REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2015.04.03, godz. 03:21, Banan / RealMadryt.pl

Bananowy Madryt: Zalety bycia guiri

Fot. RealMadryt.pl

O życiu na wygnaniu można traktować na różne sposoby. Z jednej strony pogoń za lepszym jutrem, z drugiej tęsknota za ojczyzną i rodziną. Bycie cudzoziemcem nieraz przynosi jednak pewne korzyści. To właśnie o nich będzie traktował dzisiejszy odcinek cyklu. Jaka może być przewaga Polaka/obcokrajowca mieszkającego w Hiszpanii nad Hiszpanem z krwi i kości? Wybrałem kilka aspektów, które w moim odczuciu powinny odpowiedzieć na to pytanie w nieco szerszy sposób niż „można więcej zarobić” czy „można poznać nową kulturę”. Tradycyjnie zapraszam do lektury.

Typy cudzoziemców
Hiszpanie mają na tyle specyficzną urodę, że obcokrajowca poznaje się tutaj na kilometr. Niemal niemożliwym jest, by ktoś przybysza pomylił z kompatriotą. Klas cudzoziemców jest kilka. Najbliższa hiszpańskiemu oryginałowi jest ta pochodzenia latynoamerykańskiego, których nazywa się tu po prostu latinos lub, dużo bardziej pejoratywnie, panchitos czy sudacas. Murzyni i Azjaci raczej nie doczekali się żadnego wymyślnego określenia, ochrzczono ich najzwyczajniej w świecie mianem negros i chinos. Ja należę do ostatniej grupy – guiris. Kim jest guiri? Najprościej – jest to człowiek, który nie należy do żadnej z wymienionych wyżej grup. Tak więc guiri może być Anglik, Rosjanin, Niemiec, Francuz, Polak czy też obywatel Stanów Zjednoczonych. Samo słowo można by przetłumaczyć w najlepszy sposób jako „turysta”. Nie jest to jednak określenie nacechowane negatywnie, to jedynie potoczny zwrot w założeniu nie mający na celu obrażania ludzi spoza ojczyzny Cervantesa.

Święty spokój
Bycie guiri niewątpliwie ma swoje zalety. Jak już wspomniałem, nikt nie weźmie cię tutaj za Hiszpana (co oczywiście nie oznacza, że nie znajdziesz ani jednego blondyna czy blondynki. Tak czy inaczej różnica jest zauważalna). Możesz cieszyć się pełnym spokojem, na ulicy nie zaczepi cię żaden z bojowników o lepszą przyszłość. Żaden grinpis, żaden ruch wyzwolenia, nikt nie będzie latał za tobą, żebyś coś podpisał. Wyjątkami są naganiacze z nocnych klubów. Dlaczego tak się dzieje? Już tłumaczę…

Język
A więc dzieje się tak dlatego, że z założenia guiri pewnie nie mówi po hiszpańsku. Takie rozumowanie wydaje się całkiem sensowne, ponieważ Hiszpanie na naukę języków obcych są dość odporni. Wolą odpuścić niż podejść i zacząć dukać po angielsku. Nie mają językowych zdolności, więc reszta świata najprawdopodobniej też ich nie ma. Niezbyt skomplikowany jest ten schemat myślowy, ale uważam, że hiszpańska logika ogólnie nie należy do najbardziej złożonych.

Hablas muy bien el castellano, czyli „Bardzo dobrze mówisz po kastylijsku”. Tak, właśnie po kastylijsku. Wersja „po hiszpańsku” w Madrycie według moich obserwacji jest używana znacznie rzadziej. Czasami wystarczy, że powiesz dwa zdania, a już możesz usłyszeć, że mówisz bardzo dobrze. Nie musisz błyszczeć czasami przeszłymi, zdaniami warunkowymi czy trybem łączącym. I tak Hablas muy bien el castellano. Jeśli prezentujesz wyższy poziom zaawansowania czasami nawet ktoś może stwierdzić, że posługujesz się ich językiem lepiej niż niektórzy Hiszpanie z pobliskich miejscowości. Niezależnie od tego czy podobne słowa to tylko kurtuazyjne bajki, mogą być one bardzo budujące dla ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z hiszpańskim. Nikt nie powie ci tutaj, że czegoś nie umiesz. To naprawdę stanowi sporą motywację, nawet jeśli o pochwały czasami, patrząc obiektywnie, jest zbyt łatwo.

Bałagan
Kiedy masz okazję przebywać tu trochę dłużej niż kilka dni, bez problemu zauważysz, że to nie sen, że tu naprawdę panuje w polityce większy bałagan niż w Polsce. Trudno sobie to wyobrazić, wiem. Taka jest jednak rzeczywistość. Malwersacje finansowe i wykluczenia z rodziny królewskiej, korupcja, masowe zwolnienia z WF-u, rosnące bezrobocie (szczególnie wśród młodych), rzesze bezdomnych i tak dalej, i tak dalej… Część z wymienionych w poprzednim zdaniu problemów z pewnością brzmi znajomo, ale w Hiszpanii skala zjawiska jest dużo większa, a nawet jeśli nie dzieje się tak w każdym przypadku, to społeczne reakcje i tak są zdecydowanie bardziej żywiołowe. A mówimy przecież o stolicy. W regionach takich jak Andaluzja owoce politycznego bałaganu muszą być jeszcze bardziej widoczne. Uliczne manifestacje są już rutyną. Wychodząc z domu nie idę specjalnie polować na pochody, a mimo to napotykam je regularnie. Ale u nas już za tydzień pokażemy, że wcale nie jesteśmy gorsi. Koniec końców, w porównaniu z Hiszpanią Polska jest, wierzcie mi, polityczną oazą spokoju.
To nie jest odosobniony przypadek
Dlatego nie jadam w makdonaldach


Kanikuły
W Hiszpanii bardzo podoba mi się podejście do edukacji, ponieważ Hiszpanie bardzo często, podobnie jak ja, zajmują się wszystkim oprócz studiowania.

– Jutro nie ma zajęć.
– Dlaczego?
– Bo strajk.
(x3)

***
– Jutro nie ma zajęć.
– Dlaczego?
– No bo Dzień Ojca, Świętego Józefa.
– To tak wolne w całej Hiszpanii?
– Nie, tylko w Madrycie, ale w innych regionach mają swoje święta kiedy indziej, więc tutaj zrobili wolne akurat w Świętego Józefa.

Ferie wielkanocne? U mnie trwają już od tygodnia, a jeszcze tydzień został do końca. Mi to oczywiście bardzo odpowiada, bo jako cudzoziemiec przebywający tu jedynie na wymianie studenckiej nie płacę za studia i mam czas na pisanie Bananowego Madrytu. Gdybym jednak był Hiszpanem, też miałbym tak jak oni poczucie, że wyrzucam pieniądze w błoto. Czy wychodziłbym na ulice? Być może. Nie jestem jednak stąd, a wolnym dniem nie pogardzę ani też go nie zmarnuję. Swoją drogą muszę przyznać, że jak na państwo, w którym religia z punktu widzenia historycznego jest tak drażliwym tematem, całkiem uroczyście obchodzi się tutaj Wielki Tydzień.
Nocna procesja w Wielki Czwartek

Soy Polaco
…czyli jestem Polakiem. Po wylądowaniu w Madrycie obiecałem sobie, że jak najbardziej będę dbał o wizerunek Polski w oczach Hiszpanów. Górnolotnie poprzysiągłem sobie, że udowodnię, iż nie tylko potrafimy pić wódkę i postaram się obalić stereotyp Polaka z „Pamiętników z Wakacji”. To naprawdę fajne uczucie, kiedy możesz pokazać „gospodarzowi”, że obcokrajowiec także może znać zarys historii jego kraju, mieć jakieś chociaż blade pojęcie o literaturze, mówić w jego języku i potrafić się zachować. Takie coś buduje obraz nacji w oczach drugiego człowieka. Mógłbym się podawać za Szweda czy Niemca i na wstępie być może cieszyć się większym szacunkiem, ale po co? Choć do szowinisty mi daleko, jeszcze nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby okłamać kogoś w kwestii mojej przynależności państwowej.

Drobiazgi
Na koniec kilka mniejszych rzeczy, które stanowią o przewadze Polaka w Hiszpanii nad samym Hiszpanem:

– Możesz pochwalić się, że nominał o wartości „5” w twoim kraju jest jeszcze monetą
– Kiedy czytasz po polsku książkę w metrze, czytasz literaturę w języku obcym
– Masz dziką satysfakcję, kiedy jesz kisiel, a twój współlokator nie ma bladego pojęcia, co to za wynalazek
– Możesz obgadywać Hiszpanów na głos
– Masz dobry pretekst, żeby usprawiedliwić swoją nieobecność na wyborach prezydenckich

Na dziś to tyle, zobaczymy się wkrótce, bo już w niedzielę po meczu z Granadą. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom moich fanów i hejterów postanowiłem założyć sobie Twittera, którego bezczelnie pozwalam sobie tutaj zareklamować.


REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Bananowy Madryt

Komentarze

2015.04.03, godz. 21:36, Banan
moniaof

Iberystyka :)
2015.04.03, godz. 21:21, moniaof
Banan, tak z ciekawości, co studiujesz? Artykuł jak zawsze świetny :D
2015.04.03, godz. 19:34, Banan
emigrant

Nie sugerowałem (przynajmniej nie chciałem sugerować), że San José to madryckie święto. Napisałem, że nie wszędzie po prostu jest dniem wolnym od pracy/zajęć. Doskonale wiem, że Józefa obchodzi się też w innych wspólnotach autonomicznych. Napisałem też, że jest wolne w Madrycie, ale gdzie indziej nie, bo gdzie indziej mają wolne innego dnia z powodu innych świąt, które w Madrycie są dniami roboczymi.

Znajdź mi kogoś, kto nazywa na co dzień baskijski czy kataloński językiem hiszpańskim albo pyta cię czy mówisz po hiszpańsku w kontekście baskijskiego. Być może w konstytucji zapis ma na myśli, że to języki hiszpańskie w kwestii przynależności terytorialnej, bo na pewno nie w aspekcie przynależności do tej samej grupy językowej.

Pozdro :)
2015.04.03, godz. 19:22, RvN91
Banan, zawiodłeś mnie.
Jak zacząłeś o tych cudzoziemcach to myślałem, że naturalnie poruszysz wątek Hiszpanek i ich stosunku do guiris :<
2015.04.03, godz. 17:46, emigrant
"Banan"

"No bo Dzień Ojca, Świętego Józefa.
– To tak wolne w całej Hiszpanii?
– Nie, tylko w Madrycie, ale w innych regionach mają swoje święta kiedy indziej, więc tutaj zrobili wolne akurat w Świętego Józefa."

San José w Hiszpanii jest 19-ego Marca i w Madrycie to jest "fiesta", podobnie jak w takich regionach jak Murcja, Navarra, Walencja czy Kraj Basków. Reszta juz nie. Wczoraj przykladowo byl dzien swiateczny w calej Hiszpanii poza Katalonia i regionem Walencji. Cytowana wypowiedzia dajesz do zrozumienia, ze "Swietego Jozefa" to Madryckie swieto. WTF? Madryt akurat swoje "fiestas" obchodzi w maju: 2 maja to jest dzien Regionu Autonomicznego Madryt (w Walencji mamy taki dzien 9 pazdziernika) i wówczas to jest tylko "festivo/fiesta" w Wspolnocie Autonomicznej Madryt. Miasto Madryt z kolei swój dzien swiateczny obchodzi 15-ego maja (sw. Izydora)

Tutaj na stronie 3 masz tabelke:
http://www.boe.es/boe/dias/2014/10/24/pdfs/BOE-A-2014-10823.pdf


Co do hiszpanskiego to jedna tylko uwaga: sorry "Banan", ale Konstytycja Królestwa Hiszpanii z 1978 wyraznie definiuje baskijski, galicyjski oraz katalonski jako jezyki hiszpanskie. Oczywiscie ta sama konstytucja uzywa terminu kastylijski.

P.D.

Zawsze swietnie sie czyta te twoje reportaze, masz lekkie pióro ale akurat w przytoczonych przez ciebie kwestiach nie moge sie z toba zgodzic w zupelnosci.
2015.04.03, godz. 14:58, yihad Mourinhista
JKM jedyny kandydat?? A Ruch Narodowy? Na pewno bardziej prawicowy nic JKM...
2015.04.03, godz. 14:21, Banan
gonzalez131

Czasami, choć rzadko, niektórzy proszą o podpisy, ja na przykład zamiast autografu od Ramosa (już miałem) wolałem sobie zrobić z nim fotkę. Do Cristiano ludzie też nie mieli oporów z proszeniem o podpisy. Zazwyczaj jednak się tego nie robi, choć stanowiska dla prasy pisanej raczej do niewielu więcej rzeczy tak naprawdę się nadają, bo jeśli chodzi o wywiady, w 99% przypadków jesteśmy zlewani.
2015.04.03, godz. 14:04, gonzalez131
Naszlo mnie pytanie troche nia na temat ale czy bylo by wielkim nietaktem gdybys w tzw strefie mieszanej poprosil ktoregos z pilkarzy o autograf? Bo ja nie wiem czy dal bym rade sie powstrzymac gdybym mial taka okazje :)
2015.04.03, godz. 12:46, Peluquero
@Maillo93 - In JKM we trust :)

Osobiście dołożyłbym do artykułu troche o mniej przyjemnych sprawach. Jeśli chodzi o blondynów to nie są oni w guście większości Hiszpanek, aczkolwiek bardzo łatwo jest zagadać i wyciągnąć na randkę :) ale i zagadywało mnie bardzo dużo dojrzałych kobiet, na początku miałem z tym problem (podejrzewałem na początku że oszustki jakieś wyrachowane lub inne niecne cele, ale to po prostu otwartość, chęć pomocy :) Minusem i plusem jest ta rozpoznawalność, turysta to łatwy kąsek dla kieszonkowców na np Gran Via i okolicach (również dla stojących tam prostytutek, które obłapują szukając portfela), czy latino czyhających np przy wyjściu z metra pod SB, niby podpisujesz jakąś petycję, a tak naprawdę jesteś przeszukiwany :) Jako osoba odmiennej urody trzeba się trzymać na baczności. Także w restauracjach starają się turystów skubać na każdym kroku, a to podając mniejsze, gorszej jakości dania, a to na napiwku, zdarza się że trzeba się czasami wykłócić o zamówienie, np w jednej ze znanych w Madrycie sieciówek nie przyniesiono mi baskijskiego cydru, a potem ponad miare przy nalewaniu rozlano :) Nie wiem jak nordycy wytrzymują lato w tym mieście, jest to dla mnie zagadka, ponieważ po 13 kończy się dla mnie dzień letni w Madrycie, nos wystawiam poza pokój dopiero po 20 :) żadna aklimatyzacja mi nie pomaga :)
2015.04.03, godz. 12:11, Maillo93
OliCoSieNieBoi

hahahahaahaha!! :D Przecież Duda to lewak z krwi i kości! Jak cały PiS z resztą. To są ludzie lewicowi, poczytaj ich program, co drugie słowo "społeczne""socjalne".

Nie dawaj się tak nabrać ;) On i Bronek vel "Szogun" to ta sama banda ;/

Ale zgadzam się z Tobą w 100% że Polska staje się niestety coraz bardziej lewicowym krajem;/
Trzeba coś z tym zrobić, myślę że Janusz Korwin-Mikke to jedyny prawdziwie prawicowy kandydat :)
2015.04.03, godz. 11:07, Piwwwko
Hejtłem xD.
2015.04.03, godz. 11:05, OliCoSieNieBoi
Banan, ale na nasze wybory prezydenckie po prostu musisz przyjechać! Musisz! Potrzebujemy no(rmalnego)wego prezydenta! Jak Bronek zostanie na fotelu przez kolejną dekadę, będzie naprawde źle... Polska stanie się już totalnie lewicowym krajem... Przyjedź i głosuj! Andrzej Duda! Czyni cuda!
2015.04.03, godz. 10:17, modric1915
Akurat wczoraj myślałam sobie że dawno nie było Bananowego Madrytu i proszę jaka miła niespodzianka.
Mam tylko jedno pytanie. Czy w Hiszpanii niedziela wielkanocna też jest dniem wolnym? Bo po terminarzu Realu jak i Castilli na to nie wygląda.
2015.04.03, godz. 10:08, scypius
Dla mnie jak zawsze miła lektura. 👍👍
Pozdrawiam
2015.04.03, godz. 06:50, Banan
emigrant

Dlaczego wprowadzam w błąd? Nie za bardzo rozumiem. Może w jakiś sposób niejasno się wyraziłem. Świętego Józefa nie wliczałem do Wielkiego Tygodnia, podobnie zresztą jak studenckich strajków

Z españolem składającym się z kastylijskiego, katalońskiego, galisyjskiego i baskijskiego nie mogę się zgodzić. Szczególnie z baskijskim, który z hiszpańskim nie ma kompletnie nic wspólnego. No ale jak już wspomniałeś, to odwieczny spór, a ja widzę to po prostu inaczej niż ty.
2015.04.03, godz. 06:43, emigrant
Mala uwaga co do "Swietego Jozefa": W Hiszpanii San José to swieto 19-ego marca, a wiece nieco wprowadzasz w blad, aczkolwiek w kontekscie Wielkanocy twoja argumentacja jest jak najbardziej poprawna. Co do castellano/español to jest odwieczny spór akademicki, ale español sklada sie na: kastylijski, katalonski, galicyjski oraz baskijski.
2015.04.03, godz. 04:58, oskar_33
Proszę ja Ciebie, na wybory mozesz spokojnie iść. Wystarczy około 3 tygodni wczesniej wysłać deklaracje online. W Madrycie masz 3-4 miejsca gdzie mozesz głosować. Ja głosowałem koło retiro, to był bodajze jakis polski instytut kultury, cos takiego. Naprawdę nie ma z tym wielkiej roboty 😄
2015.04.03, godz. 04:58, realmadridsb
Dobry tekst :) dorzuć jedno "y" do czasów przeszłych, zanim się aktywiści obudzą, pzdr

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama