REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2015.04.12, godz. 00:54, Banan / RealMadryt.pl

Bananowy Madryt: Chicharito królem pikniku

Fot. RealMadryt.pl

Sześć dni, trzy potyczki. Po spotkaniu idziesz spać/piszesz „Bananowy Madryt” (niepotrzebne skreślić), po czym budzisz się/wrzucasz na stronę „Bananowy Madryt” (po raz kolejny niepotrzebne skreślić) i mówisz sobie: „Fajnie, że już pojutrze na mecz”. Szczególnie przyjemnie się na nie chodzi, gdy Królewscy grają jeszcze przy naturalnym oświetleniu. Piknikowa atmosfera taka jak wczoraj czy w Niedzielę Wielkanocną bardzo mi odpowiada. Można spokojnie sobie pójść spacerkiem pod stadion i spożyć śniadanie w oczekiwaniu na otwarcie centrum akredytacyjnego i przeklętej ulicy Padre Damián, na której się ono znajduje. Pod obiektem jak zwykle kręci się masa turystów i koników, którzy szukają bladych naiwnych twarzy, które nieświadome są tego, że nawet tuż przed starciem bilety można kupić w kasach.
Festyn powoli się rozkręca

Na trybunach pojawił się niemal komplet publiczności. Wśród widzów była naprawdę pokaźna grupa fanów Eibaru. Czasami mam wrażenie, że fani gości do Madrytu wybierają się głównie na wycieczkę, a o mecz zahaczają przy okazji. Co prawda coś tam sobie pokrzyczą dla niepoznaki, ale przecież chyba nie mogą wierzyć w sportowe powodzenie swojej druzyny. Bardziej prawdopodobna wersja jest jednak taka, że najzwyczajniej obca mi jest idea wyjazdów. Jeżdżenie przez pół kraju za swoimi ulubieńcami, owszem, jest szlachetne. Ja jednak bym tak nie potrafił, gdybym wiedział, że mój zespół jedzie na ścięcie. A fani Eibaru na pewno doskonale zdawali sobie z tego sprawę.

Odnośnie samego spotkania, mimo wszystko nie nazwałbym go meczem bez historii. Z wolnego trafił w końcu Cristiano, zaś w pierwszym składzie po raz pierwszy od czasu upadku dyktatury generała Franco wystąpili Chicharito i Jesé. Co do gola Cristiano, od początku sezonu zawzięcie robiłem zdjęcia Portugalczyka w rozkroku oczekującego na gwizdek sędziego. Dziś postanowiłem kontynuować ten zwyczaj. Już w myślach umieszczałem fotografię w relacji z podpisem Fly me to the Moon, ale tym razem jak na złość trafił. W meczowym protokole odnotowano również pierwsze od dawna Chicharazo (gdybyście tylko widzieli jaką satysfakcję miał siedzący obok mnie meksykański dziennikarz!) oraz gola człowieka, który w ostatnim czasie poruszał się głównie w trybie Slow Motion. Z czystym sumieniem przyznam też, że drażnił mnie wczoraj niesamowicie Asier Illarramendi. Co prawda zawsze go broniłem, ale nie mam zamiaru dłużej się oszukiwać. Illarra to człowiek bez zalet. Czasami wygląda jak gdyby już był o krok od podjęcia jakiegoś ryzyka na boisku, po czym jednak wybiera podanie do najbliższego. Nie denerwowałby mnie on tak, gdyby po prostu od początku chciał zagrywać na alibi. A tak, mam wrażenie, że on po prostu się boi zrobić coś innego.
Z listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią mogę wykreślić ujrzenie na żywo gola z wolnego Cristiano

Z pomeczowej konferencji zapamiętam dwie rzeczy. Pierwszą jest to, że w Eibarze rzecznikiem prasowym jest kobieta (ładna), natomiast drugą sprawą, która przykuła moją uwagę, był fakt, że po raz pierwszy ktoś zadał Ancelottiemu pytanie po angielsku. Choć Carlo zna brytyjski bełkot, zapędy dziennikarza szybko ostudzono. Gdy musiał ostatecznie wystosować zapytanie po hiszpańsku, zdołał wydukać jedynie „Drużyna dobra?”. No pewnie, że dobra! Nie inaczej.
Dzień dobry pani rzecznik

Piłkarze Królewskich w strefie mieszanej zwlekali z wyjściem całą wieczność. Nie mam pojęcia, co robią pod prysznicami i szczerze mówiąc średnio mnie to interesuje, ale kazać czekać na siebie przez niemal godzinę to już naprawdę drobna przesada. Gdy już zdążyłem nauczyć się na pamięć szczegółowego skrótu spotkania wyświetlanego na telewizorze w mix zonie oraz Inwokacji z Pana Tadeusza, w towarzystwie dobrze znanego nam Łysego pojawili się Jesé i Chicharito. Meksykanina desygnowano do rozmowy z dziennikarzami chyba tylko po to, by ci uwierzyli, że to prawda, że on naprawdę żyje. Mogę potwierdzić, Javier żyje. Wbrew pozorom nie jest jedynie mirażem, a gola na 2:0 zdobył naprawdę on.
Myślałem, że to tylko legenda, tymczasem on istnieje naprawdę

Po potyczkach takich jak ta wczorajsza trudno dodać coś jeszcze. Więcej do opisywania będzie na pewno po wtorkowym pojedynku w Lidze Mistrzów. Na Bernabéu już szykują czerwony dywan, który rozłożony zostanie w momencie, gdy tylko pojawię się, by odebrać moją wejściówkę na sektor gości na Vicente Calderón. Intuicja podpowiada mi, że będzie dobrze. Musi być.


REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Bananowy Madryt

Komentarze

2015.04.12, godz. 21:55, Koniaks
Ilarra jeszcze cos tam w obronie pogra tzn poprzeszkadza ale Jese to juz jedzie na opinii z zeszlego sezonu bo w tym gra dramatycznie. Na jego mniejscu uciekalbym na wypozyczenie nawet do Zawiszy :-)
2015.04.12, godz. 18:20, sebq95
świetnie, bardzo świeżo i inteligetnie, same na prawde pozyteczne fakty ;)
2015.04.12, godz. 14:46, Sebbar4800
Banan:
Wspomniałem wczoraj na pomeczowym spotkaniu Lesnodorskiemu i Mioduskiemu o Tobie. Skontaktują się jak wrócisz do PL :)
Mioduski jest zagorzałym Madridistą BTW :)
2015.04.12, godz. 13:17, Ofmiceandrat
A gdzie autoreklama Twittera? :D
2015.04.12, godz. 11:34, misiek_robinho94
Banan Geniusz ! !
Obyśmy w takich dobrych humorach podchodzili do kolejnej lektury po właśnie starciu z Rojiblancos ! :)
2015.04.12, godz. 10:51, Kacper2302
Śmieszny odcinek, fajny humor. Podobało mi się szczególnie, jak pisałeś o zobaczeniu na żywo wolnego Kryśki. Szanuje Twoje żartobliwe podejście do takich spraw. Nie żałuje, że przeczytałem Twój artykuł z samego rana bo poprawił mi on humor i dzień. Pozdrawiam, Bananie, liczę na wpis po lidze mistrzów
2015.04.12, godz. 09:26, komornik13
"Z listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią mogę wykreślić ujrzenie na żywo gola z wolnego Cristiano" , dobre to jest, też od teraz mam taką rzecz do zrobienia przed śmiercią. Ciesze się z Groszka że zagrał i strzelił. Hala Madrid!
2015.04.12, godz. 09:18, Sebbar4800
No Banan, przesuwasz sobie sufit :) coraz lepiej Panie, coraz lepiej :) pozdrawiam !
2015.04.12, godz. 09:14, Adam7
Chicharito istnieje! widać było wczoraj, że jest ambitny i biegał po całym boisku, powinien dostawać teraz więcej szans
2015.04.12, godz. 06:53, pyjter1902
Świetny artykuł . Banan zazdroszczę takich spotkań :):)
2015.04.12, godz. 06:44, sebo8125
dobre bylo jak L.Silva wszedl 1 zagranie przerzut na 2 strone niecelny i realizator pokazuje Péreza jak sie smieje
2015.04.12, godz. 03:09, rivelino
Biedaczek. W czerwcu odejdzie.
2015.04.12, godz. 01:04, 19Ramos02
"zaś w pierwszym składzie po raz pierwszy od czasu upadku dyktatury generała Franco wystąpili Chicharito i Jesé. "
Hahaha, świetne! ;)
2015.04.12, godz. 01:02, BiałeSerce
Widzę, że banan się na dobre rozkręcił :) Kawał dobrego tekstu! Oby tak dalej :)
2015.04.12, godz. 01:01, realistyczny
Ileż w tym tekście sarkazmu i uszczypliwości :D

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama