REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2018.07.11, godz. 09:02, Banan

Trudna miłość i rozstanie w zgodzie

Fot. Getty Images

Pierwoszyno, 27 czerwca 2009 roku. Za oknem upał niesamowity. Budzę się, czując jeszcze dość wyraźnie efekty uboczne osiemnastki mojego bliskiego przyjaciela. Tego typu imprez i związanej z nimi niedyspozycyjności dnia następnego było w tamtym okresie rzecz jasna o wiele więcej. Owy poranek w porównaniu z innymi jemu podobnymi pamiętam jednak dokładniej z jednego powodu. Po odpaleniu komputera dowiedziałem się bowiem, że Cristiano Ronaldo za rekordową kwotę zasili szeregi Realu Madryt. Historyczna transakcja, przez którą cały świat wstrzymał na dłuższą chwilę oddech, a kilkanaście dni później najbardziej spektakularna prezentacja piłkarza w dziejach futbolu.

Od tamtych chwil minęło dziewięć lat. Osiemnastki się skończyły, liceum też, zaczęły się studia, zdążyły się spełnić niektóre marzenia, skończyły się studia, zaczęła się praca, znalazła się dziewczyna, skończyła się praca, zaczęło się bezrobocie, skończyło się bezrobocie, zaczęła się inna praca. W międzyczasie z sześć przeprowadzek, tysiąc głupich tekstów i miliard jeszcze głupszych pomysłów. W zasadzie przez te lata nie zdążyłem tylko zrobić sobie tatuażu (był taki pomysł) i pofarbować włosów (tego nigdy nie rozważałem).

Ja się zmieniałem, świat się zmieniał, pojawiły się smartfony, tablety, telewizja HD, a Leonardo Di Caprio wreszcie doczekał się Oscara. Nie zmienił się tylko wygląd trenera Andrzeja Strejlaua. I rzecz jasna jeszcze jedno – ten skurczybyk Cristiano Ronaldo ani na chwilę nie przestał ładować bramek dla Realu Madryt. Tydzień w tydzień, mecz w mecz. Jedna, dwie, trzy, czasami cztery, a nawet pięć. Nieważne, czy chodziło o kluczowe fazy Ligi Mistrzów czy maltretowanie mniejszych i słabszych na krajowym podwórku. Zawsze ten sam upór i nieodparta potrzeba zebrania kolejnego skalpu.

Wczoraj nadszedł jednak dzień, który w końcu nadejść musiał i w ciągu którego uświadomiłem sobie, ile zdążyło minąć czasu od tych osiemnastkowych baletów. Cristiano Ronaldo odszedł do Juventusu i tym samym zakończył pewien rozdział nie tylko w historii Królewskich, ale i chyba w historii futbolu w ogóle.

Zbyt często wychodziłem w życiu na hipokrytę, by teraz, gdy Portugalczyka nie ma już w Realu Madryt, zacząć lukrowanie, idealizowanie przeszłości, silenie się na lament i tłumaczenie się z dziesiątek/setek własnych zgryźliwych komentarzy na jego temat – pod wieloma z nich podpisałbym się także i dziś. Nigdy nie ukrywałem, że Cristiano Ronaldo nie był i nie będzie moim ulubionym piłkarzem. Jeśli to była jakiegoś rodzaju miłość, to raczej z tych wyjątkowo trudnych. Trudnych zresztą pewnie zarówno dla mnie, jak i dla samego klubu. W pewnym momencie doszedłem jednak do wniosku, że łatwiej będzie mi się żyło i kibicowało, jeśli przestanie mnie obchodzić, za ile kupił sobie dzieci, a skupię się na tym aspekcie jego działalności, na którym powinienem – na boiskowych poczynaniach.

Jako że w ostatnim sezonie zdążyliśmy się wreszcie pogodzić, nie mam najmniejszego problemu z przyznaniem, że właśnie opuścił nas najprawdopodobniej najlepszy piłkarz w historii Realu Madryt i jeden z najlepszych w historii futbolu. Piłkarz, który ciężkiej pracy potrafił wycisnąć swój talent do ostatniej kropli. Piłkarz, u którego na jeden upadek przypadało sto wzlotów. Piłkarz, który gęby krytykom zamykał jedną po drugiej, a kiedy któraś ponownie się otworzyła, zamykał ją ponownie jeszcze szczelniej – moją na tytanową kłódkę zamknął strzałem przewrotką – cóż za ironia losu – w Turynie. 451 bramek w 438 meczach i 16 tytułów w białej koszulce, w tym cztery Ligi Mistrzów, a także pięć Złotych Piłek to nie jest bilans osiągalny dla zwyczajnego śmiertelnika. Tylko laik lub szaleniec odmówiłby mu jako sportowcowi geniuszu.

Decyzja o odejściu szokiem jednak dla mnie na pewno nie jest. Szczerze mówiąc, już od dawna można było się na to przygotowywać. Przez długi czas sytuacja przypominała bowiem trochę odkładanie klasówki – cieszysz, się, że nie musisz pisać jej jutro czy pojutrze, ale wiesz, że napisać ją i tak będziesz musiał. Z czasem zaś wieczne odwlekanie staje się nawet na swój sposób męczące. Jeśli piłkarz przy zmianie klubu mówi o potrzebie życiowej zmiany, akurat w tym przypadku kupuję to tłumaczenie w stu procentach. Jakkolwiek spojrzeć, dziewięć lat to szmat czasu, w trakcie którego znacznie łatwiej wpaść w inną rutynę niż tą związaną ze strzelaniem goli. W dzisiejszych czasach i tak bardzo trudno znaleźć zawodników, którzy potrafiliby przez tyle czasu bronić barw jednej drużyny. Zamiast płakać, powinniśmy raczej docenić to, że przez dziewięć bitych sezonów CR7 ani przez chwilę nie wykazał oznak zgnuśnienia czy zniechęcenia. A gdy już zdecydował się opuścić Real Madryt, dokonał tego – podobnie jak Zinédine Zidane – będąc na samym szczycie.

Czy Real ubił więc dobry interes? Z mojego punktu widzenia tak – jak za 33-letniego zawodnika zdecydowanego na odejście zgarnął przecież olbrzymie pieniądze. Czy Juventus i liga włoska to dla Cristiano odpowiednie miejsce? Dopóki będzie zdobywał bramki, a kibice będą go kochać – zapewne tak. Czy w Realu będzie życie po Cristiano? Tak. Czy ktoś będzie w stanie go zastąpić? Zdecydowanie nie, tak jak do dziś nikt nie zastąpił na boisku Zidane'a czy Raúla oraz jak nie zastąpi w przyszłości Sergio Ramosa i Modricia. Nie jest trudno trafić na gracza wybitnego. Trudno jest trafić na wybitnego gracza, którego wspomnienie nawet po upływie wielu lat nie zmieli się w jedną papkę ze wspomnieniami innych wybitnych jednostek.

Cóż, panie Ronaldo, może i nie zacznę nagle interesować się Serie A, ale na pewno chciałbym zobaczyć, jak jesteś godnie żegnany w miejscu, które przez ostatnie dziewięć lat było twoim domem. Mimo że bywało między nami różnie (o czym pewnie niestety nie wiesz), i tak nie raz i nie dwa skakałem z radości po twoich bramkach, nawet jeśli potem nie podobały mi się twoje cieszynki.

Jeszcze zdążę zatęsknić za każdym twoim dołożeniem nogi na pustaka, każdym wykorzystanym karnym (bo przecież to takie proste zasadzić po szybie w 97. minucie przy 80 tysiącach ludzi), wolnym wywalonym w 15. rząd trybun i rzecz jasna za rywalizacją z tym chłopakiem z Argentyny.

Głupio się przyznać, ale nawet gdy najbardziej cię nie znosiłem, byłem cały czas dumny, że tyle razy widziałem cię strzelającego na żywo.

Ty swego czasu rozpocząłeś odliczanie, więc ja je dokończę:

10...

11...

12...

13...

¡Hala Madrid!


REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Transfery 2018

Komentarze

2018.07.11, godz. 22:52, Quari44
9 lat jak jeden dzien :(
2018.07.11, godz. 19:13, brzuzinho1992
od wczoraj się czuję jakby zmarł ktoś mi bliski... niby to tylko sport, niby to 22 gości biega na boisku i nie mam za dużego wpływu jak to wszystko się skończy, ale emocjonuję się przy tym jak przy niczym innym, szczególnie gdy gra Real i nasze Orły. Przez te 9 lat przeżyłem niesamowite chwile dzięki temu gościowi. Byłem 10-letnim dzieckiem, gdy widziałem woleja Zizou, a już wtedy wiedziałem, że to jest ten klub, trochę dzięki rodzicom, od których dostałem koszulkę Raúla rok wcześniej. Wraz z dorastaniem Real popadał w mizerność, pamiętam jak dziś, gdy przed meczem LM 1/8 z Romą naszą największą nadzieją był Gago, bo Baptista pauzował za kartki lub przez kontuzję. Ale nagle wrócił Pérez, który swój powrót zaakcentował najlepiej jak mógł - kupnem Kaki i Ronaldo, do tego kupił m.in. Xabiego czy Benzemę, ale przy tych dwóch nazwiskach wszyscy wydawali się być nic nie znaczącymi piłkarzami, którzy fajnie, że przyszli. Pamiętam jak po tych transferach była ankieta na tej stronie, w której pytano, kto odniesie większy sukces i większość wybrała Kakę. Jak się jednak okazało od pierwszych tygodni Cristiano idealnie wpasował się w zespół. Pierwszy sezon to może nie były fajerwerki, ale już zapowiadało się coś wielkiego.
Rok później przyszedł Mourinho. O ile Ferguson zrobił z Cristiano światowej klasy piłkarza, to Mourinho zrobił z niego maszynę. Usain Bolt startując w sprincie widzi linię mety, Cristiano dostając piłkę widział gola. Trzy lata Mourinho to paradoksalnie najlepsza gra Cristiano i najmniej obfity w tytuły okres. Przyszedł Carlo, odchodzili Ozil, di Maria i inni, a Ronaldo nadal nie przestawał strzelać, w kilka lat zrobił o wiele lepsze statystyki niż Raúl przez całą karierę. Przyszła pierwsza LM, potem druga, trzecia i dwa miesiące temu ta czwarta. W tym czasie Ronaldo strzelił w LM kosmiczną ilość bramek i bez tych główek z Schalke, Bayernem czy PSG nie byłoby tych tytułów. To jedyny piłkarz na świecie, który grając tragicznie umie skończyć mecz z hat trickiem.
Przyjdzie Hazard, Neymar czy ktoś inny, żeby uzupełnić lukę na skrzydle, ale to nie są piłkarze, którzy strzelają po 50/60 goli w sezonie, to nie są zawodnicy, którzy w ćwierćfinale, półfinale i finale LM dopisują po 10 goli do swojego dorobku.
Niestety, ale kończy się coś ważnego. Odchodził Raúl, odchodził Iker, ale w ich przypadku odejścia były spowodowane tym, że odstawali od graczy w kadrze. Iker mijał się z piłkami, Raúl nie był już tak skuteczny, wiedziałem, że przyjdzie ktoś kto naprawdę wzmocni zespół ich kosztem. Odchodzi Ronaldo i nie widzę na świecie piłkarza, który go zastąpi.....
2018.07.11, godz. 18:50, Banan
merkava

I po co plujesz jadem? Kto ci to każe czytać? Starasz się we mnie uderzyć, chociaż prawda jest taka, że dużo częściej spotykam się z pozytywnym odbiorem i komentarzami. Gdyby było ze mną tak źle, jak piszesz, już dawno by mnie tu nie było, a już na pewno nigdy w życiu nie utrzymywałbym się z pisania i nie usłyszał miłych opinii od ludzi, którzy się na tym znają. Nie czytaj – ty się nie będziesz wku*wiać, a ja nie będę musiał ci odpowiadać.
2018.07.11, godz. 18:45, les975
Merkava@ przecież tekst Banana pokazuje stopień polaryzacji co do osoby Ronaldo. Jedni go kochają, drudzy go nienawidzą. Innych interesuje wyłącznie aspekt sportowy ale znajdą się i tacy, dlla których najważniejsze jest za ile kupił sobie dzieci, co je na śniadanie i czy obgryza paznokcie. Nie bierz wszystkiego dosłownie, tekst jest odzwierciedlenieniem ludzkich odczuć, opinii na temat Portugalczyka. Jest napisany w osobie pierwszej lecz ma też szersze rozumienie. Sarkazm nie jest negatywną cechą, chyba że masz inne pojęcie w tym temacie.
2018.07.11, godz. 18:26, merkava
Banan, kto Ci wmówił, ze masz dryg do pisania artykułów, kto Ci wmówił, że jesteś dowcipny, kto Ci wmówił że Twoje wynurzenia dodają coś do oglądu Realu, jako takiego. Z reguły czytam wszystko na tej stronie i jak chyba każdy z czymś się zgadzam a z czymś nie. Do tego artykułu podszedłem, jak zawsze, z dużą dozą wyrozumiałości, ale są pewne granice. Doszedłem do stwierdzenia "za ile kupił sobie dzieci" i to mi wystarczyło. Tym pytaniem sięgnąłeś "literackiego" dna i znając Twój upór w udowadnianiu światu, że cokolwiek znaczysz w tej materii, będziesz jeszcze wielokrotnie to dno pogłębiał. Powodzenia.
2018.07.11, godz. 16:16, Szabatnik
tutaj pokazana prezentacja , piękny gol , a tu myśl ze odchodzi :(
2018.07.11, godz. 14:23, Banan
Ale tylko jako podstawkę pod nierówny stół!
2018.07.11, godz. 14:12, les975
Wow. Banan. Dzięki. Mogę sobie to wydrukować? :) :)
2018.07.11, godz. 14:02, Ramosik94
Ciężko mi się to czyta, nie mogę w to uwierzyć, drugi dzień będę chodził wewnętrznie rozje*bany...
2018.07.11, godz. 13:27, emek
Genialnie to napisałeś Banan. Łezka w oku się pojawiła.

Hala Madrid !
2018.07.11, godz. 13:24, blue
Na początku przygody w Realu byłem do niego nastawiony sceptycznie, głównie na jego "pajacowatą" naturę. Z biegiem czasu wydoroślał i zdobył moje uznanie i serce. Moja miłość do CR skończyła się rok temu. Olbrzymi szacunek za osiągnięcia i wielką klasę piłkarską. Niestety nie mogę tego powiedzieć o nim jako o osobie.
Żegnaj i powodzenia.
2018.07.11, godz. 12:46, Fran10
Dobry tekst. 2 legendy odeszly i trzeba spiac dupe zeby nastepny sezon nie byl kompromitacja jak ten byl w lidze i pucharze. 6 trofeow do wygrania!
Hala Madrid!
2018.07.11, godz. 12:41, CristianoRonaldoF0r3v3rRM
powinnismy byli zrobic wszystko by go zatrzymac, zawiodl zarzad :(((
2018.07.11, godz. 12:36, MrKrzysiek97
Dziękujemy za wszystkie lata i za każdą bramkę.
2018.07.11, godz. 12:17, Trickster
Obstawiam że w Juventusie spędzi ze dwa sezony po czym odejdzie na emeryturę do Chin i jeszcze Juve na nim zarobi ze 150 mln.
2018.07.11, godz. 12:12, herbercik
Odszedł. Oczywiście, trzeba mu oddać co jego. Ale dlaczego nie chciał pożegnania? Z wakacji od razu poleci do Turynu I taki będzie koniec pięknej przygody. Szkoda I pewnie Nie tylko mi, bo chciałbym zobaczyć go ostatni raz wchodzącego na Bernabéu przy tych wszystkich trofeach i kibicach dziekujacych mu za te wspaniałe 9 lat.
2018.07.11, godz. 12:04, Qeero
po tym 10, 11, 12, 13 ¡Hala Madrid! az mnie coś zakuło :/
2018.07.11, godz. 11:56, fuszi
Pamiętam, że jak przychodził, to kręciłem nosem, bo wolałem Ribery'ego...
2018.07.11, godz. 11:52, Trickster
"W pewnym momencie doszedłem jednak do wniosku, że łatwiej będzie mi się żyło i kibicowało, jeśli przestanie mnie obchodzić, za ile kupił sobie dzieci, a skupię się na tym aspekcie jego działalności, na którym powinienem – na boiskowych poczynaniach."

Gratuluję odkrycia, długo zajęło ci dojście do takiej oczywistości że piłkarzy rozlicza się za ich osiągnięcia sportowe a nie życie osobiste?
Każdy kto zastanawia się nad tym skąd (i za ile) Ronaldo ma dzieci powinien zastanowić się nad przeniesieniem się na strony pokroju pudelka.
2018.07.11, godz. 11:43, Trickster
"Czy Real ubił więc dobry interes?"
Nie, może i za 33-letniego gracza to dobre pieniądze ale przy dzisiejszym rynku, jego statusie (to wciąż główny kandydat do zdobycia jako pierwszy w historii 6 złotej piłki) można było za niego wyciągnąć ze 3 razy tyle.
Tylko że u chińczyków albo arabów.
A że Ronaldo chciał do Juve i że Juve nie stać było na więcej to cóż...rozumiem że klub poszedł na tak olbrzymie ustępstwo ze względu na dokonania CR i przede wszystkim - ze względu na chęć pokojowego rozstania.
2018.07.11, godz. 11:34, dejwis22
Szkoda że u nas kariery nie zakończy :( Na pewno będzie go brakować.
2018.07.11, godz. 11:16, Fransis
Ronaldo :(
2018.07.11, godz. 11:04, Filip_01
Ładnie napisane.
2018.07.11, godz. 10:57, La Quinta del Buitre
Hala Madrid!
2018.07.11, godz. 10:55, jaking
Dobry teks.

Trochę widać jaki z CR7 madridista. Nie wiem jak jest ale moim zdaniem on nie czuje szczególnych uczuć do Realu. Po prostu był to związek który dawał obopólne korzyści. Jak jego ego przestało być zaspokajane na poziomie na jakim by chciał to od razu odchodzi.

Jeżeli byłaby to dla niego tak ciężka decyzja to by przyjechał z Grecji się pożegnać. Ja jak odchodziłem z pierwszej firmy to nie wysłałem maila z wakacji tylko pojechałem do fabryki i z każdym się pożegnałem. Szanuję jego dorobek ale jednak słowa po finale, a teraz brak pożegnania śa dla mnie mega słabe.
2018.07.11, godz. 10:45, matrixzma97
Piękny tekst. Można go nie lubić (co widzę nie każdy ogarnia), bo i do moich ulubionych piłkarzy Realu Cris nie należy. Ale przyznać trzeba, że to było wspaniałe 9 lat. Piękne bramki, trofea. Pozostaje życzyć mu szczęścia na krajowym podwórku (mistrzostwo i Puchar) bo w Europie panuje jeden zespół ;) Cóż można jeszcze powiedzieć. Dziękuję Cris i powodzenia, KRÓLU.
2018.07.11, godz. 10:12, Korytko
Chyba powinno być ze wygrał 4 złote piłki, bo 1 wygrał w Anglii
2018.07.11, godz. 10:06, Peeteer1
Kolgejt

Tylko tyle że przy Ronaldo byliśmy znudzeni łatwymi golami których tez czasem strzelał sporo i nie zwykł marnować a teraz całkiem możliwe ze takich niewykorzystanych sytuacji bramkowych bedzie zwyczajnie wiecej wiec zatesknimy za tą rutyną, potem autor pisze o karnym (przy Ronaldo to w zasadzie zawsze był gol i traktowalismy to jako pewnik) prawie zawsze sie sprawdzało, potem jest ironia ;p o golu ronaldo w okienko w 97min z karnego. Zmarnowanym wolnym bo to też stało się regułą :D Noi o legendarnej rywalizacji z Messim ktora tez wlasnie się w zasadzie skonczyła. Juz ogarniasz?
2018.07.11, godz. 10:02, realowiec93
piękny tekst Bananku.
Ronaldo to Król Madrytu, tak już pozostanie. Żałuję, że już nie zdążę zobaczyć go na Santiago w koszulce Realu.
2018.07.11, godz. 09:59, 19Ramos02
Boli, a na sama myśl, ze kiedyś podobnie będzie z Ramosem i Marcelo... rzygac się chce
2018.07.11, godz. 09:58, Bobinho88
Swoją drogą po LM mowi, że odchodzi, na celebracji do następnego sezonu, a tu adios i liścik starczy.
2018.07.11, godz. 09:49, Ronaldovva
Bardzo ładne podsumowanie, nie jest moim ulubieńcem, ale nawet najwięksi krytycy Portugalczyka dobrze wiedza jak naznaczył historie najwiekszego klubu świata i całej piłki nożnej. W takim dniu nie ma jednak chyba co patrzeć na charakter i mieć pretensje z powodu odejścia tylko mu po prostu za wszystko ten ostatni raz podziękować i życzyć wszystkiego najlepszego.
2018.07.11, godz. 09:40, Kracy1992opole
Wina Prezeza ? Bo nie dal kasy Crisowi sprzedawczykowi ktory rok w rok plakal ze chce podwyzke ? Odszedl nie wyszedl do kibicow ,sprzedal sie i teraz pipijaja xampana w grecji :d A wszyscy wielce smutni on i tak ma was w dupie zaden z niego madridista jak odchodzil Raúl czy Iker to byli smutni a ten balwan jeszcze klimat zepsul po wygraniu lm . Jest dobry duzo zrobil dla klubu ale taka ma prace .
2018.07.11, godz. 09:32, CristianoRonaldoF0r3v3rRM
i właśnie o to sie rozchodzi, ze ostatnio milosc nie byla okazywana, i pozegnanie nie bylo takie jak powinno byc, wszystko wina tego nadętego pereza zazdrosnika, jak ja go nie lube....;////
2018.07.11, godz. 09:32, Szczepano
Pieknie napisany tekst, narazie chyba jeszcze do mnie to nie dotarlo, pewnie dotrze wraz z rozpoczeciem sezonu ligowego, kiedy zobacze ze jego naprawde nie ma w skladzie, na lawce, ani w dziale niepowolani. Gracias Cristiano raz jeszcze!
2018.07.11, godz. 09:31, pixi
Dobre podsumowanie. Można kolesia nie lubić, ale nie doceniać jego sportowych osiągnięć byłoby głupotą.

2018.07.11, godz. 09:30, Bobinho88
Kolegejt

Za umiejętność odnajdywania się w polu karnym, za stalowe nerwy przy karnych( Juventus) i za tragiczne wolne od kilku lat.
2018.07.11, godz. 09:28, MYSZa7
Banan ma inne spojrzenie, nie takie idealistyczne jak większość tutaj i już przychodzi gwardia obrońców. Dobry tekst Banan, w końcu, bo zazwyczaj za nimi nie przepadałem. Ot, taki paradoks.
2018.07.11, godz. 09:28, lodyga
Najlepsze jest to 10..11...12 więc już nie płaczcie.
2018.07.11, godz. 09:24, Ramos200
27 czerwca 2009 toku.U nas było wtedy jak dobrze pamiętam jakieś święto: Boże Ciało czy Zielone Swiatki. Poprawcie mnie jedli się mylę
Może ktoś pamięta to lepiej.
2018.07.11, godz. 09:16, Kacper2302
ja tam sie jedynie zgodze z akapitem o byciu hipokryta.
2018.07.11, godz. 09:16, kolgejt
Jeszcze zdążę zatęsknić za każdym twoim dołożeniem nogi na pustaka, każdym wykorzystanym karnym (bo przecież to takie proste zasadzić po szybie w 97. minucie przy 80 tysiącach ludzi), wolnym wywalonym w 15. rząd trybun i rzecz jasna za rywalizacją z tym chłopakiem z Argentyny.

Nie ogarniam tego akapitu , co autor miał na myśli ??
2018.07.11, godz. 09:11, Fankakrolewskich
Niby taki fajny tekst ale i tak trzeba było dowalic tekst typu ile zapłacił za dzieci. Okey nie lubisz go ale kurde jak już chciałeś napisać list pożegnalny to już mogłeś odpuścić uszczypliwosci.
2018.07.11, godz. 09:11, tunux
KRÓL
jak można CR7 nie lubić?
2018.07.11, godz. 09:09, marcus22
Piękne :)
Łezka się w oku kręci

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama