REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.05.19, godz. 09:16, El Jarek / dailymail.co.uk

Crouch: Bale jest zdeterminowany, by pozostać w Hiszpanii

Fot. Getty Images

Peter Crouch posiada cotygodniową kolumnę w Daily Mail. Angielski zawodnik w najnowszym tekście pisze o sytuacji Garetha Bale'a i potwierdza, że Walijczyk chciałby pozostać w Realu Madryt. Przedstawiamy odpowiedni fragment felietonu 38-latka.

Chciałbym zobaczyć Bale'a z powrotem w Kogutach
„Pozycja Garetha Bale'a w Realu Madryt wciąż wprowadza u mnie zakłopotanie, a to złe wykorzystywanie tak utalentowanego zawodnika jest pośmiewiskiem. Mamy tego samego agenta i z tego co wiem, on jest zdeterminowany, by pozostać w Hiszpanii. Jest szczęśliwy z życia tam i chce wymusić swój powrót do składu, niezależnie od spekulacji, jakie cały czas za nim podążają.

Jednak jeśli w następnym sezonie nie będzie się z niego regularnie korzystać, chciałbym zobaczyć go z powrotem w Tottenhamie. Widziałem wcześniej w tym tygodniu informacje, że mógłby wrócić do klubu na zasadzie wypożyczenia i sugerowano kwotę wypożyczenia w wysokości 10 milionów funtów. Wiem, jak działa Daniel Levy i na pewno to nie byłaby operacja, jaką chciałby przeprowadzić! Jednak ona miałaby spory sens. Możecie sobie wyobrazić jego ostre przyśpieszenie obok Harry'ego Kane'a? Myślę, że to przyniosłoby spore zyski. Łączy się też go ciągle z Manchesterem United, ale w tym momencie po prostu nie widzę, by ten klub do niego pasował.

Gdy Gareth jest zdrowy i jest w formie, jest jednym z najbardziej ekscytujących zawodników na świecie. Nienawidzę sytuacji, gdy oglądam go na ławce i bez odpowiedniego docenienia. Chciałbym zobaczyć go znowu tutaj, by przypomniał wszystkim, jak dobry jest”.

Komentarze [0]

REKLAMA

2019.05.19, godz. 08:45, Rauer / as.com

Najgorsza liga od dymisji Florentino

Fot. as.com

Jeśli Real Madryt zdoła pokonać dzisiaj Betis, to zakończy ligowe rozgrywki z dorobkiem 71 punktów. W tym momencie Królewscy mają na koncie 68 oczek i nic już nie zmieni tego, że tegoroczny sezon La Ligi będzie najgorszym na przestrzeni ostatnich 12 lat. Zakładając nawet ten optymistyczny scenariusz i dzisiejsze zwycięstwo, to wynik w postaci 71 punktów wciąż nie pozwoli przeskoczyć dwóch najsłabszych ligowych turniejów z ostatnich lat – po 76 punktów w sezonach 2017/18 i 2006/07.

Aby znaleźć gorszy dorobek punktowy niż ten obecny (wciąż zakładając, że Królewscy pokonają dzisiaj Betis), trzeba się cofnąć do sezonu 2005/06. Wówczas Real Madryt ugrał 70 oczek i zajął drugie miejsce w tabeli ze stratą 12 punktów do Barcelony. W tamtym sezonie w grudniu za wyniki zwolniony został Vanderlei Luxemburgo, którego zastąpił López Caro. Natomiast już w lutym po odpadnięciu z Ligi Mistrzów z Arsenalem i z Copa del Rey z Realem Saragossa do dymisji podał się Florentino Pérez.

Jeśli Real Madryt dzisiaj nie wygra, to sezon zakończy z 68 (przy porażce) lub 69 (przy remisie) punktami. Wówczas w poszukiwaniu gorszego sezonu ligowego trzeba będzie się cofnąć aż do 2002 roku – 66 oczek w sezonie 2001/02. W dzisiejszym meczu z Betisem nie ma już żadnej stawki, ale warto powalczyć o to, aby uniknąć kolejnego zawstydzającego rekordu.

Komentarze [0]

REKLAMA

2019.05.19, godz. 08:03, El Jarek / RealMadridTV

Zidane: Powiedziałem kiedyś Luce, że tak będzie przez całe życie

Fot. RealMadridTV

Zinédine Zidane pojawił się wczoraj na konferencji prasowej przed dzisiejszym starciem ligowym z Betisem, które jest ostatnim występem Królewskich w tym sezonie. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.

[RMTV] Jakie przesłanie ma pan dla kibiców z Santiago Bernabéu przed tym ostatnim meczem?
Cóż, przesłanie jest jasne. To ostatni mecz i to był też ostatni tydzień pracy. Dobrze trenowaliśmy, by dobrze skończyć sezon. Chcemy pożegnać się z naszymi kibicami dobrym meczem i zwycięstwem. O to się postaramy, szczególnie dlatego, że to był trudny rok. Chcę przekazać wszystkim ludziom, że myślimy o kolejnych latach i następnym sezonie. Chcę im powiedzieć, że wrócimy z nadziejami i pracą, by oni byli dumni z zawodników. To jest koniec sezonu, ale myślimy też już o kolejnym. Przesłanie dla kibiców jest takie, że wrócimy z nadziejami i pracą.

[ABC] Rozmawiał pan z Bale'em na temat tego, że jutro może zagrać, by się pożegnać? Czy może Bale'a nie interesuje żegnanie się z kimkolwiek?
Nie… Jutro będzie z grupą, tyle. Mogę powiedzieć tyle i zobaczysz, jaki skład wystawimy. Jutro będzie jednak z nami.

[MARCA] Nie zdradzi pan jedenastki, ale to może być wyjątkowy występ dla Keylora Navasa. Wiele mówi się, że nie będzie go tutaj w kolejnym sezonie. Czy to może być jego pożegnanie? Czy pan tego tak nie widzi w przypadku Keylora?
Ani nie widzę tego w taki sposób, ani o tym nie myślę, ani nie chcę myśleć, co wydarzy się w następnym sezonie. To po prostu ostatni mecz w tym sezonie. Jak zawsze tutaj wiele się mówi. Wy piszecie, co się stanie, kto zostanie i kto odejdzie, że pożegnałem się z Keylorem, że chcę, żeby Keylor odszedł… Pff, jest wiele takich rzeczy, a na końcu ja nie powiem ci niczego. Powiem tyle, że jutro mamy mecz i skończymy sezon. Ja powiedziałem niedawno i teraz to powtórzę, że w następnym sezonie sprawa bramki będzie bardzo jasna. Nic więcej. Nie będę wchodzić w nic innego. A co się wydarzy? Zobaczymy [śmiech].

[SER; Meana] Pan nie chce w to wchodzić, ale w swojej odpowiedzi pan w to wchodzi. Daje pan do zrozumienia, że my, dziennikarze, kłamiemy. Pan twierdzi, że nic nie powiedział Keylorowi, że z nim nie rozmawiał. Takie jest pańskie stanowisko? Bo wtedy twierdzi pan, że media kłamią.
Nie. Możesz pisać, co chcesz. Nie mówię, że kłamiesz. Mówię, że możesz pisać, co chcesz, a ja i Keylor… Kto wie o czym rozmawiałem z Keylorem? Nikt. Tylko Keylor i ja. Ty nie wiesz o niczym.
Ale rozmawiał pan z Keylorem o przyszłości?
Ze wszystkimi. Ze wszystkimi.
Więc chcę zapytać czy pańskie przesłanie dla Keylora zmieniło się w maju względem marca czy kwietnia? Czy powiedział mu pan teraz coś innego niż mówił mu pan wcześniej?
Nie… Zawsze mieliśmy takie samo nastawienie, że dokończymy sezon i wtedy zobaczymy, co stanie się w kolejnych rozgrywkach. Tyle. A Keylor ma kontrakt, wiesz? Zobaczymy, co się wydarzy.

[Cuatro] Potwierdził pan, że jutro Bale wróci do kadry po dwóch meczach bez powołania. Ma pan odczucie, że to może być jego ostatnie spotkanie w Realu Madryt?
Nie wiem. Nie wiem… [śmiech] Nie mogę ci na to odpowiedzieć. To koniec sezonu, a w następnym będą zmiany. Prawda jest taka, że nie wiem, co się wydarzy. Nie wiem, czy to jego ostatni mecz. Zobaczymy.

[COPE] Od kilku tygodni naciskamy na temat bramki. Pan nie powie, o czym rozmawiał z Keylorem ani kto będzie podstawowym bramkarzem w kolejnym sezonie i kto będzie zmiennikiem. Mówi się, że Zidane…
Gdy zacznie się sezon, powiem, kto będzie pierwszym i drugim bramkarzem. W nowym sezonie powiem ci, kto będzie grać jako pierwszy, a kto jako drugi. Na razie jednak…
Więc zaczekamy. Pytanie brzmi: ta decyzja odnośnie pierwszego i drugiego bramkarza to decyzja Zidane'a czy klubu?
To moja decyzja. To jest jasne. Ale ty uważasz, że kto tworzy drużynę?
Trener.
No jasne. To jest przejrzyste jak woda [śmiech]. Jestem trenerem i zawsze będę robić, co będę chciał. Jeśli nie będę robić tego, co chcę w moim zespole, odejdę. To jest jasne. Mówię jednak o drużynie, a nad transferami i takimi sprawami pracuje tu zespół ludzi i robimy to razem. Jednak skład, ławka i kadra to jedynie sprawa moja i mojego sztabu.

[GolT] W tym tygodniu Antoine Griezmann ogłosił, że odchodzi ze swojego klubu. Kilka lat temu on przyznał, że bliżej mu do Realu niż do Barcelony. Nie wiem, jak jest teraz, ale czy pana lub Real Madryt interesowałby taki transfer?
Nie możemy rozmawiać o takiej sprawie. Zapytaj, co zrobi zawodnik, bo on już chyba pożegnał się ze swoim klubem. Zapytaj więc go, gdzie idzie.

[Goal] Przyznał pan, że chce wzmocnić atak przed kolejnym sezonem. Co sądzi pan o Joviciu? On pasowałby do waszego zespołu? Co może pan o nim powiedzieć?
Jak zawsze, nie powiem ci niczego. [śmiech] Z wami jest jak zawsze, jesteście tu, żeby pytać, ale na 20 pytań żadne nie dotyczy meczu, to jest imponujące. My jesteśmy tu, by myśleć o tym meczu i niczym więcej. Taka jest prawda. Rozumiem wasze zmartwienia, rozumiem spekulacje co do kolejnego roku, ale wy musicie zrozumieć też moje zmartwienia, którymi są jutrzejszy mecz i dobra gra. Nic więcej.

[RTVE] Ja zapytam pana o jutrzejszy mecz.
Bardzo dziękuję [śmiech].
Jak ważne jest to starcie z Betisem pod względem poprawienia wizerunku po spotkaniu na Anoecie i w kwestii podjęcia decyzji na kolejny sezon, jeśli ma pan jakieś wątpliwości?
Cóż, jak mówisz, musimy poprawić się po ostatnim złym meczu. Nie był zły w całości, bo dobrze go zaczęliśmy, te 20-25 minut. Prawdą jest jednak, że potem było gorzej. Jutro chcemy dobrego spotkania nawet po to, żeby ludzie mogli być z nas dumni. Wiecie, jak tu jest: wiele się tu wygrywa i ciężko jest, gdy nie grasz o nic. Musimy jednak dobrze skończyć sezon pod względem wizerunku. Musimy rozegrać jutro dobry mecz z dobrym Betisem. Oni też o nic nie grają, ale również chcą dobrze skończyć ten rok.

[Radio MARCA] Mówi pan, że odbył już spotkania ze wszystkimi zawodnikami. Jaka będzie przyszłość Isco? Co mu pan powiedział? Liczy pan na niego?
Nie powiem ci niczego [śmiech]. To są sprawy osobiste.

[Castilla-LaManchaTV] Kilka lat temu między Realem a Atlético istniał pakt dotyczący braku transferów między klubami i niepodbierania sobie zawodników. Ostatecznie skończyło się to wraz ze sprowadzeniem Theo. Ja chcę pana zapytać: czy możecie zainteresować się zawodnikiem Atlético i nie będzie to dla was problemem? I czy nie miałby pan kłopotu z odejściem swojego zawodnika do tego klubu?
Nie, bo w futbolu może zdarzyć się wszystko. Zawsze może dojść do czegokolwiek – do przejścia z jednej ekipy do drugiej, z klubu do klubu. Może zdarzyć się wszystko, dobrze o tym wiesz, ale nie będę w to wchodzić.

[AS] Gdy pan wrócił, zostawało 11 meczów do rozegrania. Czy teraz czuje pan, że kończy się to cierpienie? Chciał pan poprawić wizerunek zespołu, ale ocena jest taka, że nie udało się tego zrobić? Wierzy pan, że następny sezon będzie lepszy?
Tak, oczywiście. Musimy to zmienić tak czy siak. Zmienimy to i włożymy w to wszystkie nasze siły. I to nam się uda. Nie mówię, że w następnych sezonach wygramy wszystko, ale przynajmniej będziemy o to walczyć i przygotujemy się tak, by mógł to być dla nas świetny rok. To mogę zapewnić. Co do tego sezonu, na pewno był trudny i dobrze, że już się kończy. Postaramy się jednak go dobrze skończyć i jutro mamy szansę na kolejny dobry mecz.

[La Sexta] Jasne jest, że ktoś po sezonie opuści drużynę. Pan swego czasu pożegnał się z kibicami na Bernabéu. Uważa pan, że wielu z tych graczy, którzy wygrali dla tego klubu dużo rzeczy, zasługuje na odpowiednie pożegnanie?
Nie wiem… Ja odchodziłem po ogłoszeniu tego z dużym wyprzedzeniem. Było inaczej. Nie wiem, co myślą inni. Jak mówię, każdy ma tu kontrakt i to inne sytuacje od mojej. U mnie wszystko było zaplanowane. Jutro rozegramy mecz i będziemy dalej pracować w tych kolejnych miesiącach, bo ja nie pojadę na za długie wakacje [śmiech] i będę tutaj, by przygotować kolejny rok.

[L'Équipe/RMC; pytanie po francusku] Wiem, że nie zdradzi pan waszych planów transferowych, ale Hiszpanie mocno informują o zainteresowaniu Ferlandem Mendym z Lyonu. Nie potwierdzi pan tego, ale czy teraz szukacie właśnie takich młodych, wyróżniających się zawodników z takich ekip jak Lyon, którzy będą dopasowani do wizji waszego zespołu?
Moją misją w roli trenera jest obserwowanie wszystkich ważnych zawodników w takich klubach, to dotyczy też tego piłkarza Lyonu. Wszyscy tacy gracze są interesujący. Jednak nie będę teraz rozmawiać o Mendym ani innych zawodnikach, bo to nie jest na to moment. Będzie na to czas później po tym meczu, by przeanalizować to, czego chcemy i co planujemy stworzyć. Trzeba jednak uszanować obecnych zawodników i ludzi, z którymi podejdziemy do jutrzejszego spotkania. A co do dobrych graczy z ważnych klubów, to prawda, że każdy z nich ma szansę, by się tutaj znaleźć, tak.

[AFP; pytanie po francusku] W hiszpańskich mediach w tym tygodniu podano, że poprosił pan działaczy, by Luca Zidane został drugim bramkarzem pierwszej drużyny w kolejnym sezonie. Jaki jest pański plan na tego bramkarza? Chce pan go zatrzymać w tej roli czy może wypożyczyć, by nabrał jeszcze więcej doświadczenia na najwyższym poziomie? Po tej informacji pojawiło się też wiele opinii, że faworyzuje pan syna. Co sądzi pan o takich głosach? Czy to niesprawiedliwa krytyka?
Uważam, że wszyscy gramy tu w grę i należy akceptować to, jakie są komentarze. Moim zdaniem jest to niesprawiedliwe, ale nie dlatego, że chodzi o mojego syna, ale dlatego, że on ma tu swoje zasługi. On gra tu od 17 lat i pokazał, że jest bramkarzem z wysokiego poziomu. Nie będę tego dalej komentować, bo ludzie mają prawo do swoich opinii. Powiedziałem już, że w kolejnym sezonie sprawa bramki będzie jasna dla wszystkich, także dla niego. I ja nie poprosiłem klubu o nic, żeby to było jasne. Nie poprosiłem klubu, żeby Luca był drugim bramkarzem w kolejnym sezonie. Te rzeczy zostaną określone po zakończeniu sezonu. Wszystko wtedy stanie się jasne wobec zespołu i wszystkich graczy, także Luki, ale nie dlatego, że jest moim synem, ale dlatego, że to członek pierwszej drużyny. Po prostu on też jest częścią tej ekipy [śmiech]. Wiadomo, że to również mój syn i dlatego ludzie o tym rozmawiają, ale ja i on dobrze o tym wiemy. Rozmawialiśmy na ten temat dawno temu i powiedziałem mu: „Przyjacielu, tak będzie przez całe życie” [śmiech].

Komentarze [1]

REKLAMA

2019.05.19, godz. 07:22, El Jarek / MARCA, as.com, sport.es

Przewidywane składy

Fot. Getty Images

W ostatnim meczu fatalnego sezonu poza kadrą pozostali kontuzjowani Sergio Ramos, Álvaro Odriozola, Dani Ceballos i Mariano, chociaż w przypadku tego ostatniego nie wydano żadnego oficjalnego komunikatu. Poza tym przez kartki pauzują Jesús Vallejo i Casemiro. Starcie z Betisem zapowiadane jest jako mecz pożegnań i ma to wpłynąć na kształt jedenastki.

Od początku tygodnia informuje się, że Real Madryt po tych rozgrywkach zrezygnuje z Keylora Navasa i dzisiaj Kostarykanin ma rozegrać swój ostatni mecz w barwach Królewskich. Przed nim w obronie trenerzy nie mają za dużego wyboru, bo tak naprawdę mają dostępnęgo więcej niż jednego gracza jedynie na lewą stronę defensywy. Chociaż podaje się, że Sergio Reguilón opuści drużynę, to media ciągle stawiają na Marcelo. Hiszpan u Zidane'a rozegrał zaledwie 2 z 10 meczów, a ostatni raz na boisku pojawił się 25 kwietnia.

W drugiej linii pauzującego Casemiro ma zastąpić Marcos Llorente, który także ma pożegnać się z zespołem. Jego partnerami mają być Toni Kroos i Luka Modrić, a opcjami pozostają Fede Valverde i Isco. Jeśli chodzi o atak, wiele osób ekscytowało się w tygodniu możliwością wspólnego występu od początku Brahima i Viníciusa, ale ostatecznie powołanie otrzymał Gareth Bale i eksperci spodziewają się, że to on rozpocznie to spotkanie na prawej flance, lewą zostawiając jednemu z nastolatków. Także w przypadku Walijczyka mówi się o pożegnaniu z Bernabéu. Warto przypomnieć, że ostatni raz Bale i Viní zagrali razem od początku 2 marca w ligowym Klasyku z Barceloną. Na środku ataku wobec nieobecności Mariano ponownie należy spodziewać się Karima Benzemy.

U gości zawieszony jest Joaquín, a kontuzjowani Sergio Canales i Antonio Barragán, którzy w normalnych okolicznościach zapewne wyszliby w pierwszej jedenastce. Warto zwrócić uwagę, że w trzech ostatnich meczach do bramki wskoczył Joel Robles, który zastąpił Paua Lópeza po trzech porażkach zespołu z rzędu. Jeśli chodzi o spekulacje dotyczące Królewskich, w obronie na lewej stronie należy zwrócić uwagę na Júniora Firpo, a w ofensywie i rozegraniu na Giovaniego Lo Celso. Poza tym zapowiadany jest występ Jeségo od pierwszej minuty. Hiszpan, który przyszedł do Verdiblancosna zasadzie wypożyczenia, zagrał w ostatnich 11 z 12 meczów.

Przewidywane składy:
Real Madryt: Keylor; Carvajal, Varane, Nacho, Marcelo; Llorente, Modrić, Kroos; Vinícius, Bale i Benzema
Pozostali powołani: Courtois i Altube; Reguilón, Valverde, Isco, Asensio, Brahim oraz Lucas

Real Betis: Robles; Mandi, Bartra, Feddal, Firpo; Carvalho, Guardado, Lo Celso; Jesé, Tello i Loren
Pozostali powołani: López; Emerson, Francis, Sidnei, Kaptoum, Lainez oraz León.

Spotkanie z Betisem rozpocznie się o godzinie 12:00, a w Polsce będzie można obejrzeć je na Eleven Sports 1 na platformie Player.pl.

Komentarze [4]

REKLAMA

2019.05.19, godz. 01:25, Banan

Wreszcie koniec!!!

Fot. Getty Images

W tym tekście mogliśmy chwalić i dziękować. Mogliśmy być wdzięczni, że po tych wszystkich sukcesach na niwie międzynarodowej postanowiliśmy także zrobić coś więcej niż zazwyczaj na krajowym podwórku. Że mimo braku czwartego z rzędu – z logicznego punktu widzenia nierealnego – triumfu w Lidze Mistrzów, warto było raz w tygodniu odpalać telewizor/(nie)legalną transmisję w Internecie.

Ale niestety dziękować nie ma za co.

To tekst stojący pod znakiem olbrzymiego rozczarowania czy wręcz pretensji. Pretensji do drużyny, która zawiodła na całej linii. Do drużyny, której nie tylko nie wychodziło, lecz której wręcz się nie chciało. Do drużyny, która od lutego, mimo chwilowej euforii po powrocie Zidane'a, błagała o koniec sezonu, a my wraz z nią, bo nie dało się na to patrzeć. Do drużyny, która napchana pod korek i pijana sukcesami w Europie po prostu – ordynarnie ujmując – wyłożyła na wszystko lachę. Do klubu, który naiwnie wierzył, że sprawę pozałatwia 18-latek, który co prawda ładnie kiwa, ale na 100 strzałów 120 razy w kompromitujący sposób spudłuje (co nie oznacza oczywiście, że się pod tym względem nie poprawi).

„Przecież ta drużyna zdobyła przed chwilą trzy Ligi Mistrzów z rzędu! ”, powtarzają ci, którzy bronią tego zespołu. Sęk jednak tkwi w tym, że to, co mieliśmy okazję oglądać na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy nie było Realem Madryt. I trzeba sobie to powiedzieć wprost. Nie dało się w tym zauważyć nic, co odpowiadałoby wartościom tego klubu. Z wyjątkiem znajomych twarzy, w których jednak tkwiły duchy ekstraklasowych partaczy.

Dobrze, że to już koniec. Że już będzie można wreszcie przestać się dusić i krwawić z oczu. Że już nie musimy się dłużej męczyć. Na to, co serwowali nam w tym sezonie zawodnicy było najzwyczajniej w świecie szkoda czasu. Ich i naszego. To był zdecydowanie najgorszy sezon Realu Madryt, jaki pamiętam. Taki, który każde kolejne spotkanie ograniczał jedynie do zawodowych obowiązków.

Z jednej strony szkoda, że nie graliśmy wczoraj. Z drugiej – fajnie, że w niedzielę skończymy to szybko. Pierwotnie chciałem napisać zapowiedź tego ostatniego w sezonie meczu wierszem (kusiło mnie już od dawna), ale skoro wam nie chciało się wysilać, to mnie też się nie chce. Zresztą, może to i lepiej. Nie znam swoich sił w poezji, ale i tak jestem pewien, że nie dorósłbym do pięt sielankowej poetyckości Sępa Emilia.

A teraz czekam na okienko transferowe. Jestem przekonany, że Florentino, niegłupi człowiek, zdał sobie sprawę, że czas w końcu coś z tym zrobić. No chyba że poczekamy aż w końcu w roli lidera odpali golifista. Może przed emeryturą mu się uda. Dogadać po hiszpańsku w sklepie.

Tygodnie walki o nic i czekania na nie wiadomo co mogły wbrew pozorom budzić jakieś ostatnie pokłady kreatywności. Dziś jednak czas na gorzkie żale. Kiedy ostatnio Real się tak kompromitował, nie miałem jeszcze dostępu do stałego łącza. Ale w tamtym zespole grał chociaż gruby Ronaldo. No i Zidane, który – mam nadzieję – wyrobił się nie tylko w odpowiedziach do dziennikarzy, ale i w ogarnianiu wszechobecnego burdelu.

Macie mnie z głowy do startu kolejnego sezonu. Wtedy znowu będę wierzył, że stać nas na wszystko.

Spotkanie z Betisem rozpocznie się o godzinie 12:00, a w Polsce będzie można obejrzeć je na Eleven Sports 1 na platformie Player.pl.

Komentarze [10]

REKLAMA
 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama