REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2014.04.03, godz. 11:44, Cover / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Uno, dos, tres y Isco

Oczywiście nim przyszło mi dotrzeć na stadion, zdołałem zamienić kilka słów, czy to z kibicami Realu, czy to Borussi, jak również przypadkowymi ludźmi. W oczy rzucały się dwie rzeczy – masy pijanych Niemców w okolicach Plaza del Sol, wykrzykujących czasem, bałkańskim zwyczajem, „Messi, Messi!”, a także obawy z jednej i ulga z drugiej strony spowodowana brakiem Lewandowskiego w meczowej kadrze Borussi. Fani z Dortmundu dowiadując się, że jestem Polakiem, od razu schodzili na temat polskiego napastnika. Mieli oczywiście nadzieję, że ich klub powalczy z Realem jak równy z równym, ale brak Polaka określany był najczęściej jako „fatalny” i „trudny”. Z drugiej strony odwrotnie, a nie mówię tutaj tylko o kibicach zmierzających na mecz. Rozmawiając choćby z pracownikiem kawiarni, fanem Królewskich zresztą, brak Lewandowskiego został skwitowany głośnym „uff”. I w metrze zresztą obecność Ronaldo i nieobecność Polaka były tematem numer jeden. Nie tylko dlatego że w godzinach przedmeczowych owe metro bliższe było składem etnicznym Zagłębiu Ruhry niźli Kastylii, rzecz prosta – za przyczyną panów w żołto-czarnych szalikach.

O wrażeniu, jakie wywołuje na nas Bernabéu, pisaliśmy w naszych relacjach z samego Madrytu wielokrotnie, ale wypada przedstawić także własne zdanie. Stadion wydawał mi się więc przestarzały z zewnątrz i choć wielki, to monumentalny dla oczu tylko z pewnej odległości. Przyczyny takiego stanu rzeczy upatrywałbym w lokalizacji stadionu i w jego budowie, to znaczy w kondygnacjach, które znajdują się pod poziomem gruntu. Trudno jednak nie stwierdzić, że stadion nie wymaga restauracji. Można popierać projekt, który zamierza wprowadzać prezes Pérez w pełni, zachwycać się jego stroną architektoniczną, ale nie można odrzucać go zupełnie, bo Bernabéu zmian zwyczajnie potrzebuje. W żadnym razie nie jest to tak widoczne z wewnątrz stadionu, który jest zwyczajnie zniewalający. Miałem przyjemność zajmować miejsce za bramką, na którą podopieczni Ancelottiego napierali w pierwszej połowie, dlatego z bliska widziałem to, co w tym spotkaniu było najlepsze.


Można rozpisywać się na temat samego spotkania, ale nie ma to większego sensu. Żeby wypowiadać się na temat samej tylko gry, włącza się mecz w telewizorze zamiast iść na stadion. Chcę za to powiedzieć, na ile i jak, kształtują się dzisiaj sympatie madridistas w Madrycie. Nietrudno zgadnąć, że kiedy spiker wyczytywał jedenastki obu zespołów, jedni piłkarze dostawali raz to mniejsze, raz większe brawa. Gdy chodzi o Real rzeczywiście było tak, że to, co na co dzień tłumaczymy dla was z Marki czy ASa pokrywa się z rzeczywistością. Iker dostaje wielkie brawa, ale Coentrão już nie i tak dalej. Może wyjątkiem należałoby tutaj nazwać przypadek Moraty, który entuzjazmu nie wzbudził, a nadziei, jak słyszałem, nie budzi już od jakiegoś czasu.

Odwrotnie Isco, bezdyskusyjny bohater pierwszej połowy, piłkarz, w którego umiejętności na żywo trudno było uwierzyć. Oczywiście miał dzień, do tego tylko w pierwszej połowie, ale cóż... Miałem szczęście. W rozmowie przed meczem z starszym kibicem siedzącym obok, stwierdziliśmy obaj, że problemem Isco jest głowa, nic odkrywczego, ale ten mecz i owacje, które dostał po zejściu z boiska, zdają się to potwierdzać. Bo największe oklaski dostał właśnie on. Moim zdaniem w pełni zasłużenie, dopiero z odległości dwudziestu, może trzydziestu metrów od płyty boiska widać, jakim kosmitą może być ten gracz.


Przed meczem donosiliśmy też, że zainteresowanie wejściówkami nie jest oszałamiające. I była to prawda. Widoczne oznaki? (Oprócz załączonych zdjęć). Przechodząc pod trybunami nie zauważyłem koników, spotkałem za to otwarte wciąż kasy, może nie świecące pustkami, ale dalekie od przepełnienia, czy nadmiaru pracy. I ten stan było widać na trybunach, o miejsce było łatwo, Niemcy siadywali w różnych miejscach, nie tylko w strefie, było ich naprawdę sporo. Często narzeka się, że hiszpańska, a już na pewno ta na Bernabéu, kultura kibicowania jest zbyt teatralna. Początkowo nie dawałem temu wiary, bo i oklaski, i reakcje na grę Realu były dobre, nie fantastyczne, ale dobre. Cały teatr wyszedł jednak wtedy, kiedy zaczęło padać, trybunę, na której zasiadłem (Fondo Norte) błyskawicznie opuściło wtedy sporo osób. Dodam tylko, że zaczęło padać przynajmniej na pół godziny przed zakończeniem meczu, kiedy jego stan nadal był otwarty, a Dortmund tworzył jakieś zagrożenie pod bramką Casillasa.


Szukać porównania do Niemców? Nie ma czego porównywać. Trybuna, którą zajęli kibice Dortmundu również ucichła. Najpierw słabiej po bramce Bale'a, a potem niemal zupełnie po trafieniu Isco i tak do gwizdka końcowego. Cóż, mecz o wielką stawkę, o sporym ładunku emocjonalnym, poza samym boiskiem na taki nie wyglądał, przynajmniej w oczach autsajdera z dalekiego kraju. Dobra wiadomość za to jest taka, że w pewien sposób została złamana redakcyjna klątwa RealMadrid.pl. W końcu ktoś z nas wyjechał na mecz w tym sezonie i widział, jak piłkarze osiągają rezultat jednoznacznie dla klubu dobry.

Po spotkaniu stadion był dość mocno obstawiony przez policję. Ale, to w ramach informacji dla wybierających się na takie spotkanie, z pewnością daleko było od bezpieczeństwa. Z tymże najwięcej zagrożenia stwarzali raczej kierowcy, niż kibice. I metro po spotkaniu wyglądało zupełnie inaczej niż przed nim, jak wcześniej mieliśmy przewagę Niemców, tak teraz rodowitych kibiców Realu. Można tylko przypuszczać, gdzie i po co, skoro nie do Metra, ruszyli Alemanowie.

REKLAMA

Komentarze

2014.04.03, godz. 16:23, Leszczu
Qaszkaj, magia brody
2014.04.03, godz. 14:42, Qaszkaj
Ja widziałam w listopadzie na żywo Isco, oczywiście pozostałych zawodników też, ale chce wspomnieć o nim, bo własnie on na mnie zrobił wtedy najgorsze wrażenie. Bezsensowny drybling, pakowanie się między 3-4 odbrońców, mnóstwo strat. Cały czas nie mogę się nadziwić gdzie ta forma z presezonu. I ta bezkrytyczność Barnabeu w stosunku do Hiszpana. Inni choć są lepsi nie moga liczyć na takie wsparcie jak własnie Isco.
2014.04.03, godz. 13:54, leito7
bilety musza byc tansze tam jest kryzys i to duzy a ceny sa kosmiczne .. przesada i o tym sie mowi juz 0d 3-4 lat i nic nie zmieniaja podejscia do kibicow
2014.04.03, godz. 13:35, MrKuba
KANAPKI
chyba nie myślisz ,ze redakcja będzie jechała na każdy mecz
2014.04.03, godz. 12:56, KANAPKI
A ja właśnie wnioskuję o opisywanie wrażeń dotyczących strony sportowej i oceny zawodników jeśli już ktoś z redakcji jest na meczu.

Ze stadionu znacznie lepiej można ocenić występ danego piłkarza i tego mi brakuje na tej stronie.

Pamiętam jak oglądałem Wisła - Real na stadionie i nie mogłem uwierzyć jak dobrze na żywo prezentował się Salgado (i jaką miał kondycję) oraz jak kontaktowo grał Beckham. A są to rzeczy, na które nigdy nie zwróciłem uwagi oglądając mecze w TV.

Dlatego proszę: dodawajcie opinie nt.piłkarzy na podstawie obserwacji ze stadionu!
2014.04.03, godz. 12:23, iker93
Właśnie... jaka jest ta "królewska" interpretacja hymnu Barçy? :P
2014.04.03, godz. 12:13, Cover
Oczki - oczywiście, były momenty, właśnie do deszczu szczególnie i szczególnie trybuny za bramkami. Ale potem to siadło, tak to widziałem z zewnątrz.
2014.04.03, godz. 12:05, adamjnz
mam pytanie co spiewaja kibice w rytmie hymnu Barcelony bo czesto to slychac na Bernabéu czy to kibice przeciwnej druzyny cos w stylu "messi,messi"
2014.04.03, godz. 12:01, gregg92
Tak, ta absencja na Bernabéu na prawdę wczoraj napawała mnie smutkiem. Oczywiście klub sam sobie trochę zrobił krzywdę, bo ceny biletów były po prostu skandaliczne. Niemniej przykro oglądać niepełny stadion w ćwierćfinale LM, w którym dodatkowo Real grał z przeciwnikiem, który ostro dał nam się we znaki w zeszłym sezonie.
Mój brat, który jest zagorzałym kibicem ManU, trochę to wczoraj wyśmiał (nie pierwszy raz z resztą). Dla porównania, na Old Trafford, chociaż MU walczy w tym sezonie właściwie o pietruchę, przychodzi zawsze komplet kibiców i nikt nie gwiżdżę, natomiast Bernabéu, w sytuacji w której Real wciąż ma realne szanse na trzy trofea, nie zapełnia się w całości. No niestety, godne to pożałowania. Aż boje się pomyśleć, co by było gdyby Real zaliczył jakąś czarną serię 3-4 porażek z rzędu. Podejrzewam, że stadion nie zapełnił by się nawet w połowie. Taka mentalność mało kibicowska i tu raz jeszcze zacytuję jeden z moich bardziej ulubionych cytatów "jeżeli nie stać was na wsparcie kiedy przegrywamy, nie macie prawa wspierać nas kiedy wygrywamy". Każdy chyba kojarzy kto to powiedział. HM!
2014.04.03, godz. 11:59, ozki91
ogladajac mecz w telewizji bylo slychac bardzo dobry doping i to raczej ze strony kibicow Realu, tak mi sie przynajmniej wydawało

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama