REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.05.27, godz. 13:15, El Jarek / The Coaches' Voice

Alonso: Byliśmy bliżej rywalizacji z Barçą, gdy lepiej kontrolowaliśmy Messiego

Fot. The Coaches Voice

Xabi Alonso udzielił wywiadu portalowi The Coaches' Voice, analizując swoją grę w Liverpoolu, Realu Madryt i Bayernie Monachium. Przedstawiamy wypowiedzi Hiszpana dotyczące pobytu w barwach Los Blancos.

– W większości sezonów, szczególnie z José [Mourinho], graliśmy na dwóch pomocników, mnie i Samiego Khedirę. Sami ma mnóstwo energii, więc zaczynał w środku, ale dużo biegał. Mesut [Özil] był perfekcyjnym zawodnikiem do gry między liniami, bo chciał grać w tej dziurze [między defensywnymi pomocnikami a stoperami], a to najtrudniejsza pozycja do gry, gdzie nie ma miejsca, a obrońcy mocno na ciebie naciskają. Ja zawsze starałem się go szukać, by znaleźć to mocne podanie, gdyż on ze swoim dotknięciem i przyjęciami, jakie miał, po dobrym skontrolowaniu piłki od razu atakował linię obrony. Mieliśmy świetnie połączenie. Do tego był Cristiano, grał wtedy na lewym skrzydle, a na prawym był Di María. Cristiano sprawiał, że wszystko było bardzo łatwe, bo dostawałem piłkę, znajdowałem go i on robił swoje akcje indywidualne.

– W Madrycie większość naszego stylu opierała się na szybkich przejściach do ataku. Nie było tyle rozgrywania, a więcej atakowania poprzez szybkie akcje. Strzeliliśmy jednak mnóstwo bramek. Potencjał, jaki mieliśmy do zdobywania bramek... One przychodziły praktycznie z niczego.

– Bronienie Messiego? Nie było łatwo się przed nim bronić. Grywał wtedy jako fałszywa „9”. Wiecie, o co chodzi, bo tyle mówiono o tej pozycji. Xavi cofał się, by dostać piłkę, a gdy ja wychodziłem na niego naciskać, Messi schodził z „9” do przestrzeni za moimi plecami. Oni grali na mnie 2 na 1. Ramos wychodził, by naciskać na Messiego i za jego plecami tworzyła się duża przestrzeń. Gdy Messi dostawał piłkę, grał tam na Villę czy Pedro. Zaczęliśmy to lepiej kontrolować, gdy Ramos mówił mi, że Messi schodzi na tamtą pozycję. Ja wtedy nie wychodziłem do Xaviego, a zostawałem bardziej z Messim. Oni mieli większą kontrolę, ale nie byli tak groźni. Gdy trochę lepiej kontrolowaliśmy tę sytuację, to moim zdaniem byliśmy bliżej, by móc z nimi rywalizować.

– Trenowanie młodych graczy Realu? Zawsze staramy się być ofensywnym zespołem, który ma inicjatywę, który chce grać piłkę, w którym zawodnicy wiedzą, jak się ze sobą łączyć i w którym gracze mają dobre automatyzmy. W większości przypadków gramy w systemie 4-3-3, ale czasami możemy grać w ustawieniu 3-2-2-3. Wszystko dlatego, że chcę, żeby piłkarze poznawali różne bodźce, a nie żeby wiedzieli, co robić tylko w jednej sytuacji. Chcę, żeby wiedzieli, jak buduje się akcje i przy trzech stoperach, i przy dwóch stoperach. Jest inaczej, bo przy trójce ci boczni muszą się angażować i atakować, a przy dwójce wygląda to zupełnie inaczej. Oni to jednak bardzo dobrze rozumieją, a dla mnie to coś bardzo satysfakcjonującego.

– Uczą się wszystkiego szybciej niż myślałem. Spodziewałem się, że będzie to zajmować więcej czasu, ale gdy coś powtarzasz, naciskasz na to i pokazujesz im, że radzą sobie dobrze, to oni zaczynają to czuć i wierzyć w to, a wtedy idą za tobą. Wtedy masz wszystko jako trener.

Pełny odcinek z Xabim Alonso w języku angielskim można obejrzeć poniżej:

Komentarze [5]

REKLAMA

2019.05.27, godz. 12:01, El Jarek / Onda Cero

Florentino udzieli dzisiaj wywiadu radiu Onda Cero

Fot. Onda Cero

Radio Onda Cero ogłosiło, że dzisiaj od 23:30 w programie El Transistor prowadzący José Ramón de la Morena przeprowadzi wywiad z Florentino Pérezem. Rozgłośnia zapowiada, że prezes Królewskich „przeanalizuje sezon Królewskich, opowie o możliwych transferach i powie czy faktycznie miało miejsce spotkanie w domu Sergio Ramosa”.

Wobec zainteresowania przekazem Florentino skorzystamy przy tej okazji z formuły, w której na żywo od 23:30 będziemy przekazywać najważniejsze wypowiedzi prezesa Królewskich, a następnie we wtorek w ciągu dnia opublikujemy pełny wywiad ze sternikiem Realu Madryt.

Komentarze [18]

REKLAMA

2019.05.27, godz. 11:03, El Jarek / MARCA

Vallejo: Jasno wiem, że chcę zostać

Fot. MARCA

Jesús Vallejo udzielił wywiadu dziennikowi MARCA. Hiszpan w ostatnim sezonie rozegrał 7 meczów w Realu Madryt, a teraz przygotowuje się do mistrzostw Europy U-21. Przedstawiamy pełne tłumaczenie rozmowy ze stoperem.

Jakie jest podsumowanie twojego sezonu?
To był trudny sezon, szczególnie na początku z powodu kontuzji. Nie było łatwo, ale poradziłem sobie z samym sobą. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak go skończyłem, z tego, że grałem i czułem się dobrze. Co do drużyny, musimy się poprawić i wyciągnąć wiele wniosków z tego roku.

Masz poczucie, że dla ciebie rok kończy się za szybko?
Tak, teraz łapałem dobre odczucia, a gdy czujesz się dobrze, chcesz dalej rywalizować. Mnie ostatnie mecze posłużyły złapaniu rytmu przed EURO we Włoszech i eliminacjom do Igrzysk Olimpijskich.

Znalazłeś powód, przez który kontuzje nie pozwoliły ci na rozegranie spokojnego sezonu?
Cóż, to były małe urazy mięśniowe, przez które nie miałem ciągłości, ale było ich więcej na początku sezonu. Najlepsze jest to, że od lutego trenowałem bez problemów i czułem się bardzo dobrze. Muszę to teraz utrzymać. Bardzo dobrze pracujemy z lekarzami i fizjoterapeutami. Temat jest taki, że może z powodu mojego sposobu gry z taką intensywnością i ruszania na każdą piłką, jak gdyby była ostatnią, stawiam swojemu ciału bardzo wysokie wymagania. Trzeba znaleźć równowagę między byciem intensywnym zawodnikiem a umiejętnością dozowania wysiłków.

Grasz w Realu od dwóch lat i pozostają ci dwa kolejne. To był trudny sezon, a szykują się zmiany. Widzisz siebie w Realu Madryt w następnym sezonie?
Jasno wiem, że chcę zostać. Jestem bardzo zadowolony w tym klubie i czuję się wspierany przez kibiców i kolegów. Trener też dodał mi pewności siebie w ostatnich spotkaniach. Marzę już o nowym sezonie, by móc pomóc zespołowi.

Dobrze znasz Zidane'a. Co on wnosi jako trener Realu Madryt?
To bardzo spokojna osoba, która bardzo dobrze umie czytać futbol. Jedną z jego największych zalet jest zarządzanie grupą. On sprawia, że wszyscy są naładowani do rywalizacji. To coś bardzo ważnego w takiej kadrze jak ta Realu Madryt, która występuje w wielu rozgrywkach.

Czy uważasz, że tak trudny koniec sezonu może być męczący dla trenera?
Cóż, nie wiem… On zawsze powtarza, że też musiał przeżyć ten moment trudności. Uważam, że zdecydował się poprowadzić nas też w tym okresie i to, co się stało, nie musi na niego wpływać.

Zidane spotkał się z wieloma zawodnikami. Tobie coś powiedział o przyszłości?
Nie, komentowaliśmy tylko przebieg sezonu, ale ja jasno wiem, że chcę zostać.

Tak młody zawodnik jak ty, na kogo najbardziej patrzysz w tym Realu Madryt?
Cóż, Carvajal to piłkarz, który gra z wielką intensywnością i który bardzo inteligentnie się ustawia. On jest jak lustro, bo też zbierał doświadczenie w Bundeslidze jak ja i poszło mu tam świetnie. To gracz wykazujący się wielkim zaangażowaniem wobec drużyny, a do tego ma wiele innych zalet i wartości, które są wzorem dla każdego ze szkółki Realu.

Co dla ciebie znaczy gra na EURO U-21 czy możliwość awansu na Igrzyska Olimpijskie?
Jako sportowiec mam wielkie nadzieje na możliwość zagrania na Igrzyskach. To coś, czego mogę doświadczyć raz w życiu. To cel. jaki mamy obok oczywiście mistrzostwa Europy. Jesteśmy przekonani, że odegramy wielkie role na tym turnieju.

Vallejo mocno się zmienił od odejścia z Saragossy?
Nie, dalej jestem taki sam i staram się utrzymywać takie same wartości, jakie reprezentowałem będąc w Saragossie. Piłkarsko faktycznie uważam, że poprawiłem się przez grę w Niemczech czy Realu. Występowanie obok Nacho, Varane'a czy Sergio Ramosa to coś niesamowitego. Nie tylko w meczach, ale także na treningach. Mam szczęścia dzielenia szatni z najlepszymi obrońcami.

Nie uważasz, że za bardzo dotknęło was odejście Cristiano, która odczuła na poziomie bramkowym brak wielkiego strzelca?
To zawodnik, który dokonał w tym klubie wielkich rzeczy. Strzelił mnóstwo goli, to urodzony goleador. Bez niego trudniej o zdobywanie bramek, ale staraliśmy się, żeby jego nieobecność tak nas nie dotknęła. On zdecydował się nie grać z nami dalej poprzedniego lata i trzeba to zaakceptować.

Komentarze [9]

REKLAMA

2019.05.27, godz. 10:12, Mateo / realmadrid.com

Laso: Osiągnęliśmy cel, który wyznaczyliśmy sobie na początku sezonu

Fot. as.com

Trener Królewskich rozmawiał z dziennikarzami po zakończeniu meczu z Gipuzkoą. Był zadowolony ze zwycięstwa i przestrzegał drużynę przed starciami z Manresą w ćwierćfinale.

– Wykonaliśmy dobrą robotę. Rywale utrzymywali się grze dzięki ofensywnym zbiórkom, grali z energią i celnie rzucali za trzy punkty. Właśnie rzuty z dystansu pozwalały im pozostać w grze w pierwszej kwarcie. Później krok po kroku poprawialiśmy się i wypracowaliśmy sobie przewagę. Jestem zadowolony ze zwycięstwa i przede wszystkim z osiągnięcia celu, który wyznaczyliśmy sobie na początku sezonu, czyli zdobycia mistrzostwa sezonu zasadniczego.

– Manresa rozegrała znakomity sezon i nagrodą dla niej jest awans do play-offów. Nie awansowali do Pucharu Króla, ponieważ inny zespół był zaproszony, ale zawsze utrzymywali się w górnej części tabeli. Prezentują dobrą koszykówkę i byli w stanie zachować konkurencyjność przez cały czas, mimo transferów z i do klubu. Stworzyli trudną do pokonania ekipę, która gra z dużą energią. Jeśli chcemy awansować dalej, musimy zachować koncentrację przez cały czas. Poza tym, w ćwierćfinałach walka jest krótka, maksymalnie trzy mecze, dlatego skupiamy się na jak najlepszym występie w czwartek. To bardzo ważne i niebezpieczne play-offy.

– Kiedy zobaczyłem terminarz w sierpniu, nie podobało mi się, że gramy z Gipuzkoą w ostatniej kolejce. Wiedziałem, że może dojść do takiej sytuacji. Oba zespoły grały o dużą stawkę. Byliśmy zmuszeni wygrać, żeby zachować pierwsze miejsce, a oni potrzebowali zwycięstwa do utrzymania. To dobrze świadczy o pracy wykonanej przez Gipuzkoę w ciągu sezonu, ponieważ walczyli do samego końca, mimo problemów, które mieli po drodze. Jednak mistrzem nie zostajesz w ostatniej kolejce, ani nie spadasz w ostatniej kolejce. Za tym wszystkim są 34 mecze.

Komentarze [0]

REKLAMA

2019.05.27, godz. 09:29, Klatus / MARCA

MARCA: Real chce zarobić 300 milionów na sprzedaży graczy

Fot. Getty Images

Real Madryt od miesięcy pracuje nad zmianami w kadrze na przyszły sezon. Królewscy skupili się na transferach, a niektóre z nich udało się już ogłosić oficjalnie. Latem do zespołu dołączą na pewno Militão i Rodrygo. Wiele wskazuje na to, że drużynę wzmocnią także Hazard, Jović i Mendy. Los Blancos chcę kupić też pomocnika i z nadziejami spoglądają również w kierunku Paryża.

W ostatnim czasie najwięcej pracy nie pochłania jednak to, kto ma przyjść do klubu, a kto się z nim pożegna. Zawodnikowi Realu Madryt nie jest łatwo odejść. Każdy, kto zabierał głoś, twierdził, że chce pozostać w stolicy Hiszpanii i wziąć udział w nowym projekcie tworzonym pod batutą Zizou. W międzyczasie Królewscy pracują nad kupnem nowych graczy, ale muszą zachować odpowiedni balans i finansową równowagę.

Wydatki będą ważne dla zespołu, który chce ponownie konkurować z innymi. „Nie zamierzam powiedzieć, że wygramy wszystko, ale zespół będzie konkurencyjny”, mówi regularnie trener. Na dziś wydano już 95 milionów euro – 45 za Rodrygo i 50 za Militão. Ponad 200 milionów jest zarezerwowanych na kolejne transfery – nieco ponad 100 na Hazarda, 70 na Jovicia i 40 na Mendy'ego. A trzeba też pamiętać, że klub cały czas wierzy w sprowadzenie Mbappé lub Neymara, co byłoby bardzo kosztownym posunięciem. Zarezerwowano również 70-80 milionów na pomocnika.

Królewscy mogą więc ostatecznie wydać ponad 400 milionów. Potężna i rekordowa kwota, która odpowiada jednak obecnej sytuacji rynkowej. Ale rekordowe mogą być też przychody za sprzedanych graczy. Real szacuje, że może zarobić około 300 milionów, ponieważ musi pamiętać o Finansowym Fair Play narzuconym przez UEFA. Według najnowszych wytycznych kluby mogą kończyć okienko z 100 milionami ujemnego salda.

Kontrola finansowa jest znacznie bardziej złożona i nie ogranicza się tylko do rynku graczy. To kluczowa część, ale nie jedyna. UEFA analizuje wszystkie rachunki klubów po audycie i zatwierdzeniu przez odpowiednie organy. Badane są też inwestycje, dochody, amortyzacje, pożyczki, sposób realizacji zleceń czy faktury każdego klubu. Na przykład, jeśli Los Blancos zapłacą za Hazarda 100 milionów, mogą zdecydować się na amortyzację w ciągu czterech lat, co spowodowałoby, że w tym roku podatkowym koszt przypisany do tej operacji wyniósłby tylko 25 milionów.

Biorąc pod uwagę wszystkie te warunki, a także fakt, że Real chce być niezwykle skrupulatny w sprawie linii ustalonej przez UEFA dla klubów, aby szanować kontrolę finansową w celu ochrony swoich zawodów, praca przy sprzedaży będzie bardzo intensywna. Polityka klubu skupiała się na stawianiu na młodzież. Ostatni sezon wymusza jednak nieplanowane ruchy i większe oraz liczniejsze wysiłki ekonomiczne przy transferach. A na dodatek droższe niż planowano w krótkim i średnim okresie.

Królewscy liczą przede wszystkim na zastrzyk gotówki po sprzedaniu Bale'a, Isco i Jamesa. Najbardziej delikatna jest sytuacja Hiszpana. Zidane ma w swojej drużynie gracza, który chciałby zostać i jest gotów być nawet rezerwowym, ale klub patrzy na pomocnika pod nieco innym kątem. Isco jest łakomym kąskiem dla wielu drużyn z Anglii i Włoch, które byłyby skłonne zapłacić za niego 60 milionów.

Podobnie jest też w przypadku Jamesa. Różnica polega tylko na tym, że Zizou nie chce Kolumbijczyka w swojej drużynie. Los Blancos czekają jeszcze na ostateczną decyzję Bayernu Monachium, ale Niemcy raczej nie zdecydują się go wykupić. Wówczas Królewscy będą chcieli sprzedać go za około 70 milionów, a o jego usługi zabiegać będzie Juventus, PSG czy kluby z Premier League.

I w końcu Bale. Jasne jest, że Zidane na niego nie liczy, ale przeszkodę stanowi jego kontrakt, a także wysokie zarobki. Wydaje się oczywiste, że zawodnik i klub muszą znaleźć dogodne rozwiązanie, ale na dziś jedynym realnym ruchem może być powrót Walijczyka do Anglii. Królewscy liczą też na to, że uda im się zarobić na sprzedaży Kovacicia, który wróci latem z wypożyczenia do Chelsea. Za Chorwata można otrzymać około 35 milionów.

A potem przyjdzie pora na pracę nad otrzymaniem jak największych pieniędzy za takich piłkarzy, jak Keylor, Ceballos, Llorente, Mariano, De Tomás, Mayoral czy Theo. Prawie nikt nie chce odchodzić, ale Real jest pewien, że nie ma innego sposobu.

Komentarze [31]

REKLAMA
 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama