REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2014.09.13, godz. 17:42, ElFilipo / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Na stadionie w dzień derbowy

Fot. RealMadryt.pl

Derby – słowo, które u każdego kibica wywołuje ożywione bicie serca. Jeden mecz, który na kilka następnych tygodni, a czasem i miesięcy, pozwala z wyższością nosić w mieście barwy swojego klubu. Za niespełna trzy godziny rozegrane zostaną siódme już w tym roku derby Madrytu. To dużo, zwłaszcza jak na rywalizację drużyn, z których jedna dopiero niedawno szturmem wdarła się do piłkarskiej czołówki, dając sobie tym samym możliwość rywalizowania z lokalnym rywalem nie tylko na krajowym, ale również i europejskim szczeblu. Można by odnieść wrażenie, że każde kolejne spotkanie tych samych ekip będzie wywoływać w kibicach coraz mniejsze emocje, przechodzące z niecierpliwego wyczekiwania do zwykłego znużenia oglądaniem ciągle tego samego. Możliwe, że tak by było w przypadku dowolnych innych przeciwników, ale derby rządzą się własnymi prawami – nawet gdyby rozgrywano je co tydzień, za każdym razem byłyby wyjątkowe.

Chcąc poczuć atmosferę piłkarskiego święta z samego rana pojechaliśmy pod Estadio Berbabéu. Już przy wyjściu z metra usłyszeliśmy trąbki i huk petard, jak się jednak okazało, źródłem zamieszania nie byli kibice, a demonstranci, którzy postanowili wykorzystać zainteresowanie mediów i swój marsz rozpocząć właśnie pod stadionem Królewskich. Cóż, ich prawo, my jednak postanowiliśmy nie przyłączać się do pochodu, zamiast tego za kolejny cel podróży obierając stadion Los Colchoneros.

Zlokalizowany niedaleko stacji Piramidés obiekt nie robi takiego wrażenia, jak monumentalne Bernabéu, ale dla kibiców z czerwono-białej części Madrytu ten idealnie wpasowujący się w infrastrukturę miasta skromny obiekt z pewnością ma niepowtarzalny klimat, którego nie zamieniliby na żaden inny. Pod samym stadionem raczej pustki, w okolicy spotkaliśmy jedynie kilka osób ubranych w klubowe koszulki, a większość zwiedzających stanowili mniej lub bardziej przypadkowi turyści. Cóż, mogliśmy przynajmniej w spokoju przejść się wokół stadionu, podziwiając go z każdej strony. Nasza wizyta nie była jednak całkowicie nieudana, udało nam się bowiem sfotografować bramę imienia Sergio Ramosa. Wybaczcie złośliwość. :)

Po odwiedzinach nad rzeką Manzanares jeszcze raz udaliśmy się na Concha Espina. Na szczęście demonstranci poszli w swoją stronę, pozwalając nam w spokoju delektować się widokiem stadionu. Niezmienny od lat za każdym razem cieszy oczy tak samo, jakbyśmy oglądali go po raz pierwszy. Jedynym nowym, smutnym ze względu na okoliczności wywieszenia elementem jest hołd złożony zmarłemu Alfredo Di Stefano. Pod stadionem wciąż spokojnie – handlarze rozstawiają swoje stoiska, kibice polują na ostatnie bilety, a przybyli na mecz celebryci robią sobie zdjęcia z fanami. D’oh! W ramach ciekawostki dodam jeszcze, że tym, co najbardziej rzuca się w oczy, jest sukces tak krytykowanego drugiego kompletu. Dziś różowych koszulek widzieliśmy więcej niż białych – one naprawdę sprzedają się hurtowo.

Jak widać kibice obu klubów wyraźnie wciąż zbierają siły, więc i my udajemy się do hostelu, by chwilę odpocząć przed wieczornymi emocjami. Oby jutro w mieście ponownie królował kolor biały.

REKLAMA

Komentarze

2014.09.13, godz. 20:24, Trickster
Hadzi_RM
W Polsce to i tamto, skończcie z tymi bzdurami.
U nas każdy chodzi ubrany jak chce, różnica jest taka że na zachodzie wszyscy jak osły lecą za modą i stąd ten róż.
A w Polsce mało który facet przejmuje się takimi bzdetami więc nic dziwnego że faceci są bardziej praktyczni - kolory czarny / biały, włosy krótkie są najwygodniejsze, etc.
2014.09.13, godz. 19:32, KrolewskiKibic
skład Realu jest przekomiczny.
Nie wiem jak to możliwe, że Real się osłabił ( 2 raz z rzędu podczas okienka ) i znowu ma ujemny bilans transferowy.

Naprawdę nie wiem co w głowie miał Pérez gdy płacił 80 baniek za Jamesa, dał 9 mln Benzemie (2 sezonie na odpowiednim sezonie na 5 możliwych !) oraz gdy zostawił Khedirę (najemnika, a do tego przecenianego)

Inna sprawa to zachowanie Di Maríi a przede wszystkim Alonso. Całe szczęście, że Xabi nigdy nie był kapitanem Realu. Tak się nie zachowuje poważny zawodnik.

Ten James skończy jak Kaka. Przez pół roku będzie wychwalany za 1/2 mecze (kiedyś takie rozegra) , a jego parasol ochronny będzie trwał przez cały rok. Ten cały szum się wziął, PO jednym świetnym meczu na Mundialu.
Niestety Real jak zwykle dał się wykiwać Mendesowi.
2014.09.13, godz. 18:33, Hadzi_RM
Bo w Polsce jest trochę inna mentalność i dla faceta kolor różowy nie istnieje (sam nie nosze niczego różowego) a przyznać się, że się jakoś tam stara być na bierząco z najnowszymi trendami jest "pedalskie". Jedyny prawilny wygląd to neutralne ciuchy i włosy na żołnierza, wtedy jest szansa, że dresiki nie spuszczą wp***lu :D

No wyjdź u nas w takiej różowej koszulce wieczorem na miasto xD
2014.09.13, godz. 18:02, KrukPL
Popieram Garethh11. Genialne! ::)
2014.09.13, godz. 17:57, Garethh11
Fajnie sie to czyta :) dzieki
2014.09.13, godz. 17:51, Amigo_Blanco
RMCFforever

Prawdopodobnie o to, że jest ona z numerem 10, a Sergio Ramos strzelił gola, który otworzył drogę po 10 Puchar Europy :)
2014.09.13, godz. 17:49, RMCFforever
O co chodzi z tą bramą Sergio Ramosa?

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama