REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2007.12.31, godz. 06:51, dziobo / RealMadryt.pl

Fiesta polskiego madridismo

Na Camp Nou trwała właśnie 36. minuta gry, gdy po trójkowej akcji Raul-Ruud-Baptista, gola kapitalnym strzałem zdobył ten ostatni. W drużynie Realu zapanował szał radości, co możemy zaobserwować na zdjęciu obok. Czy podczas spotkań kibiców, po raz kolejny zorganizowanych pod hasłem iMadridismo unido!, doszło do podobnych wybuchów euforii, przekonajcie się, czytając relację z poszczególnych miast. Przeżyjmy to jeszcze raz!

Warszawa

Już na godzinę przed pierwszym gwizdkiem pana Mejuto Gonzáleza warszawski pub Champions zaczął wypełniać się koneserami futbolu. Zorganizowana grupa kibiców Realu Madryt z forum RealMadrid.pl, w liczbie około trzydziestu paru osób, zajęła część bilardową lokalu, gdzie zbudowała swoistą białą twierdzę. Większość ubrana na biało, obowiązkowo z szalikami bądź innymi rekwizytami, zasiadła do dwóch wielkich stołów, chyba nieprzypadkowo przykrytych białym obrusem. Znalazły się również trzy flagi, które dumnie powiewały nad głowami madridistas bądź zostały przymocowane do ściany. Jedna flaga z herbem Królewskich, druga z logo Ultras Sur oraz trzecia (świętej pamięci, o czym później) z wizerunkiem stadionu Santiago Bernabeu. W dalszej części lokalu dostrzec można było około kilkunastu "braci w wierze", ubranych w królewskie barwy bądź bez żadnych emblematów. Ich poklepywania po plecach i słowa otuchy wskazywały jednak na obecność białej duszy. Dostrzec można było także wszechobecnych kibiców Barcelony. Tak jak w szatni na Camp Nou, tak i w pubie bordowo-granatowi byli rozproszeni, niezorganizowani, z niepewnymi minami czekający na rozpoczęcie meczu. Osobiście dostrzegłem tylko jedną żółto-czerwoną flagę Katalonii, która leniwie dyndała nad głowami culés. Pewni siebie madridistas zamawiali kolejne piwa i z napięciem czekali na obraz z Barcelony. Oczywiście przed meczem nie mogło zabraknąć kilku gorzkich słów w kierunku zadeklarowanego culé, Zbigniewa Kumidora, który raczył nas swoimi analizami ze studia Canal+. Całe szczęście, że dźwięk był wyciszony i poziom agresji spadł. :)

Gdy piłkarze obu drużyn wychodzili na murawę, na Camp Nou odśpiewano klubowy hymn. Niestety, kibice Barçy w Championsie nie postarali się i jedyne, na co był ich stać, to oklaski i kilka prostych okrzyków. Nasi natomiast nie zawiedli. Odśpiewaliśmy dumnie dwie zwrotki hymnu i z gromkim okrzykiem na ustach "¡vamos!" zaczęliśmy oglądać długo wyczekiwane spotkanie. Początek meczu w wykonaniu naszej drużyny był całkiem niezły, toteż każde dobre zagranie piłkarza z koroną na piersi nagradzane było burzą oklasków. Wszyscy byliśmy tak podekscytowani i zdenerwowani, że w siódmej minucie meczu kompletnie zapomnieliśmy o odśpiewaniu tradycyjnego "¡Illa Illa Illa, Juanito maravilla!", co zaplanowaliśmy tuż przed pierwszym gwizdkiem. Po każdej odzyskanej piłce wszyscy zgodnie darli się "¡vamos (tu nazwisko piłkarza, który piłkę odzyskał)!" i zagrzewali naszych do walki. Każda strata i niecelny strzał powodowały jęk zawodu i chwilę refleksji m.in. "Gdzie jest Guti?" czy też "Capello, wróć!". Z kolei dobra gra obrony była zgodnie oceniona jako wielka zasługa Pepego ("Ależ on gwałci Eto’o, dajcie mu Bojana na pożarcie!").

Wreszcie nadeszła magiczna 36. minuta. W pamięci mam jedynie świetnie podanie Ruuda, potem zaś wspaniały strzał Baptisty. O tym, że piłka zerwała pajęczynę, przekonał się każdy w promieniu kilometra od pubu. Ogromny szał radości, wielki hałas, skakanie na krzesłach, ściskanie się, szydercze śmiechy w stronę kibiców Blaugrany, a także zaintonowane przyśpiewki typu "¡asi, asi, asi gana el Madrid!" – jednym słowem, wszystkie białe dusze eksplodowały ze szczęścia.

Później obraz kibicowania się nie zmienił. Nerwowa atmosfera trwała do końca meczu. W 89. minucie ktoś krzyknął "Panie Turek, kończ pan ten mecz!" Rzeczywiście, wszyscy chcieli, aby te upragnione trzy punkty stały się już faktem, a Camp Nou zostało zdobyte. I tak się w końcu stało. W 93. minucie meczu arbiter spotkania gwizdnął po raz ostatni, czego efektem był kolejny szał radości, znów okraszony śpiewem "¡asi, asi, asi gana el Madrid!", a także odważnym "¡campeones, campeones, oe oe oe!". Wszyscy byli wniebowzięci.

Nie obyło się również bez przykrego incydentu, o którym postanowiłem mimo wszystko wspomnieć. Tuż po zakończeniu spotkania niektórzy madridistas opuścili pub, inni zaś kontynuowali celebrację i święto. Zaintonowane przyśpiewki "¡Eto’o, cabrón, saluda al campeón!" oraz "¡puta Barça, puta Barça, e e!" podziałały jak płachta na byka na niektórych podłamanych i odrobinę podchmielonych kibiców Blaugrany. Kiedy wydawało się, że zakończy się tylko na małej przepychance, doszło do przykrego zdarzenia. Jeden z kibiców w bordowo-granatowej koszulce, z logiem Unicefu na piersi, nie mógł pogodzić się z porażką swoich pupilów i postanowił ukraść jedną z białych flag. Do tej pory nie została ona zwrócona i jeden Guti wie, gdzie teraz się podziewa. Cóż, nie każdy potrafi pogodzić się z porażką i nie każdy chyba wie, co naprawdę oznacza dla niego hasło "mes que un club".

Generalnie jednak wszyscy byli bardzo szczęśliwi i zadowoleni, że ich drużyna pokazała odwiecznemu rywalowi miejsce w szeregu i oddaliła się w tabeli o kolejne trzy punkty. Nie obyło się bez pamiątkowych fotek, serdecznych uścisków i życzeń, aby jak najczęściej spotykać się w podobnym, "białym" gronie. Warszawskie madridismo zdało egzamin!

Serpico

Zdjęcia:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11


Kraków

Już o godzinie 18 na ulicy Mikołajskiej 5 zebrało się grono zagorzałych fanów Blancos. Na godzinę przed meczem, w pełnej napięcia atmosferze, przy "napoju bogów", dyskusjom na temat zbliżającego się piłkarskiego święta nie było końca. "2:0, Raul na pewno coś strzeli", "No coś ty… 2:1 po pięknych golach Ruuda i Robinho…", oraz wiele innych przepowiedni i prób wytypowania poprawnego wyniku spotkania w klimatyzowanej sali z ogromnym telebimem padało mnóstwo. Im bliżej pierwszego gwizdka, tym coraz ciaśniej robiło się w wyznaczonym dla kibiców pomieszczeniu. Pomimo braku kilku stałych bywalców i niezbyt dogodnego terminu Świąt Bożego Narodzenia, sala zapełniła się i blisko 20 krakowskich kibiców Realu zasiadło, by oglądać najważniejsze spotkanie tej rundy.

W trakcie meczu nikt nie siedział z założonymi rękoma. Wszyscy jak jeden mąż żyli tym, co działo się tego wieczoru na Camp Nou. Kulminacja nastąpiła w 36. minucie, kiedy to Baptista przepięknym strzałem nie dał szans VV. Całe EFC oszalało! No może za wyjątkiem kibiców Barcelony, którzy zajmowali stolik zaraz obok naszych. Radość była ogromna, a Baptista na ustach każdego kibica. Później były jeszcze piękne dryblingi Robinho, wspaniałe interwencje Pepe, Ramosa i oczywiście Casillasa, które wzbudziły wielki aplauz. Jeszcze tylko końcowy gwizdek i znów mogliśmy usłyszeć głośne "JEEEEST!".

Mecz wspaniały, wynik jeszcze lepszy. Krakowscy kibice spisali się na piątkę. Wieczór z Primera Division jak najbardziej można zaliczyć do udanych.

Wojtas0001

Zdjęcia:
1 2 3 4 5


Wrocław

Po kilkumiesięcznej rozłące, wrocławscy madridistas spotkali się po raz kolejny, aby wspólnie emocjonować się najwspanialszym pojedynkiem europejskiego futbolu, Gran Derbi. Nasze szacowne grono uszczupliło się o kilka osób, które najwyraźniej po szalonym, czerwcowym świętowaniu Mistrzostwa zdecydowały o dłuższym odpoczynku, ale i zostało wzbogacone wspaniałymi kibicami (również tymi najmłodszymi), których w zeszłym sezonie nie miałam przyjemności poznać. Z dość chaotycznych i niedokładnych wyliczeń wynika, iż w Creatorze stawiło się madridismo w ilości 40-50 osób oraz pojedynczy, zaprzyjaźnieni sympatycy Dumy Katalonii.

Czas przed rozpoczynającym mecz gwizdkiem spożytkowaliśmy na rozmowy o sytuacji kadrowej obu zespołów, typowaniu wyników oraz strzelców bramek czy refleksjach dotyczących odwiecznej wojny między Madrytem i Barceloną. Pierwsza połowa upłynęła w dość spokojnej atmosferze, przerywanej sporadycznymi śpiewami, które miały zdopingować naszych pupili, wymusić błąd na Victorze Valdesie lub wyrazić dezaprobatę dla decyzji sędziego. Swoje brawa otrzymał oczywiście strzelec, jak się okazało jedynej, bramki, który wprawił nas w taką euforię, że nikt nie myślał nawet o pstrykaniu zdjęć. Jeszcze przez dobrych kilkadziesiąt minut słychać było pełne podziwu pytania: "Jak on to zrobił?!". W przerwie część wrocławskiej publiki pędem udała się do toalety, nikt bowiem nie śmiał zmarnować w wychodku choćby sekundy tego pasjonującego spotkania.

Kiedy rozpoczęła się druga odsłona, wszystkie miejsca były już zajęte, a w naszych szeregach zapanowała pełna mobilizacja. Wraz z każdą upływającą minutą, z każdym kolejnym atakiem Barcelony wzmagał się nasz, niemrawy dotychczas, doping, co niewątpliwie przełożyło się na dzielną postawę madridistas. O emocjach, jakie wśród nas panowały niech świadczy fakt, iż pokojowo nastawione na co dzień niewiasty w krytycznych momentach krzyczały do zawodników Schustera: "fauluj go, fauluj. Zabij go!". Wspaniałej atmosfery nie popsuły ordynarne komentarze pseudokibica Blaugrany, który nieskutecznie starał się zepsuć naszą zabawę. Prawdziwi cules godnie i z podniesioną głową przyjęli porażkę, czym zasłużyli sobie na pomeczowe pocieszanie. Koniec pojedynku przyniósł bowiem wybuch naszej niepohamowanej radości, chóralne okrzyki i ogólnie rozumiane szaleństwo. Zanim udało mi się dojść do siebie, część osób niestety zdążyła się zmyć, jednak pozostali – z szerokimi uśmiechami na ustach – zdecydowali się pozować do wspólnego zdjęcia, które udokumentowało wrocławską fiestę. I chociaż nie spełniła się część marzeń ("po kwadransie ma być 0:1, do przerwy przynajmniej 0:2" czy "niech Baptista zdobędzie bramkę przewrotką"), to nikt chyba na brak powodów do euforii nie narzekał.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich obecnych i dziękuję za wspaniałą zabawę. Niech Warszawa i Kraków drżą, następny ogólnopolski zlot kibiców Realu Madryt musi się odbyć we Wrocławiu. ;)

Vesna

Zdjęcia:
1 2 3 4 5 6 7 8


Lublin

Od rana gdy tylko wstałem, nosiło mnie. Nie mogłem usiedzieć, reszta ekipy pewnie też. A to wszystko z jednego powodu – Gran Derbi już dziś! Szukałem sobie zajęcia, aby ten czas jak najszybciej zleciał. A im było bliżej, tym czas się wydłużał.

Z resztą ekipy ustawieni byliśmy już od kilku dni, w pubie ‘Fabryka’. Lecz najpierw ustawiliśmy się w bardziej dostępnym i dogodnym miejscu dla wszystkich, czyli pod "Novą". Gdy dojechałem na miejsce, oczom moim ukazała się grupa ponad 30 osobowa, wszyscy (no prawie) w barwach Realu. Uśmiech na mej twarzy pojawił się bardzo szybko i razem z kolegą, ruszyliśmy do naszych madridistas. Większość z nas widziała się pierwszy raz na oczy, bo na poprzednim spotkani u było tylko 8 osób. Wszystko było pięknie, brakowało tylko Apsika, którego serdecznie pozdrawiamy.

Gdy dotarliśmy do baru, każdy zajął jakieś miejsce w lożach wynajętych przez Żabsona, zamówił piwko lub też coca-colę i z niecierpliwością oczekiwał na Gran Derbi. W pubie, spotkaliśmy też kilku innych kibiców Realu, którzy z nami nie przyszli, no i znalazło się kilku "blaugraniastych". Bez bluzgów się nie obeszło, ale może ten aspekt pominę. Flaga powieszona (po półgodzinnej męce), każdy lekko podenerwowany i mecz w końcu się zaczął. Od początku razem Żabsonem, Rauerem i innymi (których nie sposób wymienić, przepraszam) nie mogliśmy usiedzieć na miejscach.

Po kilkunastu minutach zaczęliśmy ostro dyskutować na temat kto powinien wejść, zejść i takie tam. Rauer chyba co pięć minut krzyczał, żeby zszedł Baptista, a wszedł Guti albo Robben. W końcu naszedł ten moment na który wszyscy czekaliśmy, czyli 36. minuta meczu i Julio Baptista pakuje piłkę do bramki! Szał radości przy naszym stoliku, każdy wyskoczył z miejsca jak z rakiety, krzyczał, śpiewał, co tylko na język naszło. Nie obeszło się bez szkód, bowiem wyskakujący jak Michael Jordan Rauer, rozbił szklankę pełną piwa, które całe wylał na mnie. Na stoliku obok, także poszła szklanka, ale na szczęście bez piwa. Nie minęła chwila, a kolejne piwo znalazło się na moich spodniach.

W przerwie, sytuacja się uspokoiła, każdy oceniał grę Realu i Barcelony. Troszkę napinki było, ze strony kibiców Barcelony, ale ignorowaliśmy to (no może nie wszyscy…). Druga połowa się zaczęła i, tak jak w pierwszej, nie mogliśmy usiedzieć w miejscu, tak że rozpoczęliśmy na stojąco bijąc brawo po kolejnych akcjach Realu, czy też zatrzymanych akcjach Barcelony przez Pepe. Pośmialiśmy się trochę - a to z Puyola, a to z Bojana, i tak jakoś czas mijał. A im bliżej końca tym napięcie większe. Ale w końcu jest, sędzia gwiżdże po raz ostatni i Real Madryt wygrywa na Camp Nou! Euforia przy naszym stoliku, jak i w sąsiednich, a przez usta przechodziły tylko jedne słowa… Barca cabron, saluda al campeon!

Po wyjściu z baru zrobiliśmy pamiątkowe, grupowe zdjęcie (coś mi się wydaje, ze nie wszyscy tam byli). Później całą grupą szliśmy przez miasto, ciesząc się ze zwycięstwa Królewskich. Po pewnym czasie, każdy udał się do domu lub dalej opijać zwycięstwo.

Było to z pewnością spotkanie, którego ani ja, ani nikt inny z lubelskich madridistas na pewno nie zapomni.

Dimhil

Zdjęcia: klik!


Bydgoszcz

Atmosferę wielkiego święta, wcale nie chodzi tu o Boże Narodzenie, czuć było już od kilku dni. Czas płynął nieubłaganie, napięcie rosło, a zniecierpliwienie przybierało na sile. Bydgoskie Gran Derbi trwało przez dwa wspaniałe wieczory, które upłynęły pod znakiem sportowej rywalizacji.

Sobota to mecz futsalu pomiędzy kibicami. Drużyna lokalnych madridistas, po heroicznym boju, poległa w starciu z ekipą cules. Fani Barcelony dominowali doświadczeniem i precyzją w wykańczaniu akcji, a poza tym mieli świetnego bramkarza (lepszego od VV). Różnica w zdobyczy bramkowej to około 10-12 bramek (zależy, kto liczył) nie oddaje faktu, że graliśmy
momentami dobry futbol. Niestety przestoje rodem z żeńskiej siatkówki i bezlitosny rywal pozbawiły nas złudzeń o zwycięstwie.

No i niedziela... dzień, na który wszyscy czekali. Już o 17 45 plac Wolności w centrum miasta zaczął zapełniać się kibicami. Z małej grupki w mgnieniu oka staliśmy się ponad 20 osobową ekipą, która nie mogła nie zostać zauważona. Zaniepokojeni mieszkańcy podesłali nam patrol złożony z policjanta i strażnika miejskiego. Rutynowa kontrola, sportowe pozdrowienie i już można było maszerować do klubu Kuźnia.

Wspólne świętowanie z barcelonistami wraz z pierwszym gwizdkiem Mejuto Gonzaleza zamieniło się w gorący doping. Doping, który nie ustawał od pierwszej do ostatniej minuty! Widok blisko 40 madridistas i 20 cules niczym w amoku wpatrujących się projektor najlepiej obrazuje magię tego meczu. Słowa uznania należą się wszystkim uczestnikom spotkania, którzy po raz kolejny dowiedli, że Barca i Real to przede wszystkim kibice!.

Euforia wybucha w 35. minucie meczu. Julio Baptista pakuje piłkę do bramki strzeżonej przez Victora Valdesa, a bydgoskie madridismo eksploduje nieopisaną radością. Od tego momentu doping jeszcze przybrał na mocy i nie uciszył go nawet sędzia odgwizdując koniec spotkania. To była nasza niedziela! I tylko żal, że takie mecze zdarzają się dwa razy
do roku.

Fufu

Zdjęcia:
1 2 3


Olsztyn

Olsztyńscy madridistas jako miejsce spotkania wybrali Enkę. Jest to nieduży pub położony w centrum miasta (należy dodać, że dość dobrze zamaskowany, co skutecznie utrudnia jego odnalezienie). Jeśli mowie już o pubie, to grzechem byłoby nie wspomnieć, że jest to miejsce w którym czas lubią spędzać kibice… FC Barcelony. Mimo to, zebrało nas się około 40 osób, a w tym kibice Realu, Barcelony oraz miejscowego Stomilu Olsztyn. W każdym razie - pub wypełniony był po brzegi i przychodząc 30 min przed meczem, byłem zmuszony usiąść pod samym telewizorem.

Przed meczem Realu w telewizji była transmisja meczu Chelsea, lecz w pubie słychać było rozmowy tylko na temat zbliżającego się klasyku. Część osób typowało wynik i strzelców, inni głośno sprzeczali się z na temat wyższości jednej drużyny nad drugą. Jednak gdy tylko zabrzmiał pierwszy gwizdek, wszyscy przerwali rozmowy i uwagę skupili na El Clasico. W ciągu upływu kolejnych minut atmosfera cały czas się podgrzewała, aż nadeszła 36. minuta… Cały pub wstał z krzeseł (niektórzy nie mieli z czego wstawać), część z okrzykiem radości, a inni z jękiem rozczarowania. W każdym razie słychać było głośne brawa, które niebywale należały się strzelcowi tej cudownej bramki. Praktycznie do końca pierwszej połowy wszyscy mówili jeszcze o tym golu. W przerwie część kibiców postanowiła odwiedzić toaletę, aby nie przegapić ani sekundy meczu.

W drugiej połowie to gracze Królewskich przycisnęli Dumę Katalonii i dało się to odczuć również u nas w pubie, ponieważ doping stawał się coraz głośniejszy i częstszy. Niestety, sporo okrzyków dotyczyło sędziego, który to co chwile popełniał jakąś pomyłkę, co ewidentnie psuło widowisko. Dla rozluźnienia ktoś nadmuchał…"balonika" i wszyscy zebrani mieli dobra zabawę odbijając go. Końcówka tego meczu była naprawdę niesamowita, a ręce same zbierały się do oklaskiwania coraz to lepszych interwencji Pepe. Serce wszystkim biło w szybkim rytmie, a w 93. minucie tego spotkania, gdy rozległ się ten wyczekiwany przez wszystkich gwizdek nastąpił niesamowity wybuch radości wśród madridistas. Zaczęły się śpiewy "Campeones, campeones…" Po częściowym opadnięciu emocji część osób zaczęła opuszczać lokal, inni zostali opić zwycięstwo. Wielkie słowa pochwały należą się kibicom Barcelony zebranym tamtego wieczora w Ence, po meczu pogratulowali nam zasłużonego zwycięstwa i porażkę przyjęli z honorem.

Pozdrawiam wszystkich olsztyńskich madridistas, zarówno tych obecnych 23 grudnia w Ence, jak i tych którzy z różnych powodów przyjść nie mogli. Dziękuję za dobrą zabawę i liczę na następne spotkanie, już przy okazji najbliższego ligowego meczu. Hala Madrid!

wasile22

Zdjęcia:
1 2 3 4 5 6 7


Rzeszów

Stolica Podkarpacia również w barwach blancos! Po tym, jak przy okazji meczu kończącego ubiegły sezon doszło do wspólnego kibicowania w symbolicznej liczbie osób, spotkanie z okazji Gran Derby odbyło się już pod oficjalnym patronatem RealMadrid.pl, a co za tym idzie – w większym gronie.

Już przed 18 rzeszowski pub Corner jął się zapełniać sympatykami Realu, którzy stawili się w liczbie około 20. Co prawda, na początku kibicowanie szło nam dość niemrawo, gdyż ciężko się było nam zjednoczyć dopiero się poznawszy i – w większości – po raz pierwszy oglądając mecz swojego ukochanego klubu w większym gronie. W dodatku początkowo atmosferę udało się zepsuć kilku lekko rozmiękczonym kibicom Barcelony, którzy co rusz rzucali w nas marnymi, niczym późniejsza gra ich pupili, inwektywami. Ech, nie ma to jak konstruktywna krytyka... Niepotrzebnie wyzwolone emocje tonował pewien starszy pan, kibicujący Barcelonie, ale potrafiący trzeźwo ocenić sytuację na boisku.

My również zaczęliśmy zważać tylko na to, co działo się na Camp Nou, przez co każde udane zagranie Królewskich było okraszane gromkimi brawami i odgłosami zachwytu. Kulminacją naszego zachowania była sytuacja z 36. minuty, po której to naszej radości nie było końca, a euforyczne okrzyki z pewnością było słychać nie tylko w najbliższej okolicy Rynku. Nasze nastroje poprawił w dodatku jeden z kibiców, z uporem maniaka (a może raólofrustrata ;)) twierdzący, że największy udział w zdobytej bramce miał Raul ;)

Druga połowa to nie tylko śledzenie z zapartym tchem kolejnych kapitalnych interwencji Pepe w obronie, jęki zawodu po niewykorzystanych kontratakach Realu, ale również usilne wypatrywanie Gutiego, który ku naszemu niezadowoleniu ostatecznie nie pojawił się na boisku. Nie był to może cios w nasze almas blancas, ale kilku z nas liczyło na dobre statystyki naszego cracka w tym szlagierze ;). W końcówce spotkania, po jednej z kapitalnych interwencji Casillasa, nieśmiało zaintonowałem "Iker, Iker!" na cześć naszej perełki w kibicowskim składzie, lecz pozostali nie zareagowali. Zupełnie inaczej zapewne by się stało, gdyby wiedzieli, że nasza koleżanka ogląda mecze Realu tylko z uwagi na naszego bramkarza :).

Po meczu jeszcze chwilę posiedzieliśmy, podziwiając na ekranie polskiego guru cules oraz snując plany na przyszłość co do kolejnych spotkań kibiców w Rzeszowie. A że na Podkarpaciu jest potencjał w tej kwestii, już chyba po ostatnich Gran Derby nikt nie wątpi. Ważne, że zostały przełamane pierwsze lody i zawarte kolejne znajomości, co na pewno ułatwi wspólne kibicowanie Realowi w tym mieście.

dziobo

Zdjęcia:
1 2 3 4 5


Lodź

Już parę minut po 18. wszystkie miejsca w barze w Silver Screenie przy ulicy Piłsudskiego były zajęte. Najwięcej osób prawdopodobnie przyszło na mecz, oczekując wielkiego widowiska. Kibiców Barcelony było może 20. Połowa ubrana w barwy klubowe, reszta ukazująca swoją sympatię do Dumy Katalonii poprzez dziwne okrzyki w kierunku czarnoskórych piłkarzy Realu. A madridistas nie było wielu. Raczej siedzieliśmy cicho, w końcu nie stanowiliśmy nawet połowy zgromadzonych. Chyba tylko 2 czy 3 osoby były ubrane w barwy klubowe. Jednak po bramce Julio Baptisty, po interwencjach Pepego lub Casillasa nietrudno było zauważyć u wielu osób uśmiechu na twarzy, czy nawet wybuchu radości. Do końca meczu nie działo się w barze zbyt wiele, poza chamskimi docinkami "kibiców" (można ich tak nazwać?) Barcelony w naszym kierunku. Po końcowym gwizdku sędziego nie było wielkiej radości, wszyscy rozeszliśmy się do swoich domów, powtarzając sobie "7 punktów"...

Leszczu


Trójmiasto

Jedno ze spotkań kibiców Los Blancos odbyło się w Sopocie. Miasto to zjednoczyło madridistas z wielu zakątków Trójmiasta. Tego dnia nie liczyło się to, czy ktoś jest z Gdyni, Gdańska czy Sopotu - istotą była miłość do Realu Madryt i wierność białym barwom.

Takich też kibiców zjednoczył sopocki Rooster. W przedmeczowych dyskusjach nikt nie przewidywał, że spotkanie zakończy się innym rezultatem, niż zwycięstwo Królewskich. Prorocy? ;)

Wszyscy zgromadzeni nie mogli doczekać się pierwszego gwizdka arbitra, jednocześnie mając nadzieję, że nie zepsuje on tak wielkiego spektaklu, jakim miały być Gran Derbi. Przymiotnik „wielki" jest tutaj mocno przesadzony, bowiem z początku mecz nie zachwycał, a niektórych nawet znudził. Każdy miał w pamięci emocjonujące El Clásico z poprzedniego sezonu, gdy po zaledwie 12 minutach Real Madryt prowadził już 2:1. Tym razem na gola trzeba było czekać ponad pół godziny, ale... opłacało się. Po uderzeniu Baptisty wszyscy podskoczyli z miejsc, rzucając w stronę telewizora spontaniczne okrzyki, jednocześnie starając się wytłumaczyć, że taki przebieg meczu właśnie przewidywali.

Nikt chyba nie spodziewał się, że bramka ta będzie jedyną w tym meczu. Każdy zmarnowany kontratak kończył się długim jękiem zawodu, natomiast każda interwencja naszej defensywy słowami zachwytu. Niecodziennie ogląda się tak funkcjonującą obronę Realu Madryt i tak, wręcz nieomylnie, interweniującego Pepe. Niektórzy z niedowierzania przecierali oczy.

Po końcowym gwizdku wszyscy odetchnęli z ulgą i w pełni usatysfakcjonowali, przepełnieni radością udali się na zasłużony spoczynek, a także późniejsze przygotowania do świąt. Białych świąt. A było co świętować!

marthen


Katowice

18:30. Zwykły dzień, chociaż w powietrzu unosi się zapach tego, co miało się za jakiś czas wydarzyć. Razem z Neckerem07, który organizował te Gran Derbi razem ze mną, mijamy dworzec i skręcamy w podwórze City Pubu. Przed nim stoi niemały tłum. Wszyscy w białych koszulkach, wszyscy podekscytowani. Jest też Blanco i Acid. No to wchodzimy. Czego można spodziewać się w środku? Jeszcze większej liczby madridistas. Zdobywamy wynajętą salę i szykujemy się do meczu…tzn. musimy odstać trochę w kolejkach przy ladzie. Przechodzę po pubie i widzę kilku cules. Ci nie są chyba tak dobrze zorganizowani (a przynajmniej nie tak dobrze, jak w przy organizacji meczów), w jakiejś rozsypce, zero tego madridismo unido, które czuć po drugiej stronie pubu.

19:00. Zaczyna się. Wszyscy siedzą jak zahipnotyzowani. Jęki zawodu, oklaski. Dużo oklasków. Widzę jakiegoś ciemnoskórego faceta, który jest wyraźnie zdziwiony tym, co zobaczył: cały ogromny pub wpatruje się we wszystkie możliwe telebimy i wreszcie wybucha szałem radości! Strzał Baptisty sprawia, że obroty pubu w kilka minut wzrastają kilkukrotnie. Ludzie szaleją, wpadają sobie w ramiona, skaczą, śpiewają, skandują imię Bestii. No i… wracamy do meczu, który kończy się przerwą. Wylewamy się z pubu żeby ostygnąć. Wracamy jeszcze szybciej, bo zimno jak na dworcu we Włoszczowej.

20:00. Druga połowa spotkania rozpoczyna się. Wszyscy siedzą w jeszcze większym skupieniu, jakby wyczekując szaleńczych ataków Barcy i odpowiedzi Królewskich. Niecelny strzał van Nistelrooya i zmarnowana kontra 4 na 2 podwyższają napięcie. Tłum madridistas niemal wrze, nagradzając oklaskami prawie każde zagranie naszych pupili. Poza tym wydziera się po nieudanych akcjach piłkarzy, lży Ronaldinho po jego symulowanym faulu w okolicach pola karnego. Zupełnie, jakbyśmy byli na trybunach, a nie w pubie. Próbuję zaintonować "Campeones…", ale mało kto się dołącza… jakaś putka się śmieje. Mój błąd, ludzie są bardzo stremowani, oczekują końca spotkania. Jeszcze nie czas.

Gdzieś w okolicy 21. Koniec spotkania. Taki nędzny pisarzyna, jak ja, nie opisze tego, co działo się w środku. Ludzie wskakują na skórzane kanapy, wrzeszczą z radości! Teraz wszyscy śpiewają! Ironicznie pytamy cules, kto wygrał spotkanie, tańczymy (madridistas tańczą, tańczą, tańczą, tańczą), skaczemy. Dobrze, że spotkanie kończy się tak po prostu, bo z sali nie zostałoby nic. Studenci z Anglii, z oczami wielkimi jak spodki, pytają mnie, czy sala będzie już wolna. Ich mina mówi jednak: "Czegoś takiego nawet w Londynie nie widziałem…" Wieczór dopiero się rozpoczyna. W końcu jesteśmy królami Camp Nou!

Cypherq


Zielona Góra

Około godziny 18.00 zielonogórscy madridistas oraz kibice FC Barcelona, których na palcach jednej ręki można było zliczyć, zebrali się w Snooker Clubie, lokalu jakże dla nas szczęśliwym, bowiem kilka miesięcy temu świętowaliśmy tam przecież zwycięstwo naszych pupili w La Liga. Wraz z upływem czasu było nas coraz więcej, aż do godziny 19.00, kiedy to cały lokal wypełnił się w białe barwy z kilkoma bordowymi plamkami. Przedmeczowe dywagacje czas skończyć. Pierwszy gwizdek sędziego i ogromne emocje w duszy każdego madridisty, które punkt kulminacyjny osiągnęły w 36. minucie. Wybuch radości, ogromne brawa, okrzyki, no bo jak mogło być inaczej? Później było już tylko nerwowe wyczekiwanie na końcowy gwizdek pana Mejuto Gonzaleza i znowu szał radości oraz wszelkie oznaki frustracji cules, którzy poszli równie szybko, jak przyszli.

Piwwwko


Ostrołęka

Masowe oglądanie ostrołęckiego wydania Gran Derbi poprzedzone było dwudniowymi "treningami" w postaci ciężkiego Tour de Melanż. Pewnie dlatego żadnej z "umęczonych" głów nie zaświtała myśl o aparacie, a szkoda... Jeśli zaś chodzi o zorganizowanie samego spotkania nie było to trudne. Powroty ludzi na święta z wysp, z pracy, ze studiów - i banda gotowa. Padło ostatecznie na lokal LUCKY LUCK - nieduży, bez fajerwerków, ale tanio i z odpowiednią, już sprawdzoną atmosferą. Chętnie odwiedzany przez miłośników piłki w niemal każdy weekend. W barze zaczęło gęstnieć koło 18. W apogeum w środku było prawie 40 osób. Jak wspomniałem, nieybzt duża ilość miejsca oznaczała, iż spora część widzów musiała stać, a byli i tacy, którzy siedzieli na podłodze. Towarzystwo dość mocno zróżnicowane. Kilka osób "po siłowni", kilku wiarusów starszej daty, a reszta, czyli ponad połowa lokalu, to główna siła oglądająca, w której każdy z każdym się znał.

Atmosfera oczywiście z każdą minutą stawała się coraz gorętsza, by z początkiem meczu wybuchnąć z całą siłą. Objawy tego to: obustronne wrzucanie sobie, dzikie ryczenie przy każdej akcji (nawet wtedy gdy, do bramki przeciwnika brakowało jeszcze z 80 metrów ;)), a także śpiewy, a jakże. W tym ostatnim elemencie, niestety, kibice Blancos mieli marne szanse, gdyż kibiców FCB było sporo więcej. W ogóle w barwach niewiele osób, powód chyba taki sam, co i przy aparacie ;). Bramka Baptisty spowodowała - wiadomo - dziką radość białej części widowni! Potem już wszystko potoczyło się błyskawicznie. W przerwie odpadł najgłośniejszy kibic Cules - przegrał nierówną potyczkę z browarami. Ale chyba też siadł psychicznie po straconej bramce, tak zresztą jak i jego koledzy po szalu. Druga połowa to nerwówka, nadzieje wroga, dobra gra naszych, napawająca optymizmem oraz spokojem i... gwizdek końcowy! Dalej to już okrzyki radości kibiców Realu, a także potężna szydera z kibiców przeciwnika ;). Po opadnięciu emocji dało się słyszeć, co warte podkreślenia także z tego drugiego obozu, iż Real po prostu było lepszy. Nie wykręcano się też brakiem Messiego.

Cóż można jeszcze dodać? Otóż w trakcie meczu można było poznać jakich trzech największych piłkarzy w historii. Byli to: Raul, Gonzalez oraz Blanco :). Poza tym, przed meczem zorganizowano małą bukmacherkę, w którą zagrało 13 osób. Stawka do zgarnięcia to 65 zł oraz kupon sts (już wytypowany). Ale... nikt nie trafił wyniku i środki przeznaczono na szczytny cel, czyli piwo. Wieczór kończyło kilku niedobitków śpiewających karaoke, gdzie hitem był "Wehikuł czasu". Niezliczoną ilość razy sławiliśmy również polską reprę, a na koniec... a zresztą. To już historia na inną opowieść :).

Pozdrowienia dla wszystkich co byli i do następnego!

chitos

REKLAMA

Zobacz inne aktualności powiązane z gorącym tematem Madridismo unido

Komentarze

2009.02.23, godz. 22:53, Hendel
panowie z opola i okolic!! dawać jakiś fanklub zorganizujemy!!albo coś w tym stylu... :P

można w warce koło rynku albo w lechu przy okrąglaku!!
dawać znać na gg !!3299027
2009.02.23, godz. 22:53, Hendel
panowie z opola i okolic!! dawać jakiś fanklub zorganizujemy!!albo coś w tym stylu... :P

można w warce koło rynku albo w lechu przy okrąglaku!!
dawać znać na gg !!
2008.12.11, godz. 16:13, c_ristiano07
jest ktoś moze chetny ze szczecina?;p
2008.12.09, godz. 10:48, baryla12
POZNAŃ ??? słuchu mnie dochodzą ze PUB Jameson na św Marcinie ale na co dzień nie jestem w poznaniu więć nie wiem na 100% napewno przed meczem mnustwo ludzi zbierze się pod ratuszem i większą grupą gdzieś się udamy !!!
2008.01.01, godz. 21:59, aniaramos
a poznań? ;|
2008.01.01, godz. 21:39, Serpico
Adrianrealmadryt - bo Gogeta jest moderatorem i ma takie prawo.
2008.01.01, godz. 20:13, Soldado 2
Ostroleka Rzadzi
2008.01.01, godz. 20:12, Adrianrealmadryt
mam pytanie dlaczego w tym newsie np gogeta edytowal kogos komentarz???????? dlaczego to edytuja?/
2008.01.01, godz. 19:51, Azazel
odegraja sie tak, ze... *
2008.01.01, godz. 19:47, Azazel
every- cieniasy, co nie? ale odegraja sobie to tak, ze pojda w nocy do domu ktoregos z kibicow Barçy i wyniosa telewizor...
2008.01.01, godz. 19:16, Every
No nie, Warszawiacy dali sobie barwy podpiierniczyc :p -_-
2008.01.01, godz. 19:04, Nata
Raúl776
wybitny z Ciebie myśliciel, skarbie ;] besitos.
2008.01.01, godz. 18:25, Tom3k
Dzięki bo myślałem i myślałem :) 3m się :D
2008.01.01, godz. 18:18, jezzo
Nie można.
2008.01.01, godz. 18:05, Xtream16
MAM PYTANIE NIE WIEDZCIE MOZE CZY JUTRZEJSZY MECZ MOZNA OGLADNAC NA CYFRZE +????ODPISZCIE PROSZE JAK WIECIE.HALA MADRID
2008.01.01, godz. 16:30, grzesiek1654
Hala Madrid!!!
2008.01.01, godz. 16:12, bialythebest
Gdansk kibicował w "piwnicy" było gites. Szczęsliwego nowego roku
2008.01.01, godz. 16:09, ADAM05MKS
Wie ktoś może czy będzie dziś relacja live z spotkania z Alicante ?? Chyba w poprzednim meczu nie było...;>
2008.01.01, godz. 15:56, Nata
Raúl776
oczywiście. :]
2008.01.01, godz. 14:53, macinio
jak myślicie.czy c.ronaldo przejdzie do RMadryt.jak myślicie czy kaka przejdzie do RMadryt.
2008.01.01, godz. 14:20, backside
W Krakowie w tym barze, w którym było GD puszczają inne ligowe mecze Realu?
2008.01.01, godz. 13:19, MM
az sie zalogowalem, jak czytam tu o tej kradziezy flagi :) ryzyzy frajer co to zrobil faktycznie ma powod do dumy, moze zwac sie chuliganem - kiedy najpierw probowal zakosic flage, pare osob zwrocilo mu grzecznie uwage, zeby sie... on wtedy tylko tępo sie popatrzyl i nie fiknal nawet gdy z pomoca przylecial rownie ryzy kolega/brat czy tam inny poc**t; flage skosil potem, gdy wszyscy swietowali... szkoda ze wczesniej nie byl takim kozakiem - no ale licze, ze jak na nastepnych GD bedzie w championsie, chetnie z nim "pochuliganię" :)
pzdr.
2008.01.01, godz. 13:16, Gogeta
  xxxmatixxx - BAN (przekleństwa)   14 dni
2008.01.01, godz. 12:22, Tom3k
A skąd jestes bo ja tak mysle i mysle :D :D Z Wrocławia ?? :D :D

   Ostatnio edytowany przez Gogeta dnia 01.01.2008, 13:17:18
2008.01.01, godz. 12:09, Winnetou
Boyan-nawzajem i szacunek dla Ciebie!
2008.01.01, godz. 11:08, Niedzwiedzduzi
Wielkie podziękowania dla Bacy (Bacardiego) za wzięcie na siebie organizacji GD w Olsztynie. Skutek ilościowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, bo przeważnie mecze Primera DIvision oglądamy we 2- 3 osoby. Tak więc raz jeszcze chwała:)

Poruszony został wątek niewielkiej ilości kibiców Barcelony na meczu... Tak jak napisał Sharif czyli oddany Cule FCB ekipa Fan Clbu Barça Polska zmieniła lokal na Piwiarnię Warki. Mieli swoje istotne powody i dlatego już ich w Ence nie ma, a nie dlatego, że ich kibicowski zapał zmalał. Ja jako kibic Realu żałuję, że ich tam już nie ma, bo atmosfera jest zupełnie inna. GD było w tym roku ok, ale nic nie zastąpi tego dopingu dla obu drużyn, jaki na GD bywał w przeszłości. To już nie to samo.
2008.01.01, godz. 11:02, karasek2
Najlepszego panowie,niech ten rok bedzie jeszcze lepszy od poprzedniego!iHala Madrid!
2008.01.01, godz. 07:08, Nata
Raúl776
taa ;)

realowiec93
to jest jest literka i tylko odwrócony wykrzyknik.

2008.01.01, godz. 04:51, Denzi
Mam ciekawy początek roku 2008, ktoś sie, że tak powiem, bzykał przed moim domem. :D
2008.01.01, godz. 03:35, iker93
Happy New Year 2008 :)
2008.01.01, godz. 02:30, robinho i ja
Wszystkiego naj wszystkim członkom realmadrid.pl w Nowym 2008 roku!!!
2008.01.01, godz. 01:00, Wirek
Kibic Barçy - (Boyan)- dzięki. Pomimo że Barcelony nie lubię to życzę Barcelonie i kibicom Barcelony żeby Barcelona grała lepiej i żeby dzięki niej była ciekawsza Liga Hiszpańska . Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim Madriditistom.
2008.01.01, godz. 00:47, Boyan
Witam wszystkich obecnych tu kibiców Realu !!! :)
Jestem kibicem Barçy! Pomimo tego i tak chciałbym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia Noworoczne !

Szczęśliwego Nowego Roku !!! Oby Real Madryt utrzymał tak dobrą formę jaką prezentuję na dzień dzisiejszy i żeby jego wyniki sportowe przynosiły wam wiele radości i szczęścia ! :)

Happy New Year !
Pozdro !
- Kibic Barçy - (Boyan)
2008.01.01, godz. 00:44, Pempek_55
2008!
2008.01.01, godz. 00:28, Wirek
Szczęśliwego Nowego Roku dla Redaktorów strony realmadrid.pl
2008.01.01, godz. 00:23, Robinhio101
Szczęśliwego Nowego Roku Życzę Wszystkim Madristas !! Ten rok musi być nasz !! Vamos Los Blancos !!
2008.01.01, godz. 00:03, sebas1902
Ile wpadek miał Kaczyński,
ile dziewczyn miał ?yżwiński,
ile Giertych miał idei,
ile w Tusku jest nadziei,
ile Lepper ma wyroków
tyle szczęścia w Nowym Roku

Szczesliwego Nowego Roku 2008 dla calej redakcji realmadrid.pl i wszystkich kibicow zycze wam ja i cala redakcja mojej stronki
2007.12.31, godz. 23:51, Raul.7.
Szczęśliwego roku 2008 !!
2007.12.31, godz. 23:14, 1991lukasz1902
Szczęśliwego nowego roku dla całej redakcji, prawdziwych kibiców REALU oraz piłkarzy naszego klubu!!!! żeby 2008 rok przyniósł nam kolejne mistrzostwo Hiszpanii i LM!!! i noworocznej imprezy w stylu Robinho:D:D <joke> pozdrawiam:D:D
2007.12.31, godz. 21:35, dzony jagoda
panowie i panie moze nie na temat ale chcialbym zlozyc zyczenia wszystkim prawdziwym kibicom realu a takze calej redakcji realmadrid.pl dzieki za to co robicie ,spelnienia wszystkich marzen
2007.12.31, godz. 21:32, _kamino_
Dimhil - racja :] U nas przynajmniej poszły 3 szklanki xD
2007.12.31, godz. 20:26, Tom3k
nata107 ta z prawej strony :) To ty ?? :D
2007.12.31, godz. 20:01, dika
czemu nie ma z torunia a się tak cieszyłem!!!
2007.12.31, godz. 19:36, realowiec93
No zajefajny impry byly ;D ;D a wiecie co mieli kibice Barçy ? Stype buehehehe :D mam pytanie po co jest literka "i" przy np. iFeliz , iMadrismo itd ? Hala Madrid !
2007.12.31, godz. 19:18, galaktyczny.
W Częstochowie też było wielkie oglądanie;) Na następne GD postaramy sie o jakąs fotorelacje. Do teraz pamiętam sfrustrowane miny cules...
2007.12.31, godz. 19:10, sopot
W którym Klubie w Sopocie odbyło się spotkanie??????
2007.12.31, godz. 19:02, mrwoju
Próspero Ańo Nuevo;)!
Oby ten rok był jeszcze pomyślniejszy dla wszystkich kibiców Blancos;)!!!!!!!!
2007.12.31, godz. 18:59, Nata
Raúl776
to była putka, którą pocieszaliśmy :) która jest podobna? obie pokazują.
2007.12.31, godz. 18:12, iker32
panowie wszystkiego naj w Nowym Roku!w Mielcu to była impra,putki płakały!
2007.12.31, godz. 17:21, Mlody723
"hEPi NjU jEAR" dla wszystkich Kibiców REALU MAdRid !!!
2007.12.31, godz. 16:51, matw3

°o o°
__o°__
|HappY|
| New |
\Year /
\__/
__||__
•2oo8•

wszyskim madridas:)
2007.12.31, godz. 16:42, juan michael
Wreszcze, wreszcie.... po 14 dniach zostałem odbanowany.... cholera akurat wypadło to w takim momencie Gran Derbi, nie mogłem się wypowiedzieć, cos strasznego. wieć teraz kilka słów... Na klasyku byłem w klubie wi kielcach, coś wspaniałego kolejna wygrana Realu... dla takich chwil warto żyć .... pozdrawiam wszystkich madridistas.... Naprzód Madrycie w nowym 2008 roku...
2007.12.31, godz. 16:25, Tomer
Gościu z Olsztyna ma koszulke barcy ble ble
kibice Realu chyba pluli piwem na jej widok
2007.12.31, godz. 16:21, Tom3k
Czemu we Wrocławiu gośc ma koszulke Barçy ?? :D :D :D A ta co pokazuje to 99 % podobna do mojej koleżanki ?? :D :D ( Chociaż mieszkam dlaeko ;P )
2007.12.31, godz. 15:30, Świadek SzaTyna ;]
widze swoja morde na zdjeciach :D
2007.12.31, godz. 15:26, jezzo
Kupić Altidore!
2007.12.31, godz. 15:10, Gorky
:D:D
2007.12.31, godz. 14:35, Pixik
ROTFL.Wspolczuje wlascicielowi flagi i ludziom którzy myślą ,że zdobyli flage:)
2007.12.31, godz. 14:19, wleisman
szkoda że w mojej wiosce jest mało ludzi i mało prawdziwych madridistas ale i tak paru się zebrało by oglądać meczyk
2007.12.31, godz. 14:18, ronaldo99999
nie no bomba:D
2007.12.31, godz. 13:48, mejia
a gdzie Nowy Sącz?
2007.12.31, godz. 13:45, Uno
tez proponowałem Warkę, jednak było już troszkę za późno.
nie OKS Olsztyn tylko Stomil, więc pozwoliłem sobie zmienić nazwę ;) A w Ence jak kręcą tak kręcić będą ;)
2007.12.31, godz. 13:45, jezzo
Acid: nie, inna, w opisie Serpcia jest napisane która to.
2007.12.31, godz. 13:38, luar1
Sharif - dla mnie ten lokal zawsze również mial jakieś ale ...
Ale już mnie to nie dotyczy bo teraz siedze w Warszawie :)
A Ciebie chyba kojarze z tego pubu - coś mi świat. Jak chodziłeś tam, często to mnie pwnie też kojarzysz- ja tylko na lige hiszpańską przychodziłem.

POZDRAWIAM
2007.12.31, godz. 13:32, Nata
kornelk, u nas tez. w koncu oni są tacy 'podobni' do siebie ;]
2007.12.31, godz. 13:28, Acid
akoss- tak jakby z Chorzowa do centrum Katowic było 60 km :]

jezzo- to ta fana która wskazujesz na zdjęciu?
2007.12.31, godz. 13:23, kornelk
heh z tego co pamietam to w katowicach duzo osob po golu krzyczalo robinho a nie baptista po jakiejs chwili sie zorientowali ze to jednak julio strzelil:P
2007.12.31, godz. 13:15, Nata
Dimhil, chyba śnisz. Breslau, Breslau über alles :* a tekst 'fauluj go, fauluj! zabij go' jest mój :)
2007.12.31, godz. 13:08, akoss
kurde szkoda że w Chorzowie nie było :(
2007.12.31, godz. 12:56, Wirek
Wiesz co tak w komentarzach nie ma co gadać zapraszam na GG;
5954101.
2007.12.31, godz. 12:54, jezzo
W Hiszpanii takie coś nie istnieje, chyba że w ru**ach ultras, których nie popieram. A na pewno nie będzie istniało na polskich gruntach jeśli chodzi o relacje madridistas - cules.

Po drugie: śpiewanie było znacznie przed całym incydentem, który nastąpił dopiero jak wszyscy się rozeszli po całym barze świętować lub porozmawiać z innymi kibicami (także kibicami Barçy) którzy oglądali mecz w innych miejscach pubu. Było to zwykłe złodziejstwo. Przypomnę też, że na poprzednich GD kibice Barçy zawsze śpiewali na nas identyczne pieśni, a więc nie wiem o co się pienisz.
2007.12.31, godz. 12:47, Wirek
Niestety nie jest to tylko oparte na Polskich realiach ale też Hiszpańskich i innych. Ale śpiewanie i obrażanie klubu znienawidzonego jest po co ?? Przecież to wiadomo doprowadzi do bójki. To powiedz mi jeszcze, że najlepiej zgłosić to na Policję. Ja wcale nie popieram takiego czegoś ale niestety takie coś istnieje w ruchu kibicowski całego świata i trzeba być przygotowanym na wszystko.
2007.12.31, godz. 12:42, jezzo
Wirek byłeś widziałeś czy tylko się napinasz przez neta? Nikt tych flag naszych nie pilnował bo nikomu by do głowy nie przyszło, że może jakiś kretyn coś ukraść. To było zwykła kradzież dokonana przez złodzieja, a nie "zdobycie" flagi jak ty to określasz, a większości kibiców madridistas w Polsce filozofia kibicowania oparta na polskich, beznadziejnych standardach jest na szczęście całkowicie obca. Wstydź się sam, że takie głupoty wygadujesz.
2007.12.31, godz. 12:16, Wirek
Okej są ludzie którzy tego nie robią ale wiadomo, że takie coś w ruchu kibicowskim było, jest i będzie przynajmniej tak mi się wydaję. Dlatego uważam, że płacz na internecie po utracie flagi to żenada. Na takie coś trzeba być przygotowanym zwłaszcza jak się zaczyna wojnę słowną która na 99% doprowadzi do bójki.
2007.12.31, godz. 12:02, Azazel
I robienie tego przez innych nie usprawiedliwia reszty. Sa tez tacy, ktorzy tego nie robia.
2007.12.31, godz. 12:01, Internazionale88
Real jest w formie, Barça bez form a mecz i tak wyrównany.
Pozdrawiam
2007.12.31, godz. 12:01, Azazel
Wirek- ja rozumiem, ze kibice tak robia, bo nie moga inaczej spelnic swoich pierwotnych instynktow. Tylko, ze dla mnie sa oni kibolami, nie kibicami. Podobna sytuacja jest w przypadku ustawek- wielu tak robi, a jest to dla mnie prymitywizm i glupota. Tyle.
2007.12.31, godz. 12:00, Grafi
Chmielnx spotkanie w Rzeszowie bylo w Corner Pubie. Wiecej info do co ustawek jest na forum w odpowiednim temacie.
2007.12.31, godz. 11:58, Grafi
Rzeszow ! :D
2007.12.31, godz. 11:50, Wirek
Widzę że odbierasz tego jako kibic. W kibicowski realiach nie tylko w Polsce, z tego co wiem w Hiszpanii też takie akcje mają miejsce. W życiu kibicowskim zdobycie fany wrogiej drużyny to
duma a stracenie fany na rzecz wroga to wstyd.
2007.12.31, godz. 11:47, Azazel
Wirek-chwalic sie swoim wtrawnym zlodziejstwem? A to, ze robia tak na wszystkich stadionach w Polsce, to jest wytlumaczenie?
2007.12.31, godz. 11:47, marcinx
"Znalazły się również trzy flagi, które dumnie powiewały nad głowami madridistas" - nie zamknęli wam drzwi ? Jak chodze do "lokali" to raczej tam nie wieje ;)
2007.12.31, godz. 11:44, Marchena10 Hala Madrid !!
Hehe ! :) fajne :P
2007.12.31, godz. 11:34, Wirek
No to jeszcze coś dodam. Fajnie by było jakby ten płaczliwy wypis na temat flagi zniknął. Jak się chcieliście powyzywać kibiców Barcelony to trzeba było najpierw ściągnąć flagi bo wiadomo jak takie akcje mogą się skończyć. Bójka była do przewidzenia i to że będą chcieli Wam zwinąć flagę też.
2007.12.31, godz. 11:34, imerr
Tak Ryjku Robinho.
Hala ja!
2007.12.31, godz. 11:26, Sharif
LUAR1 - aby rozwiać Twoje "wątpliwości", chciałem Ci tylko napisać, ze wobec frajerskiego zachowania właściciela (dzierzawcy) pubu Enka postanowiliśmy wypiąć sie w większości na niego dupa i zmienić lokum na PIWIARNIE WARKI, co Wam także radzimy zrobić. Prędzej czy później sie po prostu przekonacie kto Was jawnie w ch** robi. Z reszta Niedźwiad, Baca i Ksiądz (z Waszego obozu) wiedzą i co chodzi.

P.S.1. A flag sie pilnuje a nie płacze na necie. Po okrzykach typu 'Puta Barça' powinniscie sie cieszyc , ze skonczylo sie tylko na tym.
P.S.2. Kibiców nie OKS Olsztyn tylko STOMIL OLSZTYN.
2007.12.31, godz. 11:26, Mario
Fajnie było sobie to wszystko przeczytać. Pozostaje tylko cieszyć się, że takie coś jest organizowane i ludzi przychodzą dopingować swój ukochany klub. Szkoda tej zabranej flagi, trzeba pamiętać, że się broni skutecznie swoich barw. Brawo jeszcze raz za relacje!
2007.12.31, godz. 11:25, gerzi9
Hala madridismo xD
2007.12.31, godz. 11:19, seb881
Dlaczego nie wiedziałem o spotkaniu w Ostrołęce?;/
2007.12.31, godz. 11:17, Ryjek Robinho
no imerra kolejny raz pokazujesz jaki jestes smieszny:/ ... mam nadzieje ze kolejne mecze bedziesz oglądał na komputerze bo widze ze nie wiesz co to jest dobra atmosfera w pubie;/ ... i po raz kolejny mowie ze napewno nie wyzywalem barcy wiec żal sie swoim koleżkom
HALA MADRID
2007.12.31, godz. 11:01, Dimhil
Wiadomo, ze najlepiej było w Lublinie ;-)
2007.12.31, godz. 11:01, imerr
Aha, animatorem grudniowych spotkań w Bydgoszczy na sali i w pubie był Fufu, więc podziękowania :)
2007.12.31, godz. 11:01, Burzafka
super tekścik:) pozdro!
2007.12.31, godz. 10:58, imerr
Dlaczego w tekście o Bydgoszczy nie ma akapitu o Ryjku Robinho? :(
I o przyśpiewkach madridistas "sędzia pedał, real sprzedał", "...i real nie ma ch*ja".

Ale poza tym pozytywnie, ze wskazaniem na sobotni mecz i krótki after po GD :)
2007.12.31, godz. 10:41, Wirek
A Ci w Warszawie niech się nie dziwią, że nikt tej flagi im nie odda.
Po prostu trafili na kibica Barcelony który zwinął im flagę jak to się dzieje co jakiś czas na stadionach w Polsce. Powinna się ta grupka kibiców Madrytu wstydzić. Jak można nie upilnować flag zwłaszcza wiedząc, że w Pub-ie są kibice Barcelony. Gość wyczuł
szanse i niestety będzie mógł się chwalić, że kibice Barcelony zwinęli flagę kibicom Realu.
2007.12.31, godz. 10:39, damjan7
tym bardziej że to obcy klub ;] .. szkoda że tak swoim nie kibicjemy tylko upatrujemy szczęscia u innych, a nas polaków i tak maja w dupie
2007.12.31, godz. 10:31, damjan7
lol .. trochę to fanatycznie wyglada .......ja bym nie mógł się tak wygłupiać, choć realowi kibicuję ale trzeba znać umiar
2007.12.31, godz. 10:31, Asika
Dziobo :D :D :D Perelka w ogole nie kibicuje, perelka tylko kocha Ikera ;)
2007.12.31, godz. 10:18, luar1
hmm...jak ja zawsze chodziłem do Enki w Olsztynie to więcej tam było kibiców Barcelony :/
Cieszę sie więc, że tym razem było0 inaczej i Ze Real wygrał :)

Pozdrwaiam wszystkich madritistas z Olsztyna :)

PS - szkoda, że nie moglem tam być w tym roku, ale już w Olsztynie nie przebywam :/
2007.12.31, godz. 10:09, Pelkosław
... i była impreza :P
2007.12.31, godz. 09:50, chmielnx

Gdzie w Rzeszowie było spotkanie? POjechałbym :/
2007.12.31, godz. 09:47, Radek1991
Na zawsze Tylko REAL MADRYT !!
Moi kumple w większości sa za bareloną i mówili ze Real nie ma szans a ja mówiłem że jestem za Real od zawsze a nie jak oni ze sa za tym kto zaczyna troche wygrywać ...
Wygrał lepszy czyli REAL a oni zaraz że nie było Messiego a ja powiedziałem: a co ? Barça to tylko Messi ?? to niech gra sam to też wygra ?? Chyba nie potrafocie pogodzić się z porażką !! - po tm wszyscy się uspokoili i mi pogratulowali :D HALA MADRID
2007.12.31, godz. 09:36, artur2713
:) gdyby nie termin to zawitałbym do Wrocka;-)

a tak siedziałem u siebie w Wałbrzychu [już od 14.30, bo byłem z kumplem fanem Milanu, ktory oglądał derby z Interem;-) ]
no ale dla mnie to było tylko preludium.
Najlepsze jest to że na 30 osób tylko ja byłem G?OŚNO za Realem.. połowa była odziana w koszulki Barçy a reszta taka neutralna z lekkim wskazaniem na FCB ;/ no ale nie oszczędzałem gardła, uwierzcie ;-)
troche sie obawiałem że rozwścieczeni cules wyładują swoją złość na mnie ale ku mojemu zdziwieniu pare osób zaraz po meczu wstało, uścisnęli mi ręke i szczerze pogratulowali :D
byłem na prawde zdziwiony ale też dumny :D:D

hala MADRID!!!!
2007.12.31, godz. 09:31, f1g0
a mi się dziś śniło że na SB ograliśmy Barcę 2:1 ;D
2007.12.31, godz. 09:19, kuba1996
Hala Madrid RYBNIK
2007.12.31, godz. 08:58, Ryjek Robinho
świetna relacja :DD świetne spotkanie w Bydgoszczy pozdrawiam HALA MADRID !!
2007.12.31, godz. 07:57, lordinho
Guti wie wszystko..

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze!

REKLAMA

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama