REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2017.11.14, godz. 22:49, Leszczu

Unicestwieni w pierwszej kwarcie

Fot. Planeta ACB

Drużyna Realu Madryt nie poradziła sobie w Vitorii i potwierdziła słabą formę z ostatnich spotkań. Przegrała z kretesem z Baskonią i poniosła trzecią porażkę z rzędu. O ile w potyczkach z Maccabi czy Barceloną, a nawet wcześniej z Chimki można było mówić o nawiązaniu walki, o tyle dziś było o to niezwykle trudno już od pierwszej kwarty. Rywal zdominował Królewskich i od początku do końca spotkania był lepszy.

Już pierwsza próba gospodarzy pokazała, na co liczą. Rzut zza linii 6,75 metra zakończył się trzema pierwszymi punktami. W pierwszej kwarcie właśnie skuteczność była najlepszą bronią Baskonii. Niemal każdy jej rzut za trzy kończył się zdobyczą punktową. Po drugiej stronie zaś było wręcz przeciwnie. Królewscy zanotowali zaledwie 50-procentową skuteczność rzutów z pola. Brakowało szybszego rozegrania, a do tego goście nie byli w stanie sprostać rywalom w defensywie. Znakomitą passę gospodarzy (19 punktów) przerwał Luka Dončić, którego wejście ożywiło nieco grę z przodu Los Blancos. Jeszcze przed upływem 10 minut Królewscy przegrywali aż 22 punktami i już do końca meczu nie potrafili się podnieść.

Pablo Laso musiał wprowadzić z ławki nie tylko swojego najlepszego zawodnika. Na parkiecie pojawił się też Rudy Fernández, który dał sygnał do ataku i z powodzeniem rzucał za trzy. Z gonienia wyniku niewiele jednak wynikło, ponieważ rywal znowu zaatakował „trójkami”. Obie drużyny imponowały skutecznością w środku drugiej kwarty i w ciągu około dwóch minut trafiali aż siedmiokrotnie za trzy. W przeciwieństwie do pierwszej kwarty gospodarzom już nie wszystko wychodziło. Progresu nie było jednak widać w poczynaniach Realu Madryt, którzy nie zaliczyli ani jednej zbiórki ofensywnej.

Drugą połowę Los Blancos zaczynali z dwudziestopunktową stratą i było widać, że zawodnicy są już myślami przy kolejnym meczu. Nie wyglądali na sportowców, którzy wierzyliby w końcowy sukces. Dalej ustępowali skutecznością, jednak wreszcie zaczęli być aktywni na tablicach. To jednak niewiele dało i ostatecznie przegrali trzecią kwartę pięcioma punktami. 25 oczek straty było nie do odrobienia przed ostatnim fragmentem meczu. W sukces nie wierzył też sam Pablo Laso, który pozwolił Dončiciowi i Rudy'emu odpocząć przed czwartkowym meczem z Unicają. Baskonia w dalszym ciągu była po prostu lepszym zespołem.

Królewscy są w najgorszym momencie nie tylko tego sezonu. Żeby sprawdzić, kiedy po raz ostatni przegrali trzy razy z rzędu w Eurolidze, musielibyśmy się cofnąć o więcej niż kilkanaście miesięcy. Stracili trzycyfrową liczbę punktów, co nie zdarzyło się od 15 czerwca 2016 roku (99:100 z Barceloną). Real Madryt jest w kryzysie, a Pablo Laso nie ma wiele czasu na korekty. Już w czwartek, tuż po najwyższej porażce w jego erze, czeka go kolejny mecz Euroligi.

105 – Baskonia (36 + 28 + 24 + 17): Malmanis (8), Janning (11), Timma (10), Granger (12), Poirier (8), McRae (8), Huertas (13), Beaubois (15), Shengelia (7), Voigtmann (2), Diop (8), Vildoza (3).

75 – Real Madryt (17 + 27 + 19 + 12): Taylor (6), Causeur (3), Campazzo (3), Randolph (4), Reyes (3), Thompkins (6), Dončić (18), Tavares (10), Rudy (9), Carroll (7), Randle (2), Maciulis (4).

Statystyki | Skrót | Tabela

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Koszykówka

Komentarze

2017.11.14, godz. 23:44, Adam44
Bardzo przykry wieczor. Nie pamietam, tak slabego meczu Realu. Porazka 30 punktami to stanowczo za duzo. Fakt, nalapalismy kontuzji, ale bez przesady. Niestety, ale zaczyna to zle wygladac. Gdzie, tkwi problem? Trudno powiedziec. Poczatek sezonu mielismy swietny, a teraz... Musimy, szybko sie pozbierac i wrocic na zwycieska sciezke. Hala Madrid!!!

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama