REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2015.03.19, godz. 03:04, Banan / RealMadryt.pl

Bananowy Madryt: Zabójczy chleb, Hiszpanki i miłośnicy protestów

Fot. RealMadryt.pl

Wykorzystując fakt, że czwartek z okazji święta Świętego Józefa jest dniem wolnym, a mój zegar biologiczny jest rozstrojony niczym głos Mandaryny, noc poświęciłem na przelanie do Worda (oficjalnie, nieoficjalnie WordPada, jestem do niego bardziej przyzwyczajony) spisanych przeze mnie na papierze spostrzeżeń. W ten oto oryginalny sposób powstał kolejny odcinek „Bananowego Madrytu”, do którego lektury serdecznie was zapraszam.

Dzisiaj wyjątkowo zacznę od napisania wam, czego w Hiszpanii/Madrycie brakuje mi najbardziej. Nigdy bowiem nie twierdziłem, że stolica Hiszpanii jest rajem na Ziemi (choć nie brakuje dużo) i zawsze znajdzie się kilka drobnostek, które sprawiają, że z łezką w oku wzdycham za ojczyzną.

Pierwszą rzeczą, która wprawia mnie w nostalgiczne wspomnienia o Polsce jest brak w hiszpańskich sklepach tradycyjnego pieczywa. Bochenek chleba czy kajzerka? Zapomnij. Nie tutaj. Chleb w rozumieniu Hiszpanów to nasza bagietka. Bagietka, która w dodatku na drugi dzień jest tak twarda, że mogłaby z powodzeniem zastępować krakowskim chuliganom maczety. Podczas pobytu w Madrycie muszę się więc zadowalać nimi lub chlebem, który z pozoru przypomina tostowy, jednak nie do końca jest chlebem tostowym, ponieważ jest bardziej miękki i, jak podejrzewam z racji wpakowanych w niego ton konserwantów, bardzo długo utrzymuje świeżość. Oczywiście poza zwykłymi marketami można zaopatrywać się jeszcze w piekarniach, ale i tam nie dostanie się niczego, co odpowiadało by naszym wyrobom. Jedynym pozytywem jest to, że bagietka zawsze stylowo wystaje z mojej torby na zakupy i że potencjalne narzędzie zbrodni można po zjełczeniu jeszcze wsadzić do mikrofali.
Tostowy, ale nie do końca. Świeży przez miesiąc.

Drugi aspekt, w którym Polska zdecydowanie góruje nad Hiszpanią to kobiety, a raczej ich organy odpowiadające za myślenie. O ile hiszpańskie dziewczyny z urody są dla mnie cudowne, o tyle opakowanie jest o wiele bardziej zachęcające niż jego zawartość. Nie piszę tego z powodu miłosnych frustracji, naprawdę. Po prostu gdybyście mieli okazję pobyć tutaj chwilę, nie mielibyście problemu z zauważeniem, że hiszpańskie nastolatki, a w zasadzie także z założenia dojrzałe już osobniki płci żeńskiej zachowują się, jak gdyby zostały wyjęte żywcem z jednego z idiotycznych seriali z MTV, które cieszą się tutaj taką popularnością, lub są zwyczajnie... męskie. Ostatnio jedna znajoma z Ameryki Łacińskiej podzieliła się ze mną swoim spostrzeżeniem, w którym widzę sporo prawdy – role kobiety i mężczyzny w hiszpańskim społeczeństwie są odwrócone. Nie wiem czy to owoc tego, że za czasów dyktatury Generała Franco prawo rozwodowe było bardzo restrykcyjne, zaś do bodaj 1964 roku mąż mógł bez konsekwencji zabić żonę, gdy przyłapał ją na zdradzie i teraz płeć piękna chce za wszelką cenę zamazać tamten przykry obraz, ale tak właśnie to wygląda. Kobiety tutaj są również w moim odczuciu dość fałszywe. Trochę jak węże – wszystko jest w jak najlepszym porządku do momentu, gdy nie widzisz zagrożenia. Jak już ukąsi... Na szczęście faceci też mają w sobie coś z węża. Gdy on z kolei ugryzie, niestety bywa, że puchnie aż dziewięć miesięcy. Nie sądzę też, by kompletnym przypadkiem było to, że w Hiszpanii najlepiej dogadywałem się z płcią przeciwną, która nie urodziła się w Hiszpanii i nie mam tu na myśli Polek (gdyby tylko one miały tak piękne oczy i włosy jak Hiszpanki!). Można mówić, że u nas w kraju kobiety są takie same. Nie, nie są. Różnica jest naprawdę widoczna, wierzcie mi. Napiszę wprost: uważam, że Hiszpanki w porównaniu z naszym krajowym towarem są zwyczajnie głupie.

Osobne słowo należy się sposobowi witania z kobietami w Hiszpanii. Mimo że z charakteru są męskie, nie próbujcie przy ich poznawaniu wyciągać ręki. No chyba że chcecie zobaczyć jak wygląda zdziwiona Hiszpanka. Zawsze i wszędzie stosuje się pocałunek w oba policzki.

Nie ma tu też zbyt wielu ludzi chodzących w dresach. Dla jednego może to być wada, dla innego zaleta Hiszpanii. Ja jednak jako prosty człowiek, choć sam nie zwykłem przywdziewać ortalionów, zawsze bardzo dobrze dogadywałem się z trójpaskową kastą. Tutaj jest ona praktycznie nieobecna. Już prędzej na ulicy zobaczysz bezdomnego niż dresa. Może to kwestia tego, że mieszkam w stolicy. Niemniej w Warszawie (przede wszystkim ukochany Gróchów) widok rycerzy ortalionu nie jest niczym nadzwyczajnym. O Gdyni i w szczególności o Bydgoszczy już nawet nie wspominam.

To, czego w Hiszpanii w porównaniu z Polską praktycznie nie ma, to sklepy całodobowe. Oczywiście, jakieś istnieją, jednak jest to tutaj rzadkość. Chińczycy na najbardziej ruchliwych ulicach miasta mają otwarte swoje sklepy nieco dłużej, ale nigdy przez 24 godziny. Czasami też wychodzą na ulice i sprzedają alkohol czy papierosy na sztuki. Jeśli już natrafimy na jakąś całodobową spółdzielnię, trzeba przygotować się na lichwiarskie stawki. Już u Chińczyków jest drogo, ale to i tak nic w porównaniu ze sklepami czynnymi non stop. Często też nie można w nich od określonej godziny kupować alkoholu. W Hiszpanii bowiem oficjalnie obowiązuje zakaz jego sprzedaży od godziny 21.00 lub 22.00 (teraz już nie pamiętam). W praktyce wychodzi to różnie, jednak odmowa dokonania transakcji nie jest niczym nadzwyczajnym. Teraz przejdźmy już jednak do innych szczegółów, które przykuły moją uwagę.

Hiszpanie uwielbiają protestować. Wychodzą na ulice dosłownie przy każdej lepszej ku temu okazji. Nie wiem, czy było tak zawsze, czy jedynie teraz w dobie kryzysu gospodarczego, jednak manifestacje są tu naprawdę częstym obrazkiem. Szczególnie aktywni są studenci. Zresztą wcale im się nie dziwię. Odpłatna edukacja na państwowych uczelniach daje prawo do stawiania wymagań. A jakość kształcenia, nie oszukujmy się, jest mizerna. Poza wyposażeniem wydziałów, i to też nie wszystkich, daleko im do Polski. Studiuję na jednym z największych uniwersytetów Starego Kontynentu, jednak w porównaniu z poziomem edukacji na Uniwersytecie Warszawskim, Universidad Complutense de Madrid wypada blado. Ale nie tylko studenci strajkują. Protesty antyaborcyjne, przeciwko masowym zwolnieniom i wszelkie innego typu pochody wyrażające niezadowolenie z powodu politycznego chaosu są na porządku dziennym. Choć manifestacje odbywają się w słusznej sprawie, mam wrażenie, że ludzie i tak wiedzą, iż nic nie zmienią. Niemniej idą krzyczeć na ulice, bo... po prostu lubią.
Cholera wie, o co tym razem walczą (fot. Rio17)

Kolejna sprawa, która dała mi do myślenia to to, jak mieszkańcy stolicy postrzegają kibicowanie Realowi Madryt. Dla niektórych dziwnym wydaje się fakt, że ktoś z Polski może być fanem Królewskich. „Jesteś z Polski i kibicujesz Realowi?”, „Nie rozumiem, jak ktoś spoza Madrytu może być za Realem”, „W Polsce Real jest popularny?”, z takimi pytaniami i stwierdzeniami przyszło mi się spotkać w rozmowie z kilkoma osobami i to nie tylko takimi, które nie interesują się na co dzień futbolem. Tak jakby fakt, że przecież chodzi o globalną markę pozostawał tu kompletnie bez znaczenia. I nie jest to spowodowane tym, że w oczach Hiszpanów jesteśmy w jakiś sposób zacofanym narodem. Po prostu dziwi ich, że ktoś może mieć takiego fioła na punkcie czegoś, co ktoś inny może uznawać najzwyczajniej w świecie wyłącznie za lokalny produkt.

W hiszpańskim krajobrazie najbardziej natomiast razi mnie liczba naćpanych ludzi. W weekendową noc kręcąc się po centrum bardzo często na pierwszy rzut oka widać, że ktoś wspomagał się czymś więcej niż tylko alkoholem i nie chodzi tu wyłącznie o marihuanę, którą ja osobiście również uważam za narkotyk. Nie mam zamiaru w tym miejscu jednak wchodzić w dyskusje o klasyfikacji środków odurzających. Po prostu uważam, że osoby przemierzające ulice z oczami jak pięć złotych/dwa euro i drące się wniebogłosy z pianą na ustach lub zapach chemii, i nie mam tu na myśli środków czystości, w toaletach lokali w Polsce nie są aż tak częstym widokiem, choć, oczywiście, zdarza się to i u nas. Proporcje są jednak nieco inne.

Na koniec jeszcze poruszę jedną zagadkową kwestię, o którą zostałem ostatnio spytany przez jednego z czytelników. W Polsce się z tym nie spotykamy, więc pomyślałem, że warto by o tym napisać. Mianowicie zostałem spytany, czy chusteczki są w Hiszpanii towarem deficytowym. Wątpliwość wzięła się stąd, że na ulicy często można zobaczyć osoby, które je sprzedają. Są to jednak niemal zawsze Cyganie bądź Murzyni. To po prostu ich praca. Kupują chusteczki w marketach, bo tylko na nie mają pieniądze, i sprzedają je przechodniom. Taki mają sposób na życie w wolnych chwilach od zbierania kartonów i rozbijania prowizorycznych obozowisk. Mnie osobiście również to z początku nurtowało, ale szukając odpowiedzi, okazało się, że jest ona dużo bardziej oczywista niż mogłoby się wydawać.

To już wszystko. Mam przeczucie, że w tym miesiącu, a może nawet już w sobotę nasze drogi ponownie się zejdą. Bójcie się. A tymczasem żegnam gorąco. Do następnego!


REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Bananowy Madryt

Komentarze

2015.03.20, godz. 01:56, Marcolini
Ciekawy tekst o rzeczach, o których normalnie się nie mówi.
2015.03.20, godz. 00:29, Maillo93
Zakaz jego sprzedaży od godziny 21.00 lub 22.00 - to mnie trochę wkurzyło podczas mojego pobyty. Co to w ogóle za przepis?!

'Role kobiety i mężczyzny w hiszpańskim społeczeństwie są odwrócone. Nie wiem czy to owoc tego, że za czasów dyktatury Generała Franco"

To raczej efekt lewactwa które niszczy naszą europejską kulturę i tradycję ;/


Co do marihuany. Powiem krótko, marihuana to NIE NARKOTYK. Spójrz na alkohol, jest dużo gorszy od 'maryśki', a jest legalny, więc co jest złego w marihuanie?

Jesteśmy dorosłymi ludźmi i mamy prawo palić co chcemy, nie potrzebuje państwa które będzie mi mówić co mam robić a czego nie. To moje życie,i to ja jestem odpowiedzialny!!
Co do twardych narkotyków zgoda- jestem przeciw nim, bo łamią żelazną zasadę
"Wolność mojej pięści kończy się tam gdzie zaczyna się Twój nos"

pozdrawiam, świetny tekst Banan ;)
2015.03.19, godz. 22:01, kamilo008
Świetny tekst
2015.03.19, godz. 19:02, modric1915
czekam na tekst banana który mnie nie zainteresuje ale się chyba nie doczekam i bardzo dobrze!:D
2015.03.19, godz. 18:49, Banan
WojtekK1902

W sumie masz rację, zmieniłem nieco szyk.
2015.03.19, godz. 17:24, WojtekK1902
Banan - może coś źle czytam, ale z Twojego tekstu wynika na koniec, że to kobiety w Polsce są głupie:

"Można mówić, że u nas w kraju kobiety są takie same. Nie, nie są. Różnica jest naprawdę widoczna, wierzcie mi. Napiszę wprost: uważam, ze są głupie."

Chyba nie taki był przekaz :D
2015.03.19, godz. 17:08, wilemek
Tylko muzulmanie emigrujacy ze swoich krajow to najwieksza chołota, nie mówię że większość ale taka prawda. Z Polski tez emigruje najwieksza chołota co nie oznacza że 'normalni' ludzie nie wyjeżdżają.
Pozdrawiam
2015.03.19, godz. 16:06, Rio17
Banani.
Tak naprawdę to w miarę często je czytam, prawie tak często jak kłamię z rozmowach z Tobą ;p
No i teraz czytam, by zweryfikować czy kłamiesz ludzi czy jednak nie ;p
Wyróżnienie bardzo zacne. Pozdrawiam @rio17k.
2015.03.19, godz. 16:02, Rio17
A propos tej manifestacji ze zdjęcia → vine → https://vine.co/v/O9PM00jQJqT
2015.03.19, godz. 16:02, Banan
Rio17

Też mi się wydaje, że od 21.00, ale nie byłem pewien. Patrz jak ładnie cię wyróżniłem pod zdjęciem :D

PS. Chyba naprawdę zacząłeś czytać te teksty :O Tyle wygrać!
2015.03.19, godz. 15:57, Rio17
Banan z tym zakazem sprzedaży alkoholu to raczej od 21. Pamiętasz jak mi chwilę po tej godzinie się jeszcze udało, ale reszcie już nie i trzeba było iść do "Chińczyka"? ;) A później Sangria pod Calderon :D
2015.03.19, godz. 15:18, oscar069
Kasparo

Mieszkam we Frankfurcie nad Menem, gdzie ok 20% mieszkancow to Muzulmanie. Polowa moich znajomych to Muzulmanie. W Paryzu jestem dosyc czesto, mam tam kilku znajomych, ktorzy mieszkaja w jednej z najgorszych dzielnic (Saddam Hauts de Seine) i jeszcze nigdy nie mialem problemu, zebym ja albo ktos zostal zaatakowany z powodu religijnych. Masz tak samo zmanipulowana glowe jak i reszta polsikego spoleczenstwa. Mowisz ze nie przestrzegaja prawa? Ja tez nie przestrzegam. I to nie ma nic wspolnego z religia, tylko z tym ze jestesmy obcokrajowcami i mamy odrazu mniej szans na znalezienie np. pracy. Od kilku lat jest w Niemczech coraz gorzej, ja sie wychowalem pomiedzy arabami, turkami, serbami czy chorwatami. I uwierz mi ze nie ma roznicy kto w co wierzy, kazdy jest taki sam.

2015.03.19, godz. 14:02, margaret
Panie Bananie otóż podczas mojej ostatniej wizyty w Madrycie idąc paseo del prado w kierunku dworca atocha weszliśmy z mężem do sklepu z pamiątkami w którym jak się okazało sprzedaje młoda Polka od 10 lat mieszkająca w Madrycie po miłej rozmowie miedzy innymi o tym że Polacy przychodzący do sklepu to w większości fani Barçy czego nie rozumiemy bo Karzeł jest taaaki brzydki mój drogi maż stracił zdolność myślenia będąc gotowy wykupić pól sklepu :)ale byłam czujna :)skończyło się na kupnie kubeczka który jak się okazało oczywiście całkiem przypadkiem Pani chciała sprzedać ubity :) tak a propos kobiet węzy mi sie skojarzyło pozdrawiam serdecznie
2015.03.19, godz. 13:24, Catalunya4ever
Zawaliste są te Twoje reportaże, felietony czy jak je tam zwał.... To jest jeden z głównych powodów mojego przebywania na stronie rywala, pozdrawiam :)
2015.03.19, godz. 13:23, dynamo
Banan - jeśli masz gdzieś dostępny piekarnik to nie jest filozofią zrobić własny dobry chleb. Nie powinno być problemu z kupnem mąki żytniej/pszennej czy drożdzy w hipermarkecie. Do tego foremka i jazda. Wychodzi nie najgorszy :)
2015.03.19, godz. 12:33, RvN91
Wojtas0001
Tekst o ugryzieniu węża dobry. Na takim czymś polegają felietony, mój drogi. Luz, zabawa formą. W zasadzie Banan mógłby tego stosować nawet więcej.
2015.03.19, godz. 12:06, Trickster
Wojtas0001
A moim skromnym zdaniem dobrze oddaje ludzką fałszywość.
Tylko co ma do tego gimnazjum?
2015.03.19, godz. 11:18, julekb
Z tym, że Hiszpanki są głupie to trzeba się zgodzić w 100%. Podobnie rzecz ma się w Portugalii. Szkoda, bo jakby rozum szedł wraz z urodą, to byłoby to świetne połączenie!
A tak z innej beczki to zastanawia mnie fakt, dlaczego na meczach Realu (wyjątkiem może być mecz z Rayo, na którym miałem okazję być w tym roku i akurat, ze względu na derby, doping był w miarę ok przez 90 minut) i Barcelony jest tak mizerny doping. Przecież w zwykłej restauracji czy na ulicy Hiszpanie się tak wydzierają, że nie sposób ich przekrzyczeć. Nawet w normalnej rozmowie wygląda to podobnie. A jak wejdą na stadion, to nagle zmieniają się w potulne baranki, które zajęte są bardziej jedzeniem słonecznika niż mówieniem czegokolwiek.
2015.03.19, godz. 10:57, Wojtas0001
Fragment o kobietach i porównywaniu ich do węży moim skromnym zdaniem żenujący.
A teskt o wężu, którego ugryzienie "puchnie" 9 miesięcy poniżej krytyki. Myślałem, że skonczyłeś już gimnazjum.
2015.03.19, godz. 10:07, kaczyzlwp
Byłem teraz tydzień w Madrycie i jak dla mnie, że bagietki tam są pyszne. Oczywiście nie wiem jak by to wyglądało na dłuższą metę co do chleba się zgodzę guma masakryczna. Wędliny za to wg mnie są o niebo lepsze jeśli o jedzenie chodzi to za hiszpańskimi szynkami będę najbardziej tęsknił. Najbardziej i tak brakowało mi herbaty ciężko o nią w Madrycie :)
2015.03.19, godz. 09:14, buczek93
Całowanie się w policzki to widok popularny także we Włoszech (gdzie miałem okazję się zakręcić) i w Grecji (gdzie wizytuję co roku).

A to, że kobiety głupie? Nie wiem, jak Włoszki, ale Greczynki urodą grzeszą. Rozumem już nie. Nie wiem, czy Hiszpanie też robią takie larum w byle rozmowie, ale Grecy naprawdę, drą jape czasem o byle co. Do tego są bardzo leniwi (chyba wszyscy południowcy są tacy, klimat robi z nich buły). Południowcy mają od groma cech wspólnych - zwiedź inne kraje to sie przekonasz, że w sumie niewiele się od siebie różnią ;)
2015.03.19, godz. 08:48, pavelo
Rio photography
2015.03.19, godz. 08:34, Kasparo
oscar069
Serio dziwi Cię takie a nie inne postrzeganie muzułmanów? Wróciłem niedawno z Francji, masakra jak oni się tam panoszą. W dużej większość, zupełnie nie przestrzegają prawa, próbują narzucić własne, a każdego kto myśli inaczej niż oni najchętniej by zamordowali. I nie, nie przesadzam - wrogość która od nich bije jest przerażająca. Oczywiście jak wszędzie nie ma co wrzucać wszystkich wyznawców Islamu do jednego wora, zdarzają się normalni pozytywni fajni ludzie, ale ten przypadek który opisuję wyżej to zdecydowana ich większość. Uwierz mi, nie wiesz co piszesz i oby nie dane było Ci tego oglądać u nas w kraju.
2015.03.19, godz. 08:32, Kamilrad
duckland
A NRD? Byli pod komunizmem a się ładnie ,,wyrobili''. Czechy? Mój tata był tam i był pod niesamowitym, dobrym wrażeniem. Nie wszystko winą komunizmu, wojen. To także ludzka mentalność. Na zachodzie mówią: ,,I did it!'' - zrobiłem to! U nas za to mówią: ,,udało mi się''. Między tymi zdaniami jest kolosalna różnica i dość dobrze mówi o Polskiej mentalności. Inne kraję miały ogromne zniszczenia wojenne a teraz są potęgami. Niemcy 2 razy przez ostatnie dziesięciolecia były na dnie, wojna, podziały itp. a teraz? Japonia to samo. Czechy. Polska mentalność: przed rozbiorami pijaństwo, brak dobrej organizacji, brak rozumu doprowadziło to tej tragedii. Czemu niby takie np. NFZ jest? Toż to tragedia... Polska to piękny kraj, góry, jeziora, zieleń... kocham ją. Ale ludzkiej mentalności, która na ulicy mówi co drugie słowo na ,,k'' i co trzecie na ,,p'' ,,CH'' I ,,J''- nie.
2015.03.19, godz. 08:12, lodyga
Lubie te Twoje "wypocinx" ;D
2015.03.19, godz. 07:58, duckland
My niestety nie mozemy porownywac sie do krajow zachodnich, z tego wzgledu ze oni nigdy nie byli skazeni syfem komunizmu. U nas dopiero pokolenie 80 i w gore sa prawie normalne ( nie wszyscy ). To podstawowy problem w komunikacji i postrzeganiu swiata. Dalsza historia nie jest ciekawsza bo mamy rozbiory i wymieszanie spoleczenstwa z ukraincami rosjanami niemcami i Bog wie kim jeszcze. Mordowanie naszych elit i patriotow w latach 30-40 + holokaust a potem rozpijanie narodu spirytusem pod roznymi postaciami i ogolne oglupianie ludzi zeby latwiej tym sterowac. Jak zrobisz sondaz kto ufa polityka wyjdzie 95% brak zaufania, ale czy ufasz media wyjdzie ze 75% tak. Brak logicznego myslenia, sredniowieczne umysly alkoholizm wulgaryzmy i chamstwo itd itd to wszysto zostawila nam historia. Ludzie w Polsce dalej wierza ze elektryk z Gdanska przegonil ZSRR z Polski taki byl kozak. Mozna by jeszcze napisac o wizycie w urzedach i ilosci urzednikow np wiekszej niz USA (!), jak u nas wyglada poziom IQ w sluzbach porzadkowych czy sadach, jak u nas dziala prawo i sluzba lekarska, ile ludzi ucieklo i nadal ucieka w ostatnich 10 latach itd itp. Blok wschodni to kibel europy niestety.
2015.03.19, godz. 04:06, oscar069
W Niemczech ja i moi znajomi sie tez ''Stykamy'' policzkami. Oczywiscie zaden z moich znajomych nie jest ani Polakiem ani Niemcem. Ale we Wloszech, krajach Arabskich jest to normalne. Polska jest jak dla mnie i tak bardzo zimnym krajem. Kilka razy w roku jestem w ''domu'' i jako ze juz nie znam za bardzo ludzi w okolicach Wroclawia (w PL skonczylem tylko podstawowke) bardzo ciezko mi znalezc znajomych tej samej plci. Jedyne co do tej pory poznalem, to panie z Insta czy jakis Tinderow. Mozna sie pobawic, ale zeby z kims pojsc na jakis mecz juz ciezej i nie zebym sie teraz chwalil, ale jezdze jak na polskie warunki ponadprzecietnym autem i niewazne gdzie zaparkuje czy sie zatrzymam, kazdy koles sie na mnie patrzy jakby mi zaraz chcial wbic noz w plecy... No, ale dobra, wystarczy tego plakania.

Banan, po co Ci w Hiszpanii rozmawiac z kobieta? Chupame la poya powinno wystarczyc. ^^

A co do tych manifestacji. Ja mam wrazenie ze PL jest tak zmanipulowanym i (przepraszam) glupim narodem, ze 80-90% ludzi nie ma swojego zdania. Jesli rozmawiam z kims o polityce itd. to jakbym sluchal TVN, a jak sie nie zgodze z tego kogos zdaniem, to najczesciej mowia ze wydziwiam. Nie wiem z kad w PL tyle nienawisci do Rosji, Muzulmanow czy w ogole osob, ktore kultura czy wygladem sie od nas Polakow roznia. Co do tych pierwszych dwoch przykladow, to akurat wiem ze media proamerykanskie sie z tego bardzo ciesza, bo oni sobie stworzyli swoich wrogow i daja rade wmowic prawie calemu zachodniemu Swiatu, ze to tez sa nasi wrogowie...

Jesli ma ktos inne zdanie niz ja, to zapraszam do dyskusji.

2015.03.19, godz. 04:04, dziobak341
Jak by się tak zastanowić, to życie bez normalnego chleba musi być straszne. Codziennie jedząc ten słodki nie do końca tostowy chleb, chyba bym oszalał i upiekł sam jakiś :D.
2015.03.19, godz. 03:58, lukexpl
Bardzo ciekawy tekst. Pozdrawiam.
2015.03.19, godz. 03:56, Banan
Widok całowania w policzki wśród mężczyzn też można spotkać, ale raczej bardziej popularny jest zwyczajny uścisk dłoni i przytulanko.
2015.03.19, godz. 03:26, dzalamidze
Bananie, a jak często całujesz się z mężczyznami (na przywitanie oczywiście)? Często, przed meczami, hiszpańscy piłkarze całują się w policzki. A w innych ligach tego nie widziałem. Hiszpanie wg mnie są całuśni jak Magda Ogórek.

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama