REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2015.02.07, godz. 21:06, Banan / RealMadryt.pl

Bananowy Madryt: Szpieg z Krainy Deszczowców

Fot. RealMadryt.pl

Trzy tygodnie cukierkowego życia w Polsce dobiegły końca. Wraz z moim powrotem do stolicy Hiszpanii na stronę wraca także cykl „Bananowy Madryt”. Co prawda, jak możecie się domyślić, dzisiejszy wpis nie będzie raził po oczach optymizmem, jednak mogę was zapewnić, jako profesjonalista pełną gębą, że wynik dzisiejszego starcia nie wpłynie w żaden sposób na moje literackie natchnienie.

Skąd taki a nie inny tytuł relacji? Odpowiedź jest prosta. Dwie ostatnie potyczki podopiecznych Carlo Ancelottiego na Vicente Calderón (to jest w Pucharze Króla i dzisiaj w lidze) oglądałem z sektorów przeznaczonych dla kibiców Atleli. Na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział, kim jest Don Perdro, szpieg z Krainy Deszczowców, niech kliknie tutaj.. Czy moja tajna misja zakończyła się powodzeniem? Choć bilans zysków i strat to 140 wydanych euro za zobaczenie sześciu wpuszczonych i żadnej strzelonej bramki, mimo wszystko tak. Mój wpływ na wynik był przecież zerowy, ale pewne obserwacje tak czy inaczej udało mi się poczynić.

Jako że miałem szczęście obserwować na żywo spotkania Królewskich zarówno z Atlético, jak i Barceloną, trudno powstrzymać się od pewnych porównań. Derby Madrytu, przynajmniej te rozgrywane na Estadio Vicente Calderón, są z pewnością skomercjalizowane w dużo mniejszym stopniu niż El Clásico. Przed meczem nie widać azjatyckich tłumów, natomiast na trybunach w sektorach przeznaczonych dla kibiców Rojiblancos nie uświadczysz widoku ludzi przywdzianych w barwy rywala. Nie ma wątpliwości co do tego, że mecze Atlético z Realem z każdym dniem będą cieszyły się dużo większym zainteresowaniem nawet w najbardziej oddalonych zakątkach świata, jednak po tym, co zaobserwowałem dzisiaj i około miesiąca temu w Copa del Rey, jasno można stwierdzić, że El derbi madrileño to na ten teraz przede wszystkim krajowy produkt.


Na stadion wszedłem, jak mam w zwyczaju, ze sporym zapasem czasu. Moje siedzenie znajdowało się na trybunie Fondo Sur, zaraz obok owianych złą sławą ultrasów Rojiblancos. Szczerze, ani przez chwilę nie czułem jakiegokolwiek zagrożenia. Co ciekawe, dzisiejsze spotkanie nie zostało nawet zakwalifikowane jako starcie podwyższonego ryzyka. Dlaczego? Ponieważ stwierdzono, że zamiast zatrudnienia większej liczby funkcjonariuszy, wystarczy po prostu, by wejściówki dla fanów zespołu gości były imienne. Naiwne? Na to pytanie odpowiedzcie sobie najlepiej sami. Z tego co mi wiadomo jednak, nikt dzisiaj nie wylądował w rzece.

Jako że przy bramce, za którą siedziałem, rozgrzewał się Iker, zwróciłem uwagę na coś, na czym do tej pory raczej się nie skupiałem. Chodzi o postać trenera golkiperów, Villiama Vecchiego. Patrząc z jaką swobodą kopie piłkę i uderza na bramkę, naprawdę nabrałem do niego wielkiego szacunku. Słowa Capello, które w swojej autobiografii cytował Zlatan Ibrahimović, mówiące o tym, że najlepszy strzał w drużynie ma zawsze trener bramkarzy, chyba mają w sobie coś z prawdy. Nie wspominam jednak o słynnym „Dziadzi” bez powodu. Z jednej strony Vecchi na pewno budzi podziw, z drugiej, to trochę smutne, że facet w wieku, w którym ludzie zazwyczaj powoli wybierają sobie gatunek drewna, z którego ma być wykonana trumna, na murawie spisałby się dziś z pewnością lepiej niż którykolwiek z naszych zawodników.

Osobne słowo należy się kibicom Atleti. W porównaniu z tym, co dzieje się na Calderón, publika na Bernabéu wypada jak czytelnicy „Świerszczyka”. Nie piszę tego złośliwie, ale po prostu jasno trzeba sobie powiedzieć, że Rojiblancos pod względem wspierania swojej drużyny zjadają nas na śniadanie. Śpiewa nie tylko jeden sektor, lecz prawie cały stadion. Być może dzisiejsza oprawa z chorągiewkami nie była szczytem kreatywności, ale w połączeniu z chóralnymi śpiewami, wierzcie mi, mogła robić wrażenie.


Co do samego meczu, najchętniej umieściłbym w tym miejscu link do wywiadu z Grzegorzem Skwarą, ale niestety, nie pozwala mi na to czysta przyzwoitość i etyka zawodowa. Po pierwszej bramce trybuny głośno skandowały imię Casillasa, który sprezentował gospodarzom pierwszego gola. Cóż, nie można odmówić im konsekwencji – podczas derbów Madrytu skandują imię tego samego piłkarza, co po finale mistrzostw świata w RPA. A tak zupełnie na poważnie, to podłe uczucie wysłuchiwać, jak na trybunach wykrzykują, że pilnie poszukiwany jest godny rywal do derbów stolicy Hiszpanii. Co najgorsze, trudno się z tym obecnie nie zgodzić. Może to trochę naiwne myślenie, ale wierzę, że następnym razem będzie lepiej. Zresztą, gorzej już chyba być nie może. Gdybym musiał już na siłę szukać jakiegoś pozytywu z tego, co działo się na boisku, to cieszę się, że doskonale widziałem fantastyczne trafienie Saúla.

W przerwie młodzi kibice Atleti nie próżnują i sami dokształcają się w piłkarskim rzemiośle

Atlético to świetny przykład na to, jak zrobić coś z niczego. W większości przeciętni zawodnicy, którzy dziś już nie tylko walką, ale i czysto piłkarskimi umiejętnościami rozbijają nas w pył. Trochę przypomina mi to bajkę o Kopciuszku, lub… życiorys Cristiano, który przecież na sam szczyt również doszedł nie tylko dzięki czystemu talentowi, lecz przede wszystkim ciężką pracą.

Jeśli przyszłoby mi oglądać dzisiejszy mecz przed ekranem telewizora, z pewnością byłbym teraz w o wiele gorszym nastroju. Pocieszam się tym, że, mimo wszystko, miałem okazję na żywo widzieć spotkanie, o którym dyskutować się będzie prawdopodobnie przez długie lata. Ulgę stanowi też dla mnie to, że w tym sezonie już nie zawitam na przeklętej ziemi nad rzeką Manzanares. Ziemi, na której jak ciepło byś się nie ubrał, i tak przemarzniesz do szpiku kości. Dziś najsłynniejszy kibic Atleti i prawdopodobnie najbardziej zbereźny detektyw świata, Torrente, ma swój dzień.



REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Bananowy Madryt

Komentarze

2015.02.09, godz. 02:19, Banan
pwisniewski

Nie piję alkoholu, ale na colę chętnie wyskoczę :)
2015.02.08, godz. 23:30, pwisniewski
Hej, chciałbym się zwrócić do kolegi który prowadzi cykl Bananowy Madryt :) Czasem bywam u znajomych w Madrycie, jakbyś miał ochotę może jakieś piwo kiedyś czy coś?:) Wszyscy są po "dobrej stronie Madrytu" oprócz jednego - brata kumpla do którego jeżdże( są Hiszpanami) hehe :) Pozdrawiam,
2015.02.08, godz. 15:40, Banan
krismichalik

Nie, byli zajęci czym innym :)
2015.02.08, godz. 15:34, krismichalik
Banan
Nie patrzyli podejrzliwie? :)
2015.02.08, godz. 14:36, dudek666
"facet w wieku, w którym ludzie zazwyczaj powoli wybierają sobie gatunek drewna, z którego ma być wykonana trumna" - oj panie Banan - człowiek ma 66 lat a ty chcesz go już posłać na drugi świat? - w Polsce w tym wieku brakuje jeszcze rok do emerytury!
Zastanów się co piszesz!
2015.02.08, godz. 14:03, Banan
krismichalik

Obserwowałem w spokoju jak reszta się cieszy
2015.02.08, godz. 14:01, krismichalik
Banan
A jak zachowywałeś się po bramkach strzelanych przez Atleti będąc między jego kibicami?
2015.02.08, godz. 12:53, Banan
Kamil K

Mejlowo zawsze odpisuję.
2015.02.08, godz. 10:28, Kamil K
Banan, jest możłiwość kontaktu przez priv albo czy odbierasz maile z adresu podanego w nicku?
2015.02.08, godz. 09:38, zidan92
zola_huta356
Najgorszą dla nas rzeczą byłoby wpaść na Atleti w CL. Już nas wykopali z Copa Del Ray, w lidze łomot to następnego spotkania byśmy nie przeżyli. Ja mam nadzieję, że następnym razem już wygramy z nimi albo chociaż przynajmniej zagramy z nimi jak równy z równym ale dopiero w lidze w następnym sezonie
:P
2015.02.08, godz. 00:56, OliCoSieNieBoi
Jak tam, Banan, sprawa z narzeczoną? :d xD
2015.02.07, godz. 23:09, Mario893
Na tym zdjęciu grające dzieci wyglądają, jakby obijały komuś mordę. :D
2015.02.07, godz. 22:43, Marcolini
Super felieton :)
2015.02.07, godz. 22:32, Kamilrad
I jak tam się żyję w Hiszpanii? Lepiej niż w Polsce? Bo ze zdjęć wnioskuje że pogoda jest tam nie lepsza...
2015.02.07, godz. 22:30, zola_huta356
hah, do poprawki ;)
2015.02.07, godz. 22:27, forza horizon
Bananowy Madryt na poprawe humoru. Takie artykuły powinny być co tydzień, oczywiście rozumiem Banan, że potrzebujesz trochę czasu na sporządzenie takiego ciekawego tekstu. Poprostu jesteś najlepszy. I jeszcze z innej beczki szacun dla El Jarka, to on przeważnie dodaje najwięcej newsów czy to w dzień, czy w nocy. :D
2015.02.07, godz. 22:01, Banan
zola_huta356

Przyznam szczerze, o tym nie pomyślałem :P
2015.02.07, godz. 21:58, zola_huta356
@Banan
"Ulgę stanowi też dla mnie to, że w tym sezonie już nie zawitam na przeklętej ziemi nad rzeką Manzanares"
na potencjalny mecz w LM byś się nie wybrał? ;)
2015.02.07, godz. 21:58, Orion599
tOmEk3
BVB jest teraz, gdzie jest tylko dzięki Bayernowi.
Zaczęło się od Gotze. Jego udało im się jeszcze zastąpić, ale po odejściu Lewego to musiało się tak skończyć.
Wiedziałem, że taki Ramos, a już tym bardziej Immobile nie zastąpią Lewego.
Gdyby Klopp zrobił wymianę - Mandżukić za Lewego lub kupiłby takiego Jacksona Martineza może ta siła ofensywna byłaby bardziej okazała.
A teraz będzie już u nich tylko gorzej, bo nie uwierzę w to, że tacy zawodnicy jak Reus czy Hummels zostaną w klubie.
Atleti takich problemów nie ma. Może i ich zawodnicy jak wyrobią sobie nazwisko opuszczają klub, ale zawsze mają to szczęście, że znajdują godnego następce.
Odszedł Torres - potem była era Falcao. Zabrakło Falcao - nastała era Costy, Costy już nie ma - są Griezmann i Mandżukić.
Courtois wydawało się, że też nie uda im się zastąpić, ale Moya broni solidnie, Oblak to też wielki talent i pewnie w przyszłości będzie w gronie najlepszych goalkeeperów na świecie.
Do tego teraz zaczęli stawiać na wychowanków i mają przede wszystkim Simeone, który raczej nigdzie się stamtąd nie ruszy, więc wydaje mi się, że Atleti już na stałe wpiszę się do tego europejskiego topu, z każdym sezonem będą tylko rośli w siłę i i losu BVB nie podzielą.
2015.02.07, godz. 21:56, julekb
A co do samego artykułu to muszę przyznać, że jak zwykle stoi na wysokim poziomie, tak trzymać!
2015.02.07, godz. 21:55, julekb
@tOmEk3
Może i po części masz rację, jednak trzeba zauważyć, że Atlético sprzedaje swoich graczy za grube miliony, a Borussia oddaje za darmo lub sprzedaje za małe kwoty, bo ich piłkarze mają niskie klauzule odejścia z klubu. I inna sprawa, że teraz Atlético może pozwolić sobie na sprowadzenie do klubu piłkarzy, którzy mają już wyrobioną markę (np. Mandzukic, Torres), a Borussia kupuje takich, których talent może dopiero eksplodować (albo i nie - przykłady chociażby Kagawa, Aubameyang)
2015.02.07, godz. 21:35, tOmEk3
Porównałbym Atlético nie do Cristiano a do.. Borussii Dortmund. Oczywiście nie tej obecnej ale tej która lała Real i grała w finale LM. Przede wszystkim: gra zespołowa, zawodnicy z dużymi umiejętnościami, fanatyczni kibice, świetne wyniki no i.. trener. BVB miała swój cykl, który wygląda na to dobiegł końca, ciekawe jak długo ATM zdoła utrzymać swój poziom.
2015.02.07, godz. 21:29, szlawi
Świetny artykuł Banan, nie wracaj do Polski i rób takie artykuł co tydzień :D
2015.02.07, godz. 21:17, kamilg7
Kolejny wciągajcący artykuł z tej serii...Brawo Banan ! :)

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama