REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2015.05.14, godz. 16:34, Banan / RealMadryt.pl

Bananowy Madryt: Realu z serca nie wyrzucisz

Fot. RealMadryt.pl

Co prawda nie było żadnej katastrofy lotniczej, trzęsienia ziemi, tsunami, zamachu w metrze czy Smoleńsku, jednak wydaje mi się, że zachowanie minuty ciszy po wczorajszym Moratazo nie jest kompletnie pozbawione sensu.
.
.
.
Dobrze, już. Jak to zazwyczaj bywa, po minucie ciszy życie toczy się dalej. Tak więc zapraszam do kolejnej odsłony Bananowego Madrytu, w którym choć odrobinę postaram wam się poprawić nastrój po wczorajszej traumie.

Czasami zastanawiam się, czy nie lepiej było postawić na minimalizm i ograniczyć się do kibicowania Arce Gdynia. Żółto-niebiescy grają sobie spokojnie w pierwszej lidze, spadek im nie grozi, za brak awansu nikt raczej nie będzie chciał ścięcia głów piłkarzy, a ewentualny sukces byłby po prostu bardzo miłym zaskoczeniem. Wygodnie i bezstresowo. Po chwili jednak dochodzę zawsze do wniosku, że chyba nie o to w tym wszystkim chodzi, że za kibicowaniem stoją jakieś wyższe wartości. Jednego dnia Chicharazo, następnego Moratazo. W jednym sezonie cztery trofea, w następnym zero. Czy właśnie tym jest futbol? Szczerze, myślę, że tak. W momencie, gdy zaczynasz interesować się piłką, należy być świadomym tego, że sport ten od zawsze budził skrajne emocje. Łzy bezsilności i wściekłość, łzy szczęścia i radość. Głębokie emocje nie są powodem do wstydu czy strachu. Przeciwnie, to coś zakorzenionego w ludzkiej naturze. Dlatego kocham Real Madryt. Podejrzewam, że z podobnych przyczyn kocha go też wielu z was.

Wyzbycie się dość patetycznego tonu przychodzi mi dziś z wielkim trudem. Jeśli ktoś czuje się urażony, przepraszam. Sezon 2002/03 naznaczony klęską w półfinale Ligi Mistrzów z Juventusem – to właśnie wtedy zacząłem kibicować Królewskim. Ponad 10 lat później przeżywam to samo, tyle że przebywając już na Santiago Bernabéu i pozorując pracę dziennikarza. Historia zatoczyła koło. Casus Moraty to zresztą też swego rodzaju dowód na istnienie cykliczności w sporcie. Większość z nas z pewnością pamięta bowiem to, co zrobił nam niegdyś Fernando Morientes. Obecnie jestem już na tyle świadomym człowiekiem, że wiem, iż Ligi Mistrzów nie da się wygrywać co roku. Ta myśl trochę dodaje mi otuchy. Tak czy inaczej, podobnie jak 12 lat temu, trudno pogodzić się z porażką. Czasami próbuję sobie to logicznie tłumaczyć; „Przecież nie urodziłeś się w Madrycie, jak możesz tak bardzo to przeżywać”, ale to nie do końca działa. W zasadzie nie działa wcale. Rzeczy zakodowanych w mózgu w dzieciństwie nie można tak po prostu wyrzucić z głowy. Zresztą tak naprawdę myślę, że nawet tego nie chcę.
Może po prostu nie da się wygrywać Ligi Mistrzów za każdym razem?

Mimo że uważam się za inteligentnego gościa (porzucam na chwilę fałszywą skromność), mam swoje przesądy. Chodzę na stadion zawsze tą samą trasą, zawsze wychodzę z domu tyle samo czasu przed meczem, a zwycięstwo z Atlético uważam za efekt tego, że po drodze dołożyłem euro na metro człowiekowi w potrzebie. Porażkę z Juventusem tłumaczę natomiast faktem, że nie wrzuciłem na Twittera posta o treści „Witam w dzień triumfu”. Czy to głupie? Bez cienia wątpliwości. Miałem jednak potrzebę podzielenia się tym z wami. Koniec filozofowania, teraz trochę bardziej do rzeczy.

Przed meczem, jak można było się spodziewać, było ciekawie. Gdy grzecznie stałem w pobliżu fasady stadionu, w pewnym momencie dostrzegłem niedaleko sporą grupę kibiców Juventusu wychodzącą zza rogu przy Paseo de la Castellana. Po okolicy zaczęło roznosić się głośne ¡Madridistas hijos de puta!. Policja najwidoczniej była za Realem. Funkcjonariusze zaczęli pędzić w stronę Włochów, którzy w ucieczce rozdzielili się na dwie grupy. Ci, którzy wtopili się w tłum fanów Los Blancos uratowali skórę. Reszta, wiadomo. Bolało od samego patrzenia. Po ręcznym wytłumaczeniu zasad sawuar-wiwru delegacja z Turynu przerzuciła się na przyśpiewki w swoim języku, które z kolei w niezbyt korzystnym świetle stawiały Inter.

Na przyjazd autokaru Królewskich czekało co najmniej tylu ludzi co na przemówienia Kim Ir Sena czy Fidela Castro w szczytowej formie. Trudno mi ocenić czy zgromadzonych osób było więcej niż przed ćwierćfinałem z Atlético, ponieważ stałem w innym miejscu, ale jak sami możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej, zdecydowanie widać, że nie było to zebranie fanów Roweru Błażeja czy Domowego Przedszkola. Głośne krzyki, race, jednym słowem atmosfera święta jak się patrzy. Po triumfalnym wjeździe rydwanu do twierdzy, pozostało już tylko czekać na otwarcie ulicy Padre Damián i odbiór akredytacji. Standardowe „Hola Hanus” i można przywitać się z panem obsługującym windę.


Na mecze Ligi Mistrzów nie mam stałego stanowiska. Zawsze dostaję miejsce na którymś z sektorów piętro wyżej niż zwykle podczas spotkań ligowych. Tym razem trafiłem nieco bliżej narożnika od strony Fondo Sur. No nic, za darmo to i ocet słodki. Muszę jednak przyznać, że w teorii trochę gorsze usytuowanie mojego stanowiska pracy w Champions League ma swoje plusy, ponieważ praktycznie tuż za mną siedzą już kibice, więc i ja mogę pozwolić sobie na szerszą gamę głośnych komentarzy w trakcie starcia.

Płaczu byłem bliski wczoraj dwa razy. Pierwszy raz, gdy zobaczyłem oprawę podczas puszczania hymnu Ligi Mistrzów. Drugi, gdy wychodziłem ze stadionu. Jedne prawie-łzy spowodowane były wzruszeniem, drugie natomiast rozpaczą. O ile podczas pojedynku z Valencią czuć było ducha remontady, o tyle w trakcie potyczki z Juventusem doszedł do tego jeszcze duch Alfredo Di Stéfano. Szlag mnie trafia jak czytam w katalońskiej prasie, że Bernabéu na nikim już nie robi wrażenia. Może ktoś ma w takim razie wytłumaczenie tego, że od 10. minuty do czasu straty bramki Juventus grał na czas?
Sam mogę się patrzeć na to godzinami

Nie może też zabraknąć kilku słów o naszym pogromcy. Morata. Ten sam, który w Madrycie nie miał zbyt łatwego życia, żeby nie powiedzieć, że po prostu przez wielu był wyszydzany. 20 milionów? Interes życia! Nie mówię, że uważam Álvaro za cracka. Daleki jestem także od hiszpańskich podniet na temat jego ewentualnego powrotu. Ot, solidny zawodnik, jeśli przepłacony, to tak naprawdę nieznacznie. Bywali zawodnicy, na których wydawano więcej – nawet w naszej drużynie – a którzy nie dają zespołowi nawet połowy tego, co Morata daje Starej Damie. No ale bez nazwisk. Gdy Álvaro był zmieniany, reakcje Bernabéu były skrajnie różne. Niektórzy postanowili pożegnać wychowanka gromkimi brawami, inni gwizdami i najgorszymi wyzmiskami. Publika była za to zgodna co do nastawienia względem Casillasa. Iker nie usłyszał wczoraj ani jednego gwizdu. Jeszcze niech tylko popracuje nad wyrzutami z autu i uważam, że kibice już nigdy nie poddadzą w wątpliwość jego autorytetu.
Wtedy jeszcze w finale

Kiedy mi podczas wychodzenia ze stadionu szkliły się oczy, inni zwalniali trenera, piłkarzy, Łysego z Madrytu i ogrodnika. Już na zewnątrz można było usłyszeć głośne „Florentino dimisión”. W stolicy Hiszpanii pamięć jest naprawdę krótka. Rozumiem, że w takim klubie jak Real Madryt oczekuje się sukcesów na każdym kroku. Tylko czy choć jedna z osób, które na dwie minuty po meczu wychodzi z podobnymi inicjatywami, ma jakikolwiek pomysł na to, co miałoby nastąpić dalej?

Z jednej strony wciąż czuję olbrzymi smutek, z drugiej jednak bardzo się cieszę, że mogłem obejrzeć spotkanie tej rangi z wysokości trybun. Chicharazo, Moratazo... co za różnica. Miłość do kobiety może minąć, miłość do klubu – nie. Na dziś to koniec. Spragnionych dodatkowych atrakcji jak zwykle zapraszam na mojego Twittera.

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Bananowy Madryt

Komentarze

2015.05.15, godz. 14:37, osti9
Stary! Jeden twitt i byli byśmy w finale. Puta Banan! :(
2015.05.15, godz. 09:43, ikerowa
Ja mam taki jeden jedyny dziwny kibicowski przesąd- w dzień meczu staram się nie patrzeć na wszystkie kibicowskie gadżety z herbem klubu (a jest tego trochę) :)
tekst świetny- zresztą, jak zawsze :)
2015.05.15, godz. 08:01, maciekw93
Banan uratował większość z nas przed rokiem w depresji. :)
Prawdziwy kibic jest z zespołem zawsze. My od 5 lat gramy w półfinale LM. Zobaczcie co się stało z takimi zespołami jak United czy Milan. Nasz kryzys sprzed kilku lat w porównaniu z nimi był naprawdę ekskluzywny.
2015.05.15, godz. 04:42, viper31
ja bardzo Kocham Real Madryt jak nikogo nie ma w pobliżu to*][ówię sobie Real Real i to już od dosyć dawna i oddał bym życie za wygraną nad juve albo wszystkie zwycięstwa w primera albo to nad barca 3 do 1 Real Madryt jest tylko jeden HALA MADRID
2015.05.14, godz. 21:54, RealowiecPL
I jeszcze Alonso wśród kibiców na tym zdj :)
http://www.realmadryt.pl/fotki/_up/25439/banan4.png
2015.05.14, godz. 21:46, EndrYou
Nie przepadam czytać długich artykułów ale Twój Artykuł mnie wciągnął i naprawdę momentami się czułem jakbym byl obecny na Santiago Bernabéu! Coś pieknego!

Każdy prawdziwy kibic Realu powinien ten artykuł przeczytać obowiązkowo.

Banan dzięki że jesteś i oby więcej takich artykułów i od teraz każdy bananowy Madryt zostanie przeze mnie przeczytany !

¡Hala Madrid!
2015.05.14, godz. 21:10, bezi
Rok temu, 27 maja wybraliśmy się z mężem do Madrytu. Po prostu musieliśmy tam być! Jeszcze w dniu przylotu pojechaliśmy na Bernabéu, by w gablocie Muzeum zobaczyć Décime... Niezapomniane chwile! Musieliśmy się nieźle "przepychać" żeby zobaczyć z bliska puchar i zrobić sobie przy nim zdjęcie:) Oglądanie tych zdjęć pomogło mi przetrwać wczorajszy wieczór... Nowy sezon musi być lepszy i tego się trzymajmy! Trzeba wierzyć!
P.S. I teraz naprawdę obiektywna ocena : muzeum na Bernabéu jest o wiele wspanialsze od tego na Camp Nou!
2015.05.14, godz. 20:37, Stomil
Banan jesteś taki sam jak ja kibicuję Realowi od 7 lat. Oglądam wszystkie mecze od początku sezonu do końca. A przed meczami o taką stawkę w szkole nie mogę usiedzieć na miejscu i niema minuty żebym nie wypisywał na kartce składów którymi mogą wyjść od pierwszej minuty. Niestety nie miałem takiego zaszczytu usiąść na trybunie Santiago Bernabéu ale na wszystko przyjdzie czas. Nie martwcie się taki jest sport nie można cały czas wszystkiego wygrywać ale w następnym sezonie pokarzemy gdzie jest nasze miejsce. Hala Madrid !!!
2015.05.14, godz. 19:18, ZmęczonyKroos
Ciekawe, bo ja też zacząłem kibicować Realowi od tamtego meczu z Juve.
Wtedy nie czułem jednak takiej złości, bo nie czułem jeszcze takiego przywiązania do tego klubu. Wczoraj byłem maksymalnie naładowany. Od samego rana nie mogłem usiedzieć w jednym miejscu. Musiałem się czymś zająć, żeby nie myśleć ciągle o tym meczu.
Czułem się prawie jak przed finałem w Lizbonie.
Po golu Moraty od razu przypomniał mi się Morientes, z resztą Smokowski też potem o tym wspomniał.
W pierwszej chwili zbluzgałem Álvaro, ale przecież to nie jego wina...
W Realu go nie chciano, kibice go wyśmiewali, nazywali drewnem. Poszedł więc do Juve i jak to mówią - zemsta jest słodka...
W końcówce meczu w środku byłem jak wrak. Nie dowierzałem, że to koniec marzeń o Undécimie...
Miałem ochotę zbluzgać Casillasa, co z resztą zrobiłem w komentarzu pod jakimś newsem, o Ancelottim też nie wiedziałem co myśleć, spora dawka alkoholu też zrobiła swoje.
Jednak teraz już po przespaniu się z tymi wszystkimi myślami na chłodno stwierdzam, że nie można mieć wszystkiego.
Poprzedni sezon mieliśmy fantastyczny, tym razem się nie udało, ale były świetne momenty jak ta niesamowita seria zwycięstw, zdobycie Klubowego MŚ czy Superpucharu, piękne trafienia Jamesa, czy dobre momenty Isco.
Pozostaje życzyć Juve i Moracie wszystkiego najlepszego w finale, oby go wygrali, a nam pozostaje czekać na następny sezon z nadzieją, że wrócimy jeszcze silniejsi.
Co do przesądów, to również mam taki jeden.
Czasem zakładam szalik z barwami Realu podczas oglądania meczu, ale dotarło właśnie do mnie, że kiedy go mam, to nie kończy się to najlepiej...
Tak było z Barçą w drugim Klasyku, ostatnio z Valencią i właśnie wczoraj z Juve. Także od przyszłego sezonu szalik OUT.
2015.05.14, godz. 19:09, martq
Świetnie się czyta Twoje felietony Banan, masz talent.
A w sercu każdy z nas przeżywa to samo, to jest prawdziwa jedność kibiców :)
2015.05.14, godz. 19:07, floperez
Czytając "Bananowy Madryt", aż prosi się o odpowiedni cytat: "BABCIU... TO JEST ZAJEBISTE".
2015.05.14, godz. 19:05, pawel84lewy
Tak półżartem półserio. Wolałeś przegrać z Juve w półfinale niż z Barçą w finale no i niestety twoje zachcianki się spełniły! Sezon się dla nas skończył nie tak jak chcielibyśmy tego, ale spokojnie trzeba budować ekipę na następny. A co wymyślą na SB? Sam czekam z niecierpliwością!
Pozdrawiam! Dumny RMCF.
2015.05.14, godz. 18:57, Mario893
Zgadzam się, że kibice w Realu mają słabą pamięć... Ancelottiego absolutnie bym nie wymienił, on jest stworzony do prowadzenia Realu. Niepowodzenie w tym sezonie było spowodowane wąską kadrą i brakiem ławki rezerwowych, co można naprawić przez wakacje. Musimy sprzedać naszych obecnych rezerwowych i pościągać paru zawodników z topu, wtedy będzie można myśleć o Triplete, bo sam pomysł Ancelottiego na Real bardzo mi się podobał.
2015.05.14, godz. 18:52, moniaof
Od pierwszego do ostatniego słowa tego artykulu miałam ciarki na całym ciele. Jak zwykle swietna robota Banan :)
2015.05.14, godz. 18:49, Ronaldovva
Niesamowitej otuchy dodaje świadomośc, że wszyscy czujemy to samo, też mam swoje przesądy - nigdy nie zakładam klubowej koszulki na mecz Realu po tym jak założyłam ją pięć razy i wszystkie mecze skończyły się porażką.

Obwinianie Crisa nie ma sensu, dwa ostatnie mecze mu nie wyszły, często się mówi że gaśnie w ważnych meczach ale mecz z Sevillą to był jego wieczór, nie pierwszy i nie ostatni w Madrycie, tego jestem pewna.
2015.05.14, godz. 18:48, Amigo_Blanco
Banan

Wielka szkoda, twój cykl artykułów jest naprawdę wspaniały. Już w Polsce skrobnij raz za czas jakiś felieton na stronę, bo świetnie się je czyta :)
2015.05.14, godz. 18:44, Banan
Amigo_Blanco

Nie będzie :( Ale pewnie wybiorę się na jakiś pojedynczy mecz
2015.05.14, godz. 18:42, figuspl
7mateusz7
Nie zgadzam się z twoim zdaniem. Pytasz ile trofeów wygrał nam Ronaldo? To ja zapytam ile jego bramek przyczyniło się do zdobycia 3 pkt. w lidze czy awansu do następnej rundy? bardzo dużo. bez jego trafień nie byłoby sukcesów bo nie jest tak że trafia tylko w meczach, w których te bramki nic nie dają. Zgodzę się, że Portugalczyk jest w słabszej dyspozycji być może jest tak że jego organizm tak wytrenowany i eksploatowany powoli zaczyna się starzeć a wiadomo nie od dziś że Ronaldo bazuje właśnie na niesamowitym wytrenowaniu. Moim zdaniem winna jest krótka ławka rezerwowych. Nie ma Modrica i środek szwankuje, to samo tyczy się Kroosa który nie ma wartościowego zmiennika. Tak klub jak Real musi mieć ławkę bo w każdych rozgrywkach gra prawie do samego końca dochodzą mecze w reprezentacjach i ostatnie sezony pokazują, że po prostu piłkarze kwietniu zaczynają jechać na oparach. Moim skromny zdaniem należy klub uzupełnić 3-4 piłkarzami i rotować składem tak żeby był odpowiedni czas na regenerację, a nie tak jak teraz że Kroos jak mu noga nie odpadnie albo nie jest wykartkowany gra cały czas, Ronaldo to samo i ogólnie podstawowa jedenastka non stop ta sama.
2015.05.14, godz. 18:32, krystek96
tez od 2003 roku właśnie zacząłem kibicować tak naprawdę Realowi , od dwu meczu z ManU w Ćwierćfinale pamiętam hat-trick Ronaldo w rewanżu a później też rewanż z Juventusem i pierwsze łzy po meczu Realu , teraz mam prawie 19 lat i już tak meczy nie przeżywam ale wiadomo w sercu trochę żal , mimo wszystko kibicuje temu klubowi od 7 roku życia i mam nadzieje do końca życia , Hala :)
2015.05.14, godz. 18:30, Amigo_Blanco
Bananie drogi, czy mi się dobrze kojarzy, że w przyszłym sezonie już w Madrycie nie stacjonujesz? :(
2015.05.14, godz. 17:59, guti234
Niestety się nie udało ale jeszcze będziemy miec powodyzy naszego klubu,głowy do góry :)
2015.05.14, godz. 17:53, margaret
U mnie też niejako historia zatoczyła koło rok 1996 i porażka z Juventusem Czlowiek już stary niby przezywa inaczej bardziej dojrzalej a jednak boli tak samo jak tyle lat temu
2015.05.14, godz. 17:32, 7mateusz7
repsev

najpierw drużyna była budowana, potem pro-Barça sędziowie, pech,bramkarza itd
i co jeszcze?
A barcelona czy Bayern to od zawsze były zbudowane, ludzie ale Wy jesteście ślepi...
takie tam 50 goli dlaczego bo jak benzema ma szanse bramkę strzelić to się zatrzymuje i czeka na ronaldo dlatego takie tam 50 goli. mówiłem że go szanuję i jestem pod wrażenia jego rekordów, ale widać że bardziej gra dla siebie.
A Ty chyba nie masz pojęcia o czym mówisz. bo ta drużyna jest budowana co sezon. od kiedy ronaldo przyszedł perez wydał chyba z 1,5 mld na transfery więc argumetn że pro-barca sędziowie czy że drużyna jest budowana jest nie na miejscu bo w barcelonie w ciągu dwóch sezonów z pierwszego składu zmieniło się 4 zawodników:Neymar, suárez, ter stregen i rakitić i może mi powiesz że oni nie byli przed tym sezonem w trakcie przebudowy...
a teraz mają szansę na potrójną koronę którą zapewne zdobędę a to będzie druga w ciągu 6 lat albo nawet krócej, a w tym czasie ile real razy zdobył potrójną korone??
Ale według ciebie nie miał prawa bo przecież drużyną jest w trakcie przebudowy a jak już zostaje zbudowana to inne czynniki wpływają na to że nie nie mogą rozwinąc skrzydeł. te argumenty są śmieszne bo tak wielkiego klubu nie powinno się w ten sposób tłumaczyć.

jeśli Cię czymś uraziłem to przepraszam, nie podoba mi się po prostu to w jaki sposób tłumaczysz sytuację panująca w klubie
2015.05.14, godz. 17:24, Orochimarusama
REAL NA ZAWSZE! VAMOS!
2015.05.14, godz. 17:23, dario5
Świetny artykuł doskonale wyrażający emocje i odczucia po wczorajszym meczu...
"Miłość do kobiety może minąć, miłość do klubu – nie."
To zdanie podsumowuje wszystko.

HM!
2015.05.14, godz. 17:21, repsev
7mateusz7

takie tam 50 goli....
odda wolne, znajdzie farta i wsio. jeszcze nie raz będziesz się cieszył... a tych trofeów tak mało, bo najpierw drużyna była budowana, potem pro-barca sędziowie, pech,bramkarza itd., teraz brak rotacji i ławki(hmm...) więc nie wymagaj nie wiadomo czego....
2015.05.14, godz. 17:09, forza horizon
7mateusz7
Ronaldo cieszył się z bramki Chicharito z Atlético. A z bramki z karnego w finale LM cieszył się tak na potrzeby filmu dokumentalnego o sobie
2015.05.14, godz. 17:08, Wolfenstein
Oprócz Ronaldo na boisku było jeszcze 10 innych piłkarzy. Jeżeli bez Cristiano drużyna nie potrafi strzelić gola grając u siebie to chyba trzeba się zastanowić nad przydatnością niektórych zawodników ofensywnych. Portugalczyk zagrał fatalny mecz, ale to nie znaczy, że jest jedynym winnym odpadnięcia.
2015.05.14, godz. 17:08, cyprok
A skończta już pieprzyć z tymi Ronaldo, Bejlami, Benzami. Okej, wiadome, że od nich oczekuje się najwięcej, wiadome, że nie zagrali wybitnego meczu, ale kolejny raz mecz przegraliśmy w obronie. Nie ważne z kim gramy, jak dajemy się zepchnąć do obrony to po 5-10 minutach tracimy bramkę i potem zaczynają się chaotyczne próby odwrócenia wyniku. Przede wszystkim nie ma przecinaka i to widać, wszyscy przechodzą środkiem i tak to się musi kończyć.
2015.05.14, godz. 17:01, modric1915
7mateusz7

Nie rozumiem o co ci chodzi. Najpierw jest płacz, że Ronaldo jest chamski i liczą sie dla niego tylko jego własne statystyki a teraz gdy nie był pewny i szukał lepiej ustawionego kolegi płacz, że nie strzelał. Cristiano to jest piłkarz który może cały mecz grać piach ale w każdym momencie jest w stanie strzelić gola. Gdyby nie on dawno już byśmy mieli przegraną ligę, a może i nawet ligę mistrzów bo chyba nie muszę przypominać o Schalke.
2015.05.14, godz. 17:01, F1Misteria0730
7mateusz7
Nie jesteś sam w swoich poglądach. Ja go również szanuję, ale sam też wiem, że Cristiano dał nam niekiedy dużo radości, ale czas każdego kiedyś musi się skończyć. Myślę że w tym bądź następnym sezonie będzie najlepszy moment na pożegnanie. Zobaczycie wszyscy, że i Bale, i James i cała reszta która będzie im towarzyszyć zacznie wyglądać lepiej. Mimo że odejdzie od nas wielki zawodnik. Ot taki paradoks.

Co do Banana, przeżywasz coś pięknego i dobrze, że się tym z nami dzielisz :)
2015.05.14, godz. 16:57, modric1915
Miałam dokładnie jak ty, chciało mi się płakać w dwóch momentach, z tą różnicą że za drugim razem już się rozpłakałam.
A co do meczu to próbuję się pocieszać tym, że ciągłe wygrywanie nie smakowałoby później tak samo.
2015.05.14, godz. 16:57, piotrek1902
Czy wygrywasz czy nie... Hala Madrid ! 1902 !
2015.05.14, godz. 16:50, 7mateusz7
Napisze coś bardzo ważnego i myślę że prawdziwego ale to będzie tylko moja opinia więc nie spinajcie się za bardzo :)

Zobaczcie po co jest w tym klubie potrzebny Ronaldo (dla sprostowania jestem również jego fanem, albo byłem ) w ciągu tygodnia przegrał nam dwa puchary, z Valecją nie trafił karnego a wczoraj zamiast strzelać zaczął się bawić przy wyniku 1:0, gdyby to strzelił pewnie było by się skończyło 2:0 ale tego nie wiemy, chociaz myślę że napewno nie odpadlibyśmy w 90 min ewentualnie w dogrywce albo karnych.
Zmierzam do tego że w tym momencie najlepszym ruchem ze strony Peraza było by sprzedanie Ronaldo który tak jak wspomniałem wyżej przegrał nam te dwa puchary, a zastanówcie się ile nam ich wygrał swoją grą?
Jeden, dwa ? nawet jeśli było by ich trzy albo 4 to wcale to nie jest dużo jak na zawodnika tego pokroju z takimi statystykami, gość strzela po 60 bramek w sezonie a jak przychodzi mecz o wszytsko to widać go tylko jak podchodzi do karnego.
Naprawdę w tym sezonie nie pokazał nic ciekawego, był jednym z najsłabszych zawodników w zespole, a te statystyki świadczą tylko o poświęceniu drużyny po to żeby on mógł wyśrubować kolejne rekordy, które przecież pucharów nie dają....
Do tego jeszcze te wolne w ciągu ponad troku strzelił tylko jedną bramkę (i udało mu się ) to było nie dawno, a podchodzi do 70% wszytskich wolnych, pytam po co ?? po to żeby sobie potrenować? czy żeby po prostu spróbować? a popatrzmy na bala ile razy on podchodzi i ile razy jest zagrożenie, prektycznie co każdy wolny do którego on podchodzi jest zagrożenie, albo słupek, albo poprzeczka, albo wreszcie bramka i to nie dlatego że mu się udało tylko dlatego że po prostu jest lepszy w tym aspekcie.
kolejną rzeczą jest radość po bramkach. może ja tylko tego nie widzę ale jeśli sie mylę to pprosze wymieńcie mi sytuacje kiedy Ronaldo po bramce kolegi ze szczerą radością biegnie do niego i sie z nim cieszy. w finale ligi mistrzów w tamtym roku padły trzy bramki z żadnej się nie cieszył tak jak należało, mimo tego że bramka Ramosa była pewnie najważniejsza w karierze Ronaldo, dopiero przy wyniku 3:1 w 120 min kiedy on strzelił bramkę z KARNEGO zaczął szalec tak jak by dzieki niemu Real wkońcu wygrał to trofeum.
według mnie ronaldo powinien odejść bo szukanie nowych trenerów, czy zawodników nic nie da dopóki będzie w realu taki ronaldo, chyba że zmieni swoje zachowie.
dla sprostowania bardzo szanuję go i jestem pełen podziwu jego całej kariery ale jego czas powoli dobiega końca i mu zacząć robić miejsce dla młodszych i lepszych, przykładem sa chodź by nawet rzuty wolne ;)

I sorki że tak trochę nie na temat, albo bardzo chciałem się podzielić swoim zdaniem :)
2015.05.14, godz. 16:35, Matiseq
Jak zwykle klasa, Janusz.

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama