REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2014.12.07, godz. 06:02, Banan / RealMadryt.pl

Bananowy Madryt: Oscar d'Or i Illarra król

Fot. RealMadryt.pl

Kolejny mecz, kolejne zwycięstwo, kolejny odcinek cyklu… A jednak wcale mnie to nie nudzi. Przeciwnie. Półgodzinny pieszy spacer z mojego lokum na Moncloi w kierunku Santiago Bernabéu za każdym razem pokonuję z równie wielkim entuzjazmem. Mimo że w Madrycie jestem dopiero od września, już teraz mogę powiedzieć, że obiekt Królewskich odwiedzałem w tym roku częściej niż rodzinny dom. Być może jest to i nieco smutne, jednak cóż poradzić. Pogoń za realizowaniem się w pasji i spełnianiem marzeń ma swoją cenę.

Już w zeszłotygodniowej relacji pisałem, że Real Madryt uzależnia. Od wtorku nic się nie zmieniło. Tym razem na „białym głodzie”, i nie chodzi mi rzecz jasna o żadne środki zmieniające świadomość, było jednak zdecydowanie więcej osób. Zarówno wśród kibiców, jak i dziennikarzy wczorajsze starcie z Celtą Vigo cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem. W końcu po niemal miesiącu na stadionie Los Blancos po raz kolejny zawitały ligowe rozgrywki. Była to zresztą ostatnia potyczka w Primera División na Bernabéu w tym roku, ponieważ ze względu na Klubowe Mistrzostwa Świata już wcześniej przełożono starcie z Sevillą. Muszę przyznać, że odkąd bywam na trybunie prasowej, jeszcze nigdy nie widziałem tak dużej liczby dziennikarzy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że z perspektywy dziecka lepszego Boga nie miałem okazji obserwować El Clásico.

Odbiór plakietki, przejście przez bramkę (bez przeszukiwania!), winda na piąte piętro, rozłożenie sprzętu, zerknięcie na kartkę ze składami i rubrykami na statystyki, których prawie nikt nie uzupełnia, widok twarzy dziennikarzy, którzy przewijają się podczas każdego domowego spotkania Królewskich, zdjęcie na fanpejdża naszej strony, wyjęcie słonecznika, pstryknięcie puszki coli, którą będę sączył przez pierwszą połowę (w przerwie dostanę kolejną, tym razem darmową). Tak niemal za każdym razem wyglądają moje przedmeczowe rytuały. Potem obserwowanie rozgrzewki, zejście piłkarzy do szatni oraz oczekiwanie na hymn Décimy i pojawienie się zawodników na murawie.


Hiszpański futbol wciąż żyje zeszłotygodniowym zajściem nad Manzanares, gdzie w ustawce radykałów Atlético i Deportivo życie stracił ultras drużyny z Galicji. Zawodnicy wyszli na boisko w koszulkach, na których widniał napis „Fútbol sin violencia”, czyli, jak nietrudno się domyślić „Futbol bez przemocy”. Dodatkowo na murawie przed meczem rozłożono pokaźną makietę nawiązującą do wyplewienia z piłki rasizmu i przemocy. W tym wszystkim najbardziej cieszy chyba fakt, że problem jest postrzegany całościowo, a społeczna dyskusja nie ogranicza się jedynie do piętnowania fanatyków Colchoneros i Dépor.
Jeszcze tylko wywalimy przemoc i rasizm ze stadionów i możemy zaczynać.

Nie będę komentował dokładnego przebiegu boiskowych wydarzeń, od tego macie pomeczówki. Pokuszę się jednak o kilka subiektywnych refleksji dotyczących wczorajszego spotkania. Pierwsza sprawa dotyczy rzutu karnego. Mówcie co chcecie, ja jestem zdania, że najlepszemu piłkarzowi świata zwyczajnie nie wypada w ten sposób nurkować. Być może moja wizja futbolu wciąż jest zbyt romantyczna, jednak według mnie – nawet przy wyniku 0:0 – Portugalczykowi nie przystoi kłaść się na murawie od podmuchów wiatru zupełnie jak… nie dokończę zdania. Polityczna poprawność zabrania.

Pod lupę wziąłem również występ Asiera Illarramendiego, który dostał szansę, ponieważ zawieszono mojego idola (chyba nie muszę już pisać, o kogo chodzi). Według mnie Bask był wczoraj bardzo dobry. Moim zdaniem to, że wciąż ciągnie się za nim zła sława po feralnym starciu w Dortmundzie w zeszłym sezonie jest dla niego bardzo krzywdzące. Oczywiście, kto będzie chciał, i tak będzie zwracał uwagę jedynie na zagrania do najbliższego kolegi z drużyny albo straty. Widziałem na żywo Illarrę kilkukrotnie i tak naprawdę ani razu nie schodził poniżej przyzwoitego poziomu. Nie wiem, jakim cudem dziennikarze AS-a i Marki mogli ocenić jego wczorajsze poczynania podobnie jak występ Kroosa, który przecież był, nie tylko według mnie, zdecydowanie słabszy od byłego gracza Realu Sociedad. No nic, może po prostu się nie znam. Jak dla mnie, Illarramendi gra fajnie. Koniec, kropka.
Tak, ja też dziękuję za dzisiejszy mecz, ale czas już iść, bo zimno.

To wszystko, czym chciałem się dziś z wami podzielić. Następnego odcinka możecie spodziewać się już w środę. Tym razem Bernabéu pożegna się, na szczęście tylko w tym roku, z Ligą Mistrzów. Szczerze mówiąc już boję się na samą myśl o tym, że po potyczce z Łudogorcem przyjdzie mi czekać ponad miesiąc na kolejny domowy mecz. Ostatnio miałem adwent, tym razem będzie post. To nie trenerzy i zawodnicy powinni narzekać na terminarz, lecz ja. Tym pesymistycznym akcentem żegnam się z wami. Do środy!


REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Bananowy Madryt

Komentarze

2014.12.07, godz. 21:13, tomp3
Wielkie dzięki za Twoje artykuły.
Zawsze z przyjemnością (niezależnie od poziomu czy wyrażanych przez Ciebie opinii - normalnym jest, że nie każdy artykuł musi być dobry, nie wspominając o gustach czytelników).
Najciekawsz, dla mnie, są Twoje opisy Madrytu, Hiszpanii i wplątane w to różne wątki "około-futbolowe".
Z niecierpliwością czekam na kolejnych kilka linijek od Ciebie i życzę (dalszych) sukcesów.
2014.12.07, godz. 16:32, Banan
sharman

Po środzie szykuję w grudniu co najmniej jeszcze jeden tekst :)
2014.12.07, godz. 16:26, pyjter1902
Asier zagrał dobrze - oby tak dalej.....
2014.12.07, godz. 15:41, Amero
Zgadzam się. Kroos zagrał wczoraj bardzo słabo jak na niego. Dużo prostych błędów. Illara jak najbardziej na +.
2014.12.07, godz. 13:34, sharman
Banan, zarzuć na środe jakiś dłuuuuższy tekst żeby można było go przeczytać tak na przerwę świąteczną :)
2014.12.07, godz. 13:12, wicia77777777
Ilarra dobry mecz :)
2014.12.07, godz. 12:35, biczu5
Jestem tego samego zadania... Illara też mi się wczoraj podobał... Końcówke miał trochę słabsza ale to dla mnie nie rzutuje na całości.. Pozdrawiam
2014.12.07, godz. 11:33, Zuza.
Czeszcz <3
2014.12.07, godz. 10:33, Leszczu
hugibugi, słaby artykuł, bo napisał, że Illarra jest fajny? Leczenie.

Banan, ty ukryta opcjo baskijo-katalońsko!
2014.12.07, godz. 10:22, KR7
To kupuj bilet na pociąg i jedź na wyjazd ;)
2014.12.07, godz. 10:17, lodyga
Karierę to juz ma.
2014.12.07, godz. 10:07, ronaldo1500
Ale Ci zazdroszczę. ;)
Na mnie też mówią Banan, może się podmienimy ? :D
2014.12.07, godz. 09:36, Amigo_Blanco
Banan, z taką opinią o karnym prowokujesz dwóch innych adminów do "zabawnego" ironizowania, uważaj, bo jeszcze zostaniesz nazwany ukrytą opcją katalońską...:)

Świetny artykuł, ale współczuję postu :D
2014.12.07, godz. 09:23, Prma98
Illara wczoraj zagrał bardzo dobry mecz :D Świetny artykuł, bardzo zazdroszczę :)
2014.12.07, godz. 09:06, louisv
hugibugi


Przyznaj się....nie oglądałeś meczu ale jako wytrawny znawca musiałeś się wypowiedzieć (niestety w żenującym stylu)

Potwierdzam ze wczoraj Illaramendi zagrał naprawdę dobre zawody.

2014.12.07, godz. 09:03, Qeero
hugibugi

1 co nie zmienia faktu ze przez miesiac zarobi tyle co ty przez cale zycie nie zarobisz

2 napisz lepszy artykul
2014.12.07, godz. 08:44, Kula70
Portugalczykowi nie przystoi kłaść się na murawie od podmuchów wiatru zupełnie jak Neymarowi w marcu. Niemal w tym samym miejscu, może tam jest jakiś przeciąg;)
2014.12.07, godz. 08:22, hugibugi
To nie zmienia faktu ze jest drewniany i kariery nie zrobi, slaby artykul

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama