiony na kolekcjonowaniu sukcesów, chciał podarować mu piłkę, którą zabrał po strzeleniu czterech goli Celcie Vigo. A Herrerín jej nie przyjął. Innym razem, podczas prezentacji Złotej Piłki publiczności na Santiago Bernabéu, piłkarze zebrali się do grupowego zdjęcia, a tym, który trzymał na nim trofeum, był Agustín Herrerín.

„Nie spodziewałem się tego. Miałem ją tylko ustawić i wróciłem na swoje miejsce, pod tunel. Wtedy usłyszałem, jak wołają mnie Cristiano i Sergio. To było piękne, zupełnie się tego nie spodziewałem. Trzęsły mi się ręce, kiedy Cristiano dał mi Złotą Piłkę. Nie powiem ile waży, ale dla pewności trzymałem ją mocno. Nigdy mu tego nie zapomnę, to był jeden z najpiękniejszych momentów w moim życiu" – mówił wówczas wyraźnie wzruszony „dziadek", jak nazywali go piłkarze.

W Mazarrón, gdzie zawsze spędzał wakacje, na jednym z chodników znajduje się jego płyta. Nie zabrakło też ulicy na jego cześć i wciąż czekają, aż powstanie lotnisko dumnie noszące jego imię. Niektórzy mogą kojarzyć go ze słynnej sytuacji, kiedy potrącił go Silvinho Louro, trener bramkarzy w ekipie José Mourinho, podczas jednego ze starć ze sztabem szkoleniowym Sevilli. 75-letni wówczas Agustín upadł na ziemię z dyskrecją człowieka, który kocha swój klub niezależnie od okoliczności.

Jego wartość sportowa była jednak inna. Przez ostatnie dekady słuchaliśmy, że są mecze, które wygrywa się w biurach. To chciała zrobić w 1998 roku Borussia Dortmund w półfinale Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt. Ultrasi szarpali za kabel, którym bramka była przywiązana do trybuny i sprawili, że ta po chwili runęła na murawę. Trzeba było dokonać zmiany, a nie było innej bramki na stadionie. Niemcy prosili, żeby przyznać im zwycięstwo walkowerem i zakończyć mecz wynikiem 0:3. Wtedy pojawił się Agustín Herrerín w poszukiwaniu rozwiązania, którego nikt inny nie dostrzegał. Siódmy Puchar Europy wygrał on, a nie bramki Morientesa i Karambeu w półfinale czy gol Mijatovicia w finale.

Renondo w Realu

Herrerín był Gento za kierownicą. Herrerín był Di Stéfano w obronie, bieganiu, skracaniu, atakowaniu i triumfowaniu. Kiedy drużyny czekały na murawie na rozwój sytuacji, Agustín wziął sprawy w swoje ręce. Wsiadł do vana DKV i z Bernabéu popędził z pełną prędkością do starego miasteczka sportowego w eskorcie dwóch radiowozów, żeby znaleźć inną bramkę i przywieźć ją na stadion. Przygody w celu przerwania łańcuchów i wyciągnięcia bramki z magazynu nadają się na film. Ciężka praca, żeby wnieść ją na vana, przywiązać i dowieźć na obiekt Królewskich wypełniony 90 tysiącami czekających fanów nadaje się na kolejny film.

W czasie powrotu vanem Agustín znowu szalał na Paseo de la Castellana. Dzisiaj dostałby pewnie z tysiąc mandatów po 500 euro i odebrano by mu prawo jazdy. Wyjazd i powrót, odnalezienie bramki oraz przytwierdzenie jej trwały godzinę. Przy przyjeździe na Bernabéu napotkano jednak na kolejny problem. Wejścia na stadion nie mają takiej wielkości, żeby zmieścić w nich bramkę. W ruch musiały pójść młoty. Trzeba było rozbijać przejścia, żeby przepchnąć bramkę i móc dotrzeć z nią na murawę. W końcu udało się postawić ją przed południową trybuną

Mecz się odbył. Real wygrał 2:0 po bramkach Morientesa i Karambeu. W rewanżu w Dortmundzie Królewscy zremisowali 0:0. Awansowali do finału. Pedja strzelił gola na wagę La Séptimy, siódmego Puchar Europy dla Realu Madryt. Ale to puchar Agustína Herrerína. Bez niego nie byłoby tego tytułu. Niemcy chcieli wygrać go w biurach UEFA, a Real wywalczył go vanem, przełamując łańcuchy siłą silnika DKV i łamiąc wszystkie przepisy drogowe. Opłacało się, nikt mu tego nie zabierze. Agustínowi. Mistrzowi, o którym nigdy nie zapomni całe madridismo.

Żegnaj, Agustínie, kochany „dziadku”!

Komentarze [30]

REKLAMA

2019.04.18, godz. 11:03, Piwwwko / realmadrid.com

Nie żyje Agustín Herrerín

Fot. Getty Images

Real Madryt poinformował, że w wieku 86 lat zmarł delegat klubu, Agustín Herrerín. Przedstawiamy oficjalny komunikat klubu.

„Real Madryt głęboko ubolewa z powodu śmierci osoby, która przez ponad 18 lat pełniła funkcję delegata na Estadio Santiago Bernabéu, Agustín Herrerín. Jego postać pozostanie na zawsze w historii naszego klubu i stadionu.

Real Madryt pragnie przekazać najgłębsze kondolencje rodzinie i przyjaciołom naszego historycznego delegata boiska, jak i również wszystkim mieszkańcom Mazarrón, gdzie Agustín Herrerín rozpoczął tworzenie szkółki piłkarskiej Fundacji Realu Madryt, by integrować dzieci zagrożone wykluczeniem społecznym.

Agustín Herrerín był związany z Realem Madryt przez pond 50 lat. Współpracował z klubem na wszystkich niższych szczeblach, w Castilli i ostatecznie jako delegat boiska Realu Madryt

Jego kariera zawodowa była przykładem wartości naszego klubu, któremu poświęcił całe swoje życie.

Uważany za instytucję w Realu Madryt, zawsze cieszył się sympatią i uznaniem wszystkich prezesów i zarządów naszego klubu, tak samo jak zawodników i całego madridismo.

20 października minionego roku został uhonorowany przez Real Madryt, otrzymując replikę Estadio Santiago Santiago Bernabéu i owacje od całego Estadio Santiago Bernabéu”.

Komentarze [16]

REKLAMA

2019.04.18, godz. 10:06, Rauer / as.com

De Jong: W Madrycie było trudniej niż w Turynie

Fot. Getty Images

Pomocnik Ajaxu, Frenkie de Jong, po wyeliminowaniu Juventusu z Ligi Mistrzów odniósł się do poprzedniej rundy turnieju, w której Holendrzy przeszli z kolei Real Madryt. Zdaniem 21-letniego Holendra, który od przyszłego sezonu będzie reprezentował barwy Barcelony, trudniejszą przeszkodą w Europie była ostatecznie ekipa Królewskich. Przypomnijmy, że w pierwszym meczu w Amsterdamie Real Madryt wygrał 2:1, by w rewanżu na Santiago Bernabéu przegrać aż 1:4.

– Nie wiem, czy rewanż w Turynie był najlepszym meczem w naszych karierach, ale to było coś niesamowitego. Mimo wszystko myślę, że trudniej nam było w Madrycie, gdyż wówczas to Królewscy podchodzili do rewanżu z przewagą – stwierdził De Jong.

Komentarze [26]

REKLAMA

2019.04.18, godz. 09:12, Rauer / as.com

Iraola: To może być dobry moment na mecz na Bernabéu

Fot. Getty Images

Andoni Iraola był częścią składu Athleticu Bilbao, gdy ten odnosił swoje ostatnie zwycięstwo na Santiago Bernabéu W sezonie 2004/05 Baskowie wygrali w Madrycie 2:0, a jedną z bramek zdobył właśnie Iraola. Teraz, na kilka dni przed wyjazdem ekipy z San Mamés do stolicy Hiszpanii, były baskijski defensor wspomina tamten pojedynek.

– To piękne wspomnienie. Gdy odnosisz zwycięstwo na takim obiekcie, to zapamiętujesz to na całe życie. Pamiętam, że pierwsza połowa tamtego meczu nie była udana ani dla jednych, ani dla drugich. W przerwie zwróciliśmy uwagę na to, że stoimy przed wielką szansą, gdyż nie prezentując niczego niesamowitego, czuliśmy się swobodnie na murawie. W drugiej połowie grało się nam zdecydowanie lepiej – wspomina Bask, który odniósł się również do niedzielnego starcia.

– Myślę, że to może być odpowiedni moment dla Athleticu na mecz z Realem Madryt na Bernabéu. Wydaje się, że Królewscy są już myślami w następnym sezonie, nie potrzebują punktów i nie grają o żadną stawkę. Mimo wszystko trzeba pamiętać, że naprzeciwko będziemy mieć świetnych piłkarzy i na pewno niełatwo będzie ich pokonać – dodał Iraola.

Komentarze [5]

REKLAMA

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama