REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.05.19, godz. 21:00, Klatus

Carvajal przegapi pierwszy mecz w przyszłym sezonie

Fot. Getty Images

Sezon 2018/19 w końcu dobiegł końca. Zawodnicy Realu Madryt mogą w pełni skupić się już na wakacjach, choć można było odnieść wrażenie, że większość z nich przebywała na nich przez ostatnie tygodnie. Po nich przyjdzie czas na powrót do pracy i walka o odzyskanie mistrzostwa. Nie wszyscy piłkarze będą mogli jednak pomóc drużynie na starcie nowych rozgrywek.

Dani Carvajal obejrzał dzisiaj dziesiątą żółtą kartkę w zakończonym już sezonie, a to oznacza, że prawy obrońca nie będzie mógł pojawić się na boisku w pierwszym ligowym spotkaniu kolejnego sezonu. Mówi o tym artykuł 56. punkt 5. Regulaminu Dyscyplinarnego Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Oczywiście w pozostałych przypadkach konta kartkowe zostaną wyzerowane przed startem nowych rozgrywek i reszta zawodników będzie do dyspozycji Zinédine'a Zidane'a.

Kartki po 38 meczach ligowych (zawieszenie co 5 żółtych kartoników):
| Carvajal (będzie pauzował w pierwszym ligowym meczu w sezonie 2019/20)

| – Nacho (pauzował 3 kwietnia w meczu z Valencią)

| – Marcelo (pauzował 6 kwietnia w meczu z Eibarem) i Modrić (pauzował 17 lutego w meczu z Gironą)

– Casemiro (pauzował 19 maja w meczu z Betisem) i Ramos (pauzował 10 marca w meczu z Realem Valladolid)

– Valverde, Lucas i Bale

– Reguilón, Ceballos, Isco i Asensio

– Courtois, Odriozola, Kroos i Mariano

– Keylor, Llorente, Vallejo, Sánchez i Benzema

– Vallejo (pauzował 19 maja w meczu z Betisem), Casemiro (pauzował 16 marca w meczu z Celtą Vigo), Nacho (pauzował 2 marca w meczu z Barceloną), Ramos (pauzował 24 lutego w meczu z Levante), Varane (pauzował 3 lutego w meczu z Deportivo Alavés) i Lucas (pauzował 13 stycznia w meczu z Betisem).

Komentarze [9]

REKLAMA

2019.05.19, godz. 19:57, Mateo

Porażka na zakończenie sezonu zasadniczego

Fot. RealMadryt.pl

Castilla przegrała w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego i ostatecznie zajmie czwarte miejsce, a to oznacza, że w pierwszej rundzie play-offów zmierzy się z jednym z zespołów z drugich pozycji. W dzisiejszym spotkaniu działo się niewiele. Manolo Díaz nie wystawił podstawowego składu, a zaangażowania brakowało u obu drużyn. Przez większość meczu inicjatywę mieli gospodarze, ale gra w dziesięciu pokrzyżowała im plany. Pontevedra potrafiła wykorzystać jedną z nielicznych okazji i zgarnęła trzy punkty na pocieszenie, ponieważ dla niej sezon już się skończył. Castilla natomiast czeka na rywala w play-offach.

Początkowe minuty spotkania całkowicie należały do Castilli. Królewscy zdominowali posiadanie piłki, lecz nie przekładało się to na sytuacje strzeleckie. Dobrą okazję miał Dani Gómez, lecz bramkarz rywali poradził sobie z jego strzałem. Poza tym na murawie działo się niewiele. Luca był praktycznie bezrobotny, ponieważ Pontevedra nie potrafiła sobie kreować okazji. Najważniejsza akcja pierwszej połowy wydarzyła się tuż przed przerwą. Arruabarrena wychodził na czystą pozycję, ale został nieprzepisowo zatrzymany przez De la Fuente. Sędzia się nie wahał i wyrzucił obrońcę Castilli z boiska.

Po przerwie szansę na objęcie prowadzenia miała Pontevedra, ale znakomitą interwencją popisał się Luca. Niestety, chwilę później goście dopięli swego. Arruabarrena trafił do siatki i Castilla musiała gonić wynik, grając w osłabieniu. Jednak na murawie działo się niewiele. Manolo Díaz wykorzystał okazje i posłał na boisko Rodrigo Rodriguesa z Juvenilu A. Cristo odpoczywa już przed play-offami. Na kwadrans przed końcem mało brakowało do drugiego gola Pontevedry, lecz ponownie na wysokości zadania stanął Luca. Królewscy nie rzucili się do desperackich ataków, wyraźnie byli już pogodzeni z zajęciem czwartego miejsca. Dzisiejszy mecz należy szybko zapomnieć, a w kolejnych spotkaniach potrzeba znacznie większego zaangażowania.

Real Madryt Castilla – Pontevedra 0:1 (0:0)
0:1 Mikel Arruabarrena 59’

Real Madryt Castilla: Luca Zidane, Sergio López, Javi Sánchez, Adrián de la Fuente ( 44’), Gorka Zabarte, Jaume Grau, Jaime Seoane (Álvaro Fidalgo 70’), Jorge de Frutos, Augusto Galván, César Gelabert (Álex Martín 46’), Dani Gómez (Rodrigo Rodrigues 74’).

Pontevedra: Rubén Ualoloca, Juan Barbeito (Nacho López 67’), Alberto Campillo, Víctor Vázquez, Adrián León, Álex Fernández, Álex González, Jesús Berrocal, Manuel Romay (Jesús Barbeito 84’), Pedro Vázquez, Mikel Arruabarrena (Javi Pazos 89’).

Komentarze [6]

REKLAMA

2019.05.19, godz. 19:29, Mateo

Real Madryt lepszy w meczu pocieszenia

Fot. Planeta ACB

Koszykarze Realu Madryt szybciej się pozbierali po przegranym półfinale niż Fenerbahçe. Królewscy pokonali zawodników ze Stambułu w walce o trzecie miejsce. To spotkanie nie miało wielkiego znaczenia, ale zwycięstwo jest pozytywnym akcentem dla madrytczyków na zakończenie tego sezonu Euroligi. Cały sezon zasadniczy był bardzo dobry, a przegrana z CSKA wstydu nie przynosi. W dzisiejszym meczu na pocieszenie Real Madryt zaprezentował się z lepszej strony, ustępując rywalom tylko w drugiej kwarcie. Teraz przyjdzie czas na powrót do walki o mistrzostwo Hiszpanii. Już pojutrze Blancos zmierzą się z Valencią i muszą wygrać, jeśli chcą utrzymać się na pozycji lidera.

Mecz lepiej zaczęli podopieczni Pabla Laso, głównie za sprawą bardzo dobrej postawy Gustavo Ayóna. Meksykanin szybko zdobył dziewięć punktów, a do tego skutecznie z dystansu rzucali Rudy oraz Carroll. Królewscy zbudowali sobie przewagę 22:9, więc Obradović był zmuszony poprosić o czas i interweniować. Jego słowa zmobilizowały graczy Fenerbahçe i po dziesięciu minutach Królewscy prowadzili 24:16. W drugiej kwarcie role się odwróciły. To zawodnicy z Turcji prezentowali się lepiej i byli skuteczni pod koszem. Real Madryt natomiast stracił rozpęd z początkowych minut i konstruowanie ataków nie wyglądało już tak dobrze. Skończyło się to stratą przewagi i na przerwę w nieco lepszych humorach schodzili gracze Fenerbahçe (40:38).

Pierwsza kwarta należała do Realu Madryt, druga – do Fenerbahçe, a w trzeciej ponownie inicjatywę przejęli Blancos. Znakomitą dyspozycją imponował Ayón, który pod koszem był bezbłędny i jego dorobek punktowy szybko się powiększał. Rywale odpowiadali między innymi skuteczną grą Slukasa, jednak to było za mało. Po 30 minutach gry ponownie na prowadzeniu znajdowali się madrytczycy (63:69). Ostatnia kwarta zaczęła się od celnej „trójki” Causeura i „dwójki” Thompkinsa. To znów sprowokowało Obradovicia do przerwania gry. Tym razem to nie przyniosło efektu i dalej punkty zdobywali podopieczni Laso. Fenerbahçe zablokowało się całkowicie. Przewaga Królewskich sięgnęła przekroczyła dwadzieścia punktów, a Turcy pierwsze punkty w tej kwarcie zdobyli dopiero na 3,5 minuty przed końcem. Real Madryt zasłużenie pokonał Fenerbahçe i zajął trzecie miejsce w Eurolidze.

75 – Fenerbahçe (16+24+23+12): Green (4), Kalinić (8), Gudurić (11), Güler (4), Düverioğlu (4), Melli (7), Mahmutoğlu (14), Biberović (0), Slukas (17), Arna (0), Veselý (6).

94 – Real Madryt (24+14+31+25): Rudy (6), Campazzo (12), Reyes (6), Ayón (23), Carroll (8), Causeur (13), Yusta (2), Tavares (2), Llull (4), Deck (3), Prepelič (3), Thompkins (12).

Statystyki

Komentarze [0]

REKLAMA

2019.05.19, godz. 19:07, Kristobal / marca.com, elbernabeu.com, beIN Sports

Valverde: Oczywiście, że chcę zostać

Fot. Getty Images

Federico Valverde, pomocnik Realu Madryt, rozmawiał z mediami po dzisiejszym meczu z Realem Betis. Poniżej przedstawiamy wypowiedzi Urugwajczyka, który najprawdopodobniej zostanie w klubie na następny sezon pod batutą Zidane'a.

– Trzeba przeprosić kibiców za ten wynik. Czas pokaże, co stanie się w przyszłości. Chcemy dawać z siebie najlepsze, ale to był zawód, również na poziomie indywidualnym. Musimy podziękować tym, którzy przyszli na stadion i jestem przekonany, że w przyszłym roku będą nas wspierać.

– Rozmowa z Zidane'em i paszport? Nie powiem, o czym rozmawialiśmy. Okazał mi dużo zaufania na treningach i wystawiając mnie do gry w meczach. Paszport z kolei już niedługo dostanę. Teraz chcę skupić się na przygotowaniach do następnego sezonu. Oczywiście, że chcę zostać. Będę ciężko trenował i walczył, by dalej występować w tej koszulce.

– Dziś było ciężko. Mieliśmy sporo problemów na najprostszym poziomie. Jesteśmy Realem Madryt i chcemy wygrywać wszystkie trofea. W ciągu jednego tygodnia spotkało nas wtedy wszystko, co najgorsze. To jednak był mój pierwszy rok tutaj i zawsze starałem się cieszyć chwilą.

– Keylor? Nie wiem, czy się pożegnał, bo jeszcze się z nim nie widziałem. Wygrał wszystko, wielokrotnie pokazywał, jak wielkim sportowcem i jak fantastyczną osobą jest. Rozegrał dobry mecz. Miał w sobie bardzo dużo siły, od początku nam mówił, jak ważne jest być skoncentrowanym. Był jak ojciec i bardzo dużo mi pomagał.

– Gwizdy? Ludzie wyrażają swoje uczucia w dany sposób. My natomiast musimy na boisku pokazać, że dajemy z siebie wszystko, aby Real Madryt znów był najlepszy.

Komentarze [9]

REKLAMA

2019.05.19, godz. 18:13, Kristobal

38. kolejka: Nareszcie koniec

Fot. Getty Images

Dziś nareszcie zakończył się straszny sezon 2018/19 dla Realu Madryt wraz z dwoma ostatnimi spotkaniami 38. kolejki Primera División. Na sam koniec mogliśmy oglądać mecze Realu Madryt z Realem Betis i Eibaru z Barceloną. Był to niewątpliwie czas pożegnań, ale szczególnie madridistas mogą być niezadowoleni z dzisiejszego dnia, bo jedyny jego pozytyw to fakt, że się skończył.

Zidane dał szansę na pożegnanie się Keylorowi Navasowi i prawdopodobnie również Marcosowi Llorente. Wystawił dość eksperymentalny skład, ale do gry na „pełen etat” wrócił wreszcie Vinícius, pokazując jak zwykle przyspieszenie, drybling i brak celności. Pracowite lato czeka Brazylijczyka. Ostatni mecz sezonu nie przyniósł również odmiany w grze Królewskich, która była bardzo powolna i przewidywalna, a jedyną iskierkę wnosił wspomniany już Vini.

Real Betis więc wykorzystał apatię Królewskich w obronie i w drugiej połowie wyszedł na prowadzenie. Kwadrans później było już 2:0, a strzelcem gola został Jesé. Hiszpan strzelający w ostatniej kolejce na Bernabéu to naprawdę nieciekawy obrazek. Królewskich pożegnały gwizdy i gorycz kibiców, którzy mieli już dosyć ich wyczynów w tym sezonie, aczkolwiek powstrzymali się od wywieszania transparentów à la Lech Poznań.

Po południu natomiast czekało na nas starcie Eibaru z Barceloną, która miała szansę jeszcze powiększyć przewagę nad Realem Madryt. Już na samym początku Katalończyków ugodził wypożyczony Marc Cucurella i wydawało się, że Eibar zdecydowanie przeważał. Po trzydziestu minutach mecz w swoje ręce wziął jednak Leo Messi i w dwie minuty zdobył dwie bramki oczywiście wykorzystując błędy ekipy Rusznikarzy. Tuż przed przerwą jednak naprawdę ładnym uderzeniem popisał się De Blasis i tablica wskazywała remis. W drugiej połowie, mimo wielu prób i dobrych sytuacji z obu stron, wynik się nie zmienił.

Poniżej znajdziecie tabelę, ale naprawdę nie polecamy na nią patrzeć. Do zobaczenia w następnym sezonie.

Górna część tabeli La Ligi 2018/19
Lp. DrużynaMeczeBramkiPunkty
1. FC Barcelona 38 90:36 87
2. Atlético Madryt 38 55:29 76
3. Real Madryt 38 63:46 68
4. Valencia CF 38 51:35 61
5. Getafe CF 38 48:34 59
6. Sevilla FC 38 62:47 59
7. RCD Espanyol 38 48:50 53

Komentarze [10]

REKLAMA
 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama