REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2016.01.10, godz. 12:00, Paczi / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Era Zidane'a i Bale'a

Fot. RealMadryt.pl

Niektórzy w święta Bożego Narodzenia liczą, ile gości trzeba zaprosić do wigilijnego stołu, inni skupiają się na liczeniu otrzymanych prezentów, jeszcze inni na tym, ile zjedli pierogów. Ja w tym roku liczyłem głównie bramki Realu Madryt w meczach na Bernabéu, które przegapiłem wracając do Polski (no dobra, pierogi też). Ominęły mnie dwa spotkania, w których Królewscy zdobyli 13 bramek. Na szczęście Florentino postanowił mi to wynagrodzić i w cztery dni po powrocie do Madrytu oglądałem pierwszy trening nowego trenera Realu Madryt.

Fot. RealMadryt.pl

Przez wiatr czasem trzeba było gonić kilka flag.

Wiatr, który przywiał ostatnio Zidane’a na ławkę trenerską Królewskich, nie ustawał. Jego podmuchy odbijały się od masywnych ścian stadionu i rozchodziły na boki, uderzając w niewinnych straganiarzy. Niejeden z nich musiał gonić zerwaną flagę z herbem Królewskich. Jednak Zinédine Zidane nie zawracał sobie tym wczoraj głowy. To on miał być gwiazdą tego wieczoru. To na jego debiut trenerski patrzył wczoraj cały piłkarski świat. Choćby nie wiem jak zarzekał się na konferencjach, że liczy się tylko drużyna, że kibice przyszli na stadion oglądać nie jego, a piłkarzy. Z okładki wydawanego przez klub czasopisma Grada Blanca uśmiecha się do nas nowy trener. Nie Cristiano czy Ramos. W środku magazynu znajdziemy plakat… tak, Zidane’a. Klub przypomina jego wolej z finału Ligi Mistrzów w 2002 roku, który dał Realowi dziewiąte trofeum. To nazwisko Francuza zebrało przed meczem owacje, o których Rafa Benítez mógł tylko pomarzyć. Kilka minut przed wyjściem zawodników z głośników rozbrzmiewa Himno del Centenario, a klubowa telewizja przygotowała do niego kompilację z najlepszymi momentami Zidane’a w białej koszulce. Film kończy się tak – ubrany w garnitur Zidane siedzi samotny i skupiony w szatni Królewskich. Wychodzi z niej i tunelem udaje się na murawę. Za chwilę rzeczywiście, w tym samym garniturze pojawia się na stadionie, a kibice szaleją. Fotoreporterów jest więcej niż na każdym innym meczu ligowym, nie zaliczając do tego Klasyku. Mam wrażenie, że pod czarną marynarką Zidane ma nie nową elegancką koszulę, a białą koszulkę Realu Madryt, tę samą, którą miał na sobie w dniu pamiętnego meczu w Glasgow kilkanaście lat temu. Tak widzi go madridismo.

Fot. RealMadryt.pl

Klubowe czasopismo nie zostawia wątpliwości, kto miał być gwiazdą wieczoru.

Fot. RealMadryt.pl

W życiu czasem zdarzy się przekroczyć linię.

Pierwszy gwizdek sędziego poprzedziła minuta ciszy dla zmarłego lekarza klubowego, który pełnił tę funkcję przez prawie 40 lat. Po chwili można już grać. Kibice oczekują innego Realu, napięcie na trybunach jest ogromne. Przecież jeśli wina rzeczywiście leżała po stronie Beníteza, to powinniśmy oglądać zupełnie inny Real Madryt. Deportivo, rywal co prawda bardziej wymagający niż Rayo czy Getafe, powinno na Santiago Bernabéu nie wychodzić z własnej połowy. Tymczasem rewolucji na początku nie ma. Druga linia momentami ciągle nie istnieje, a przestrzeń między zawodnikami ofensywnymi i defensywnymi jest czasem ogromna. Po początkowej euforii trybuny zaczynają przejawiać pierwsze oznaki frustracji. Szczególnie w 10. minucie, gdy groźną akcję przeprowadził duet Mosquera–Lucas. Na szczęście pięć minut później Benzema rozluźnia atmosferę. Potem kolejnego gola głową dokłada Bale.

Gra się ożywia, drużyna rzeczywiście wygląda inaczej niż w innych spotkaniach. Na prawej stronie szaleje świetny Carvajal. Modrić środkiem rozpoczyna kolejne akcje, ale świetnie radzi sobie też w odbiorze. Bale także angażuje się w grę defensywną. Ale przede wszystkim doskonale wygląda z przodu. To on sprytnym podaniem daje dobrą szansę Ronaldo, ale piłka po strzale Portugalczyka trafia w słupek. Ale dla kibiców to nie ma już właściwie znaczenia. Owacja po tej akcji była większa niż po siódmej czy ósmej bramce strzelonej Malmoe. Sam Ronaldo też sprawia wrażenie uwolnionego. Częściej niż w ostatnich meczach pozwala sobie na dryblingi. Brakuje mu tylko bramki.

Na niedobór goli nie może narzekać Bale. Po przerwie dokłada kolejne dwa trafienia. Wydaje mi się, że ostatnie półtora roku Walijczyk był zawieszony i nie mógł grać (z wyjątkiem finału Pucharu Króla z Barceloną), wrócił dopiero niedawno. Mówiono, że Gareth jest jedynym zawodnikiem naprawdę zawiedzionym z powodu odejścia Beníteza. Nie było tego widać na boisku. Chyba trzeba zacząć przyzwyczajać się do tego, że to Bale zaczyna być najważniejszą postacią w drużynie Królewskich. Cristiano może z czasem osuwać się w cień młodszego kolegi. To od Bale’a będziemy teraz wymagać najwięcej w kolejnych Klasykach, derbach Madrytu czy meczach Ligi Mistrzów.

Fot. RealMadryt.pl

Carvajal wraca do pierwszego składu i do udzielania wywiadów.

Fot. RealMadryt.pl

Bale cieszy się z kolejnego dobrego meczu.

Po konferencjach trenerów wywiadu dla telewizji udzielał już Dani Carvajal. Hiszpan zatrzymał się później przy dziennikarzach radiowych, ale na reporterów prasowych nawet nie spojrzał. Stałem w grupie z brytyjskimi dziennikarzami, którzy mieli nadzieję, że kolejnym piłkarzem oddelegowanym przez klub do rozmów z mediami będzie Gareth Bale. Tak się też stało, a ja cieszyłem się, że Walijczyk tym razem nie pominie dziennikarzy najgorszego sortu i zatrzyma się przy naszym stanowisku. Bale mówił, że zmiana trenera nie miała dla niego wielkiego znaczenia, czym tak naprawdę zaprzeczył wcześniejszym doniesieniom. On po prostu chce grać w piłkę, cieszyć się grą, pozycją na której występuje. Lewą ręką przytrzymywał piłkę, za którą zapłacił hat-trickiem. Podpisali się na niej koledzy z zespołu. Oby era Bale’a i Zidane’a trwała jak najdłużej. I oby zawodnikom nie starczyło czarnych markerów do podpisywania piłek Garetha.



REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem RealMadrid.pl w Madrycie!

Komentarze

2016.01.10, godz. 20:32, Topornicy
i oto chodzi
2016.01.10, godz. 20:31, madridista1999
A to nie wiedziałem, że dziennikarze też zostali podzieleni na lepszego i gorszego sortu :))
2016.01.10, godz. 20:15, Krwawy Paulek
Z tym tytułem to mocno pojechaliście. Po jednym meczu nie można nic powiedzieć. Rozwagi. Więcej rozwagi panowie.
Zawsze kiedy myślimy, że już mamy ekipę marzeń, trenera niebios i zaczyna się nasza era podobna do tej za świętej pamięci Santiago Bernabéu, to jakimś dziwnym trafem dostajemy kantem łopaty w pysk i zdziweni nietrzeźwym wzrokiem pytamy się, "co się stało? Co to do cholery było?"
Tak więc bez podniety i napinki bo sezon jeszcze trwa a my nic nie wygraliśmy.
2016.01.10, godz. 16:32, Avaranche
golden_CR_7
Mam nadzieję, że to troll. Nasz "wojownik", podobnie jak całe trio ostatnio gra z drużynami środka lub końca tabeli La Liga. A MSN pokazywało swoją wielkość w meczach z City, Bayernem, PSG czy 0:4 z nami. Natomiast zabójcze BBC w meczach z Getafe i Deportivo
2016.01.10, godz. 16:03, golden_CR_7
...a taki byl tutaj płacz, że Neymar nakłada czapką Bale. Tymczasem nasz wojownik pokazuje tej zniewiescialej laleczce kto jest lepszy. Neymar cos znika ostatnio podobno jak cale MSN tymczasem BCC odzywa i pokazuje ze okres MSN to tylko male odstepstwo od racji którą jest akt,że BBC jest najlepszym trio na świecie
2016.01.10, godz. 14:08, rivelino
Mnie w całej grze Bale'a martwi to, że jest tak bardzo fizyczny. Facet ma przecież znakomitą technikę. Może ktoś mi wyjaśni, dlaczego tego nie widać na boisku? Wczorajsze trafienie tuż przy słupku znamionuje najwyższą klasę. Dlaczego Gareth pokazuje takie umiejętności tak rzadko? Czemu tylko biega, rozpycha się i skacze?
2016.01.10, godz. 14:02, punk94
Zmarly lekarz chorowal na cos?
2016.01.10, godz. 13:19, Mi26
Paczi- ty dziennikarzyno drugiego sortu xD.
2016.01.10, godz. 13:16, jigga10
Co za pompowanie balonika...
Jeden mecz i pisanie, że nastaje era Zidane'a. Serio?
2016.01.10, godz. 13:02, natefenn
Ciekawi mnie jedna sprawa - wiemy, że nasz klub dba jak żaden inny o marketing, więc czy czasem wywiady Bale'a po angielsku to nie jest celowy zabieg? Brytyjczyk przyciąga dziennikarzy z WB, więc wywiady w rodzimym języku byłyby dodatkowym zachęceniem.

Anyway, drużyna w połowie wyglądała jakby ktoś ściągnął im blokadę i mogli grać na te 90%, nie 50%. I pytanie jak długo Zizu to utrzyma.
2016.01.10, godz. 13:00, LegendarnaSiódemka
''Cristiano może z czasem osuwać się w cień młodszego kolegi. To od Bale’a będziemy teraz wymagać najwięcej w kolejnych Klasykach, derbach Madrytu czy meczach Ligi Mistrzów. ''

Bez komentarza...
2016.01.10, godz. 12:56, WTMyhood
2016.01.10, godz. 12:22, pitterw
W jakim języku mówił Bale?

------------
w rosyjskim
2016.01.10, godz. 12:30, Paczi
@pitterw ciągle po angielsku:
http://www.cope.es/player/bale-siempre-hemos-tenido-la-misma-actitud&id=2016011000220001&activo=10
2016.01.10, godz. 12:22, pitterw
W jakim języku mówił Bale?
2016.01.10, godz. 12:21, Lelouch
Nowa strona? Szalony, zostajemy z tą do konca swiata :D
2016.01.10, godz. 12:18, Kacper2302
W ramach dygresji przypomne poczatek nowej ery dla strony, której to nowa wersja miala ruszyc z poczatkiem sezonu :D pewnie chodzilo o sezon 2045/2046 <3

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama