REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2018.04.25, godz. 11:50, Kristobal

La Bestia Blanca

Fot. Getty Images

Dojazdówka – pierwszy mecz z Bayernem!

Europejski klasyk. Nie bez powodu właśnie tym mianem określane jest starcie Realu Madryt z Bayernem Monachium. Od sezonu 1955/56 te ekipy mierzyły się ze sobą aż dwadzieścia cztery razy. Bilans tych spotkań nie był zbyt korzystny dla ekipy Królewskich przez bardzo długi czas i powstało określenie La Bestia Negra, czarna bestia, w znaczeniu do Bawarczyków. Termin oznaczający przeciwnika, którego Real Madryt miał się bać.

Wiele niesamowitych historii zostało napisanych podczas tego klasyku. Roy Makaay strzelający gola Królewskim w 10 sekundzie to do tej pory niepobity rekord. Wszyscy też chyba pamiętamy 4:0 na Allianz Arenie i te emocje, towarzyszące nam najpierw przy główkach Sergio Ramosa, później przy strzałach Cristiano Ronaldo. Emocji nie brakowało również rok temu, gdzie z pomocą Realowi Madryt przyszedł Marco Asensio. Warto jednak postawić przed sobą pytanie, odnosząc się do „Czarnej Bestii” – czy Bayern Monachium wciąż jest koszmarem?

Wielokrotnie przed meczami z naprawdę silnymi rywalami można było odczuć pewną obawę. Czy to Bayern, czy to Juventus, czy to Barcelona. We wcześniejszych latach mogliśmy bać się Bawarczyków. Teraz jednak legendę La Bestia Negra trzeba odłożyć na półkę. Ostatnie sezony w wykonaniu Realu Madryt są czymś absolutnie niewyobrażalnym. Żołnierze Zidane'a osiągają kolejne szczyty, a żaden przeciwnik nie jest im straszny. Bayern jednak wciąż budzi głęboki szacunek.

W obliczu tak słabego sezonu ligowego w wykonaniu Królewskich, Zidane wszystkie siły rzucił na Ligę Mistrzów. Tutaj spotyka się z ekipą, która miała budzić strach. Jest to jednak podobna sytuacja, jak ze strachem przed ciemnością. Po pewnym czasie się z niego wyrasta. Dlatego też ta drużyna, która w ostatnich latach ogromnie urosła, może budzić obawy w mistrzach Niemiec. Starcia z Bayernem zawsze elektryzowały, ale w historii najnowszej to Real Madryt był górą. Koszmarem dla Bawarczyków. Wielkie nadzieje i płonąca Allianz Arena musiały się pohamować wobec Los Blancos, dążących od rekordu do rekordu. Pojawiła się La Bestia Blanca.

Dziś z kolei wraca do miejsca, w którym cała ta nieziemska przygoda i trzy uszate puchary Ligi Mistrzów miały swój początek. Allianz Arena jest terenem trudnym, niemalże niezdobytym, prawdziwą fortecą. Gościem jednak nie będzie tam byle kto. Biała Bestia chce sięgnąć po kolejną Orejonę i nawet Bayern Monachium może jej nie powstrzymać.

Początek meczu o 20:45. Będzie można go obejrzeć na CANAL+ w player.pl i TVP 1.

Komentarze [27]

REKLAMA

2018.04.25, godz. 11:25, El Jarek / RealMadridTV

Kroos: Wiem, że Bayern czuje ten głód wygrania Ligi Mistrzów

Fot. RealMadrid TV

Toni Kroos pojawił się wczoraj na konferencji prasowej przed dzisiejszym pierwszym półfinałem Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Przedstawiamy zapis tego spotkania pomocnika Realu Madryt z dziennikarzami na Allianz Arenie. Warto podkreślić, że Kroos wysłuchiwał pytań w trzech językach bez pomocy tłumacza, ale na wszystkie odpowiadał po niemiecku.

[RMTV] Mając doświadczenie w tych rozgrywkach i znając Bayern oraz ich trenera, jakiego rywala i jakiego meczu się spodziewasz?
Czego oczekuję? Oczekuję mocnego rywala, to półfinał Ligi Mistrzów. Na pewno to będzie trudny przeciwnik. Bayern ma teraz dobrą formę, nie trzeba tu więcej dodawać. Do tego w porównaniu do poprzednich lat szybko zdobyli mistrzostwo, ale nie ma żadnego wrażenia, że obniżyli rytm. Moje odczucia co do ich postawy w ostatnich latach są świetne. Wcześniej odpadli w półfinale, rok temu w ćwierćfinale i bardzo chcą teraz dojść do finału. Oczekujemy głodnej sukcesu drużyny, która chce przejść dalej.

[Goal] Pracowałeś z Heynckesem. Zidane stwierdził, że ten Bayern jest lepszy od tych Guardioli czy Ancelottiego. Co takiego ma Heynkces, że odzyskał w tym sezonie Bayern? W czym są lepsi od zespołów, które eliminowaliście w poprzednich sezonach?
Uważam, że są w lepszej formie niż rok temu. Do tego wtedy mieli braki personalne. W meczu tutaj zabrakło Lewandowskiego, w drugim starciu mieli inne kontuzje, grali w dziesiątkę i w dogrywce nie znaleźli tego poziomu fizycznego. Mam odczucie, że są w świetnej formie, a pod wodzą Heynckesa zaczęli grać lepiej w piłkę. Widać, że mają świetną atmosferę i nastawienie, ale my jesteśmy tu, by zmienić tę atmosferę [śmiech].

[Bild; pytanie po niemiecku] Świetnie go znasz, co charakteryzuje Heynckesa? Co sprawia, że jest tak wyjątkowy, że wrócił i w takim wieku ciągle utrzymuje się na szczycie?
To człowiek, który pozostaje w swojej dobrej formie i cały czas dba o to, żeby wszystko w jego kolektywie odpowiednio funkcjonowało. Ja mogę zgodzić się z taką drogą, bo sam wiem, że w takich klubach jak Real czy Bayern dobra atmosfera i pozytywny klimat są niesamowicie ważne. To pozwala dążyć do sukcesu. Nie chodzi o same kwestie taktyczne, ale także o utrzymywanie dobrej atmosfery w zespole. Jemu to się udaje na jego sposób, sam to przeżyłem. Być może to jest właśnie jego sekret, bo sami widzimy, że teraz Bayern gra doskonale. Wiele widać w porównaniu do poprzednich lat, gdy było widać pewne braki w komunikacji z trenerem, a dzisiaj tego odczucia już nie ma, co przekłada się na boisko.

[BT Sport; pytanie po angielsku] Co tak naprawdę poszło wam źle w rewanżu z Juventusem? Jak ważny w tym kontekście jest dla was powrót do gry Ramosa?
Naturalnie Sergio jest wielkim zawodnikiem, nie trzeba nawet tego mówić. Był bardzo ważny w walce o tytuły, jakie ostatnio zdobywaliśmy. Mam nadzieję, że jutro poradzimy sobie razem lepiej niż w meczu z Juventusem, chociaż mieliśmy sporo okazji i mogliśmy strzelić gola zanim było 0:3. Na końcu awansowaliśmy, jesteśmy w półfinałach, gramy teraz tutaj i cieszymy się, że Sergio może być z nami.

[oficjalna strona] Wygrałeś wszystko, ale utrzymujesz wciąż tę samą ambicję i chęci na rozgrywanie tak wielkich meczów. Co możesz nam o tym powiedzieć?
Zgadza się, oczywiście. Wszyscy chcemy awansować, ja chcę awansować, w tym sezonie jest to dla nas bardzo ważne. To nasza jedyna szansa na tytuł. Dwa lata temu byliśmy w podobnej sytuacji i na końcu wygraliśmy te rozgrywki. Jesteśmy bardzo zmotywowani, pokazywaliśmy to w każdym sezonie Ligi Mistrzów. Cieszymy się z możliwości obrony tytułu, a wygranie tego pucharu trzy razy byłoby wyjątkowe. To coś, co wydaje się niemożliwe, ale znowu jesteśmy tutaj, gramy w półfinałach i chcemy postawić te ostatnie kroki. Wiemy przy tym, że będzie ciężko. Z drugiej strony, w 1/8 finału graliśmy z Paryżem, w 1/4 finału z Juventusem, a teraz mamy Bayern. W tym sezonie nie mamy najprostszej drogi do finału [uśmiech], ale chcemy tam dojść.

[dziennikarz z Niemiec; pytanie po niemiecku] Czym różnią się i w czym podobne są oba kluby oraz oba miasta?
Jeśli chodzi o wymagania, są podobne. W obu klubach każde rozgrywki zaczynasz z oczekiwaniami, że je wygrasz. To jest podobne. Nie zawsze się udaje, czasami nie idzie, bo na końcu nie da się wygrać każdej Ligi Mistrzów, ale zawsze masz gdzieś to odczucie, że gra w Europie to dodatkowa motywacja. Czujesz to, że kto wygra te rozgrywki, może powiedzieć, że jest najlepszy w Europie. W ostatnich latach szło nam dobrze pod tym względem i także dlatego wiem, że Bayern czuje ten głód wygrania Ligi Mistrzów. Poza sportem można stwierdzić, że być może Hiszpan jako fan czuje większą pasję dla futbolu od Niemca. Takie mam odczucie odnośnie do pozytywnych i negatywnych emocji. Kluby w swoim wymiarze są jednak porównywalne.

[DefensaCentral] Świetnie znasz zawodników Bayernu, wielu to twoi koledzy z kadry. Gdybyś miał wybrać jednego, z którym nie chciałbyś się jutro mierzyć, kogo wyjąłbyś z ich składu?
Nie ma nikogo specjalnego. Jasne, że świetnie ich znam, z wieloma od dawna gram w kadrze i z wieloma grałem tu w Bayernie. Jednak gdy patrzymy na skład Bayernu, widzimy, że na każdej pozycji mają świetnych zawodników. Wiemy o tym, to samo czuliśmy w poprzednim sezonie, chociaż teraz widać, że są w lepszej formie niż rok temu. Musimy pokazać w starciu z nimi naszą najlepszą grę. Nie wyróżniłbym jednak tego jedynego gracza, który ma być dla nas najgroźniejszy.

[Guardian] Heynckes powiedział nam, że Ligi Mistrzów nie da się kupić. Co takiego mają Real i Bayern, że ciągle utrzymują się tak wysoko w Lidze Mistrzów? Co poza piłkarzami pozwala dochodzić im tak daleko?
Mój były trener ma rację, to jest jasne. Tego tytułu nie da się kupić. Gdyby było inaczej, pewnie byśmy ostatnio nie wygrywali, bo nie wydawaliśmy aż tyle [uśmiech]. W ostatnich latach w naszym przypadku, ja to czuję, widać, że Liga Mistrzów to dla Realu coś wyjątkowego. Mamy zawodników, którzy są w stanie w tych konkretnych meczach grać na najwyższym poziomie. Myślę, że mogą pokazać to także w starciu z Bayernem. To pomaga, gdy masz takich piłkarzy z takim doświadczeniem, którzy wygrali już tak dużo. W trudnych momentach to bardzo pomaga, bo wiesz wtedy, co masz robić. Nie tracisz nerwów. Myślę, że w naszym przypadku właśnie to pozwalało nam zachodzić tak daleko.

[dziennikarz z Niemiec; pytanie po niemiecku] W przeszłości mówiono, że Bayern to „czarna bestia” Realu Madryt. Czy teraz czujesz, że to się odwróciło? Teraz Bayern to ulubiony rywal Real?
[uśmiech] Tak też nie można mówić. W poprzednim roku wszystko było na styku. Na pewno nie chodzi tu o ulubionego rywala, bo z takim przeciwnikiem wygrywa się wyżej. Ani to, ani to, mnie nie interesują mity z przeszłości. Najważniejsze jest to, co mamy teraz. To nas interesuje, gramy jutro mecz, zmierzą się dwie wielkie ekipy i zobaczymy, co wydarzy się na boisku.

Komentarze [1]

REKLAMA

2018.04.25, godz. 11:03, Banan

Joyeux Anniversaire, Raphaël!

Fot. Getty Images

Być może przesadą byłoby stwierdzenie, że jego transfer do Realu Madryt w 2011 roku przeszedł niezauważony. Tak czy inaczej, raczej nie miał prawa on budzić emocji podobnych do tych towarzyszących sprowadzaniu za grube miliony graczy największych gwiazd światowego futbolu. Przechodzącego do stolicy Hiszpanii za 10 milionów euro 18-latka z Lens dobrze kojarzyć mogli co najwyżej skauci czy kibice ligi francuskiej. No i rzecz jasna Zinédine Zidane, bo to w znacznej mierze z polecenia obecnego szkoleniowca Los Blancos trafił on na Santiago Bernabéu.

Raphaël Varane, bo rzecz jasna o nim mowa, kończy dziś już (dopiero?) 25 lat. W stolicy Hiszpanii przeszedł drogę od zdolnego nastolatka do podpory defensywy najbardziej utytułowanego klubu świata. Świetnie czytający grę i ruchy rywali, rozsądny i piekielnie szybki – określenia te przychodzą nam do głowy jako pierwsze, gdy przychodzi nam opisywać jego styl gry. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że o stoperze takim, jak Varane marzyć może praktycznie każdy największy klub. Najlepsze w tym wszystkim jest zaś to, że mimo prezentowania światowej klasy umiejętności już od jakiegoś czasu, Rafa cały czas się rozwija.


W białej koszulce Varane zalicza już siódmy sezon. Francuz rozegrał jak dotąd dla Realu Madryt 227 meczów, w których zdobył 10 bramek i zanotował sześć asyst. Trofea? Jego gablota jak na 25-latka jest doprawdy imponująca. Raphaël trzy razy sięgał po uszaty puchar Ligi Mistrzów, Klubowe Mistrzostwo Świata i Superpuchar Europy, dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Hiszpanii i krajowy Superpuchar, a raz triumfował w Copa Del Rey.

Z okazji urodzin, podobnie jak przed rokiem, życzymy naszemu środkowemu obrońcy przede wszystkim zdrowia. To właśnie urazy często przeszkadzały bowiem Varane'owi w regularnej grze i stabilizacji formy. W krótszej perspektywie zaś bardzo chcielibyśmy, byś świetnym występem i zwycięstwem na Allianz postawił wraz z zespołem pierwszy krok w drodze do Kijowa. A z zupełnych drobnostek, życzymy ci Rafa, byś nieco częściej wpisywał się na listę strzelców po stałych fragmentach. Choć tutaj chodzi już tylko o miły dodatek do i tak wspaniałego całokształtu.

O problemy z głową i tryskającą wodę sodową się nie martwimy. Jeśli nie odbiło mu do tej pory po zdobyciu tylu trofeów, już najpewniej mu nie odbije. Po prostu nie ten typ człowieka.

Joyeux Anniversaire, Raphaël!
Wszystkiego najlepszego, Raphaël!

Komentarze [14]

REKLAMA

2018.04.25, godz. 10:28, El Jarek / MARCA, Chiringuito, BILD

Przewidywane składy

Fot. Getty Images

Królewscy do swojego 55. meczu w sezonie przystąpią tylko z jednym kontuzjowanym graczem [Nacho] i tak naprawdę jedną wątpliwością w składzie. Z kolei w Bayernie na murawie zabraknąć może aż trzech piłkarzy, którzy normalnie wyszliby w podstawowej jedenastce.

W zespole Zinédine'a Zidane'a zgodnie z doniesieniami za pewne można uznać obsadzenie 10 pozycji. Przed Keylorem Navasem w pełni dostępni i zdrowi są Dani Carvajal, Rafa Varane, Sergio Ramos i Marcelo. Pomimo ostatniej krytyki przed nimi ma zagrać Casemiro, a jego partnerami w środku zostaną Toni Kroos i Luka Modrić. Ostatnie dobre tygodnie sprawiły, że za pewniaka uznaje się także Isco, a w ataku nie zabraknie oczywiście Cristiano Ronaldo. Ostatnie miejsce dla atakującego największe media przyznają Karimowi Benzemie, chociaż w ostatnich dniach jednoznacznie twierdzono, że jego pozycja jest bardzo delikatna. Takie ustawienie oznaczałoby powtórzenie jedenastki z Cardiff, chociaż znajdują się zwolennicy zastąpienia Francuza przez Marco Asensio lub Lucasa Vázqueza, którzy mogliby wzmocnić prawą flankę, a atak całkowicie oddać Cristiano.

W Bayernie niedostępni pozostają Manuel Neuer i Arturo Vidal, a w ostatniej chwili z gry wypaść miał David Alaba. W normalnych okolicznościach cała trójka wyszłaby zapewne na murawę od pierwszej minuty. W bramce zagra Sven Ulreich, który robi to na naprawdę dobrym poziomie od początku sezonu. Austriaka na lewej obronie zastąpić ma Rafinha, który cieszy się większym zaufaniem Juppa Heynckesa niż Juan Bernat. W środku pola przed Javim Martínezem w ostatnich prognozach ostatecznie wystawiano Jamesa Rodrígueza. Co ciekawe, na ławce ma usiąść Thiago Alcântara, bo Bawarczycy zamierzają w pełni postawić na swoje skrzydła, a Robertowi Lewandowskiemu dostawić wsparcie w postaci Thomasa Müllera. Takiego ofensywnego ustawienia Heynckes używał w najważniejszych domowych meczach od czasu swojego powrotu na ławkę Bawarczyków i również taką jedenastkę miał wczoraj testować na ostatnim treningu.

Przewidywane składy:
Bayern Monachium: Ulreich; Kimmich, Hummels, Boateng, Rafinha; Martínez; Robben, Müller, James, Ribéry; Lewandowski
Nie podano jeszcze szerokiej kadry

Real Madryt: Navas; Carvajal, Varane, Ramos, Marcelo; Casemiro, Kroos, Modrić, Isco; Benzema i Cristiano
Pozostali powołani: Casilla i Luca; Vallejo, Theo, Achraf, Llorente, Asensio, Kovačić, Ceballos, Bale, Lucas oraz Mayoral [do skreślenia na trybuny jeden bramkarz i pięciu graczy z pola].

Komentarze [18]

REKLAMA

2018.04.25, godz. 09:52, El Jarek / bild.de

Robben: Muszę stwierdzić, że odejście z Realu było krokiem do przodu

Fot. Getty Images

Arjen Robben udzielił przedmeczowego wywiadu gazecie Bild. Przedstawiamy wypowiedzi Holendra z tej rozmowy, w której położono nacisk na jego przeszłość w Realu Madryt, w którym grał w latach 2007-2009.

– Zatrzymanie Ronaldo? Mamy już nasz plan, ale nie powinniśmy mówić zbyt wiele o naszych zamysłach na Cristiano i Real. Musimy to pokazać na boisku na Allianz Arenie! Gramy u siebie, przed naszymi kibicami, to musi dać nam impuls do ruszenia w kierunku wygranej.

– Za mało mówi się o reszcie graczy Realu? To logiczne, że mówi się raczej o Ronaldo i jego golach. To, co Cristiano zrobił w swojej karierze, to szaleństwo. On zasługuje na tę uwagę! My jednak wiemy, że Real Madryt to nie tylko Cristiano. Tam jest o wiele więcej jakości. Jeśli reszta nie działa, Ronaldo nie zdobywa bramki.

– Motywacja do gry z Realem? Mrowienie przy starciach z Realem jest ogromne, ale takie same uczucia mam przy mierzeniu się z Barceloną czy innymi wielkimi zespołami. Grałem w Madrycie dwa lata i to był wspaniały czas. Real nie jest dla mnie jednak tym, czym jest Bayern. Monachium stało się moim drugim domem. To Bayern jest najważniejszym klubem w mojej karierze!

– Odejście? Gdy Ramón Calderón przestał być prezesem, to był mój koniec w Realu. Taką decyzję podjęły nowe władze wokół Florentino Péreza. Jeśli prezes Calderón dzisiaj mówi, że puszczenie mnie było jednym z największych błędów Realu, można to też odwrócić: dla mnie zamienienie Realu na Bayern było najlepszym krokiem w mojej karierze! Z Bayernem wygrałem wszystko, osiągnąłem wszystko. Jestem jednak dumny, że Calderón do dzisiaj tak mnie chwali. Naprawdę to doceniam. Zawsze miałem z nim bardzo dobre relacje i z nim w klubie atmosfera była wspaniała. Był bardzo dobrym prezesem, pozostawał blisko drużyny.

– Transfer do Bayernu i ta zmiana były bardzo trudne. Musiałem odejść z tak ogromnego klubu jak Real z myślą, że nigdy tam nie wrócę. Bayern nie był wtedy na wysokim poziomie w Europie, jego wyniki z poprzednich lat nie były tak dobre, a moim celem zawsze było wygranie Ligi Mistrzów. Jednak później wszystko szło dobrze i wygraliśmy na Wembley. Na końcu muszę stwierdzić, że odejście z Realu było krokiem do przodu.

– Finał w Kijowie? Świetna myśl. Możemy pokonać każdego. To samo dotyczy jednak Realu Madryt!

Komentarze [10]

REKLAMA

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama