• polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2016.02.07, godz. 14:45, Piwwwko / realmadrid.com

Navas i Arbeloa spotkali się kibicami

Keylor Navas i Álvaro Arbeloa spotkali się z kibicami w hotelu AC Palacio de Santa Paula, gdzie drużyna Realu Madryt przebywać będzie do ostatnich chwil przed meczem z Granadą, który odbędzie się o godzinie 20:30 na Nuevo Los Cármenes.

Bramkarz i obrońca pozowali z fanami do wspólnych zdjęć i rozdawali autografy na koszulkach, plakatach, szalikach czy piłkach. Po zakończeniu spotkania kibice nie kryli zadowolenia z możliwości poznania swoich idoli. Kibice Królewskich z Granady wierzą w sukces podopiecznych Zinédine'a Zidana: „W ostatnim miesiącu sporo się poprawiliśmy i dziś to pokażemy. W tym roku z pewnością zdobędziemy trofea”, powiedział jeden z fanów dla oficjalnej strony klubu.

Zdjęcia ze spotkania znajdziecie tutaj.

Komentarze [8]


2016.02.07, godz. 14:08, marthen / lavanguardia.com

Slaughter ze sfałszowanym paszportem?

Fot. Planeta ACB

Jeszcze nie tak dawno sekcja koszykarska Realu Madryt martwiła się tym, że nie wszyscy jej zawodnicy mogą występować w rozgrywkach ligowych, ponieważ w kadrze brakuje miejsca dla obcokrajowców. Przeszkodę tę na drodze najczęściej spotykają Amerykanie, a ich rozwiązaniem nierzadko staje się zabieganie o przynależność do kraju znajdującego się na liście dozwolonych. Właśnie taka przeszkoda utrudniła przed rokiem karierę Marcusa Slaughtera. Środkowy postarał się o obywatelstwo Republiki Gwinei Równikowej i na podstawie paszportu tego kraju został zarejestrowany w rozgrywkach Pucharu Króla i Ligi Endesa, pomagając zespołowi w triumfach nad Barceloną. Sekcja koszykarska madryckiego klubu ma teraz poważniejsze zmartwienie. Okazuje się, że dokument mógł być sfałszowany.

La Vanguardia opublikowała w tym tygodniu list ambasadora Gwinei Równikowej, stwierdzający wyraźnie, że paszporty Marcusa Anthony’ego Slaughtera i grającego przed rokiem w Fuenlabradzie Andrewa Johna Panko „nie są legalne, lecz sfałszowane”. Zamieszanie powstało jeszcze w poprzednim sezonie, w maju, kiedy Hiszpański Związek Koszykówki (FEB) zwrócił uwagę, że obaj panowie legitymują się i zostali zarejestrowani w rozgrywkach na podstawie paszportu o tym samym numerze (AA001696). Wówczas sprawa ucichła, głównie dlatego, że kluby zareagowały natychmiast i wykreśliły zawodników z listy, a ci po sezonie zmienili pracodawców i opuścili kraj. Dzisiaj przerodziło się to w skandal. Zgodnie z informacjami dziennika, sprawa została przekazana policji, która wszczęła wobec koszykarzy postępowanie. Sprawę ciekawszą czyni fakt, że oskarżeni korzystają z usług tego samego agenta, Miško Ražnatovicia, i sami poprosili kluby o rozwiązanie umowy po zakończeniu sezonu.

Liga Endesa przewiduje obecność w kadrze zaledwie dwóch obcokrajowców, czyli graczy nieposiadających obywatelstwa jednego z krajów Unii Europejskiej bądź odpowiedniego paszportu. Dokument ten często określa się mianem „paszportu Kotonu”, bowiem to właśnie w mieście Beniniu podpisano porozumienie, na mocy którego zawodnicy z wybranych państw Afryki, Karaibów i Pacyfiku traktowani są w lidze hiszpańskiej jako obywatele Unii Europejskiej. Marcus Slaughter został zarejestrowany na podstawie paszportu Gwinei Równikowej w lutowym turnieju o Puchar Króla i na końcówkę rundy zasadniczej rozgrywek ligowych (rozegrał w niej trzynaście meczów). Jeżeli mowa o ostatecznej walce o tytuł mistrzowski, czyli play-offach, koszykarz został umieszczony w kadrze jako obcokrajowiec, zajmując miejsce Facunda Campazza.

Bohater zamieszania opuścił Madryt przed rozpoczęciem nowego sezonu, bowiem znalazł zatrudnienie na lepszych warunkach w tureckim zespole Darüşşafaka. Przynajmniej takie było oficjalne wytłumaczenie podjętej decyzji. La Vanguardia skontaktowała się z zawodnikiem, a ten zapewnił, że o postępowaniu dowiedział się kilka dni temu i jest gotowy do współpracy, bowiem uważa się za niewinnego. Dodał, że podczas przygody w Madrycie wszystkie dokumenty zostały zaakceptowane i nikt nigdy nie zwrócił na jego paszport uwagi. Oficjalne stanowisko klubu brzmi następująco: „Nic nie wiemy. Niczego nie ocenimy”.

Komentarze [3]


2016.02.07, godz. 13:50, Mateo / as.com

Rochina: Zawsze podziwiałem Zidane’a

Fot. Getty Images

Rubén Rochina, zawodnik Granady, udzielił wywiadu dziennikowi AS. Większość pytań dotyczyło oczywiście Realu Madryt. Hiszpan przyznał, że podziwiał Zidane’a w roli zawodnika i dodał, że Granada jest w stanie stawić czoła Królewskim.

Co sądzisz o Realu Madryt Zidane’a?
Zmiana jest widoczna, ewidentna. Nawet sami zawodnicy Realu Madryt mówią, że czują się teraz lepiej, są bardziej zadowoleni, co znajduje odzwierciedlenie w wynikach.

Jakiego Realu Madryt się spodziewasz?
Oczekujemy drużyny, która od samego początku będzie walczyć o zwycięstwo. Teraz są jeszcze bardziej ofensywni niż wcześniej. Wiemy, że spróbują narzucić swój styl gry, ale my również postaramy się grać po swojemu. Posiadamy odpowiednie umiejętności, żeby stawić im czoła i rozegrać dobry mecz.

Należysz do grona osób, które podziwiają nowego trenera Realu Madryt?
Oczywiście. O Zidanie nie trzeba wiele mówić, niewielu piłkarzy w historii miało taką klasę i styl jak on. Zawsze go podziwiałem.

Co musicie zrobić, żeby dzisiejszego wieczoru pokonać Real Madryt?
Wszyscy powinni być skoncentrowani przez cały mecz. Nie możemy popełniać błędów i musimy być skuteczni. Do tego Real Madryt nie może mieć swojego dnia. Wydaje się łatwe, ale to wszystko musi się wydarzyć jednocześnie, a to jest skomplikowane. My wiemy, o co gramy i mamy świadomość, że będzie bardzo trudno. Jednak nadzieja umiera ostatnia. Postaramy się rywalizować na maksimum. Spróbujemy postawić przed rywalami jak najtrudniejsze zadanie.

Zdajesz sobie sprawę, że twój gol w meczu z Getafe uratował posadę Sandovala?
W takiej chwili nie ma czasu, żeby myśleć o takich rzeczach. Byłem skupiony tylko na zdobyciu trzeciego gola, żeby nam nie uciekły punkty i dzięki Bogu udało się. Myślałem wyłącznie o zwycięstwie w tym meczu, ono było dla nas najważniejsze.

Powtórzenie tego wyczynu z Realem Madryt byłoby marzeniem…
Marzę o zwycięstwie z Realem Madryt, nawet jeśli miałbym nie zdobyć bramki. Oczywiście zawsze fajnie jest strzelić gola, ale najważniejsza jest wygrana drużyny.

Dla zawodnika, który wychował się w szkółce Barcelony, mecz z Realem Madryt jest wyjątkowy, czy tamten etap jest już częścią przeszłości?
Prawda jest taka, że na mnie to nie wpływa. Niezależnie od tego, czy miałbym przeszłość w Barcelonie czy nie, pojedynek z Realem Madryt zawsze jest dla mnie taki sam.

Oglądamy najlepszą wersję Rochiny od czasu przejścia do Granady. Jesteś tego świadomy?
To dla mnie najlepsze chwile, od kiedy trafiłem do klubu. Teraz gram z największą regularnością i na pozycji, która mi odpowiada i na której czuję się dobrze. Staram się maksymalnie pomagać drużynie w osiąganiu celów.

Światła, kamera, akcja… Nadeszła twoja chwila.
To oczywiste, że twoja postawa w meczach z najlepszymi drużynami ma o wiele większy wydźwięk, jednak tu nie chodzi o temat indywidualny, tylko o drużynę. Najbardziej przejmuje mnie teraz wyjście z sytuacji, w której się znajdujemy. Gdy Granadzie będzie wszystko wychodziło, tym lepiej dla wszystkich.

Ciągle sprawy nie układają się tak, jakbyście tego chcieli. Jednego dnia Granada wydaje się wspaniałą drużyną, a innego budzi wątpliwości…
Wydaje mi się, że wyłączając mecz z Eibarem, ostatnio można było zauważyć poprawę w grze, intensywności i nastawieniu. Co prawda nie towarzyszą temu wyniki, ale trzeba myśleć pozytywnie. Chcemy wyjść z tej sytuacji.

Czego się spodziewasz po drugiej części sezonu?
Można zauważyć, że teraz sytuacja w lidze jest bardzo wyrównana. Myślę, że walka będzie zacięta zarówno w czołówce, jak i na dole tabeli. Wiele drużyn uczestniczy w tej walce, a różnice punktowe są małe. My postaramy się jak najszybciej opuścić strefę spadkową. Mamy nadzieję, że w tym sezonie walka o utrzymanie nie będzie dla nas tak trudna, jak w ostatnich latach.

Komentarze [0]


2016.02.07, godz. 12:54, Leszczu / RealMadryt.pl

Gil Manzano na Granadę

Fot. Getty Images

Arbitrem dzisiejszego starcia między Granadą a Realem Madryt będzie Jesús Gil Manzano. 32-latek pochodzący z Extramadury jest dobrze znany obu drużynom. Prowadził dwa mecze między tymi zespołami – oba wygrali Królewscy (2:0 w sezonie 2013/2014 i 9:1 w 2014/2015). Łącznie był rozjemcą w 11 spotkaniach Los Blancos. Wygrali oni osiem z nich, raz zremsiowali i dwukrotnie przegrali. Granada nie wspomina go dobrze, ponieważ z dziesięciu potyczek zwyciężyli tylko raz i zaledwie dwukrotnie uzyskali remis.

W tym sezonie Gil Manzano prowadził jedenaście meczów Primera División. Pokazał w nich 74 żółte kartki (średnio 6,73 na spotkanie), dwie czerwone (0,18) i podyktował cztery rzuty karne (0,36). W najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii regularnie sędziuje od 2012 roku, a od dwóch lat posiada także uprawnienia międzynarodowe.

Komentarze [6]


2016.02.07, godz. 12:43, Leszczu / realmadrid.com

Królewscy są już w Grenadzie


Zawodnicy Realu Madryt są już w Grenadzie, gdzie dziś na Nuevo Los Cármenes o 20:30 zagrają mecz w ramach 23. kolejki Primera División. Na lotnisku piłkarzy przywitało ponad dwustu fanów. Królewscy udali się już do hotelu AC Palacio de Santa Paula, gdzie spędzą czas pozostały do spotkania.

Zdjęcia z podróży można obejrzeć na oficjalnej stronie internetowej klubu.

Komentarze [0]

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama