REKLAMA
  • polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2019.05.27, godz. 11:03, El Jarek / MARCA

Vallejo: Jasno wiem, że chcę zostać

Fot. MARCA

Jesús Vallejo udzielił wywiadu dziennikowi MARCA. Hiszpan w ostatnim sezonie rozegrał 7 meczów w Realu Madryt, a teraz przygotowuje się do mistrzostw Europy U-21. Przedstawiamy pełne tłumaczenie rozmowy ze stoperem.

Jakie jest podsumowanie twojego sezonu?
To był trudny sezon, szczególnie na początku z powodu kontuzji. Nie było łatwo, ale poradziłem sobie z samym sobą. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak go skończyłem, z tego, że grałem i czułem się dobrze. Co do drużyny, musimy się poprawić i wyciągnąć wiele wniosków z tego roku.

Masz poczucie, że dla ciebie rok kończy się za szybko?
Tak, teraz łapałem dobre odczucia, a gdy czujesz się dobrze, chcesz dalej rywalizować. Mnie ostatnie mecze posłużyły złapaniu rytmu przed EURO we Włoszech i eliminacjom do Igrzysk Olimpijskich.

Znalazłeś powód, przez który kontuzje nie pozwoliły ci na rozegranie spokojnego sezonu?
Cóż, to były małe urazy mięśniowe, przez które nie miałem ciągłości, ale było ich więcej na początku sezonu. Najlepsze jest to, że od lutego trenowałem bez problemów i czułem się bardzo dobrze. Muszę to teraz utrzymać. Bardzo dobrze pracujemy z lekarzami i fizjoterapeutami. Temat jest taki, że może z powodu mojego sposobu gry z taką intensywnością i ruszania na każdą piłką, jak gdyby była ostatnią, stawiam swojemu ciału bardzo wysokie wymagania. Trzeba znaleźć równowagę między byciem intensywnym zawodnikiem a umiejętnością dozowania wysiłków.

Grasz w Realu od dwóch lat i pozostają ci dwa kolejne. To był trudny sezon, a szykują się zmiany. Widzisz siebie w Realu Madryt w następnym sezonie?
Jasno wiem, że chcę zostać. Jestem bardzo zadowolony w tym klubie i czuję się wspierany przez kibiców i kolegów. Trener też dodał mi pewności siebie w ostatnich spotkaniach. Marzę już o nowym sezonie, by móc pomóc zespołowi.

Dobrze znasz Zidane'a. Co on wnosi jako trener Realu Madryt?
To bardzo spokojna osoba, która bardzo dobrze umie czytać futbol. Jedną z jego największych zalet jest zarządzanie grupą. On sprawia, że wszyscy są naładowani do rywalizacji. To coś bardzo ważnego w takiej kadrze jak ta Realu Madryt, która występuje w wielu rozgrywkach.

Czy uważasz, że tak trudny koniec sezonu może być męczący dla trenera?
Cóż, nie wiem… On zawsze powtarza, że też musiał przeżyć ten moment trudności. Uważam, że zdecydował się poprowadzić nas też w tym okresie i to, co się stało, nie musi na niego wpływać.

Zidane spotkał się z wieloma zawodnikami. Tobie coś powiedział o przyszłości?
Nie, komentowaliśmy tylko przebieg sezonu, ale ja jasno wiem, że chcę zostać.

Tak młody zawodnik jak ty, na kogo najbardziej patrzysz w tym Realu Madryt?
Cóż, Carvajal to piłkarz, który gra z wielką intensywnością i który bardzo inteligentnie się ustawia. On jest jak lustro, bo też zbierał doświadczenie w Bundeslidze jak ja i poszło mu tam świetnie. To gracz wykazujący się wielkim zaangażowaniem wobec drużyny, a do tego ma wiele innych zalet i wartości, które są wzorem dla każdego ze szkółki Realu.

Co dla ciebie znaczy gra na EURO U-21 czy możliwość awansu na Igrzyska Olimpijskie?
Jako sportowiec mam wielkie nadzieje na możliwość zagrania na Igrzyskach. To coś, czego mogę doświadczyć raz w życiu. To cel. jaki mamy obok oczywiście mistrzostwa Europy. Jesteśmy przekonani, że odegramy wielkie role na tym turnieju.

Vallejo mocno się zmienił od odejścia z Saragossy?
Nie, dalej jestem taki sam i staram się utrzymywać takie same wartości, jakie reprezentowałem będąc w Saragossie. Piłkarsko faktycznie uważam, że poprawiłem się przez grę w Niemczech czy Realu. Występowanie obok Nacho, Varane'a czy Sergio Ramosa to coś niesamowitego. Nie tylko w meczach, ale także na treningach. Mam szczęścia dzielenia szatni z najlepszymi obrońcami.

Nie uważasz, że za bardzo dotknęło was odejście Cristiano, która odczuła na poziomie bramkowym brak wielkiego strzelca?
To zawodnik, który dokonał w tym klubie wielkich rzeczy. Strzelił mnóstwo goli, to urodzony goleador. Bez niego trudniej o zdobywanie bramek, ale staraliśmy się, żeby jego nieobecność tak nas nie dotknęła. On zdecydował się nie grać z nami dalej poprzedniego lata i trzeba to zaakceptować.

Komentarze [1]

REKLAMA

2019.05.27, godz. 10:12, Mateo / realmadrid.com

Laso: Osiągnęliśmy cel, który wyznaczyliśmy sobie na początku sezonu

Fot. as.com

Trener Królewskich rozmawiał z dziennikarzami po zakończeniu meczu z Gipuzkoą. Był zadowolony ze zwycięstwa i przestrzegał drużynę przed starciami z Manresą w ćwierćfinale.

– Wykonaliśmy dobrą robotę. Rywale utrzymywali się grze dzięki ofensywnym zbiórkom, grali z energią i celnie rzucali za trzy punkty. Właśnie rzuty z dystansu pozwalały im pozostać w grze w pierwszej kwarcie. Później krok po kroku poprawialiśmy się i wypracowaliśmy sobie przewagę. Jestem zadowolony ze zwycięstwa i przede wszystkim z osiągnięcia celu, który wyznaczyliśmy sobie na początku sezonu, czyli zdobycia mistrzostwa sezonu zasadniczego.

– Manresa rozegrała znakomity sezon i nagrodą dla niej jest awans do play-offów. Nie awansowali do Pucharu Króla, ponieważ inny zespół był zaproszony, ale zawsze utrzymywali się w górnej części tabeli. Prezentują dobrą koszykówkę i byli w stanie zachować konkurencyjność przez cały czas, mimo transferów z i do klubu. Stworzyli trudną do pokonania ekipę, która gra z dużą energią. Jeśli chcemy awansować dalej, musimy zachować koncentrację przez cały czas. Poza tym, w ćwierćfinałach walka jest krótka, maksymalnie trzy mecze, dlatego skupiamy się na jak najlepszym występie w czwartek. To bardzo ważne i niebezpieczne play-offy.

– Kiedy zobaczyłem terminarz w sierpniu, nie podobało mi się, że gramy z Gipuzkoą w ostatniej kolejce. Wiedziałem, że może dojść do takiej sytuacji. Oba zespoły grały o dużą stawkę. Byliśmy zmuszeni wygrać, żeby zachować pierwsze miejsce, a oni potrzebowali zwycięstwa do utrzymania. To dobrze świadczy o pracy wykonanej przez Gipuzkoę w ciągu sezonu, ponieważ walczyli do samego końca, mimo problemów, które mieli po drodze. Jednak mistrzem nie zostajesz w ostatniej kolejce, ani nie spadasz w ostatniej kolejce. Za tym wszystkim są 34 mecze.

Komentarze [0]

REKLAMA

2019.05.27, godz. 09:29, Klatus / MARCA

MARCA: Real chce zarobić 300 milionów na sprzedaży graczy

Fot. Getty Images

Real Madryt od miesięcy pracuje nad zmianami w kadrze na przyszły sezon. Królewscy skupili się na transferach, a niektóre z nich udało się już ogłosić oficjalnie. Latem do zespołu dołączą na pewno Militão i Rodrygo. Wiele wskazuje na to, że drużynę wzmocnią także Hazard, Jović i Mendy. Los Blancos chcę kupić też pomocnika i z nadziejami spoglądają również w kierunku Paryża.

W ostatnim czasie najwięcej pracy nie pochłania jednak to, kto ma przyjść do klubu, a kto się z nim pożegna. Zawodnikowi Realu Madryt nie jest łatwo odejść. Każdy, kto zabierał głoś, twierdził, że chce pozostać w stolicy Hiszpanii i wziąć udział w nowym projekcie tworzonym pod batutą Zizou. W międzyczasie Królewscy pracują nad kupnem nowych graczy, ale muszą zachować odpowiedni balans i finansową równowagę.

Wydatki będą ważne dla zespołu, który chce ponownie konkurować z innymi. „Nie zamierzam powiedzieć, że wygramy wszystko, ale zespół będzie konkurencyjny”, mówi regularnie trener. Na dziś wydano już 95 milionów euro – 45 za Rodrygo i 50 za Militão. Ponad 200 milionów jest zarezerwowanych na kolejne transfery – nieco ponad 100 na Hazarda, 70 na Jovicia i 40 na Mendy'ego. A trzeba też pamiętać, że klub cały czas wierzy w sprowadzenie Mbappé lub Neymara, co byłoby bardzo kosztownym posunięciem. Zarezerwowano również 70-80 milionów na pomocnika.

Królewscy mogą więc ostatecznie wydać ponad 400 milionów. Potężna i rekordowa kwota, która odpowiada jednak obecnej sytuacji rynkowej. Ale rekordowe mogą być też przychody za sprzedanych graczy. Real szacuje, że może zarobić około 300 milionów, ponieważ musi pamiętać o Finansowym Fair Play narzuconym przez UEFA. Według najnowszych wytycznych kluby mogą kończyć okienko z 100 milionami ujemnego salda.

Kontrola finansowa jest znacznie bardziej złożona i nie ogranicza się tylko do rynku graczy. To kluczowa część, ale nie jedyna. UEFA analizuje wszystkie rachunki klubów po audycie i zatwierdzeniu przez odpowiednie organy. Badane są też inwestycje, dochody, amortyzacje, pożyczki, sposób realizacji zleceń czy faktury każdego klubu. Na przykład, jeśli Los Blancos zapłacą za Hazarda 100 milionów, mogą zdecydować się na amortyzację w ciągu czterech lat, co spowodowałoby, że w tym roku podatkowym koszt przypisany do tej operacji wyniósłby tylko 25 milionów.

Biorąc pod uwagę wszystkie te warunki, a także fakt, że Real chce być niezwykle skrupulatny w sprawie linii ustalonej przez UEFA dla klubów, aby szanować kontrolę finansową w celu ochrony swoich zawodów, praca przy sprzedaży będzie bardzo intensywna. Polityka klubu skupiała się na stawianiu na młodzież. Ostatni sezon wymusza jednak nieplanowane ruchy i większe oraz liczniejsze wysiłki ekonomiczne przy transferach. A na dodatek droższe niż planowano w krótkim i średnim okresie.

Królewscy liczą przede wszystkim na zastrzyk gotówki po sprzedaniu Bale'a, Isco i Jamesa. Najbardziej delikatna jest sytuacja Hiszpana. Zidane ma w swojej drużynie gracza, który chciałby zostać i jest gotów być nawet rezerwowym, ale klub patrzy na pomocnika pod nieco innym kątem. Isco jest łakomym kąskiem dla wielu drużyn z Anglii i Włoch, które byłyby skłonne zapłacić za niego 60 milionów.

Podobnie jest też w przypadku Jamesa. Różnica polega tylko na tym, że Zizou nie chce Kolumbijczyka w swojej drużynie. Los Blancos czekają jeszcze na ostateczną decyzję Bayernu Monachium, ale Niemcy raczej nie zdecydują się go wykupić. Wówczas Królewscy będą chcieli sprzedać go za około 70 milionów, a o jego usługi zabiegać będzie Juventus, PSG czy kluby z Premier League.

I w końcu Bale. Jasne jest, że Zidane na niego nie liczy, ale przeszkodę stanowi jego kontrakt, a także wysokie zarobki. Wydaje się oczywiste, że zawodnik i klub muszą znaleźć dogodne rozwiązanie, ale na dziś jedynym realnym ruchem może być powrót Walijczyka do Anglii. Królewscy liczą też na to, że uda im się zarobić na sprzedaży Kovacicia, który wróci latem z wypożyczenia do Chelsea. Za Chorwata można otrzymać około 35 milionów.

A potem przyjdzie pora na pracę nad otrzymaniem jak największych pieniędzy za takich piłkarzy, jak Keylor, Ceballos, Llorente, Mariano, De Tomás, Mayoral czy Theo. Prawie nikt nie chce odchodzić, ale Real jest pewien, że nie ma innego sposobu.

Komentarze [21]

REKLAMA

2019.05.27, godz. 08:30, Rauer / marca.com

Real Madryt obserwuje sytuację Lo Celso

Fot. Getty Images

Real Betis ma w swoich szeregach perełkę, która zaczyna wzbudzać coraz większe zainteresowanie wśród największych europejskich klubów. Giovani Lo Celso ma za sobą rewelacyjny sezon w barwach klubu ze stolicy Andaluzji, a w ostatnich miesiącach na trybunach Benito Villamarín regularnie stawiało się coraz więcej skautów z całej Europy. Teraz do grona zainteresowanych 23-letnim argentyńskim pomocnikiem miał dołączyć również Real Madryt.

Jak przypomina MARCA, to właśnie Lo Celso odegrał kluczową rolę podczas ostatniego starcia Królewskich z Betisem, w którym przyjezdni z Andaluzji wygrali 2:0. Argentyńczyk świetnie się odnajduje między poszczególnymi liniami, ma perfekcyjnie ułożoną lewą stopę, a ponadto rewelacyjnie sobie radzi w polu karnym rywala. Wystarczy wspomnieć, że w ostatnim sezonie zanotował aż 16 bramek – 9 w La Lidze, 5 w Lidze Europy i 2 w Copa del Rey.

Zdaniem andaluzyjskich mediów pierwszym klubem, który złożył formalną ofertę za Lo Celso, był Tottenham, który gotowy jest wyłożyć 60 milionów euro. Betis wie również o zainteresowaniu Manchesteru United, a bezpośrednio z agentami zawodnika miał się ostatnio skontaktować Real Madryt. Przypomnijmy, że początkowo Betis wypożyczył Lo Celso z PSG za 3 miliony euro, ale w poprzednim miesiącu skorzystał z opcji wykupienia pomocnika za 22 miliony euro. Verdiblancos w klauzuli odstępnego Argentyńczyka zapisali kwotę 100 milionów euro.

Komentarze [9]

REKLAMA

2019.05.27, godz. 00:24, El Jarek

Dzisiejsze okładki

Fot. RealMadryt.pl

Plany transferowe Realu Madryt, przygotowania do finału Ligi Mistrzów oraz sytuacja Ernesto Valverde i Barcelony to główne tematy na poniedziałkowych okładkach najważniejszych dzienników sportowych w Hiszpanii.

AS

„Mbappé lub Neymar - rachunki się zgadzają” – AS analizuje, że po sprowadzeniu któregoś z nich Real nie przekroczyłby limitu wydatków na pensje, jaki zaleca Europejskie Stowarzyszenie Klubów. Tuchel mówi: „Nie mogę obiecać, że wszyscy moi zawodnicy zostaną”.

Na górze: „Stworzymy mistrzowską Valencię” – Marcelino i dyrektor Alemany obiecują więcej tytułów na fecie z okazji zdobycia Pucharu Króla. Poza tym na dole: Valverde zastanawia się na swoją przyszłością – Bartomeu i drużyna go wspierają; kolarz Carapaz powiększa przewagę w klasyfikacji generalnej Giro d'Italia; Hamilton wytrzymał, a Sainz skończył szósty; Marc Gasol czwartym Hiszpanem w Finałach NBA; Nadal zaczyna dzisiaj grę w Rolandzie Garrosie od meczu z Nahfmannem.

MARCA

„Strach” – MARCA informuje, że do finału Ligi Mistrzów pozostaje 5 dni, a wiele barów w pobliżu stref kibica będzie w sobotę zamkniętych z powodu obawy przed szkodami wywołanymi przez chuliganów. Zostanie wzmocniona ochrona. Do Madrytu przyleci ponad 20 tysięcy fanów bez biletu na mecz.

Na górze: kibice Barcelony obwiniają zawodników o dramat z ostatnich trzech tygodni. Na boku: święta rodzina – Gasolowie mogą być pierwszymi braćmi, którzy będą mieć po pierścieniu NBA; Raports Marka, Ibaki i Scariolo zagrają w Finałach z Warriorsami. Poza tym na dole zapowiedzi wywiadów: Morata mówi, że Simeone to Atlético i nikt nie wyobraża sobie klubu bez niego; Vallejo zapewnia, że jego jasnym zamysłem jest pozostanie w Realu Madryt.

Mundo Deportivo

„Wątpliwości wobec Valverde” – Mundo Deportivo twierdzi, że w Barcelonie trwa debata czy trener jest odpowiednią postacią do przeprowadzenia potrzebnej rewolucji. Kibice wskazują go jako winnego, a dyrekcja musi zdecydować czy zostanie, czy poszuka następny na ławce o innym profilu. Dyrektor dziennika zapowiada felieton o niezbędnych zmianach.

Na górze świętowanie Valencii na Mestalli, a poza tym na dole: „plan odnowy” Zidane komplikuje się, bo nikt nie chce odchodzić; Hamilton wygrał dla Laudy; Muguruza i Federer awansowali we French Open, a dzisiaj debiutuje Nadal; poznaliśmy pary playoffów ligi koszykarskiej.

Sport

„Wysokie napięcie” – Sport przekazuje, że Barcelona staje przed kluczowym decyzjami po pucharowym nokaucie. Analiza sytuacji różnych stron: prezes Bartomeu – zwołuje pilne zebrania, by dokonać pierwszych postanowień sportowych; dyrekcja – proszą prezesa, by zadziałał z twardą ręką w sprawie polityki sportowej klubu; menadżer Pep Segura – jest wskazywany jako wielki winny przez zawodników i część zarządu, ale prezes go wspiera; zawodnicy – Suárez broni się przed krytyką i zaprzecza, że odpuścił grę w finale Pucharu Króla; Ernesto Valverde – pomimo potwierdzenia pozycji przez prezesa, trener wciąż jest podważany po przegraniu Pucharu Króla.

Poza tym na dole: zdobycie Pucharu oznacza świętowanie; De Ligt chce dwóch tygodni więcej – opóźnia swoją decyzję; Marc Gasol w Finałach NBA; wygrana Hamiltona w Monako z dedykacją dla Nikiego Laudy.

Komentarze [19]

REKLAMA
 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

dołącz do nas



reklama