REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2012.10.08, godz. 00:35, Piwwwko / Klatus

RealMadryt.pl w Barcelonie: Proclamem la independència ara!

Podzielimy się z wami trochę innym spojrzeniem na Gran Derbi. Przeczytacie tutaj informacje, których prawdopodobnie nie zobaczyliście na ekranie telewizora. Serdecznie zapraszamy do lektury naszych refleksji odnośnie Klasyku.

1. Podróż na stadion
Ciepłego powitania madridistas w Barcelonie nie oczekiwaliśmy. Mimo tego, nie było aż tak źle. Przynajmniej w drodze na mecz, kiedy kibice Azulgrana byli w miarę pewni wyniku. Oczywiście pojawiały się pewne docinki, ale też obiektywna wymiana spostrzeżeń. Jako, że redaktor Piwwwko miał na sobie koszulkę z nazwiskiem Sergio Ramosa, to dowiedział się kilku ciekawych rzeczy o hiszpańskim defensorze oraz jego matce. De nada. Około 10-minutowy spacer z hotelu na Camp Nou jednak przetrwaliśmy. Cali i zdrowi zasiedliśmy na trybunie gości. Przed samym stadionem rozdawane były kartki w barwach sanyery z napisem: "Głośmy niezależność teraz!". Fanów w koszulkach Blancos udających się w stronę Camp Nou można było policzyć na palcach jednej ręki. A w zasadzie, to wystarczyły dwa palce - redaktorzy Piwwwko i Klatus :).

2. Wejście na stadion
Służby ochroniarskie nie biorą zbytnio do siebie zakazów umieszczonych na powyższej fotce. Dla eksperymentu schowaliśmy w dość płytkiej kieszeni zapalniczkę i bez problemu wnieśliśmy ją na stadion. Stąd brak naszego zdziwienia, kiedy na trybuny wnoszono głowę świni :).

3. Trybuna gości
Nasz około 250-osobowy sektor mieści się na samej koronie Camp Nou, po lewej stronie telebimu. Od pozostałych części trybun jesteśmy oddzieleni siatką, która jednak nie przeszkadza tak mocno w oglądaniu meczu. Ochroniarze pilnujący ładu na naszym sektorze początkowo kazali chować flagi Hiszpanii, jednak gdy ich ilość w sektorze zwiększała się, to pozwolili je wywiesić na samym końcu trybuny. Bardzo dziwne zjawisko, patrząc na cały stadion, gdzie flag katalońskich było bez liku. Oczywiście wywieszanych w dowolnym miejscu. No, ale cóż. Na naszym sektorze zasiada również Pena La Clásica. Warty uwagi jest fakt, że około połowę sektora gości stanowili ludzie spoza Hiszpanii.


4. Mecz
Meczu opisywać nie będziemy, gdyż zrobił to redaktor Hyoga w pomeczówce. Kilka ciekawych i istotnych informacji. Mourinho podczas spotkania podniósł się z ławki około trzech razy. Tak mniej więcej. Tito stał na skraju strefy trenerskiej niemal cały mecz. Nie oznacza to jednak, że Mou nie reagował na boiskowe wydarzenia. Wręcz przeciwnie. Kiedy na murawę Camp Nou w pierwszej połowie padł Xabi i nie podnosił się przez kilka chwil, dosłownie po paru sekundach posłał na rozgrzewkę Essiena.

Kolejna sprawa. Między Cristiano a Messim nie ma chyba takiej nienawiści, jaka kreowana jest przez prasę i kibiców. Niejednokrotnie można było zauważyć pogawędki piłkarzy, kiedy gra toczyła się nieco dalej od nich. Obsesji nie ma.
Nie popisał się stadionowy spiker. Jedyne informacje usłyszane z głośników to zmiany. O czasie doliczonym, kartkach i strzelcach bramek ni słychu.

Rozgrzewka zawodników. Co ciekawe, Kaká rozgrzewał się niemal od 46. minuty, a na plac gry wszedł 10 minut przed końcowym gwizdkiem. Dla porównania, Higuaín rozpoczął rozgrzewkę 10 minut przed swoją zmianą. Modrić rozgrzewki nawet nie zaczął. Mourinho wiedział jakich piłkarzy chce wpuścić na plac gry od początku spotkania. Zmiana Brazylijczyka podyktowana została nieudolnym faulem taktycznym Özila, który mógł zakończyć się czerwoną kartką Niemca. Argentyńczyk zmienił Benzemę, który pozostawał nieco poza grą w drugiej odsłonie Gran Derbi. Zmiana Essiena za Di Maríę mówi wszytko i tego komentować już chyba nie trzeba.


5. 17. minuta
Kibice przestali zważać na wydarzenia boiskowe. W grę weszła polityka. Camp Nou zaczęło proklamować niepodległość Katalonii głośnym okrzykiem: "Niepodległość"!. Do skandowania doszło ostentacyjne wymachiwanie flagami Katalonii. To samo miało miejsce w 17. minucie drugiej części gry.


6. Reakcja trybun
Culés po bramkach Leo Messiego i głośnym okrzyku "gol" długo skandowali nazwisko Argentyńczyka. Po każdym trafieniu Messiego komponowali mozaikę utworzoną na początku spotkania i widoczną na powyższym zdjęciu. Gole Cristiano, tradycyjnie, kwitowane były wręcz zagłuszającą porcją gwizdów, a następnie wręcz oszałamiającą ciszą.

Momentami cały stadion ryknął, dość spontanicznie, kilkakrotnie: "O le le, O la la, ser del Barça és el millor que hi ha ("O le le, O la la, bycie kibicem Barçy jest najlepsze"), "Barça" oraz hymn klubu. Na tym kończył się repertuar.

Madridistas emanowali radością po golach Cristiano, głośno skandując jego nazwisko, czyniąc pokłony i pokazując słynny już gest Portugalczyka z kwietniowego Klasyku, uciszający stadion. W 7. minucie meczu oddaliśmy hołd Juanito. Podczas trwania spotkania spontanicznie śpiewaliśmy wszelakie przyśpiewki Ultras Sur. Gospodarze mogli usłyszeć od nas między innymi: "Como no te voy a querer (...)", "Madrid campeón", O le le, o la la (...)" :), gromkie "Madrid!" oraz kilka innych.

7. Delgado Ferreiro
Pierwsze, co się rzuca w oczy, to kompletny brak reakcji na ogromną presję trybun. Camp Nou przeszywająco głośno wygwizdywało każdą decyzję, nawet aut, na niekorzyść swoich pupili. Delgado pozostawał nieugięty w swoich decyzjach i chwała mu za to. Bask za wszelką cenę chciał, by obie drużyny zakończyły mecz w komplecie. Nam takie sędziowanie bardzo się podoba.
Jeżeli chodzi o błędy, to nie można odpuścić tematu dwóch rzutów karnych, których Ferreiro nie odważył się podyktować. Z naszej perspektywy popełnił dwa duże błędy. Faul Mascherano na Özilu miał miejsce pod naszą trybuną i wydawał się ewidentny. Z kolei atak Pepe na Iniestę był po drugiej stronie boiska. Niemniej, wyglądało to jakby Portugalczyk wyciągnął nogę niczym rura wystająca z odkurzacza. Dwa ewidentne karne. Dwa potencjalne gole. A więc potencjalne 3:3 :). Niby to samo, ale dla nas więcej nerwów i frajdy, bo wiadomo - dwa gole na Camp Nou więcej. I bądź co bądź, wydarzenie historyczne - Cristiano i Messi strzeliliby prawdopodobnie po hat-tricku w tym samym meczu.


8. Powrót. Katalończycy nie wytrzymali
Zachowanie kibiców Blaugrana po spotkaniu nie było już tak pobłażliwe, jak przed meczem. W drodze do hotelu spotkało nas kilka przykrych incydentów. Idąc w tłumie kibiców Barcelony dowiedzieliśmy się między innymi, że nasze matki pracują w najstarszym zawodzie świata, otrzymaliśmy kilka kopniaków po nogach i na nasze koszulki spłynęło nieco mililitrów piwa. Staraliśmy się ignorować te zachowania, ponieważ culés byli w zdecydowanie przeważającej większości. Jak mówi stare polskie przysłowie: "Ustąp głupszemu".

9. Nie było aż tak źle
Będąc już praktycznie pod hotelem, a właściwie w sklepie z napojami chłodzącymi, natknęliśmy się na ludzi, którzy dają nam jeszcze cień wiary i nadziei w culés. Dwójka starszych panów i ekspedient w sklepie przyznało "dobrą grę Madrytu" i podsumowało mecz jasno i wyraźnie: "Muy bien partidazo" z uniesionym ku górze kciukiem. Spotkaliśmy także dwie przyjaźnie nastawione panie, które na nasz widok zrobiły sobie z nami zdjęcie (niestety, ich aparatem :(). Mecz podsumowały krótko, słowami: "Fiasko! Totalna klapa. Madryt był lepszy. Przed meczem remis nie wchodził w grę. Teraz jesteśmy zadowolone, ponieważ w pierwszej połowie Barcelona mogła przegrywać 0:2 i tylko Bóg zna przyszłość, jak potoczyłby się mecz dalej. Możemy zgadywać. Była poprzeczka. Ale jest remis i jesteśmy szczęśliwe".

10. Przyjęcie przez normalnych culés
Hotelowi goście, jak i jego personel, są zdeklarowanymi fanami FC Barcelona. Nie przeszkodziło im to jednak w pogratulowaniu nam dobrego meczu. Prywatne wymiany zdań wciąż trwają, przebiegają w dość przyjaznej i dowcipnej atmosferze. I z tego względu zachowamy ja dla siebie :).

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Gran Derbi - jesień 2012

Komentarze

2012.10.09, godz. 02:36, Tevez_777
'Cud że przeżyliście. Przyznam, że starsi Cules byli i są w porządku. Dopiero pokolenie "ery guardioli" jest krewkie i bitne.'

Tu nie masz racji, mnie np. kopnął w nogę starszy dziadek, a drugi przez całą drogą szedł za nami i nawoływał 'swoich' żeby nas skopali :]
2012.10.09, godz. 02:33, Tevez_777
Dobra relacja panowie, teraz już wiem kto był w koszulce Ramosa :)

"Fanów w koszulkach Blancos udających się w stronę Camp Nou można było policzyć na palcach jednej ręki. A w zasadzie, to wystarczyły dwa palce - redaktorzy Piwwwko i Klatus :). "

Nie zapominajcie o nas ;) Carrera de Valencia ! :D

Pozdrawiam Longer z numerem 7 :D
2012.10.09, godz. 00:02, Bednar
brawo dla @moumou i paru podobnych. argumentacja na zasadzie "a u was biją murzynów". po prostu retoryka na intelektualnych wyżynach.
2012.10.08, godz. 21:22, ronaldo1994
Nawet po remisie nieprzyjemni jacyś kibice Barçy. Dobrze, że ich olaliście.
2012.10.08, godz. 19:32, archero
mat, myslisz, ze w Madrycie byloby inaczej? To sie nazywa obiektywizm...
2012.10.08, godz. 18:52, REALcampeón
Cud że przeżyliście. Przyznam, że starsi Cules byli i są w porządku. Dopiero pokolenie "ery guardioli" jest krewkie i bitne.

@moumou
i tym różni się Polska od Hiszpani - tam jest futbol u nas...przemilczmy.
2012.10.08, godz. 16:47, moumou
Panie redaktorze, a nie było na trybunach "puta Real", bo w Madrycie przy okazji KAŻDEGO meczu ligowego słyszy się obraźliwe przyśpiewki na temat Barcelony.

A swoja drogą, zapraszam do Katowic w koszulkach Ruchu albo na odwrót. Byłoby na świecie o dwóch redaktorów mniej.
2012.10.08, godz. 14:27, mat997
akurat zarówno zawodnicy w kwestii kultury, szacunku jak i kibice cules należą na przestrzeni lat do tych zdecydowanie bardziej agresywnych.
2012.10.08, godz. 13:40, krzysztofor
przecież napisali jak bylo. i ktoś to to czyta ze zrozumieniem to wie, że nie wszyscy Cules są bee. tak samo jak nie wszyscy kibice Królewskich są swięci. chill out
2012.10.08, godz. 13:17, Aqualitek
Nie gadajcie, że tylko w Barcelonie jest takie zachowanie kibiców, bo w Madrycie po przegranym meczu Realu nie było inaczej. Człowiek to człowiek. Nie możecie pisać tutaj o całej społeczności cules, bo to były pojedyncze jednostki. Co innego gdyby kilkanaście tysięcy osób mówiło tak o Waszych matkach.
Relacja fajna, ale mogła być lepsza, gdyby nie było punktu 8., albo był on inaczej sformułowany, bo czymś takim szkodzicie WSZYSTKIM cules.
2012.10.08, godz. 12:17, sadmaster
Dawno mi się tak nie czytało fajnie relacji, świetny tekst;)
2012.10.08, godz. 11:32, Mitzu
Ludzie, ale no, na Santiago takie rzeczy się nei dzieją, a na pewno w duzo mniejszym stopniu. Kibice Barcelony to wiesniaki i tyle.
2012.10.08, godz. 10:35, gilbert3
Gratulacje redaktorzy - macie jądra - ja bym się nie odważył iść na Santiago Bernabéu w koszulce Barcelony. Świetny mecz, remis myślę sprawiedliwy.
2012.10.08, godz. 10:14, nodac
spoko w nastepnej kolejce juz bedziemy drudzy w lidze ,a na wiosne to juz fotel lidera bedzie
2012.10.08, godz. 09:48, Lucasi
W pewnych chwilach warto być Pudzianem. ;)
2012.10.08, godz. 08:59, Cris9 the best
mas que un club
2012.10.08, godz. 08:50, hofek
ikerowa idź u nas na mecz na wyjeździe w towarzystwie kibiców drużyny przeciwnej...pragnienie nie ma szans... :)))
2012.10.08, godz. 07:55, ikerowa
Mówcie, co chcecie, ale wykrzykiwanie, że czyjaś matka pracuje w najstarszym zawodzie świata tylko dlatego, że jest on kibicem drużyny, która jest największym rywalem jest mocno poza wszelkimi normami kultury.
2012.10.08, godz. 04:34, szwajc1212
"Fanów w koszulkach Blancos udających się w stronę Camp Nou można było policzyć na palcach jednej ręki. A w zasadzie, to wystarczyły dwa palce - redaktorzy Piwwwko i Klatus :). "

Haha kozaki :D. Już wiemy co oznaczały dwa palce Crisa po strzelonych bramkach ;P. Hala Madrid !!!
2012.10.08, godz. 01:44, mat997
Wynik jak najbardziej sprawiedliwy, lipa z kibicami Barçy, ale cóż cwaniakuja bo sa w tlumie swoich, moglobyc gorzej gdyby Real wygral. Wracajcie szczesliwie do Polskii! Hala Madrid!
2012.10.08, godz. 00:55, El__Blanco__Hala__Madrid
była kiedyś taka informacja na onecie czy gdzieś o wielkim plebiscycie, tysiącach formularzy zgłoszeniowych, i całej ogromnej procedurze do wyłonienia szczęśliwca który dostanie najlepszą pracę na świecie, chodziło o jakąs tropikalną wyspę, na której miał mieszkać, mieć wszystko zapewnione i tylko tam miał doglądać jakichś drobnostek, generalnie raj. ale wiecie co? to Wy macie najlepszą pracę na świecie, relacja bardzo ciekawa, mecz niejako zadowalający dwie strony bo ani nam nie uciekli na punkty czego się można było spodziewać, szczególnie że byli zmotywowani tą całą polityką i wybitnie pragnącym manity Campo Nuevo ani też oni nie płaczą chyba bo mogli dostać drugą bramę od benzemy, pepe by im podeptał pół składu i by płakali a tak jest ok. pozdrawiam, Como no te voy a querer ?

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama